logo
Sobota, 24 października 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: dorota (80.125.173.---)
Data:   2009-03-09 01:46

Czy uznawanie, tj. wiara w prawdziwosc objawien Maryjnych i kult Maryjny jest obowiazkowy dla chrzescijanina?

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Zbyszek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-03-09 09:39

Wiara w objawienia prywatne nie jest obowiązkowa. Zdrowy kult maryjny jest natomiast częscią wiary katolickiej. Zdrowy - to znaczy zgodny z Katechizmem KK i dokumentami Kościoła. Polecam "Marialis cultus" Pawła VI. Znajdziesz ją w sieci.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: jumik (---.ii.pw.edu.pl)
Data:   2009-03-09 10:19

Jeśli chodzi o objawienia prywatne, to niezaleznie od tego kto się objawił, to nie ma obowiązku ich uznawać i w nie wierzyć. I to trzeba podkreślić. Chociaz pytanie powinno być: dlaczego nie, skoro Kościół uznał? Czy uważam, że mam bardziej rację? A może jest to negatywna tendencja protestantyzacji myślenia?

Jeśli chodzi natomiast o kult maryjny, to, o ile mi wiadomo, jest konieczność uznania dogmatów maryjnych (jak każdych dogmatów).

Widzę jednak w Twoim pytaniu dalece powazniejszy problem niż to o czym napisałaś (jeżeli nadinterpretuję, to przepraszam z góry) - chodzi o zrozumienie sensu kultu maryjnego i ptotestantyzację myślenia. Kult Maryi nie jest kultem jej jako Boga, nie jest tez niczym co by ujmowało Bogu czci lub zasłaniało Boga. I to jest bardzo ważne! Kult Maryi ma niesamowicie głęboki chrześcijański sens, którego tutaj w paru słowach nie jestem w stanie wyrazić. Jezus został nam dany poprzez Maryję i jej ciało, przez Ducha Świętego. Przyjmując Maryję przyjmujesz Jezusa. Maryja jest jak czyste okno, w pełni przepuszczające Światłość Świata - Jezusa. Maryja jest jak kielich zawierający Ciało Jezusa Chrystusa - jak podczas przeistoczenia na Mszy Świętej. Pewien święty (bodajże Jan od Krzyża) napisał, że ich wola jest tak zjednoczona (tzn. wola Maryi jest tak zjednoczona z wolą Boga), że widząc Jezusa i Maryję nie można by było ich odróżnić. Jest to oczywiście pewien obraz, który w żadnym razie nie umniejsza roli Jezusa.

Myślę, że dobrze by było zrobić dwie rzeczy - po pierwsze, porozmawiać i poczytać o tym - po to, aby zrozumieć sposób w jaki modląc się do Maryi oddajemy się tak naprawdę Bogu, wielbiąc ją wielbimy Boga, oddając się jej - oddajemy się nikomu innemu jak Jezusowi. żeby zrozumieć, że kult maryjny jest głęboko biblijny i w pełni zgodny z wiarą chrześcijańską.

Druga rzecz jest jeszcze ważniejsza - modlitwa do Boga w imię Jezusa Chrystusa o Ducha Świętego i Jego światło wewnętrzne, aby rozeznać maryjność.

Bóg z Tobą.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Andrzej M. (---.scania.pl)
Data:   2009-03-09 10:26

Witam,
Kocham matki moich przyjaciół, bo one przyczyniły się do tego jakimi oni są. A czy mógłbym nie kochać i uwielbiać wręcz Matki mojego Największego Przyjaciela? Odpowiedz sobie sama.
Co do objawień prywatnych - nawet uznanych przez Kościół - nie masz obowiązku, ale one mogą umacniać w wierze.
Pozdrawiam

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: ziz (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-03-09 11:05

Wiara w dogmaty maryjne jest obowiązkowa dla katolika.
Nie trzeba wierzyć w objawienia maryjne.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Bogumiła (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-03-09 13:26

A co rozumiesz przez słowo "kult"? Maryja ma swoje miejsce w historii zbawienia, bez względu na to co o tym myślimy. Przyjęcie wiary katolickiej jest równoznaczne z przyjęciem dogmatów dotyczących Maryi. Kościół czci Matkę Boga na różny sposób i ty bierzesz w tym udział, przychodząc na msze święte i modląc się razem z całym Kościołem. Choćby w obowiązkowe Maryjne święta (nieobecność zawiniona jest wtedy grzechem, czyli obowiązek kultu Maryi jest niepodważalny). Natomiast jeśli pytasz o kult osobisty, to znaczy, czy możesz się zbawić nie odmawiając różańca czy Pod Twoją Obronę, kierując modlitwy jedynie do Jezusa, nie odwiedzając Jasnej Góry itd. - to oczywiście, że tak. Chodzi w naszej wierze o to, żeby Maryi i prawd o Niej nie odrzucać (herezja). Reszta to pobożność lub pewne ubóstwo modlitewne. Trochę smutne, gdy zabraknie w naszym życiu Matki, która nam dała Odkupiciela. Ale jeśli się Jej nie odrzuca i nie lekceważy, nie ma grzechu. Prywatnie mamy różne drogi modlitewne. Jedni nie modlą się za pośrednictwem Maryi, inni nie kierują modlitw do Ducha Świętego czy do Boga Ojca, nie czują potrzeby wzywania na pomoc świętych. Ta różnorodność jest dopuszczalna w osobistych modlitwach, choć nie jest to korzystanie z pełni łask, jakie daje Kościół. Czyli jest w tym jakiś brak, ale nie grzech.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Verba Docent (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2009-03-09 14:00

polecam lekturę:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/wprowadzenie_dogm2.html

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Verba Docent (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2009-03-09 14:17

wg największego katolickiego teologa ostatnich lat o. Karla Rahnera to dogmat wynika z wiary i ku niej prowadzi. Nie ma czegoś takiego jak wiara w dogmat.
Dogmat jest raczej milczącym przyjęciem pewnej koncepcji( w sytuacji, kiedy człowieka myśl już nie starcza a słowa nie są w stanie opisać Tajemnicy - vide Wittgenstein, ostatnia teza z "Traktatu logofilozoficznego" - gdy nie można mówić trzeba milczeć) bardziej niż nakazem tego lub tamtego.

Wierzę w niepokalane poczęcie Maryji, kontempluję je, jest ono moją inspiracją, punktem oparcia, coś dla mnie z tego wynika (no bo jak nie wynika nic, to nie ma o czym mówić) a nie mogę tego wyrazić, pojąć umysłem, zdefiniować, opisać, bo cokolwiek bym zrobił to i tak mam poczucie, że ma się to nijak, do tego co jest przedmiotem mojej refleksji, no to milczę. Wtedy zaczyna się dogmat.

Bo jeśli ktoś mówi mi, że mam w owo niepokalane poczęcie wierzyć, a mnie jest w zasadzie to obojętne i bardziej inspiruje mnie do życia i myślenia to co powiedział aktor X na temat swojego kolejnego "ślubu", tym razem z piosenkarką Y to chyba nie będzie to dogmat. To nie o to chodzi, żeby przyjąć na wiarę (bo co to mnie w końcu obchodzi, chcecie, to niech tak będzie) bez wiary.

Ciekawe ale w historii Kościoła pojęcie dogmatu (takim jak go dziś rozumiemy) pojawiło się bardzo, bardzo późno. Dopiero w XIX, w konfrontacji z tzw. scjentyzmem. Ale to inna historia.

Ostatnia uwaga; w świetle powyższego pozwolę sobie stwierdzić, że nie ma czegoś takiego jak wiara w dogmaty. Sugeruję zaprzestanie myślenia religijnego w kategoriach obowiązku, należności, buchalterii. Są to jedynie czynności pomocnicze.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Krystyna (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2009-03-09 15:03

Czy o miłości można mówić w kategoriach obowiązku? Chrześcijanie otaczają kultem Matkę Bożą, ale to nie ma nic wspólnego z "obowiązkiem". Czy własną matkę kochasz z powodu przykazania - "Czcij ojca swego i matkę swoją"?

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Marek MRB (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2009-03-09 19:02

Jeśli masz kłopoty z kultem maryjnym, mogę spróbowac CI pomóc (w miarę swoich możliwości i wedzy, oczywiście). Zapraszam na maila mrb@pl-net.pl

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Iskierka (---.chello.pl)
Data:   2009-03-09 21:50

Nie chcę Ci mówić o obowiązku, ale odpowiedz sobie na pytanie: a dlaczego miałabyś nie wierzyć w prawdziwość objawień?

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: dorota (80.125.173.---)
Data:   2009-03-09 22:22

/.../

Z sekcji 'Zanim zapytasz':

3. Osoby pytające prosimy o czytanie poprzednich pytan i odpowiedzi, bo pytania się powtarzają. Forum trwa od stycznia 2001 r. i gdyby osoby pytające używały wyszukiwarki, przekonałaby się, że zadają tu stale ten sam zestaw pytań, coraz to inaczej formułowanych. Ergo:

* albo nie zadowalają ich odpowiedzi
* albo pytając wcale nie chcą odpowiedzi
* albo się nudzą.

Wyżej opisana przypadłość w środowisku medycznym jest diagnozowana jako dysgooglia i dysnetykieta.
Michał

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Jan Paweł II (80.125.173.---)
Data:   2009-03-09 22:39

Katecheza środowa wygłoszona 15 października 1997

KULT BŁOGOSŁAWIONEJ DZIEWICY

1 „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4,4). Kult maryjny wywodzi się z przedziwnej decyzji Boga, by — jak przypomina apostoł Paweł — związać na zawsze ludzką tożsamość Syna Bożego z niewiastą, Maryją z Nazaretu.
Tajemnica Bożego macierzyństwa i współpracy Maryi w odkupieńczym dziele budzi w każdej epoce wśród wierzących postawę czci zarówno wobec Zbawiciela, jak i wobec Tej, która zrodziła Go w czasie, współpracując w ten sposób z odkupieniem.

Następna przyczyna wdzięcznej miłości do Błogosławionej Dziewicy wiąże się z Jej powszechnym macierzyństwem. Wybierając Ją na Matkę całej ludzkości, Ojciec niebieski chciał wyjawić niejako macierzyński wymiar swej Boskiej dobroci i zatroskania o ludzi wszystkich czasów.
Wypowiadając na Kalwarii słowa: „Oto syn Twój”, „Oto Matka twoja” (J 19,26-27), Jezus z wyprzedzeniem ofiarowywał Maryję tym wszystkim, którzy mieli przyjąć dobrą nowinę o zbawieniu i tworzył podstawę dla ich synowskiego uczucia do Niej. Biorąc przykład z Jana, chrześcijanie sprawiają, że poprzez kult wciąż trwa miłość Chrystusa do Matki, którą oni przyjmują we własnym życiu.

2 Teksty ewangeliczne poświadczają istnienie kultu maryjnego od zarania Kościoła.
Pierwsze dwa rozdziały Ewangelii św. Łukasza sugerują, że judeochrześcijanie darzyli Matkę Jezusa szczególnymi względami, wyrażali swe uznanie dla Niej i starannie strzegli wspomnienia o Niej.
W opowiadaniach z dzieciństwa możemy ponadto znaleźć pierwotne formy wyrażania i motywacje kultu maryjnego, zawarte w zawołaniu Elżbiety: „Błogosławiona jesteś między niewiastami […]. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1,42.45)
Ślady czci rozpowszechnionej już w pierwszej wspólnocie chrześcijańskiej znajdujemy w kantyku Magnificat: „błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1,48). Przypisując Maryi to wyrażenie, chrześcijanie uznawali Jej niepowtarzalną wielkość, która miała być głoszona aż do końca świata.

Ponadto ewangeliczne świadectwa (por. Łk 1,34-35; Mt 1,23 oraz J 1,13), pierwsze formuły wiary i fragment pism św. Ignacego Antiocheńskiego1 potwierdzają szczególny podziw, jakim pierwsze wspólnoty otaczały dziewictwo Maryi, ściśle związane z tajemnicą wcielenia.
Janowa Ewangelia, mówiąc o obecności Maryi u początków i na końcu życia publicznego Syna, pozwala przypuszczać, że pośród pierwszych chrześcijan żywa była świadomość roli, jaką Maryja odegrała w dziele Odkupienia, choć pozostawała w pełni zależna w miłości od Chrystusa.

3 Podkreślając szczególny charakter kultu maryjnego, Sobór Watykański II stwierdza: „Maryja, naśladując swego Syna, dzięki łasce Bożej wywyższona ponad wszystkich aniołów i ludzi, słusznie doznaje od Kościoła czci szczególnej, ponieważ jako Najświętsza Matka Boga uczestniczyła w tajemnicach Chrystusa”2.
Nawiązując następnie do modlitwy maryjnej z III w. Sub tuum praesidium — „Pod Twoją obronę” — Sobór dodaje, że ten szczególny charakter kultu jest widoczny od samego początku: „Już […] od najdawniejszych czasów Błogosławiona Dziewica czczona jest pod zaszczytnym imieniem Matki Bożej, pod której obronę uciekają się w modlitwach wierni we wszystkich przeciwnościach i potrzebach”3.

4 Prawda ta znajduje potwierdzenie w ikonografii oraz w nauce Ojców Kościoła począwszy od II w.
W rzymskich katakumbach św. Pryscylli możemy podziwiać pierwszy wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem, a św. Justyn i św. Ireneusz mówią o Maryi jako o nowej Ewie, której wiara i posłuszeństwo naprawiają niewierność i nieposłuszeństwo pierwszej niewiasty. Zdaniem biskupa Lyonu nie wystarczyło, ażeby Adam był odkupiony w Chrystusie, lecz „było rzeczą słuszną i konieczną, by Ewa została odnowiona w Maryi”4. Podkreśla on w ten sposób ważność roli kobiety w dziele zbawienia i kładzie podwaliny pod znamionującą całe wieki chrześcijaństwa nierozłączność kultu maryjnego i kultu oddawanego Jezusowi.

5 Kult maryjny wyrażał się początkowo we wzywaniu Maryi jako Theotókos. Tytuł ten został oficjalnie potwierdzony — po kryzysie nestoriańskim — na Soborze Efeskim w 431 r.
Reakcja wiernych na dwuznaczne i chwiejne stanowisko Nestoriusza, który posunął się do zaprzeczenia Boskiego macierzyństwa Maryi, a następnie pełne radości przyjęcie decyzji Soboru Efeskiego potwierdzają zakorzenienie się kultu Dziewicy pośród chrześcijan. Jednakże „zwłaszcza od Soboru Efeskiego wzrastał przedziwnie kult Ludu Bożego dla Maryi, wyrażający się w czci i miłości, w inwokacjach i naśladowaniu”5. Wyraził się on zwłaszcza w świętach liturgicznych, pośród których poczynając od V w. nabrał szczególnego znaczenia „dzień Maryi Theotókos”, obchodzony 15 sierpnia w Jerozolimie, który później stał się świętem Zaśnięcia lub Wniebowzięcia.
Ponadto pod wpływem „Protoewangelii Jakuba” ustanowiono święta Narodzenia, Poczęcia i Ofiarowania, które przyczyniły się do lepszego ukazania niektórych ważnych aspektów tajemnicy Maryi.

6 Możemy z całym przekonaniem powiedzieć, że rozwój kultu maryjnego aż do naszych czasów odznacza się przedziwną ciągłością. W jego dziejach przeplatają się okresy rozkwitu i kryzysy, których następstwem była jednak jeszcze większa odnowa.

Wydaje się, że po Soborze Watykańskim II kult maryjny będzie się rozwijać harmonijnie dzięki głębszemu zrozumieniu tajemnicy Kościoła oraz w dialogu ze współczesnymi kulturami, aby zakorzeniać się coraz bardziej w wierze i życiu Ludu Bożego pielgrzymującego po ziemi.

Przypisy
1 Por. Ad Smirn., I, 2 (PG 5, 707-708).
2 Lumen gentium, 66.
3 Tamże.
4 Św. Ireneusz, Demonstratio apostolica, 33 (PO 12, 684-685).
5 Lumen gentium, 66.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Jan Paweł II (---.chello.pl)
Data:   2009-03-09 22:55

Katecheza środowa wygłoszona 22 października 1997

NATURA KULTU MARYJNEGO

1 Sobór Watykański II stwierdza, że kult Maryi Panny, „taki jak zawsze istniał w Kościele, choć zgoła wyjątkowy, różni się przecież w sposób istotny od kultu uwielbienia, który oddawany jest Słowu Wcielonemu na równi z Ojcem i Duchem Świętym, i jak najbardziej sprzyja temu kultowi”1.

Tymi słowami Konstytucja Lumen gentium przypomina, jakimi cechami odznacza się kult maryjny. Cześć, jaką wierni otaczają Maryję, choć przewyższa kult innych świętych, ustępuje z kolei kultowi uwielbienia zastrzeżonemu dla Boga i istotnie się od niego różni. Słowo „uwielbienie” oznacza formę kultu, który człowiek oddaje Bogu, uznając Go za Stwórcę i Pana wszechświata. Oświecony przez Boże objawienie, chrześcijanin wielbi Ojca „w Duchu i prawdzie” (J 4,23). Wraz z Ojcem wielbi Chrystusa, wcielone Słowo, wołając za apostołem Tomaszem: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28). Tym samym aktem uwielbienia obejmuje też Ducha Świętego, który „z Ojcem i Synem odbiera uwielbienie i chwałę”, jak mówi Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański2.

Wierni przyzywają Maryję jako „Matkę Bożą” i kontemplują w Niej najwyższą godność nadaną jakiejkolwiek istocie stworzonej, ale nie oddają Jej takiego samego kultu jak Osobom boskim. Istnieje nieskończona różnica między kultem maryjnym a kultem oddawanym Trójcy i wcielonemu Słowu.
Wynika stąd, że także język, którym chrześcijańska wspólnota zwraca się do Maryi, choć przypomina czasem język kultu oddawanego Bogu, ma zupełnie inny walor i znaczenie. Podobnie miłość, jaką wierzący darzą Maryję, różni się od tej, którą winni są Bogu: Boga należy miłować ponad wszystko, całym sercem, całą duszą i całym umysłem (por. Mt 22,37), natomiast uczucie wiążące chrześcijan z Maryją jest przeniesieniem na płaszczyznę duchową miłości dzieci do matki.

2 Między kultem maryjnym a kultem oddawanym Bogu istnieje jednak pewna więź: cześć Maryi jest skierowana i prowadzi ku uwielbieniu Trójcy Świętej.
Sobór przypomina, że cześć chrześcijan dla Maryi Panny „jak najbardziej sprzyja” kultowi, jaki oddają Wcielonemu Słowu, Ojcu i Duchowi Świętemu. Przyjmując następnie perspektywę chrystologiczną, Sobór dodaje, że „rozmaite formy pobożności względem Bożej Rodzicielki, jakie Kościół w granicach zdrowej i prawowiernej nauki zatwierdził stosownie do warunków czasu i miejsca oraz stosownie do charakteru i umysłowości wiernych, sprawiają, że gdy Matka doznaje czci, to poznaje się, kocha i wielbi w sposób należyty i zachowuje się przykazania Syna, przez którego wszystko (por. Kol 1,15-16) i w którym wiekuistemu Ojcu «spodobało się, aby przebywała […] wszelka pełność» (Kol 1,19)”3.
Od początków Kościoła celem kultu maryjnego było umacnianie wierności Chrystusowi. Czcić Matkę Bożą znaczy głosić bóstwo Chrystusa. Ojcowie Soboru Efeskiego, ogłaszając Maryję Theotókos — Bogarodzicą, zamierzali przecież potwierdzić wiarę w Chrystusa, prawdziwego Boga.

Także zakończenie relacji o pierwszym cudzie Jezusa, dokonanym w Kanie za wstawiennictwem Maryi, podkreśla, że Jej działanie ma na celu chwałę Syna. Ewangelista pisze bowiem: „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie” (J 2,11).

3 Kult maryjny pobudza także u tych, którzy go praktykują zgodnie z duchem Kościoła, uwielbienie Ojca i Ducha Świętego. Uznając bowiem wartość macierzyństwa Maryi, wierzący dostrzegają w nim też szczególny przejaw dobroci Boga Ojca.
Tajemnica Matki Dziewicy rzuca światło na działanie Ducha Świętego, który sprawił, że w Jej łonie poczęło się dziecko, i który nieprzerwanie kierował Jej życiem.
Tytuły Pocieszycielki, Orędowniczki czy Wspomożycielki, którymi pobożność chrześcijańskiego ludu określa Maryję, nie przesłaniają, ale podkreślają działanie Ducha Pocieszyciela i pomagają wierzącym korzystać z Jego darów.

4 Sobór przypomina na koniec, że kult maryjny jest „zgoła wyjątkowy”, i podkreśla różnicę dzielącą go od adoracji Boga i od czci oddawanej Świętym.
Kult ten ma niepowtarzalny charakter, ponieważ zwraca się do osoby, która ze względu na osiągniętą doskonałość i pełnioną misję jest jedyna w swoim rodzaju.
Zupełnie wyjątkowe są bowiem dary udzielone Maryi przez Bożą miłość, takie jak niepokalana świętość, Boże macierzyństwo, współudział w dziele odkupienia, a zwłaszcza w ofierze krzyża.
Przez kult maryjny Kościół chwali Boga i dziękuje Mu za te niezwykłe dary. Do Maryi, która stała się Matką Kościoła i Matką ludzkości, ucieka się z dziecięcą ufnością chrześcijański lud, aby wzywać Jej macierzyńskiego wstawiennictwa i uzyskać dobra potrzebne w ziemskim życiu na drodze do szczęścia wiecznego.

Przypisy
1 Lumen gentium, 66.
2 Denz., 150.
3 Lumen gentium, 66.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Verba Docent (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2009-03-10 14:25

Krystyno:

Kocham matkę i ojca, bo taki jestem ja, stworzenie Boże. Bo taka jest natura moja i jest to zadane mi od Boga, który mnie stworzył i łaskawości pozwala mi na egzystencję.
Przykazanie traktuję jako Boże przypomnienie tego, wskazanie na przypadek, gdybym się pogubił, zatracił. Bóg dał przykazania ludowi błądzącemu wiele lat po pustyni. Czy przed tym faktem nie kochano ojców i matek? Proszę zerknąć do Biblii aby odpowiedzieć na to pytanie. A czyż ci, którzy nie wierzą w Boga, odrzucają Dekalog, nie kochają matek i ojców swoich?

Taką miłość opisuje św. Paweł w swoim hymnie z 1 Listu do Koryntian:

Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

Miłość jako dar a nie jako rozkaz. Ale czasem możemy dar zgubić, nie wykorzystać go do końca, nie wiemy co z nim robić. Wtedy mamy przykazanie, które pokazuje nam drogę, nadaje kierunek. Ale samo z siebie przykazanie nic za nas nie robi. Mamy wolną wolę. Możemy dar odrzucić lub przyjąć. Możemy postąpić zgodnie z przykazaniem albo nie.

Tak rozumiem obowiązek miłości.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Verba Docent (---.nat.umts.dynamic.eranet.pl)
Data:   2009-03-11 10:21

Pozwolę sobie na drobne dopowiedzenie, które wydaje mi się być na tyle ciekawym efektem interesującej wymiany mailowej z pewnym moim korespondetem, że postanowiłem się podzielić nim na forum publicznym. Oczywiście bez ujawniania korespondencji, bo nie mam do tego prawa.

Mój korespondent czytając moją powyższą wypowiedź posłużył się argumentem, że w katolicyzmie zaczyna dominować protestanckie umniejszanie kultu NMP, narastają wątpliwości co do zakresu i sensu tego kultu i tak dalej.

Zwróciłem uwagę na następujące fakty:

- określenie "protestancki" przestało być dość dawno w słowniku rzymskokatolickim używane jako synonim określeń "heretycki", "błędny", "wrogi";
- może kogoś to zdziwić ale protestanci (przynajmniej w głównym nurcie) mają kult maryjny; rozumiany inaczej od nas, inaczej wyrażany, przeżywany ale istniejący;
- w ramach Kościoła rzymskokatolickiego pojęcie "kult maryjny" ma w Kościołach lokalnych różne wymiary: inaczej odnoszą się (przede wszystkim w sferze obrzędowej) do niego Holendrzy, inaczej Polacy a inaczej Gwatemalczycy lub Meksykanie;
- nie widzę symptomów stygnięcia kultu maryjnego, szczególnie jeśli uwzględni się pontyfikat Jana Pawła Wielkiego;
- fakt zgłaszania pytań, wątpliwości, wyjaśnień a nawet popełniania błędów jest wyrazem tego, że dana idea jest żywa, staje się przedmiotem refleksji, rozważań a nie jest martwą skamieliną pokrytą kurzem i milczeniem;
- historia chrześcijaństwa liczy sobie 2000 lat i różnie z tymi kultami bywało, raz słabły, raz narastały, zanikały i odradzały się; nie silę się nawet o dokonywanie jakichkolwiek prognoz;
- istnieje coś takiego jak mariologia, która cały czas dokonuje refleksji na temat roli, znaczenia, sensu, wyrazu Matki Bożej, nie unikając sporu i polemiki; Vaticanum II było miejscem bardzo ostrego starcia mariologicznego, które to starcie wyszło Kościołowi na dobre.

 Re: Czy kult Maryjny jest obowiazkowy?
Autor: Calina (---.lightspeed.cicril.sbcglobal.net)
Data:   2009-03-12 00:25

"51. Na zakończenie codziennej Liturgii godzin podnosi się, pośród innych wezwań, wołanie Kościoła skierowane do Maryi:

„Święta Matko Odkupiciela,
Bramo niebios zawsze otwarta, Gwiazdo morza!
Wspomóż upadły lud, gdy powstać usiłuje.
Tyś zrodziła Stwórcę swojego,
ku zdumieniu całej natury”!

„Ku zdumieniu całej natury”! Te słowa antyfony wyrażają zdziwienie wiary, jakie towarzyszy tajemnicy Bożego rodzicielstwa Maryi. Towarzyszy poniekąd w sercu całego stworzenia, a bezpośrednio — w sercu całego Bożego Ludu, w sercu Kościoła. Jakże niesłychanie daleko poszedł Bóg, Stwórca i Pan wszystkiego, w objawieniu siebie samego człowiekowi! Jakże wyraźnie przekroczył wszelkie granice tego nieskończonego „dystansu”, jaki dzieli Stwórcę od stworzenia! Jeśli pozostaje On sam w sobie niepojęty i niezgłębiony, to tym bardziej niepojęty i niezgłębiony jest w rzeczywistości Wcielenia Słowa, które stało się człowiekiem za sprawą Dziewicy z Nazaretu.

Skoro On odwiecznie zamierzył wezwać człowieka do uczestnictwa w „Bożej naturze” (por. 2 P 1, 4) — to można powiedzieć, że zamierzył jego poniekąd „przebóstwienie” według jego uwarunkowań historycznych, tak, że również po grzechu gotów jest „okupić” ten odwieczny zamysł swej miłości „uczłowieczeniem” Syna, współistotnego Ojcu. Całe stworzenie, a bezpośrednio człowiek, nie może wyjść z zadziwienia wobec tego daru, jaki stał się jego udziałem w Duchu Świętym: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3 16).

Pośrodku tej tajemnicy, pośrodku tego zadziwienia wiary stoi Maryja. Ona, Święta Matka Odkupiciela, pierwsza go doświadczyła: „Tyś zrodziła Stwórcę swojego, ku zdumieniu całej natury”!

52. Słowa tej liturgicznej antyfony wyrażają prawdę „wielkiego przełomu”, jaki dla człowieka sprawiła tajemnica Wcielenia. „Przełom” ten należy do całych jego dziejów — od tego początku, jaki odsłania się w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju, aż do ostatecznego kresu w perspektywie końca świata, co do którego Jezus nam nie wyjawił „dnia ani godziny” (por. Mt 25, 13). Jest to przełom nieustający i ciągły pomiędzy upadkiem a powstaniem, pomiędzy człowiekiem grzechu a człowiekiem łaski i sprawiedliwości. Liturgia, zwłaszcza adwentowa, staje w punkcie newralgicznym tego przełomu, a zarazem dotyka jego nieustającego „dziś i teraz”, gdy woła: „wspomóż upadły lud, gdy powstać usiłuje”!

Słowa te odnoszą się do każdego człowieka, do wspólnot, do narodów i ludów, do pokoleń i epok ludzkiej historii, do naszej epoki, do kończącego się Milenium: „wspomóż, wspomóż upadły lud”!

Są to słowa skierowane do Maryi, „Świętej Matki Odkupiciela”, są to słowa skierowane do Chrystusa, który przez Nią wszedł w dzieje ludzkości. Antyfona wznosi się rokrocznie do Maryi, przywołując moment, kiedy dokonał się ów zasadniczy przełom historyczny, który nieodwracalnie trwa: przełom między „upadkiem” a „powstaniem”.

Rodzina ludzka dokonała niezwykłych odkryć i osiągnęła zadziwiające wyniki w dziedzinie nauki i techniki, dokonała wielkich dzieł na drodze postępu i cywilizacji, poniekąd przyspieszyła w ostatnich czasach bieg historii — a ten podstawowy, rzec można, „pierworodny” przełom, wciąż i poprzez wszystko towarzyszy dziejom człowieka: wszystkich i każdego. Przełom pomiędzy „upadkiem” a „powstaniem”, pomiędzy śmiercią a życiem. Jest on też nieustającym wyzwaniem ludzkich sumień, wyzwaniem całej dziejowej świadomości człowieka: wyzwaniem do pójścia, na sposób dawny a zawsze nowy, drogą „nieupadania” i drogą „powstawania”, jeśli się upadło.

Kiedy Kościół wraz z całą ludzkością przybliża się do granicy tysiącleci, podejmuje ze swej strony z całą wspólnotą wierzących — a zarazem wspólnie z każdym człowiekiem dobrej woli — to odwieczne wyzwanie wyrażone słowami antyfony, które mówią o ludzie upadającym, ale pragnącym powstać, i zwraca się zarazem do Odkupiciela i Jego Matki z wołaniem: „wspomóż”! Kościół widzi bowiem — o tym świadczy powyższa modlitwa — Błogosławioną Bogarodzicę w zbawczej tajemnicy Chrystusa i w swojej własnej tajemnicy; widzi Ją głęboko zakorzenioną w dziejach ludzkości, w odwiecznym powołaniu człowieka, wedle tych opatrznościowych przeznaczeń, jakie Bóg odwiecznie z nim związał; widzi Ją po macierzyńsku obecną i uczestniczącą w licznych i złożonych sprawach, których pełne jest dzisiaj życie jednostek, rodzin i narodów; widzi Ją jako Wspomożycielkę ludu chrześcijańskiego w nieustannej walce dobra ze złem, aby nie „upaść”, a w razie upadku, aby „powstać”.

Pragnę gorąco, aby ku odnowie tego widzenia w sercach wszystkich wierzących posłużyły także rozważania zawarte w niniejszej Encyklice!
(Ioannes Paulus PP. II - Redemptoris Mater -
O Błogosławionej Maryi Dziewicy w życiu pielgrzymującego Kościoła)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: