logo
Niedziela, 29 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: ala (---.183.174.109.dsl.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2011-07-11 17:10

Zaczęło się od tego, że prosiłam Boga w bardzo ważnej dla mnie sprawie. Nie udało się. Ok, pomyślałam nauczy mnie to pokory. Spróbowałam jeszcze raz, modliłam się dużo, zaufałam, modliły się też inne osoby w tej sprawie. I nic. Znowu się nie udało. Najgorsze jest to, że moim znajomym, którzy są niepraktykujący, albo niewierzący i na pewno się nie modlili, udało się to osiągnąć od razu. Wszędzie słyszałam i słyszę, że Bóg mnie bardzo kocha, że chce mojego szczęścia, itp. Wiedział jak ważne jest to dla mnie, jak tego potrzebuję ale mi nie pomógł. Mam o to wielki żal. Nie potrafię zrozumieć jak Ktoś może mnie kochać, pozwalając bym cierpiała? By mi nic nie wychodziło? Jest mi z tymi myślami ciężko. Dodatkowo popełniłam ciężki grzech niejako "Panu Bogu na złość", źle mi z tym, mam wyrzuty sumienia. Chciałabym iść się wyspowiadać, ale
po 1. paraliżuje mnie wstyd i strach,
po 2. nie ufam Bogu. Wiem, że bardzo ranię tym Go, ale nie umiem teraz tego zmienić, nie umiem zaufać.

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: Myszka (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2011-07-11 17:41

Ktoś mi niedawno podesłał taką opowieść. Polecam.

"Pewien człowiek bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Kiedy położył się pod drzewem i rozmyślając nad tym prosił Boga o odpowiedź, stanął przy nim anioł i powiedział:
- Chodź ze mną a pokażę ci drogi Pana. Nie namyślając się długo poszedł za aniołem. Spotkali na swojej drodze dwóch ludzi. Jeden człowiek zły wręczył złoty kielich drugiemu dobremu. Anioł zaczekał, aż zasną, zabrał kielich dobremu i zaniósł do złego. Człowiek idący z aniołem spytał:
- Co robisz przecież to złodziejstwo. - Nie zadawaj pytań tylko chodź i patrz, a poznasz drogi Boże - odpowiedział anioł.
Poszli więc dalej do chaty pewnego biednego człowieka. Gdy wyszedł z domu, anioł podpalił jego dom. Zirytowany człowiek idący z aniołem oburzył się na niego i zaczął gasić płomień, jednak anioł mu nie pozwolił.
- Jak możesz podpalać dom tego biednego człowieka. Powinieneś pomagać ludziom, a nie ich dręczyć - krzyczał człowiek
- Powiedziałeś, że chcesz poznać zamysł Boga nie wtrącaj się więc tylko chodź dalej!
Idąc dalej dotarli do strumienia i zatrzymali się przed kładką. Gdy zbliżył się ojciec ze swoim synkiem i weszli na kładkę, anioł przewrócił kładkę tak, że ojciec z synkiem wpadli do wody. Prąd wody porwał dziecko i utopiło się. Ojciec wyszedł z wody i zasmucony wrócił do domu.
- Nie tego już za wiele. Zniosłem jak okradłeś sprawiedliwego, podpalałeś dom biednego człowieka, ale to że zabiłeś niewinne dziecko to za dużo. Nie jesteś żadnym aniołem tylko demonem - krzyczał człowiek zdzierając kaptur z głowy anioła.
- Jestem aniołem wysłanym na ziemię przez Boga aby wypełnić Jego wolę na ziemi, a tobie wyjaśnić jaka jest Jego droga - odpowiedział
- Nieprawda Bóg taki nie jest. Na pewno nie kazał Ci robić tego co robisz - krzyczał dalej człowiek.
- Dobrze! Opowiem ci dlaczego zachowałem się właśnie tak w każdej sytuacji. Otóż w kielichu, który zabrałem sprawiedliwemu człowiekowi była trucizna. Gdybym zostawił ten kielich, człowiek ten otrułby się. Człowiek podstępny, który chciał otruć sprawiedliwego poniesie karę za swoje czyny. Biedny człowiek, któremu podpaliłem dom, znajdzie w zgliszczach wielki skarb, który pozwoli mu żyć dostatnio do końca dni. Człowiek, którego spotkaliśmy tu nad strumieniem, był złym człowiekiem. Nie chce znać Boga i prowadzi życie bardzo rozwiązłe. Po stracie swego małego synka, który i tak znajdzie się w Niebie, nawróci się do Boga i zmieni swe życie. Tak obaj będą w Niebie, Gdybym tego nie uczynił obaj zostaliby potępieni. Czy te wyjaśnienia pomogły ci zrozumieć wolę Bożą?
Człowiek słuchając z zainteresowaniem opowieści anioła zrozumiał, że Bóg widzi wszystko inaczej i bardziej doskonale niż on sam. Zrozumiał też, że na wszystko ma najlepsze rozwiązanie, choć zewnętrznie wydaje się ono bardzo bolesne."

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: 38 na karku (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2011-07-11 21:02

A co zmieniła w Twoim życiu ta lekcja pokory? Moją odrabiam w podobnej, jak Ty sytuacji, i widzę w sobie, w swoim życiu niesamowite zmiany. Może gdybym nie zachorowała i nie przeżyła tego tak bardzo boleśnie (fizycznie i psychicznie), byłabym dalej taka jak przedtem, taka byle jaka, ogarnięta lękiem, wstydem, przerażeniem, nie umiejąca zaufać? Ufam mimo wszystko - idę na całość.
A do spowiedzi postaraj się pójść, bo nie ma co odkładać pracy nad sobą, wchodzenia w dojrzałe myślenie i działanie. Wystarczy tylko chociaż chcieć zmiany, skoro masz kryzys. Kryzys to właśnie zmiana po grecku, niebezpieczeństwo i szansa rozwoju podobno w języku chińskim. Rozwijamy się przez kryzys, a nie, leżąc na kanapie, kiedy nam się wydaje, że Bóg spełnia wszystkie nasze zachcianki. Powodzenia w walce. Szczęść Boże.

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: Franciszka (77.222.244.---)
Data:   2011-07-12 09:09

Paraliżuje cię zły ducha, bo to jemu najbardziej zależy na twojej krzywdzie. To on chce ostatecznie zgubić twoją duszę i doprowadzić do zatracenia jej. Nie daj się jemu. Powtarzaj: "Jezu, ufam Tobie". Pomódl się Koronką do Miłosierdzia Bożego. Potem zrób szczery rachunek sumienia i pójdź do spowiedzi świętej. Życzę ci uświęcenia po dobrze odbytej spowiedzi. Ten sakrament uzdrawia serce człowieka. Najbardziej pomaga mi w walce ze złym duchem częsta, regularna spowiedź.

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: baranek (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2011-07-12 09:44

Bóg czasem nie daje nam tego o co prosimy, bo ma dalszą perspektywę niż my. My widzimy tylko do granicy horyzontu, Bóg widzi wszystko. Albo inaczej - my widzimy tylko tyle drogi przed sobą, ile oświetlają reflektory naszego samochodu, co wystarcza, by jechać do przodu, ale nie widzimy całej drogi. Bóg zaś ją widzi.
Czasem wiec akurat "jest zmuszony" odmówić nam czegoś, co wydaje nam się godziwe i czego pragniemy, bo ze swojej perspektywy widzi, że to nie jest dla nas dobre - przyniesie nam szkodę. Innym natomiast tej szkody może to nie przynieść - stąd innym - daje to o co prosimy dla siebie, a nie otrzymujemy.
Prosty przykład: dziecko prosi o lizaka i mama mu go kupuje. Natomiast drugiemu dziecku nie kupi, pomimo, że ono też prosi, bo to dziecko ma cukrzycę i byłoby to zabójcze dla niego.
Nawet jeśli modlimy się o upragnioną pracę, której nie mamy i przechodzi nam ona koło nosa, może tak być, że Bóg nie daje jej nam, ponieważ towarzystwo, w którym byśmy się dzięki tej pracy znaleźli - zniszczyłoby nam życie doczesne, lub wieczne.
W tym momencie tego nie widzimy, ale często z perspektywy czasu stwierdzamy, że dobrze się stało.
Dawno temu modliłam się o konkretnego chłopaka, aby był moim mężem. Byłam rozgoryczona i obrażona na Boga, że nie spełnił mojej prośby. Potem okazało się, że ten człowiek ma dwa uzależnienia: seksoholizm i alkoholizm. Myślisz, że byłabym szczęśliwa w tym związku, gdyby Bóg spełnił wtedy moja zachciankę? Bóg uratował mi w ten sposób życie.
Nie mścij się na Bogu, bo tak naprawdę, największą krzywdę robisz tylko sobie. To jest myślenie w rodzaju przysłowia: "na złość mamie odmrożę sobie uszy".
Zły wmawia ci, że nie należy przebywać w bliskości konfesjonału i pójść do spowiedzi, bo jemu - w przeciwieństwie do Boga - zależy na Twoim NIESZCZĘŚCIU.
Zaufania do Boga trzeba się uczyć małymi kroczkami. Zaufaj Mu, że On robi to, czy tamto - dla Twojego dobra. Z perspektywy czasu dostrzeżesz, że to jest prawda.

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: Krzysztof (---.zewpz.pl)
Data:   2011-07-12 10:15

Witam,
Posty o podobnej tematyce (wstydzenia pójścia do spowiedzi, braku zaufania Panu Bogu) były już poruszane. Trzeba by przeszukać starsze tematy. Powinnaś coś znaleźć. Pozdrawiam.

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: ze Śląska (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2011-07-12 14:13

Nie wystarczy jedynie modlić się i biernie czekać na wysłuchanie. Należy też samemu wyjść naprzeciw temu o co prosimy. Jak powiadał św. Ignacy Loyola, powinniśmy modlić się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracować (lub działać) tak, jakby zależało od nas.

 Re: Paraliżuje mnie wstyd i strach. Nie ufam Bogu.
Autor: Dorota (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2011-07-12 17:58

Polecam Ci tę książkę Urzekająca John Eldredge, Stasi Eldredge - w moim życiu bardzo mi pomogła.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: