logo
Niedziela, 29 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: n_ (---.derkom.net.pl)
Data:   2015-12-27 18:28

Jak naprawdę przebaczyć komuś, kto nas skrzywdził? Wydawało mi się, że przebaczyłam osobom, które mocno mnie skrzywdziły w życiu, ale to niestety tylko iluzja. W konfrontacji na żywo z tymi osobami otwierają się wszystkie rany, nie potrafię z tymi ludźmi normalnie rozmawiać, a nawet patrzeć na nie. W jednym przypadku jest chyba lepiej, może nawet rokuje to poprawą (chłopak). W drugim (były przełożony) nie jestem sobie w stanie poradzić. Nie ma mowy o jakiejś nienawiści i złorzeczeniu, życzę im dobrze, ale nie chcę mieć z nimi do czynienia. Słabo mi na sam widok tych ludzi. Najchętniej ratowałabym się ucieczką. Czy można zachowując się w ten sposób mogę powiedzieć, że nie grzeszę względem nich? Przebaczyłam, ale nie chcę znać. To chyba nie brzmi najlepiej. Jak sobie poradzić z tą sytuacją?

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Kasia (---.warszawa.vectranet.pl)
Data:   2015-12-27 20:17

Miałam podobną sytuację (zranienie) i ktoś na tym forum mi napisał rzecz, której mocno się uchwyciłam i tak trwam, a mianowicie, że skoro przebaczyłam, życzę tym osobom dobrze i się za nie modlę, to nie muszę się z nimi spotykać (A chodzi o teściów, więc osoby dość bliskie ze względu na męża), bo trzeba mieć też trochę miłosierdzia względem siebie samego. Daleka jestem od pouczania i dawania rad, bo brak mi w tym względzie kompetencji, a jedynie dzielę się tym, co sama usłyszałam/przeczytałam od innych i u mnie na razie działa. Może jak wejdę na inny poziom pojmowania/rozumowania to relacje poukładają się lepiej. Na razie unikam teściów, a jak mąż i dzieci mają ochotę się z nimi zobaczyć to jadą sami.
Życzę wytrwałości w układaniu relacji z tymi, którzy zranili.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Ania (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2015-12-27 20:22

Posłuchaj kazania ks. K. Kralki SAC na temat przebaczenia, a dowiesz się, co to znaczy przebaczyć: https://www.youtube.com/watch?v=Xa12PG8GVdw

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Tadek (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2015-12-27 20:27

Nie - nie grzeszysz. W tym przypadku jest jeszcze jeden aspekt - rana w sercu, która nie została uzdrowiona.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: EmGie (---.081015177.msitelekom.pl)
Data:   2015-12-27 20:35

Mówiąc przebaczam, masz dobre intencje. Jednak do prawdziwego wyleczenia ran potrzebna jest łaska Boga. Proś o nią na różne sposoby.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Mateusz (---.x66.x22.x49.jaskom.pl)
Data:   2015-12-27 23:00

Módl się dużo za te osoby, o ich nawrócenie, przyjmij może Komunię w ich intencji.
Postaraj się zobaczyć Boga, który płacze nad losem tych osób, że Cię skrzywdziły, módl się o Boże Miłosierdzie dla nich.
Staraj się je kochać, to znaczy pragnij dla nich zbawienia. Tylko miłość może pokonać nienawiść - dobrem zło zwyciężaj.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: agnieszka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2015-12-27 23:49

Najważniejsza jest wola, a nie uczucia, więc myślę, że nie popełniasz tu jakiegoś grzechu. Na Twoim miejscu modliłabym się się za te osoby i tez o łaskę, bym umiała widzieć w nich Pana Jezusa i ze względu na Niego je kochać. Św. Teresa z Lisieux miała kiedyś trudne relacje z pewną siostrą z jej zakonu, ale postanowiła, że postara się szczególnie być dla niej życzliwą. Tak bardzo się starała, że aż ta siostra spytała Teresy, dlaczego ją tak szczególnie lubi, bo ciągle się do niej uśmiecha i jest dla niej taka miła.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: 77 77 77 (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2015-12-28 07:07

Można jeszcze się modlić o uzdrowienie wewnętrzne.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Pani T. (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2015-12-28 14:05

Istnieje znacząca różnica między przebaczeniem a pojednaniem.
Ty przebaczyłaś swoim winowajcom i to również jest łaską od Boga. Nie życzysz im zła, nie chcesz ich krzywdy, nie pragniesz odwetu, a więc nie grzeszysz.
Masz prawo czuć ból z powodu zranienia i naturalną reakcją jest wówczas pewna niechęć do tych osób. Podobnie dzieje się z dzieckiem, które kiedyś się podtopiło i teraz boi się wchodzić do wody, nawet płytkiej. Jest to naturalna reakcja obronna przed ponownym zranieniem, przed ponownym doznaniem krzywdy.
Ja osobiście nie namawiałabym cię tak mocno do uzdrowienia wewnętrznego, ale zrobisz jak uważasz za słuszne. Ból też ma swoje zadanie w naszym życiu. Jako małe dziecko wylałam na siebie garnek z wrzącą wodą - strasznie bolało, ale to też nauczyło mnie ostrożności w postępowaniu z gorącymi przedmiotami. Dziś jako osoba dorosła nie jestem w stanie zrobić takiej głupoty, mając zachowany w pamięci ból, jaki wtedy mi towarzyszył. Dlaczego to mówię? Jeśli zostałaś zraniona przez drugiego człowieka, towarzyszy ci ból. Człowiek nie chciałby cierpieć, więc stara się o bólu zapomnieć. Ale odpowiednio przepracowany ból uwrażliwi cię na podobne relacje i możliwe wynikające z nich krzywdy, abyś nie dopuściła do ponownych raniących sytuacji.
Czymś innym jest pojednanie. Dochodzi do niego wtedy, gdy osoba, która cię zraniła, uznaje swoją winę, prosi o przebaczenie i obiecuje poprawę. Nie mam tu na myśli sytuacji patologicznych np. damskich bokserów, u których takie "pojednanie" nic nie znaczy, ale o normalne życiowe sytuacje. Jeśli więc te osoby nie potrafią uznać swojej winy i przeprosić, nic dziwnego, że wolisz je unikać.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: sadness (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2015-12-28 17:12

Tu są odpowiedzi na twoje pytania
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=363

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2015-12-28 19:32

Myślę, że to, czego Ci brakuje, to uzdrowienie wewnętrzne. Dla mnie nie wiąże się ono z wymazaniem z pamięci bolesnych wydarzeń. Uzdrowiony człowiek pamięta i wydarzenia, i związany z nimi ból. Ale już więcej tego bólu nie odczuwa. Ani gdy myśli o wydarzeniach z przeszłości, ani gdy na nowo znajduje się w sytuacjach, które mu bolesne wydarzenia przypominają. Nie reaguje więc na nie lękiem i nie uruchamia przedwcześnie swojego systemu obronnego. Nie staje się jednak bezbronny. Nie chronią go już dłużej jego emocjonalne odruchy (którymi z kolei łatwo zranić innych), tylko decyzje podejmowane pod wpływem rozumu.
Uzdrowienie jest łaską od Boga. Nie można jej wymusić ani przyspieszyć. Trzeba się jednak na nią otworzyć.
Wiele zranień powstaje w dzieciństwie. Krzywdy doznane później bolą czasem bardziej niż powinny z powodu nieuzdrowionych dziecięcych zranień.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Maciej (---.elpos.net)
Data:   2015-12-30 05:39

Z fragmentu książki "Rekolekcje kontemplatywne" - Franz Jalics

Z serca

Pierwszy krok w tę stroną jest intencją przebaczenia, gdy mówimy: „Przebaczam temu człowiekowi". To przebaczenie według intencji nie powinno być lekceważone. Dla wielu ludzi jest niemożliwe wymówienie tego małego zdania. Nie dopuszczają przebaczenia do serca. Intencja przebaczenia leży w zakresie naszej wolności, niezależnie od tego, czy uraza jeszcze trwa, czy nie.

Drugi krok to przyznanie się do naszej trwającej urazy i przyjrzenie się jej: „Przebaczyłem, ale uraza jeszcze jest we mnie. Dalej ją czuję. Trwa ona, ale mogę ją dopuścić".
Nigdy nie należy chcieć zmienić uczucia. Każde bezpośrednie wpływanie na uczucia tłumi je. Można jednak, bez wyrządzania sobie szkód psychicznych, zmieniać działania. Kiedy na przykład pełen wściekłości i gniewu zauważam, że fantazjuję na temat zabicia człowieka, który spowodował moje zranienie, nic powinienem sobie mówić, że nie chcę go zabić. Mogę spokojnie przyznać się, że chciałbym go zabić. Uczucia, które przychodzą, mogą przyjść i być. Natomiast działania mogę podejmować dowolnie. Nie muszę więc koniecznie zabić owego człowieka. Podobnie jest z przebaczaniem. Mogę więc w swojej intencji autentycznie przebaczyć, a mimo to spokojnie się przyjrzeć, jak trwa jeszcze uraza do winnego.

Następuje decydujący krok. Znamy go już z naszych dotychczasowych starań. Gdy mogę już przyjrzeć się swojemu niepojednanemu uczuciu i pozwolić mu być, zwracam się bez zwłoki ku obecności. Uczucie może pozostać, aleja więcej się nim nie zajmuję. Powracam swoją uwagą ku leczniczej sile. Uraza, gniew, zgorzknienie, samo użalanie i rezygnacja nie są leczone przez nieustanne zajmowanie się nimi. Muszę połączyć się ze swoim centrum, zwrócić się do obecności, do Boga. Stamtąd przychodzi pojednanie. Zależnie od wielkości zranienia uraza jest niwelowana kawałek po kawałku, warstwa po warstwie. To co pozostaje, będzie nas coraz mniej obciążało, staje się niezauważalne i w końcu całkowicie znika. Wtedy przebaczyliśmy naprawdę z całego serca.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: 6159 (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2015-12-30 15:30

Dzięki Ania (---.neoplus.adsl.tpnet.pl) za linka :)

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: majka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2015-12-30 17:06

może jeszcze ten artykuł pomoże
Ksiądz Stanisław Witek pisze tak:

Przebaczenie afektywne i efektywne:

… Sam Bóg jest sędzią i badającym serca, dlatego zabrania On nam wyrokować o czyjejkolwiek wewnętrznej winie. Nauka Chrystusowa żąda, abyśmy wybaczali krzywdy, i rozciąga przykazanie miłości na wszystkich nieprzyjaciół” (KDK 28). Ostatnie zdanie tej konstytucji soborowej rozumieć należy także w stosunku do nieprzyjaciół osobistych, a zatem w kategorii nieprzyjaźni podmiotowej. „Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 19-21).

KD: Miłość nieprzyjaciół polega na życzeniu, i czynieniu im dobrze jako ludziom w razie ich potrzeby oraz własnej możliwości niezależnie od osobistej postawy wobec nas. Miłość ta bowiem, obejmuje nieprzyjaciół ze względu na ich łączność – przynajmniej potencjalną – z samym Bogiem, którego są stworzeniami, a może i przybranymi dziećmi. Taką miłość trzeba przejawiać głównie przez dążenie do pojednania z nimi, zwłaszcza gdy w jakikolwiek sposób sami przyczyniliśmy się do ich nieprzyjaźni. Trzeba być także zawsze gotowym do przebaczenia doznanej krzywdy, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy, a więc bez ograniczenia, jak nakazał sam Chrystus (por. Mt 18, 22). Ze strony nieprzyjaciela zakłada to jednak, przynajmniej domyślną, chęć pojednania się (por. Łk 17, 4). Gdy on nie przejawia żadnej chęci w tym kierunku, a nawet chlubi się uczynionym złem, i gotów je ponowić, jeśli zdarzy mu się okazja, sprawa faktycznego pojednania zostaje mocno skomplikowana. Mamy bowiem do czynienia ze złą wolą przeciwnika, uporczywie trwającego w grzechu. Chrześcijaninowi pozostaje obowiązek pragnienia, aby się pojednać, czyli afektywnego nastawienia w tym kierunku. Z winy samego nieprzyjaciela, jeżeli jego zła wola nie chce się ugiąć, pojednanie efektywne jest uniemożliwione. I Chrystus miał swoich zdecydowanych nieprzyjaciół (zwł. faryzeuszów), nie mamy dowodów na to, aby kiedykolwiek się z nimi pojednał. Na krzyżu wstawiał się do Ojca, modląc się jako za nieprzyjaciół, u których okolicznością łagodzącą była niewiedza (Łk 23, 34). Podobnie uczynił św. Szczepan nie negując ich grzechu (Dz 7, 60). Trzeba również pamiętać, że i Bóg, którego mamy naśladować w miłości do nieprzyjaciół (por. Mt 5, 45-48), nie darowuje efektywnie człowiekowi, któremu na Jego przebaczeniu nie zależy.

Gdy więc spowiednik spotyka faktycznie skrzywdzonego człowieka, którego ktoś niewinnie prześladuje, powinien zachęcać do przebaczenia w duchu i gotowości do pojednania; nie należy jednak wymagać pojednania realnego jako warunku udzielenia absolucji. Dopiero chęć taka ze strony nieprzyjaciela, jeżeli penitent jest osobą krzywdzoną, czyni z pojednania obowiązek miłości bliźniego. Inaczej do gotowości przebaczenia ma go bardziej skłaniać pragnienie odpuszczenia grzechów przez Boga, aniżeli realny wymóg przykazania miłości nieprzyjaciół. Dopóki nieprzyjaciel trwa w grzechu, jest również przeciwnikiem Boga, i jeżeli nie chce on zmienić swego nastawienia (metanoia), pojednanie z nim w sensie efektywnym, byłoby tylko utwierdzaniem go w złem.”

UD: Na pewno chrześcijanin powinien być człowiekiem pokoju, jak powiada św. Paweł: „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi” (Rz 12, 18). Nie znaczy to jednak, ażeby czynić to za wszelką cenę; pewne sprawy duchowe są bowiem ze sobą sprzeczne również i w tym zakresie: „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jk 4,4). Konflikty między ludźmi trzeba więc rozwiązywać, a nie zadowalać się uciszaniem ich bez względu na sprawiedliwość, bo przykrywa się tylko ranę, ale jej nie leczy”

Za: ks. Stanisław Witek „Duszpasterstwo w konfesjonale”, str. 175-176 Wyd. Pallotinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: n_ (---.derkom.net.pl)
Data:   2015-12-30 17:57

Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie odpowiedzi. Bardzo mi pomogliście :)

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: baranek (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2015-12-30 20:27

Jest różnica pomiędzy przebaczeniem, a pojednaniem.

Przebaczenie jest naszym obowiązkiem. Jest to sprawa woli, postanowienia. Skutkiem przebaczenia jest zdolnośc do życzenia dobra, do modlitwy za krzywdziciela. Przebaczenie jednak to nie komputer, który resetuje pamięć. Pamięć wymaga czasu, by rany sie zagoiły. Pamięć i uczucia nie mają nic wspólnego z przebaczeniem-sa niezależne. Istnienie bólu, pwspomnien nie swiadczy o braku przebaczenia. Nikt nie nakazuje przyjaźni z krzywdzicielem po przebaczeniu mu.
Wolno się odizolować, a nawet - jeżeli winowajca nie czuje skruchy-wręc z nalezy go unikać, ze względu na własne bezpieczeństwo, takze psychiczne. Całkowite uzdrowienie uczuć możliwe jest dzięki Bożej pomocy, lecz wymaga czasu.
Choć zdarza się,że przychodzi nagle-jako dar.
Przebaczyć można jednoosobowo: w kierunku od pokrzywdzonego do winowajcy.

Pojednanie zas wymaga skruchy winowajcy, jego prośby o przebaczenie podpartej dowodami skruchy (zmiana życia, naprawienie wyrządzonych krzywd itp.) Wtedy uczucia się szybciej goją, a wspomnienia przesłaniane bywają wzruszeniem na widok syna marnotrawnego.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Ania (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2015-12-30 20:34

Do 6159: Cieszę się, że posłuchałeś nauki ks. K. Kralki. Mnie to kazanie bardzo pomogło. Słuchałam je kilkakrotnie :) Pozdrawiam. Błogosławionego roku 2016.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Wieslawa (143.137.82.---)
Data:   2016-01-04 14:51

Aby leczyc rany w sercu, w prosty i dziecinny sposob pomagam sobie wyobraznia, rozmyslajac o sytuacjach w ktorych ratuje zycie temu czlowiekowi albo robie cos bardzo znaczacego dla tej osoby. Takze wyobrazam sobie chwile krytyczne kiedy to ta osoba wyciaga pomocna reke. Rozmyslam o trudnosciach i lzach w jego zyciu o jego tesknotach i upadkach. Jednak unikanie tej osoby nie jest juz brakiem wybaczenia ale ostroznoscia aby nie rozdrapywac ran, nie dac miejsca na nowe starcia.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: n_ (---.derkom.net.pl)
Data:   2016-01-04 18:38

Baranek, Wieslawa dziękuję :) Dziękuję jeszcze raz wszystkim.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: Danuta (---.44-57-74.mc.videotron.ca)
Data:   2016-02-21 16:30

Oczyszczam swoj rozum i serce pod wplywem tych komentarzy traktujac zadane pytanie jako wlasne.
Bóg jest moją mocą.

 Re: Przebaczyłam, ale nie chcę znać.
Autor: JestemJakTy (---.bb.sky.com)
Data:   2016-03-28 03:41

Czas leczy rany. Kiedyś sobie to powiesz z uśmiechem na twarzy. Najpierw musisz wybaczyć sobie swoje grzechy, pogodzić się ze swoim losem, przestać żałować popełnionych błędów, a zacznij przepraszać Boga za swoje błędy nawet te twoje nieświadome wg ciebie. Znajdź sobie zajęcie, dzięki któremu zaczniesz się uśmiechać i patrzeć w przyszłość, fitness, taniec z polecam, siłownia, też zacząć wychodzić do ludzi i przebywać wśród nich, a nie się chować i płakać.
On nie był ciebie wart ani ludzie, którzy cię ranią. Jesteś wystawiana na próbę, Bóg chce zobaczyć jak jesteś silna, jak doceniasz coś kiedy stracisz. Kochaj Boga mocno. Pomoże Ci Koronka do Miłosierdzia Bożego (odmawiaj z youtuba) i miej na biurku lub ścianie obrazek Jezu Ufam Tobie.

Bóg powiedział: Dziecko teraz będzie coraz lepiej, ale poczekaj. Nikt nie mówił, że będzie trudno, ale też nikt nie mówił, że będzie łatwo ;)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: