logo
Niedziela, 29 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Ola (87.204.253.---)
Data:   2011-04-14 15:19

Witam,
Od niedawna mam stałego spowiednika. W związku z tym zaczął pojawiać się u mnie lęk i strach co sobie ten kapłan o mnie pomyśli, zmieni zdanie o mnie, czy będzie patrzył na mnie przez pryzmat spowiedzi. Na pewno osoby odwiedzające tę stronę mają podobne doświadczenia/problemy. Jak sobie z tym radzić?

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: baranek (213.241.1.---)
Data:   2011-04-14 17:26

Spowiednik nie jest po to, byśmy się przejmowali, co on o nas myśli. Ale jest po to, by pomagał nam dojść do zjednoczenia z Bogiem.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: kawa (77.236.26.---)
Data:   2011-04-14 17:40

Lęk jest jakoś naturalny, kiedy zaczynamy się przed kimś otwierać bardziej, niż dotychczas. Trzeba go po prostu przyjąć, zaakceptować, zobaczyć, co mi ten lęk mówi.
Dobrze jest, kiedy spowiednik, zwłaszcza stały, dobrze nas zna, zna cały obraz swojego penitenta - i wady, i cnoty, charakter, przyzwyczajenia, upodobania, etc. Wtedy łatwiej jest go prowadzić. Na pewno wiąże się to z tym, że spowiednik (czy kierownik duchowy) będzie z czasem zmieniał zdanie o swoim penitencie, bo będzie lepiej go rozumiał. Pamiętaj, że spowiednik zawsze powinien być po Twojej stronie, być Twoim sprzymierzeńcem i walczyć o Twoje dobro (chociaż czasem będzie Ci się wydawało, że jest wręcz odwrotnie - bywa, że jesteśmy sami dla siebie zagrożeniem i ktoś musi nam to pokazać).
Czy spowiednik patrzy na penitenta przez pryzmat spowiedzi? W ramach sakramentu na pewno tak. Poza nim? Obowiązuje go tajemnica, więc nie może się w osobistych kontaktach kierować wiedzą zdobytą w czasie spowiedzi.
Jak sobie z tym radzić? Zapewne najłatwiej jest, kiedy nie ma się kontaktu ze spowiednikiem poza kontekstem konfesjonału czy rozmów duchowych. Wtedy problem właściwie nie istnieje. Jeśli jednak nie sposób uniknąć kontaktu, bo wynika on z zaangażowania w życie parafii czy grupy duszpasterskiej, potrzeba dużo mądrej dyskrecji z obu stron oraz zaufania. Jeśli jakieś konkretne zachowanie Twojego spowiednika Cię zaniepokoi, powiedz mu o tym. Po jakimś czasie to, czego teraz tak się boisz, stanie się normalne i oswojone.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: --- (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2011-04-14 18:19

Nie wiem, co Ci poradzić. Jestem natomiast pewna, że to przejdzie. I, jak każda relacja, i ta musi dojrzeć. Masz stałego spowiednika - to dobry układ i pomaga w życiu duchowym, w budowaniu coraz bliższej relacji z Bogiem. Spotykacie się ze względu na Jezusa, a Jezus zna Cię, jak nikt inny na ziemi - uwierz i pamiętaj. Pozdrawiam.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: susa (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2011-04-14 18:58

Masz patrzeć na spowiednika przez pryzmat, ze w nim działa Jezus. Masz modlić się dla niego o dobre rozeznanie by prowadził Cię tą właściwą ścieżką, i otworzyć się przed nim, powierzając mu prowadzenie. A nie bać się co o Tobie pomyśli.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Franciszka (---.222.244.92.spray.net.pl)
Data:   2011-04-14 20:13

"Jak sobie z tym radzić" - Wstyd, który odczuwasz, to normalne kuszenie szatana. Nie daj mu się zwieść. Nie zmieniaj niczego, jeśli podjęłaś decyzję o chodzeniu stale do jednego spowiednika.
Jeśli nie masz zaufania do tego spowiednika, to coś zgrzyta w waszej relacji. Przecież gdy powierzasz opiekę nad swoim zdrowiem lekarzowi, to konieczne jest obdarzenie go zaufaniem, że zalecona przez niego terapia pomoże ci. Chociaż w przypadkach, gdy diagnoza jest poważna i nie zgadzamy się z nią, udajemy się do innego lekarza. Ze spowiednikiem sprawa nie jest tak łatwa, bo przecież grzech raz odpuszczony już nie istnieje i więcej o nim nie mówimy. Choroba fizyczna tak szybko nie ustępuje.
Zatem w przypadku spowiednika konieczne jest zaufanie do niego i zdolność do otwarcia przed nim swojego serca, do szczerej rozmowy o sprawach najbardziej bolesnych. Przecież on od tego jest, by pomagał Jezusowi uzdrawiać twoje zranione grzechami serce.
A nawet jeśli pomyśli, że jesteś grzesznicą (bo przecież jesteś - jak każdy człowiek), to co się stanie? Oto co się stanie: wasza relacja zostanie oczyszczona z zakłamania. Gdy spowiednik pozna prawdę o twoich złych przywarach, o skłonnościach do grzechu i słabościach charakteru, będzie mu łatwiej ci doradzać i prowadzić cię do Boga.
"czy będzie patrzył na mnie przez pryzmat spowiedzi" - A do tej pory jak na ciebie patrzy? Otrząchnij się, wyluzuj. Mam nadzieję, że mówisz o tym spowiedniku jedynie jako o kapłanie, a nie o kandydacie na męża.
Kapłan, który cię spowiada na pewno ma już pewne doświadczenie duszpasterskie i niejednej spowiedzi już wysłuchał, więc nie zemdleje, gdy dowie się, co złego zrobiłaś. Nawet gdyby to był ciężki grzech.
Takie problemy jak twoje rzeczywiście ma każdy, kto spowiada się u spowiednika, który go zna. Trzeba je eliminować, tym bardziej mówiąc mu o tym, że masz pokusę związaną ze spowiedzią u niego.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Aguu (78.133.248.---)
Data:   2011-04-14 21:11

Mam stałego spowiednika i też się tego bałam, ale niepotrzebnie. Ksiądz, który zgodził się być moim spowiednikiem i kierownikiem duchowym po prostu prowadzi nigdy nie ocenia. Nie bój się myślę, że każdy ksiądz docenia, że ktoś poprosił o kierownictwo, bo to znaczy, że mu ufasz i ufasz, że to Jezus przez niego mówi. Spokojnie zaufaj.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Joy (---.lightspeed.austtx.sbcglobal.net)
Data:   2011-04-14 21:54

Nigdy nie miałam wglądu w myśli spowiedników, z wyjątkiem tych, którymi chcieli się ze mną podzielić. :) Ale też nigdy nie zauważyłam, żeby w miarę lepszego poznawania mnie, którykolwiek zaczynał traktować mnie gorzej (a konfesjonał nie jest dla mnie miejscem, w którym koncentruję się na swoich dobrych stronach). Nigdy gorzej, chociaż muszę przyznać, że moje grzechy czy słabości miały pewien wpływ na postępowanie wobec mnie, również poza konfesjonałem. Dotyczyło to drobiazgów, ale nie sposób było tego nie dostrzec. Jednak odbierałam to jako coś ze wszech miar pozytywnego.
Decydując się na stałego spowiednika nie miałam obaw takich jak Twoje. Przekonałam się jednak, że warto czasem w konfesjonale poruszyć coś, co na pierwszy rzut oka bardziej wskazuje na jakąś słabość niż grzech. Nawet jeśli jest to przyczyną oporu przed spowiedzią, czy trudności w spowiadaniu się. To, co nazwiemy po imieniu i wypowiemy, łatwiej może zostać uleczone.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Michał (---.bnet.pl)
Data:   2011-04-14 23:53

Na tytułowe: najlepiej sprawdzić to osobiście, chyba, że wybrałaś sobie jakiegoś obłudnika. (A co Tobą kierowało?)
P.S. Czy z Panem Jezusem też masz takie problemy?

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: szukająca (---.play-internet.pl)
Data:   2011-04-15 20:41

Mój spowiednik powiedział kiedyś mniej więcej coś takiego: "Ja tu nie jestem od myślenia, tylko od dawania rozgrzeszenia"

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: MaBi (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2011-04-17 10:05

Kiedyś spowiednik powiedział do mnie (żartem, mam nadzieję) ;) Dobrze, że nie mam żony, bo jeszcze miałbym taką córkę jak Ty. I co z tego? Nadal do niego chodzę i cenię sobie każde spotkanie.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Franciszka (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2011-04-18 09:36

Zrobię dygresję, ale dość ściśle związaną tematycznie ze WSPÓŁPRACĄ ze stałym spowiednikiem. Samo słowo "spowiednik" znaczy, że jego rolą jest jedynie udzielanie sakramentu pokuty i pojednania. To jest trochę mało, jeśli kapłan ma pomóc wiernemu/wiernej wzrastać w wierze i zbliżać się do Boga. Z osobistego doświadczenia powiem, że lepiej jest mieć KIEROWNIKA DUCHOWEGO, który oczywiście może też - ale nie musi - być spowiednikiem. Jeśli kapłan, który podejmie się kierownictwa duchowego danej osoby, poważnie traktuje swoje obowiązki, to nie ogranicza spotkań z nią jedynie do czasu spowiedzi. Wiele dają obu stronom wzajemne, dłuższe, spokojne rozmowy, zapoznanie się kierownika z tym, kim ta osoba jest, czym się zajmuje, gdzie mieszka, itd. To wszystko pomaga mu w zrozumieniu problemów duchowych podopiecznej, a co za tym idzie - udzielaniu trafnych porad odnośnie życia codziennego.
Drugi aspekt jest bardziej praktyczny. Otóż, księża - zarówno diecezjalni, jak i zakonni - są dość często przemieszczani na inne placówki, nawet do innych miejscowości. Gdy spowiednik przeprowadzi się do odległej miejscowości, automatycznie przestaje być stałym spowiednikiem. Przecież jeśli ktoś poważnie traktuje spowiedź, to przystępuje do niej dość często i regularnie. Wtedy odbywanie długich podróży w tym celu staje się niemożliwe. Natomiast z kierownikiem duchowym można mieć na co dzień kontakt telefoniczny i wirtualny, a spotykać się osobiście np. co 2 miesiące. Do spowiedzi można chodzić do różnych księży, którzy akurat będą spowiadać w odpowiednim czasie w pobliżu miejsca zamieszkania.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Joy (---.lightspeed.austtx.sbcglobal.net)
Data:   2011-04-18 20:29

Pomiędzy posługą "zwykłego" spowiednika, a stałego, który na prośbę penitenta podjął się pełnienia takiej roli, istnieje znacząca różnica. Stały spowiednik też w miarę upływu czasu poznaje osobę, której służy. I nie jest powiedziane, że ich kontakty muszą ograniczać się wyłącznie do sprawowania sakramentu. Czasem przy terminach "stały spowiednik" i "kierownik duchowy" można postawić znak równości.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: Beata (---.1000lecie.pl)
Data:   2011-05-03 16:06

Po prostu unikaj zaangażowania emocjonalnego w relację ze spowiednikiem. Lepiej ograniczyć kontakty na gruncie prywatnym, wtedy nie będziesz się przejmować co o Tobie myśli. Jeżeli natomiast zaczniesz się angażować, to może to doprowadzić u Ciebie do pojawienia się chęci przypodobania się spowiednikowi i w rezultacie rzutować na szczerość i prawdomówność podczas spowiedzi. A to już zupełnie zaprzecza temu sakramentowi.

 Re: Boję się, że stały spowiednik zmieni o mnie zdanie.
Autor: nieznajoma (---.204.76.23.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2014-08-01 11:23

Być może temat mało już czytany, ale podzielę się własnym doświadczeniem.
Stałego spowiednika mam od ponad roku, na początku było trochę ciężko się przełamać i spowiadać się ciągle u jednego księdza, ale zauważyłam, ze to daje dobre owoce. Czasami jest łatwiej, czasami trudniej. Akurat w moim przypadku z tym kapłanem poza spowiedzią mam relacje luźne, czasami się spotykamy ze znajomymi i zauważyłam, ze po roku nasze relacje są lepsze, wyznawanie grzechów nie zbudowało negatywnych obrazów mojej osoby. A spowiedź zawsze zostawiamy za drzwiami salki, nigdy jej nie mieszamy i nie wracamy do niej w normalnych rozmowach.

 Ktora jest wazna?
Autor: joanna (---.gorlice.zicom.pl)
Data:   2016-10-26 15:34

/.../

Ta druga.
moderator
(więcej w konfesjonale)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: