logo
Poniedziałek, 24 luty 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Paulina (212.244.70.---)
Data:   2013-03-10 14:40

?

-----------

Z archiwum forum:
Zauważam, że rzymscy katolicy w Rzeczpospolitej przyjmują postawy talmudystyczne. Redukują chrześcijaństwo do kodeksu prawnego składającego się z nakazów i zakazów, mierzą je miarką: wolno, na ile wolno, a jak nie wolno, to jak zrobić, żeby było wolno. Proszę się zapytać swojego sumienia a nie wyręczać się ludźmi.
xc

Jak czytam tego typu pytania to mam nieoparte wrażenie, że chrześcijaństwo, przynajmniej w swoim wymiarze rytualnym, zostaje zredukowane do czegoś będącego kombinacją podejścia buchalteryjno-księgowego i arytmetyczno-algebraicznego. Ile razy? Jak często? Ile z przeniesienia a ile z podziału? Co po stronie "winien" a co po stronie "ma". Czy jeden grzech ciężki można zrównoważyć pięcioma dobrymi uczynkami a może sześcioma lub siedmioma i pół.

Przesłanie Jezusa jest bardzo, bardzo proste. Tak proste, że nie można sobie prostszego wyobrazić:
"Bliskie jest Królestwo Boże. Zmieniajcie wasze umysły i głoście Dobrą Nowinę"
(Mk 1,15).

I od tego radzę zacząć. Mniej zwracając uwagę na matematykę i rachunkowość.
xc

Więcej tutaj.
moderator

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-10 21:53

Zadaj sobie proste pytanie: czy pracując w kinie chciałabyś być przymuszana do pracy w niedzielę, czy wolałabyś "dzień święty święcić"?
W niedzielę chodzę do kościoła, jem obiad z rodziną, odwiedzam krewnych itp. Nie korzystam z płatnych form aktywności (kino, kawiarnia, cukiernia, hipermarket), chyba że to konieczne (np. tankowanie, bo stacja jest i tak otwarta non stop, chociaż oczywiście staram się unikać i takich sytuacji. Jak zapomnę kupić mięso na obiad, jemy jaja sadzone - z prostego powodu: nie chcę, aby przez moje fanaberie ktoś nie mógł spędzać niedzieli z Bogiem i rodziną. Las, park są za darmo, a od biedy TV lub film z płyty w domu.
Ze zgrozą widzimy upadek wartości takich jak rodzina, wiara itp. A w moim mieście nawet w Boże Narodzenie kino było otwarte - no bo po co wysilić się i budować relacje z bliskimi, jak można się zakamuflować w kinie, nie? Życzę udanych wypadów do kina w sobotę ;)

PS: Wydaje mnie się, że stawianie takich pytań, jakie postawiła Paulina świadczy właśnie o owocach sumienia, jednak brak pewności co do odpowiedzi wynika z modnej postawy "samorealizacji, asertywności itp.", a przecież wystarczy postawić się w sytuacji tej drugiej strony i odpowiedź jest prosta - warto spojrzeć poza czubek własnego nosa.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Bogumiła z Krakowa (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-03-10 22:14

Nie, chodzenie w niedzielę do kina nie jest grzechem. Możesz też spokojnie w drodze do kina kupić mamie albo dziecku loda. Możesz pojechać do kina tramwajem. Możesz oglądać telewizję, choć tam też ktoś musi pracować w niedzielę. Możesz chodzić w niedzielę do kościoła, choć tam też ludzie w niedzielę pracują (na wszelki wypadek nie mówię o księdzu, tylko kościelnym, organiście, sprzedawcą gazet itp.).

Nie wprowadzajmy ludzi w skrupuły, bo:
1. ciężko potem z nich wyjść
2. możemy ośmieszyć naszą wiarę.

Paulina pyta o GRZECH, a nie o kierunek pracy nad sobą albo o to co lepiej robić.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: A. (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-03-10 22:47

m - czy obiad gotujesz na butli gazowej, czy korzystasz z gazu dostarczanego przez gazownię? Oglądanie DVD też nie jest ok - używasz prądu, a w elektrowni ktoś musi przez to pracować.

Ludzie! Nie róbcie z naszej wiary jakiejś karykatury.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Łukasz (---.elsnerow.waw.pl)
Data:   2013-03-10 23:51

Bogumiło z Krakowa trafiłaś w 10 a nawet 100:)

A Tobie "m" radze rozmowę z księdzem o skrupulantyzmie. Jesteś chrześcijaninem, a nie wyznawcą judaizmu który rozumuje w pryzmacie Prawa (tego mogę a tego nie).

pozdrawiam
Łukasz

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-11 09:26

Nie napisałam, że chodzenie w niedzielę do kina to grzech. Podsunęłam inny tok myślowy związany z pracą przez innych w niedzielę. I to nie są skrupuły. Bo praca w elektrowni, straży pożarnej, szpitalu, zkm itp. jest potrzebna niezależnie od pory dnia czy tygodnia. I kiedy trzeba, korzystam z tego. Ale - dzięki za super uwagi. Teraz będę wpadać w skrupuły korzystając w niedzielę z wody do mycia zębów i gotowania ziemniaków - przecież w wodociągach też ktoś pracuje.
Nie przesadzajmy z tym, moi mili. Moja wypowiedź jest podyktowana życzliwością nie tylko wobec Pauliny, ale również wobec osób takich, jak moja mama, które muszą pracować w cukierni w niedzielę od 10 do 17, bo klientom nie chce się kupić ciastka w sobotę (chociaż każdy wie, że ciasta kupowane w niedzielę są te same, co w sobotniej dostawie). Ale widzę, że niektórzy z tym problemu nie mają, więc zapraszam w niedzielę do kina i na ciacho ;) Chyba, że pracujecie w niedzielę na kasie w TESCO i nie macie takiej możliwości. Ja nie mam skrupułów, jestem osobą szczęśliwą. Przykro mi, że tak surowo oceniacie moją życzliwą wypowiedź w temacie. Mnie zarzucacie skrupulanctwo i odjazd w stronę judaizmu, a sami jesteście jak ci, co drzagę u kogoś widzą, a belki u siebie nie. Nikogo osobiście nie oceniłam - opisałam sytuację tylko ogólnie, co nie przeszkodziło niektórym ocenić mnie surowo i niesprawiedliwie. Moje zdanie jest również popierane przez księży z mojej parafii, którzy wielokrotnie przypominali wiernym, że niedziela to nie dzień np. na spacer po galerii handlowej. Muszę chyba powiedzieć im, że według niektórych są w błędzie.
PS: Zawsze człowiek się czegoś uczy - od dziś nie zaglądam na to forum w niedzielę - biedny Moderator zamiast świętować musi czytać takie wypowiedzi. Przepraszam Moderatorze. Pozdrawiam wszystkich z życzliwością :)

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Iza (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-03-11 09:34

A ja m troche rozumiem. Sa zawody, w ktorych praca w niedziele jest koniecznoscia (komunikacja zbiorowa, łączność, naprawa awarii, sluzba zdrowia, straz pozarna, policja itp.), a sa takie uslugi, bez ktorych mozna sie obyc (np. handel, przy czym czyms innym sa tygodniowe zakupy robione w niedziele, w ktorym pracownik do pracy w niedziele jest zmuszany, a czym innym wstapienie do malej rodzinnej cukierni w drodze z kosciola, gdzie za lada stoi wlasciciel). Wiadomo, ze musza byc jakies dyzurujace sklepy, bo rozne rzeczy sie zdarzaja i moze komus nagle zabraknac np. pieluch dla dziecka, ale to mogloby byc tak jak z aptekami - wiekszosc zamknieta, nieliczne wymiennie dyzuruja... Zdaje sobie sprawe, ze to utopia i ze bojkot garstki katolikow nic nie zmieni, ale rozumiem, ze ktos o wrazliwym sumieniu moze sie zle czuc siedzac z rodzina np. w kawiarni i patrzac na pania za lada, ktora zamiast ze swoja rodzina siedzi w pracy, zeby jej nie stracic.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-11 09:43

Bogumiło kochana - ad. 2. - nie chciałam ośmieszać naszej wiary. Swoją postawą chcę pokazać np. moim dzieciom, że gdyby każdy z nas korzystał w niedzielę tylko z owoców prac koniecznych, wiele osób miałoby spokojną, rodzinną niedzielę. Pierwsze przykazanie kościelne mówi, by w niedziele i święta powstrzymać się od prac niekoniecznych. Jednak wiele osób nie ma takiej opcji (ze względu na bezrobocie biorą pracę, jaka jest, a nie jaką by chcieli). Gdyby np. nikt do sklepu w niedzielę nie przyszedł, sklep byłby zamknięty - proste.
Ponieważ bardzo Cię, Bogumiło, szanuję i cenię Twoje wypowiedzi na forum, proszę o modlitwę w mojej intencji, skoro uważasz, że źle myślę. Czy naprawdę mnie tak źle zrozumiałaś?
A. - jakie szczęście, że nie korzystam w ogóle z gazu - mam na sumieniu tylko pracowników elektrowni ;) To Ty zrobiłaś karykaturę z mojej wypowiedzi.
Łukaszu - nie pytałam nikogo o radę. Ale skoro jesteś taki miły, odwzajemniam: Tobie chcę przypomnieć słowa "Nie sądźcie, bo sami będziecie sądzeni". To, że nie korzystam z pewnych rzeczy w niedzielę, to mój wybór a nie stosowanie się do zasady "tego mogę a tego nie".

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-11 09:50

Izo - BARDZO Ci dziękuję, że mnie rozumiesz. Jesteś wspaniałą osobą: konkretną, życzliwą - bardzo lubię czytać Twe wypowiedzi. Dajesz mi nadzieję na to, że jednak nie jestem taką "kosmitką". Tak, mam "utopijną" wizję świata i realizuję ją na ile mogę, chociaż to pewnie niewiele zmieni.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Karolina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-11 10:21

Są zawody tak zwanego pożytku publicznego. Kilka lat temu pracowałam jako wychowawca w internacie. Miałam raz na miesiąc 8 godzinny dyżur w niedzielę. Przecież nie zamknie się placówki oświatowej, to samo z domami dziecka. Są zawody gdzie musi być ciągłość pracy.
Paulina, masz według mnie tendencje do skrupulanctwa i wynajdywania sobie różnych rzeczy, spraw i wmawiania sobie nimi że grzeszysz. Zacznij się cieszyć tym że jesteś tym jedynym ukochanym dzieckiem Boga, a nie zadręczaniem się nie wiadomo czym.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: martaaa (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-11 10:36

Bogumiło, dziękuję Ci bardzo że zauważyłaś że w kościele w niedzielę też pracują ludzie :)
Dyskusje o pracy w niedzielę są dla mnie zawsze trudne, bo ciągle słyszę o pani w sklepie, kierowcy autobusu czy lekarzu, a ja każdą niedzielę jestem w pracy od świtu do zmierzchu. Każde Święta i Uroczystości spędzam w pracy i nikt nie pyta czy mam rodzinę, ale to moja praca, na taką się zdecydowałam i nie narzekam :) Tylko czasem tak przykro słyszeć pretensje, że kościół w niedziele nie jest otwarty całą dobę.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Łukasz (---.elsnerow.waw.pl)
Data:   2013-03-11 11:19

Droga "m"

doskonale znam te słowa;) Tylko widzisz, nie oceniam Twojej wiary czy religijności. Moja wypowiedź była za krótka abyś mogła tak to odczytać. A to, że powiedziałem abyś porozmawiał o tym z księdzem (bo możesz mieć objawy skrupulantyzmu) to rzecz normalna bo większość ludzi ma z tym problemy. Też miałem, aż porozmawiałem z mądrym księdzem.
Zwracanie uwagi ludziom na pewne fundamentalne wartości chrześcijańskie(w tym przypadku wolność chrześcijańską) nie jest niczym złym.

Raczej z Twojej wypowiedzi można było odczuć ocenianie ludzi korzystających z pracy innych ludzi w niedziele. Tak jakby Ci którzy podejmują jakieś aktywności w niedziele a nie siedzą przed TV (które w gruncie rzeczy też jest wynikiem prac rąk ludzkich) grzeszą.

Przepraszam ale w tych czasach kiedy każde 80 zł dziennie jest na wagę złota nie sądzę aby ludzie pracujący w niedzielę, w imię wolnej niedzieli, zechcieli zadzierać z szefem aby ten dawał im dzień wolny. Tym bardziej rezygnowali z pracy (która jest również darem i błogosławieństwem Bożym).

Nie musisz martwić się o to, że Bóg nie rozumie dzisiejszych czasów. On je rozumie i zasady wolnego rynku tez;)

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Mateusz (---.skytech.pl)
Data:   2013-03-11 11:19

Osobiście nie widzę tutaj skrupulanctwa i też byłbym za możliwie największym ograniczeniem pracy bliźnich w niedzielę - również w cukierniach etc., bo ciastko można zjeść w domu.
Jako jedyny wyjątek widziałbym (prócz wyjątków oczywistych jak pogotowie) ośrodki kulturalne - teatr, kino, filharmonia, a to dlatego, że nieraz naprawdę ludzie nie mają innej możliwości niż pójście tam w niedzielę, oraz dlatego, że seanse/spektakle/koncerty spokojnie mogę odbywać się wieczorem (nawet późnym), więc i pracownicy mają czas na uczczenie niedzieli jak należy. Zresztą jeśli już mamy być tacy skrzywieni w stronę judaizmu, to przecież przed seansem możemy odmówić II nieszpory niedzielne i pyk, mamy poniedziałek (to oczywiście z przymrużeniem oka żeby mnie nie zlinczowano...)
[edit moderator/ powyższy tik nie działa w liturgii. Jest jeszcze kompleta po II Nieszporach niedziel i uroczystości].

Co ciekawe w krajach gdzie chrześcijaństwo straciło na znaczeniu o wiele bardziej niż w Polsce, ludzie jakoś nie mają problemu z tym by zamknąć na całą niedzielę wszystko co się da.

Niektórzy z Państwa nie mieli do czynienia z pracą w miejscach które niby koniecznie muszą być otwarte. Moje małe "świadectwo":
Będąc jeszcze licealistą pracowałem w wakacje na stacji paliw, gdzie czasem musiałem pracować w niedzielę i powiem tak: paliwa to tam się sprzedawało najmniej - chyba żeby uznać prawdziwość powiedzenia "piwo to moje paliwo", tudzież wódka czy inne trunki. Czasem miałem wrażenie, że nawet w przeliczeniu na litry więcej szło alkoholu... Dość duży popyt był także na prezerwatywy.
Może sens ma otwieranie stacji przy trasach przelotowych, autostradach (ponoć w Polsce takie mamy) gdzie ktoś rzeczywiście może wyjeździć cały bak na długiej trasie, ale miejskie stacje powinny być zamknięte na cztery spusty. Dodam, że na stacji pracuje się zwykle po 12 godzin, a jakikolwiek ruch jest dopiero wieczorem gdy zaczyna ludziom brakować alkoholu (a jako, że mam reakcję alergiczną na ludzi "cwaniaczących" w stanie wskazującym, to jeszcze byłem po każdej takiej zmianie nieźle sfrustrowany).

Oczywiście innymi prawami będę się rządziły np. kurorty, ale jakoś też nie widzę potrzeby by bary itp. były otwarte cały dzień.

Podsumowując: jak dla mnie odpowiedzią na tytułowe będzie: nie, to nie jest grzech. Należałoby się jednak zastanowić czy jako katolicy nie powinniśmy wykazać zaangażowania by jednak nieco zmienić obecną sytuację choćby w ustawodawstwie, bo obecnie daleko nam nie tyle do ideału co do zwyczajnej sprawiedliwości.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Maria (---.pl)
Data:   2013-03-11 12:28

"musza byc jakies dyzurujace sklepy, bo rozne rzeczy sie zdarzaja i moze komus nagle zabraknac np. pieluch dla dziecka"
Iza, pieluchy wiążące mocz to wynalazek stosunkowo nowy. Niedawno były tylko pieluchy z tetry i pokolenia matek na całym świecie dawały radę. Z wynalazków i udogodnień korzysta się, ale czy kupowanie pieluch w niedzielę to absolutna konieczność? Nie.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Bogumiła z Krakowa (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2013-03-11 12:52

Droga "m"
chyba jednak zawsze muszę pisać długie posty, bo wtedy można powiedzieć wszystko lepiej :))

Pytanie jest bardzo konkretne: o grzech. Gdybyś rozpoczęła post od zdania: nie jest to grzechem, ale... - wtedy nie napisałabym ani słowa, bo z wieloma myślami się zgadzam. Jeśli jednak na pytanie o grzech rozpoczynasz odpowiedź od "czy pracując w kinie chciałabyś być przymuszana do pracy w niedzielę (...)"? - to rozumiem, że podajesz komuś sposób oceny GRZECHU. Takie słowa wywołują w nas poczucie winy, czyli w pewien sposób to Ty oceniasz wszystkich, którzy chodzą do kina i jedzą w cukierni ciastka. Czym są słowa: "warto spojrzeć poza czubek własnego nosa"? Skoro ja w niedzielę idę z kimś na ciastko, to jestem beeee, bo powinna przypomnieć sobie, że sama nie chcę w niedzielę pracować. Chcesz, żebym się czuła winna. To nie są miłe słowa.
Swoją wypowiedzią chciałam obronić tych, którzy się właśnie tak poczuli. W ten sposób rodzą się w ludziach skrupuły, jeśli ktoś sam nie ma zdrowego osądu grzechu. Autorka sama na podstawie takiego posta może zacząć się z tego spowiadać, i opowiadać dokoła, że na katolickim forum tak ją uczyli. Jeśli Autorka zadawała tu wcześniej pytania, to ma 17 lat i dopiero buduje swój chrześcijański świat. Będzie go budować także na naszych odpowiedziach, dlatego ważne, żeby otrzymała dobrą odpowiedź. Dobrą, a nie "patrzysz na czubek własnego nosa".

Powiesz, że przesadzam. Nie. Spotykałam wiele skrzywień dotyczących niedzieli. Po pewnych rekolekcjach wakacyjnych przyszły do mnie na rozmowę dwie 15-letnie dziewczyny z pytaniem, w jaki sposób wytłumaczyć mamie, że w niedzielę nie wolno myć naczyń. Myślałam, że żartują, bo mama kazała, a im się nie chciało. Nie. Na rekolekcjach chciały w niedzielę po obiedzie umyć naczynia ("dyżur kuchenny"). Dostały za to awanturę, że nie świętują niedzieli, że to grzech, a naczynia można umyć na drugi dzień. Nie interesuje mnie, co pani moderatorka robiła przez cały dzień z kilkudziesięcioma brudnymi talerzami, kubkami, widelcami itd. i skąd brała czyste na kolację. Wierzę też, że była naprawdę dobrym człowiekiem i gorliwą katoliczką. Może z butami wejdzie prosto do nieba, a ja całe wieki będę siedzieć w czyśćcu (daj Boże, żeby w czyśćcu). Ale tak nie można. Bardzo trudno mi było to wyprostować, tym bardziej, że dziewczyny już były po awanturze w domu i teraz musiały się przyznać mamie, że to jednak jest inaczej, a dopiero co z płaczem tłumaczyły mamie, że Kościół zabrania. Młodzi ludzie, dla których najczęściej wszystko jest czarne albo białe, jeśli chcą być w porządku, to biorą nasze słowa na serio.
Spotykałam się też z sytuacją odwrotną. W domu dziecko było uczone, że nie wolno. Na przykład kupować czegokolwiek w niedzielę. Albo uczyć się w niedzielę. Żadnej muzyki w Wielkim Poście. Żadnych wesołych pogaduszek z koleżanką w piątek. Ale te dzieci spotykają się z innymi i czują ogromne rozdarcie wewnętrzne między tym czego wymagają rodzice, a tym co spotykają w świecie. Wszystkie koleżanki kupią lody, a ja nie kupię, bo to jest złe? Kolega chce się pochwalić płytą, zwyczajnie dać posłuchać, a on powie: w piątek nie wolno? Całą radość pryśnie. Ktoś chce mnie ugościć i poda ciastko, a ja się oburzę, bo Wielki Post? Naprawdę wystarczy, że będą zachowywać wierność w tym, co jest konieczne. Reszta jest dobrowolna. Jeśli wymaga się zbyt wiele, to robi się to za trudne. Gdy wyrwie się wreszcie spod opieki rodziców - zrobi wszystko złe, co się da. Dziecko musi być nauczone czego naprawdę nie wolno, a co jest jedynie propozycją (i to zazwyczaj do wyboru). Bo wtedy ono będzie umiało odpowiedzieć kolegom na propozycje, nie ośmieszając się i nie odstraszając od wiary. Nie możemy uczyć dzieci na zakonników, pustelników. Oni żyją w normalnym świecie. Co innego powiedzieć: mnie nie wolno - i zostać wyśmianym, a co innego powiedzieć: ja NIE CHCĘ, bo...

To jest podobna sytuacja jak z postanowieniami wielkopostnymi. Ciągle tutaj pojawiają się pytania czy w piątki albo Wielkim Poście wolno. Nieważne co. Śpiewać, jeść słodycze, słuchać muzyki, iść do kina. Wielu z nas w jak najlepszej wierze (czytaj: dla Boga, z miłości) odpisuje, że jak Jezus umiera, to jak można myśleć o... (muzyce, pączku itd.). Znów wywoływanie wyrzutów sumienia u ludzi, którzy nic złego nie robią. Osobiście spotykałam się z oburzeniem, gdy poczęstowana ciastkiem spokojnie go zjadałam. "Niby taka religijna, a nie pości w Poście". Nikt mnie nie spytał jakie jest moje postanowienie, a zresztą - dlaczego miałabym się tłumaczyć? To bardzo ważne - zrozumieć i uszanować - że MOJE postanowienia, MOJA ścieżka do Boga, MOJA praca nad sobą może przebiegać zupełnie inaczej niż ludzi obok. Jeśli ja sobie postanawiam nie jeść ciastek, to jest MOJE postanowienie, nie mogę wymagać (oczekiwać), że wszyscy obok muszą tak samo robić. Wspólna jest troska, by nie było GRZECHU. Ale to, co nie jest grzechem, jest dobrowolne. Można wskazywać komuś pewne możliwości, ale trzeba wyraźnie powiedzieć: to nie jest grzech. Pięknie jest robić więcej niż się musi, przed Bogiem to jest ogromna wartość. Ale nie wolno od innych wymagać, by się stosowali do MOICH postanowień. Oni mają inne życie. Mają prawo iść inną drogą. Na innych etapach są inne postanowienia.

A z tym pójściem do kina. Młodzi często dojeżdżają do szkół i tylko w niedzielę mogą się spotkać z dawną koleżanką i iść do kina. Chłopak chce dziewczynę w niedzielę zabrać do kina. Niedziela to może być jedyny dzień, kiedy rodzice mogą zabrać swoje dzieci do kina. Jedyny dzień, kiedy starczy czasu, żeby pójść z dziećmi do zoo czy na basen. Albo do wesołego miasteczka. Tam pracują w niedzielę.
Takie czasy, że nawet za wejście do lasu czasem musimy płacić, czyli ktoś stoi całą niedzielę i zbiera pieniądze (np. parki narodowe). Trzeba też pamiętać, że nie wszyscy obok nas są wierzący i nie wszystkich obowiązuje przykazanie "dzień święty święcić". Albo nie wszystkich w niedzielę. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym i trzeba się pogodzić z tym, że może być nas coraz mniej. Jak to pociągniemy, to dojdziemy do absurdu. A dlaczego tankować mamy w niedzielę, skoro można zatankować do kanistra? Tam też są ludzie, którzy mają rodziny.

Zupełnie inną sprawą są hipermarkety, gdzie cały czas pracuje kilkadziesiąt czy ponad sto osób. Kościół wywalczył, by chociaż w niektóre święta były zamknięte. To dobry kierunek, choć oczywiście są i tacy, którzy są szczęśliwi, że mają pracę albo mogą dorobić na chleb w niedzielę. Naprawdę tylu pracowników nie musi w niedzielę siedzieć przy stoiskach z lodówkami, pralkami, meblami. Choć oczywiście ktoś mi może powiedzieć, że zdarza się taka potrzeba: mąż przyjedzie tylko na niedzielę do domu i wreszcie można te meble kupić. Nie będę się sprzeczać o jednostkowe sytuacje. Ale naprawdę jest różnica między niedzielnym spacerem po galerii handlowej, a wyjście z bliskimi nam ludźmi do kina. Nie mieszajmy tych rzeczy, bo wylejemy dziecko z kąpielą.

Mam nadzieję, że teraz wytłumaczyłam lepiej. W każdym czasie są ludzie święci, są ludzie, którzy naprawdę wiele chcą Bogu dać, są ludzie, którzy wobec Boga chcą być po prostu w porządku, są ludzie, którzy dopiero zaczynają wędrówkę do Boga, są tacy, którzy na obecnym etapie mają siłę martwić się jedynie o to, żeby ciężko nie grzeszyć. Nikt od nas nie wymaga, abyśmy zaczynali od tego, na czym święci kończą. A my często wymagamy od innych, żeby rozumieli to, co my zrozumieliśmy po kilkudziesięciu latach. Żeby chcieli to, co myśmy zapragnęli dopiero po prawdziwym nawróceniu.

Trzeba umieć zawsze rozgraniczać co nam Kościół nakazuje, a co proponuje. Potem ludzie mówią, że Kościół tylko zakazuje wszystkiego więc wiara jest czymś ponurym i smutnym. Załamują ręce nad biednymi katolikami. To odstrasza. I nie jest prawdą. Można w niedzielę kupić lody i uwielbiać Boga że stworzył piękny świat. A można odmówić sobie wszystkiego i siedzieć samotnie w domu, gdy najbliżsi koledzy poszli do kina. I mieć żal do Boga. I mieć "kompleksy katolika". Lepiej przekazać ludziom czego naprawdę nie wolno (nie oszukujmy się, i tak często jest to dla nas trudne). Pozwólmy ludziom na osobiste decyzje, czy chcą dać Bogu więcej, i nie gorszmy się, gdy dzisiaj nie chcą. Dla kogoś to kino z kimś może być ogromnie ważne. Pamiętaj, że także dla Twoich dzieci może tak kiedyś być. "Miłości pragnę, nie krwawej ofiary" (Oz 6,6). Ważniejsze jest przekazać ludziom, że Bóg ich kocha i mają prawo do radości, przyjemności, zabawy. Gdy pokochają Boga - być może sami będą chcieli z czegoś zrezygnować dla Niego. Ale wtedy będą wiedzieli, że nie muszą. Że chcą.

Gdybyś rozpoczęła post od zdania: nie jest to grzechem, ale... - wtedy nie napisałabym ani słowa. A tak - to znowu zajęłam wiele miejsca na serwerze :))

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Nell (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-11 13:06

Bogumiło z Krakowa, to nie pierwszy Twój post, po przeczytaniu którego jestem zachwycona Twoim rozsądkiem, skromnością, mądrością oraz umiejętnością prostego i logicznego wyjaśnienia zawiłych kwestii. Pozdrawiam Cię serdecznie!

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Marek Piotrowski (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-03-11 13:32

Warto zacząć od tego PO CO jest ten wolny dzień. Sprowadzanie go do "drogi szabatowej" czyni z daru bożego koszmar. Już raz zrobił to Lud Starego Przymierza - nie powtarzajmy tego błędu.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Arizona (62.233.195.---)
Data:   2013-03-11 13:49

Bogumiło z Krakowa, miejsce zajęte przez Ciebie na serwerze, nie jest nigdy zmarnowanym:)
Też twierdzę, że trzeba uważać, by propagując słuszne tezy o unikaniu prac niekoniecznych w niedziele, nie popaść w przesadę. Chyba zdrowy rozsądek nam podpowiada, jak to rozeznać. Życie kulturalne kwitnie w weekendy i trudno spodziewać się, by w niedziele zamykać kina, teatry czy muzea. Moja koleżanka pracuje w centrum kultury i czasem ma dyżury w niedziele, to nieuniknione. Co innego sklepy. Za PRL były zamykane, również te spożywcze i jakoś z głodu nie pomarliśmy :) Bez otwartych cukierni też przeżyjemy (tu ukłon w Twą stronę, szanowna m ), ale już kawiarni bym nie zamykała.
Nie róbmy jednak ze słusznego postulatu-dogmatu. Takiego myślenia doświadczyła kiedyś na własnej skórze moja koleżanka, skądinąd dbająca o to, by nie korzystać ze sklepów w niedzielę. Tak się raz zdarzyło, że z powodu nagłego krwawienia musiała zaopatrzyć się w kiosku w podpaski. Jej pobożny znajomy widząc ją wracającą z tegoż kiosku, obdarzył ją serią sarkastycznych uwag.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Paulina (212.244.70.---)
Data:   2013-03-16 08:10

Czyli, jeżeli rodzina zaprasza mnie w niedzielę do kina, to mam im nie odmawiać tylko iść?

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: salamanka (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-16 12:35

Tak.

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Bogumiła z Krakowa (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-03-16 13:38

Mam nadzieję Salamanko, że Twoje "tak" nie dotyczy tematu, tylko ostatniego pytania Pauliny :)))) Nie znalam tego pytania, kiedy zobaczyłam Twoją odpowiedź i zamarłam z wrażenia :)))

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: salamanka (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-16 14:36

"Tak" zdecydowanie dotyczy ostatniego pytania Pauliny:)))

Tak, Paulino, jeśli rodzina zaprasza Cię w niedzielę do kina, to nie odmawiaj, tylko idź.

Nie, Paulino, chodzenie w niedzielę do kina nie jest grzechem.

:)

 Re: Czy grzechem jest chodzenie w niedzielę do kina?
Autor: Alicja (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2013-03-17 23:35

A Niemcy jakoś mogą mieć sklepy pozamykane w niedziele. Da się. Nawet nie trzeba tego odnosić do religijności ale do zwykłej ludzkiej życzliwości. Gdy chodzi o pracę, to mam wrażenie, że w naszym kraju nie szanuje się cudzego czasu. Cenię ludzi, którzy zrezygnowali z niedzielnych zakupów w jakiejkolwiek formie. Teraz mamy nową świecką tradycję. Niedziela w galeriach handlowych. Przykazania Boże nie są po to by coś nam zabrać, ale po to by nam dać. Czas spędzony na niedzielnych zakupach (biorąc pod uwagę pracę od poniedziałku do piątku, często w nadgodzinach, szybki styl życia, sobotnie sprzątanie, gotowanie itp) jest kolejnym dniem, który spędzamy męcząc się. Ja bynajmniej w taki sposób nie odpoczywam. Ale czy miliony Polaków może się mylić? (pytanie retoryczne). Kino jest trochę inną bajką. Choć dla mnie osobiście w niedzielę mogłoby nie istnieć. Gdybym jednak poszła na seans, nawet by mi przez myśl nie przeszło rozpatrywanie tego w kategoriach grzechu. Z drugiej strony przykazanie "pamiętaj abyś dzień święty święcił" jest 3 w kolejności. Pierwszym jest "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: