logo
Piątek, 07 sierpnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Imię (17 l.) (---.ae1x136.dhiblang.lubman.net.pl)
Data:   2016-02-11 21:09

Witam. Chciałabym wiedzieć czy popełniłam grzech nie mówiąc o przestępstwie danej osoby? Było to jak miałam 6 lat. Wtedy pierwszy raz doznałam molestowania. Nigdy nikomu tego nie mówiłam i chciałabym, żeby tak zostało, że nikt nic nie wie. Ale czy popełniam grzech ukrywając to? Pytam, dlatego bo kiedyś słyszałam gdzieś, że ukrywanie osoby, które wykroczyły za prawo popełnia grzech. Czy je popełniłam? Nigdy nie chciałam i nie chcę, żeby ktoś się dowiedział o tym. Jeśli jednak tak to jak powiedzieć to przy spowiedzi? Pozdrawiam.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: m. (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2016-02-11 22:00

Powinno się zgłosić na policję, by ta osoba nie skrzywdziła innych i przemyślała swoje zachowanie. Radziłabym wspomnieć o tym przy konfesjonale. Swoją drogą bardzo Ci współczuję, to może być trudne mówić o tym na spowiedzi, ale pamiętaj, że tam jest Jezus i rozumie Twój ból. Pozdrawiam i zapewniam o modlitwie <3

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: bg (91.232.164.---)
Data:   2016-02-11 23:56

Uważam, że nie popełniłaś grzechu, bo wstyd jakiego doznajesz z powodu wyrządzonej krzywdy jest nie Twoją winą, lecz winą sprawcy. Myślę też, że skoro tak męczysz się tą sprawą to powinnaś powiedzieć komuś zaufanemu o tym, że ktoś Cie molestował, aby zrzucić ten ciężar. Pamiętaj też, że to co się wydarzyło nie jest Twoją winą, ale sprawcy. Ty tu jesteś ofiarą i nie wyrządzasz zła. Ufam też, że jesteś na tyle odważną osobą, że ostrzeżesz innych przed tym "kimś" kto wyrządził Ci tak ohydne zło. Ale sądzę, że to iż nie powiedziałaś o tym nikomu nie jest grzechem i Bóg na pewno rozumie pobudki jakimi się kierujesz nie wyjawiając tego nikomu.
Pozdrawiam.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Natalka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2016-02-12 00:05

Jeśli to przykre zdarzenie miało miejsce w dzieciństwie, to 6-letnie dziecko ma prawo o tym nie mówić, być może sytuacja była na tyle trudna, że nie było komu lub nie było można o tym mówić. Nie nam oceniać czy to grzech. Przecież człowiek doznający takiej krzywdy może reagować w różny sposób - między innymi nie chce o tym rozmawiać i woli, żeby pozostało to tajemnicą. Często takie skrzywdzone osoby przechodzą terapię. Dla spokoju serca warto zapytać tak zwyczajnie podczas Spowiedzi co zrobić. Spowiednik pewnie doradzi i wskaże właściwą drogę. Dobry Bóg zawsze czuwa nad tymi, którzy potrzebują Jego pomocy. Od tamtej pory upłynęło trochę czasu a jeżeli problem do tej pory istnieje, tym bardziej rozmowa ze Spowiednikiem jest dobrą drogą:) Pozdrawiam i życzę wszelkiego dobra na każdy czas oraz Opieki Bożej i Matki Najświętszej :)

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: baranek (78.10.205.---)
Data:   2016-02-12 09:04

Żadnego grzechu nie masz ani z powodu, że byłas molestowana, ani że o tym dotąd nie mówiłaś. Ofiary molestowania czują się często zawstydzone, bezzasadnie winne (że może sprowokowały sprawcę, czy nielojalne wobec matki - jeśli sprawcą jest jej mąż itp.). Poza tym - jak chodzi o dzieci - one boją się powiedzieć o tych sprawach z lęku przed karą (np. od sprawcy).
ŻADNEGO GRZECHU NIE MASZ. Ale sprawca powinien zostać ukarany. Jeśli masz siły do tego - powinnaś o tym powiadomić kogo trzeba - choćby po to, by zapobiec takim zachowaniom jego w stosunku do innych. Żeby tych innych - obronić.
Nie wiem, jak to wpłynęło na Ciebie, na Twoją psychikę, emocjonalność.
Takie rzeczy powodują wielkie zranienia, nieraz spustoszenia i wymagają terapii. Nie tylko psychicznej, ale i duchowej. Spróbuj poszukać takiej pomocy dla siebie.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Maciej (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2016-02-12 11:00

Na Twoje pytanie nie można odpowiedzieć w internecie bo już taka informacja jest podaniem wiadomości. Może nie wiesz że służby które są odpowiedzialne za takie sprawy będą chciały od Ciebie więcej się dowiedzieć. Najlepiej Twój problem przedstaw doświadczonemu spowiednikowi który będzie wiedział co dalej robić.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: maaja (---.220.109.55.umts.static.t-mobile.pl)
Data:   2016-02-12 11:26

Twoja bolesna przeszłość to Twoja intymność, prywatność. Jeśli nie chcesz jej ujawniać, to na pewno nie musisz.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: xc (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2016-02-12 13:31

Przykra sprawa, współczuję.
Czy jest to grzech, musi Pani sama rozstrzygnąć w swoim sumieniu. Nie wydaje mi się, że byłby to grzech, ale nie ja jestem Pani sumieniem, nie znam okoliczności i tak dalej.
Jeśli nie może Pani rozstrzygnąć, proszę poruszyć to w trakcie najbliższej spowiedzi.
Jak widać, to co Pani przeżyła jako dziecko nie daje Pani spokoju. Myślę, że trzeba porozmawiać z psychologiem.
Jeśli zdecyduje się Pani na zgłoszenie przestępstwa, sugeruję rozmowę z rodzicami (mają prawa być przy Pani przesłuchaniu) oraz z prawnikiem, który poinformuje Panią o Pani prawach i obowiązkach.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Eovina (---.40.48.15.threembb.co.uk)
Data:   2016-02-12 20:13

Najpierw ty i twoje bezpieczeństwo. Odpowiedz sobie na pytania. Czy ty jesteś teraz bezpieczna od sprawcy? czy to się skończyło dawno temu czy nadal jesteś narażona na kontakt? czy tez sprawca nadal jest w twoim bliskim otoczeniu choć cię nie zaczepia? Czy jest ktoś komu ufasz i opowiedziałaś co się stało.
Skontaktuj się z psychologiem w poradni zdrowia psychicznego. Potrzebna Ci rzetelna pomoc. Pamiętasz co papież Franciszek powiedział podczas spotkania z ofiarami molestowania kiedy był w USA? Powiedział "Dziękuję". Podziękował za nagłośnienie sprawy, bo to przyczynia się do oczyszczenia Kościoła. I nie jest grzechem jeśli przerażone dziecko milczy. To nie Twoja wina. To taki mechanizm wykorzystywany przez sprawców, że dziecko czuje się winne a nie obwinia sprawcy. Nie wybaczaj za wcześnie, bo to nie będzie wybaczenie tylko właśnie ten mechanizm. Wybacz ze względu na Boga kiedy Bóg da Ci łaskę. Nie wcześniej. Bóg wie, co Ci się stało. Najpierw ty i twoje bezpieczeństwo. Bóg działa z cierpliwą miłością.
Ale najpierw twoje bezpieczeństwo, terapia. Od tego zacznij.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: J. (---.ip.oxynet.pl)
Data:   2016-02-13 02:20

Uważam, że powinnaś powiedzieć komuś o tym, co przeszłaś. Masz 17 lat, zapewne chodzisz jeszcze do szkoły - czy jest w niej jakiś szkolny pedagog lub psycholog, który mógłby realnie Ci pomóc???
Piszesz, że pierwszy raz zdarzyło się to jak miałeś 6 lat (z twojej wypowiedzi brzmi, jakby nie było to jednorazowe zdarzenie). Po pierwsze co do winy - sześcioletnie dziecko NIE PONOSI w takiej sytuacji ŻADNEJ winy - ale o tym aby przestało się czuć winnym potrzeba wieeeeele czasu. Po drugie dorosły, czy osoba prawie dorosła, popełniając taki czyn na osobie nieletniej, jest - po pierwsze sprawcą, jedynym, głównym, a nie małe bezbronne dziecko, a po drugie zazwyczaj to osoba chora - przepraszam, ale osoby zdrowe psychicznie takich czynów nie robią, a po trzecie, czasami (kiedyś słyszałam coś takiego w kazaniach ks.Pawlukiewicza) osoby które krzywdzą innych, same często bywają skrzywdzone w tej kwestii. Nie piszę, że jest to regułą, ale tak bywa, więc same krzywdzą.
Po trzecie - ukrywając to, jeśli w twoim przypadku nie było to jednorazowe wydarzenie, istnieje prawdopodobieństwo, że ta osoba może skrzywdzić jeszcze kogoś. O ile to były wydarzenia z przeszłości, a teraz jest ok to zapewne wielu powiedziałoby, że nie ma po co do tego wracać, ale druga strona jest taka, że sprawca powinien ponieść karę za to co zrobił. Trudne jest to bardzo, bo często taka osoba, sama poukłada sobie życie, zapominając nawet o tym, podczas gdy ofiara często latami nie potrafi z tego wyjść. Zastanów sie dobrze czy warto to ukrywać???
Wiem, jest strach, wstyd co sobie ktoś pomyśli, bo to moja wina itp. - naprawdę nie warto.

To nie jest tak, ze dziecko które przechodzi przez takie piekło łatwo o tym zapomni, nie będzie wracać itp. Bardzo często te rany pozostają na całe życie i tak bardzo niszczą, ze nawet jako osoba dorosła nie jest się w stanie o tym zapomnieć. Przebaczyć tak, ale to też długa droga. Co do duchowej terapii, relacja z Panem Bogiem, modlitwa, droga sakramentalna, wspólnota są pomocne nawet bardzo, ale często jest tez tak, ze u dzieci skrzywdzonych w ten sposób poczucie winy i tego, ze się zrobiło coś złego jest tak duże, że rzutuje bardzo mocno na sferę duchową (to o czym mówi ks. Pawlukiewicz, nawet w ten sposób, że osoba będzie miała problemy z 6 przykazaniem), a kapłani nie zawsze potrafią pomóc, często spychają problem, twierdząc, ze to już przeszłość nie ma co do tego wracać, a rany oddaj Panu Bogu - tylko nie zawsze to tak od razu działa. Dlatego uważam, że wraz z duchową potrzebna jest terapia psychologa - im szybciej dziewczyno, tym dla Ciebie lepiej!!! Co do zgłoszenia na policję itp. - jeśli chodzi o osobę z bliskiego otoczenia, to bardzo trudne, bo nawet jeśli ten koszmar się już skończył, to przez samo przebywanie z ta osobą on będzie nadal trwał, a zgłoszenie sprawy może rozwalić cała rodzinę - nie potrafię doradzić, bo tu nie ma mądrego rozwiązania, może tylko odciąć się od tej osoby.
Przepraszam za wywód, ale piszę też z własnego doświadczenia, więc wiem co czujesz. Zawalcz o siebie, bo pomimo takich wydarzeń można żyć normalnie, chociaż na to potrzeba czasu, ale nie sama. Proś Pana Boga aby postawił Ci na drodze konkretnych ludzi, którzy realnie Ci pomogą i nie zachowuj tego dla siebie - bo to Cię tylko zniszczy, opowiedz komuś, poproś o pomoc. Wiem, ze to trudne bo dotyka najbardziej delikatnej kwestii - ale NIE ZMARNUJ SOBIE ŻYCIA, TYLKO DLATEGO, ŻE KTOŚ CIĘ SKRZYWDZIŁ. NIE WARTO.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Kinga (---.laguna.net.pl)
Data:   2016-02-14 18:02

Opowiem Ci moją historię, bo jest podobna do Twojej. Może to Ci da jakieś wskazówki. Też byłam molestowana w dzieciństwie. Nie wiedziałam wtedy, że to coś złego. Nic nie mówiłam rodzicom. Mijały lata i w wieku, kiedy miałam już jakąś świadomość na temat seksualności, zorientowałam się, że molestowanie było czymś niedopuszczalnym. Oprawcą był mój kuzyn, który w tym czasie miał zawierać związek małżeński. Biłam się z myślami, czy o tym komuś powiedzieć. Nie powiedziałam, bo nie potrafiłam. Po kolejnych kilku latach zauważyłam, że odrzucam od siebie mężczyzn. Nawet gdy ktoś mi się podobał, był wierzący, poukładany, to za nic nie chciałam go do siebie dopuścić. Dla mnie już samo zaproszenie na randkę było czymś takim jakbym musiała się czegoś bać. Nie rozumiałam swojego zachowania. Dopiero niedawno z powodu depresji trafiłam na terapię i tam doświadczyłam czegoś o czym niby wiedziałam - że wszystko to, co działo się w dzieciństwie, ma mocny wpływ na naszą dorosłość. Dlatego myślę, że powinnaś udać się np. do psychologa szkolnego – jeśli mu ufasz, lub do poradni psychologiczno – pedagogicznej. Tam być może łatwiej będzie Ci się zwierzyć komuś, kto Cię nie zna, kto nie będzie Cię oceniał. Pamiętaj, że nawet jeśli teraz jest OK. to kiedyś rany zadane w dzieciństwie mogą dać o sobie znać. Lepiej je uleczyć poprzez terapięi modlitwę. Nawet jeśli nie chcesz o tym mówić, to może „opłaca się” odważyć na ten krok? Nie zostaniesz ze swoimi myślami sama. Osobiście myślę, że niewydawanie kogoś nie jest grzechem. Dlaczego? Otóż sama przeżywasz strach i na pewno nie chcesz zwracać na siebie uwagi i być „stygmatyzowana” jako ofiara przemocy seksualnej. Przebaczyłam swojemu oprawcy, bo przez kilka lat modliłam się o zdolność do tego, by spojrzeć mu w twarz bez wyrzutu. Żadnego „przepraszam” nie było i nawet na to już nie liczę. To od Ciebie samej jednak zależy jak postąpisz. Możesz się wyspowiadać, jeśli sumienie Ci wyrzuca „ukrywanie” oprawcy, możesz jego czyny zgłosić na policję, możesz iść do psychologa lub zwierzyć się innej dojrzałej i dobrej osobie, ale pamiętaj, że to są Twoje wybory i nikt na forum nie potrafi dokładnie określić, co powinnaś zrobić, bo tylko Ty wiesz, jak dokładnie było i w jakiej kondycji psychicznej jesteś. Jeszcze dodam, że dobry psycholog pomoże Ci rozstrzygnąć, rozeznać, czy aby na pewno jesteś w stanie „na głos” wypowiedzieć przed innymi ludźmi, policją, co Cię spotkało, bo nie każdy ma do tego siłę.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Marek Piotrowski (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2016-02-17 10:44

Nie wiem czy grzech jest właściwą kategorią oceny, zwłaszcza wobec osoby zranionej. Natomiast niewątpliwie ukrywanie sprawcy nie jest rzeczą słuszną - zwłaszcza ze względu na ewentualne inne ofiary.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Imię (17 l.) (---.ae1x136.dhiblang.lubman.net.pl)
Data:   2016-02-17 16:32

Dziękuję bardzo wszystkim za odpowiedzi. Pytałam też dlatego, że raz na religii ksiądz mówi, że ukrywanie sprawcy jest grzechem, bo wtedy naraża się inne osoby i to mnie zastanawiało. Sumienie mówi, żeby powiedzieć przy spowiedzi o tym. Ale jednak nie ma odwagi tego wyznać, co dopiero innym ludziom. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi, bardzo mi pomogły.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2016-02-17 18:51

"Pytałam też dlatego, że raz na religii ksiądz mówi, że ukrywanie sprawcy jest grzechem, bo wtedy naraża się inne osoby i to mnie zastanawiało".

Ukrywanie sprawcy przestępstwa może być grzechem - ciężkim grzechem. Ale w przypadku, gdy ukrywa to ofiara - dziecko zranione w tak delikatnej sferze, jaką jest seksualność, jego grzech jest mocno wątpliwy. Raczej jest mało prawdopodobne, żeby miał miejsce grzech ciężki. Chęć milczenia w tej sprawie nie wynika bowiem ze złej woli dziecka, ale z bardzo silnych wewnętrznych blokad.
Molestowane dzieci, mimo że są niewinne, mają tendencje do obarczania siebie winą za molestowanie. Mogą mieć też trudność w prawidłowej ocenie własnej winy, jeśli chodzi o niewydanie sprawcy.

"Sumienie mówi, żeby powiedzieć przy spowiedzi o tym".

Zapytaj swojego sumienia, co Cię powstrzymuje przed wydaniem sprawcy. I o tym powiedz przy spowiedzi. W ocenie grzechu bardzo ważne są intencje, którymi człowiek się kieruje. A nie same fakty.


Ale jednak nie ma odwagi tego wyznać, co dopiero innym ludziom".

Odpowiedz sobie na pytanie, czego konkretnie się obawiasz. To może Ci pomóc w przełamaniu oporów.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Imię (17 l.) (---.ae1x136.dhiblang.lubman.net.pl)
Data:   2016-02-17 20:36

Myślę, że najbardziej powstrzymuje mnie straszny wstyd i nie wyobrażam sobie, że ktoś może o tym wiedzieć. Czuję, że powinnam o tym powiedzieć przy spowiedzi i tak pewnie zrobię, bo obowiązuje tajemnica spowiedzi. Boję się powiedzenia albo jak dobiorę to w słowa, że spowiednik będzie się dopytywał tego, a ktoś z ludzi siedzących obok może to usłyszeć. Przepraszam, że cały czas ciągnę ten wątek, ale mam wątpliwości do tego i dziękuję.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2016-02-18 19:56

Jeśli dobrze zrozumiałam, Twoje sumienie zaczęło wyrzucać, że nie wydałaś osoby, która Cię molestowała seksualnie. Jeśli tak jest, to powinnaś właśnie do tego faktu przyznać się w konfesjonale, jednocześnie wyjaśniając, dlaczego do tej pory milczałaś. Nie ma potrzeby omawiania samego molestowania. Bo to nie był Twój grzech, ale cudzy. Spowiednik nie powinien wypytywać Cię o żadne wstydliwe dla Ciebie szczegóły związane z molestowaniem. Gdyby tak zrobił, masz prawo odmówić wyjaśnień. Ksiądz musi poznać tylko to, co pozwala mu ocenić Twoje grzechy.

Skoro się obawiasz, że ktoś może usłyszeć Twoją spowiedź (każdy, kto by coś usłyszał, jest zobowiązany do zachowania tajemnicy), możesz spróbować pójść do spowiedzi w takim czasie, kiedy w kościele jest mało ludzi (nie siedzą w pobliżu konfesjonału). Albo możesz wybrać się do innej parafii, gdzie nikt Cię nie zna. Możesz też poprosić kapłana o spowiedź zapewniającą Ci większą dyskrecję, czyli poza godzinami dyżurów. No ale wtedy niemożliwe byłoby zachowanie pełnej anonimowości, więc nie wiem, czy potrafisz się na to zdobyć. Są też kościoły, gdzie niektóre konfesjonały znajdują się w oddzielnych pomieszczeniach, co umożliwia swobodne mówienie. Może to ostanie byłoby dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem?

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Imię (17 l.) (---.ae1x136.dhiblang.lubman.net.pl)
Data:   2016-02-18 21:25

Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie pójście do innej parafii. A czy nie będzie problemu z tym, że obiecałam sobie, że nigdy tego nikomu nie powiem? Jednak to złamanie obietnicy,ale wydaje mi się, że to już nie będzie grzechem. I pewnie zacznę się modlić o odwagę, żeby to powiedzieć, bo odczuwam straszny wstyd i boję sie, że z tego powodu nie dam rady powiedzieć tego przy spowiedzi.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2016-02-18 21:45

Myślę, że modlitwa o odwagę to niezły pomysł. :) Zajrzyj też do archiwalnych wątków, w których omawiany jest lęk i wstyd przed spowiedzią (klik). Może znajdziesz w nich coś, co szczególnie do Ciebie przemówi.
A o tej złożonej obietnicy też wspomnij przy spowiedzi. Wtedy najlepiej uspokoisz swoje sumienie.
Spowiednicy mają możliwość zwolnienia z nieroztropnie złożonych obietnic.

 Re: Byłam molestowana. Czy muszę wydać sprawcę?
Autor: Bogumiła z Krakowa (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2016-02-18 22:04

Przyznam się, że przestaję to wszystko rozumieć. A na początku wydawało mi się, że rozumiem i zabierałam się dwa razy do odpowiedzi (z różnych względów mi to nie wyszło i może w tej sytuacji lepiej, bo miałam zupełnie inaczej prowadzić rozmowę).

Czyli uważasz, że przemilczenie tego jest Twoim grzechem? No bo skoro chcesz się wyspowiadać, to tak.
Czyli żałujesz że nie powiedziałaś policji i przed wyznaniem tego grzechu postanawiasz się poprawić?
Czyli po spowiedzi pójdziesz to zgłosić na policję?

Chodzi mi o konsekwencję podjętej decyzji. Bo przecież wyspowiadanie się nie jest wyjawieniem sprawcy, czyli sytuacji w ogóle nie rozwiązuje. Czujesz o co mi chodzi?

Chyba że chcesz nie tyle wyspowiadać się z pewnego (na pewno popełnionego) grzechu, a jedynie porozmawiać z kapłanem, zapytać się czy w Twojej sytuacji przemilczenie jest grzechem, upewnić się czy wolno to przemilczeć - wtedy rozumiem.

"czy nie będzie problemu z tym, że obiecałam sobie, że nigdy tego nikomu nie powiem? Jednak to złamanie obietnicy"

Wypowiedzenie czegoś w konfesjonale, gdzie obowiązuje absolutna tajemnica, nie jest nigdy złamaniem obietnicy. Bo jak można wyspowiadać się bez wypowiedzenia tego co się stało? Nawet gdybyś komuś przysięgała zachowanie tajemnicy, to konfesjonał jest jedynym dobrym miejscem na zapytanie, czy wolno Ci nadal trzymać to w tajemnicy.
Oczywiście można lawirować. Można powiedzieć: "wiem że ktoś popełnił przestępstwo ale nie wydałam go". Ale ksiądz nigdy nie będzie wiedział o co chodzi i w zasadzie powinien Ci nakazać pójść na policję. Nie będzie znał stanu Twojego ducha i nie pomoże Ci rozstrzygnąć problemu. Może wprowadzić Cię w jeszcze gorsze wątpliwości.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: