logo
Wtorek, 25 września 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Rafał (33 l.) (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-03-03 15:33

Właściwie nie wiem, po co ten wpis tutaj umieszczam. Zdaję sobie sprawę z tego, że nikt za mnie życia nie przeżyje i to w dużej mierze ode mnie zależy, jaki będzie ciąg dalszy, ale mam potrzebę wyrzucenia z siebie tego co mi leży na sercu.
Od pewnego czasu mocno męczy mnie przekonanie o przegranym życiu. Kilka dni temu skończyłem 33 lata, czyli wiek, w którym mężczyzna powinien już być jako tako ustatkowany, albo przynajmniej znajdować się na drodze wiodącej ku stabilizacji. U mnie jest tego totalne zaprzeczenie - brak pomysłu na życie, nawracające stany depresyjne i perspektyw na związek. Właściwie to nawet nie czuję w swoim sercu pragnienia, aby zakładać rodzinę. Kiedyś miewałem przebłyski w tym kierunku, lecz na chwilę obecną za dużo spraw mnie przygniata, a właściwie nie spraw, tylko moich słabości i poczucia totalnego niedostosowania do życia w rodzinie.
Każdy mój dzień naznaczony jest niewytłumaczalnym lękiem lub smutkiem, pustką..Jestem osobą wierzącą i oddałem swoje życie Bogu. Czuję Jego wsparcie, ale jednocześnie jestem przepełniony negatywnymi emocjami, niepewnością jutra. Na chwilę obecną nie mam pracy, ale nawet jej szukanie wydaje się nie mieć sensu. Obawiam się ciągle, że przez te swoje stany będę niewydajnym pracownikiem, który zacznie popełniać wiele błędów. Mam silną potrzebę wyprowadzenia się z domu rodzinnego (mieszkam obecnie z mamą), lecz czuję się nieporadny jak małe dziecko, pozbawiony psychicznej siły i tego czegoś, co po prostu determinuje człowieka do działania, tej wewnętrznej iskry. Przepraszam, za ten swój narzekający ton wypowiedzi. Z reguły bardzo nie lubię tego robić i staram się doceniać to co mam, lecz wzbiera się we mnie już od dłuższego czasu gorycz w sercu oraz nieakceptacja istniejącego stanu rzeczy. Czuję okropne zagubienie i jestem tak naprawdę z tym wszystkim sam. Muszę coś zmienić w zyciu, bo inaczej będzie ze mną coraz gorzej. Gdyby nie Bóg i Jego wsparcie, nie wiem co by ze mną było, lecz cały czas wydaje mi się, że muszę zrobić krok dalej, wyjśc poza swoje stare schematy, ramy, w których funkcjonuję od wielu lat.
Kiedyś, podczas z jednej spowiedzi, ksiądz uznał, że mam syndrom DDD - dorosłe dzieci rodzin dysfunkcyjnych. Chcialem zaprzeczyc, gdyż u mnie nie było w domu alkoholizmu ani przemocy, lecz dotarło do mnie potem, że ten ksiądz mógł mieć sporo racji. W każdym razie, nie chcę teraz rozdrapywać starych ran, ani zrzucać odpowiedzialności za swoje niepowodzenia na rodziców , nauczycieli i cały świat. Jestem wiekowo dorosłym mężczyzna i muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Najgorszy jest jednak ten paraliż wewnętrzny, który odczuwam tak często i który skutecznie blokuje wiele moich działań. Proszę o wsparcie modlitewne i ewentualne porady, bo już po ludzku tracę siły na dalszą wegetację. Pozdrawiam, z Panem Bogiem

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Piotr (156.67.86.---)
Data:   2018-03-03 19:44

Pierwsze: czy myślałeś może o zasięgnięciu porady psychologa? Problem jaki przedstawiasz jest bardziej psychologiczny/socjologiczny aniżeli duchowy i chyba szukasz lekarza nie w tej specjalizacji co trzeba. Bez urazy, to porada od serca.

Dwa: Póki nie odkręci się dodatkowych kółek od roweru ma się lęk przed jechaniem na nim, to wręcz oczywiste (odcięcie pępowiny).

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2018-03-03 19:46

Czasem takie samopoczucie może mieć źródło w źle działających hormonach. Trzeba porozmawiać z lekarzem.

Druga sprawa to, otoczenie osób z którymi przebywasz. Akurat może posłużę się przykładem osoby, która będąc na studiach podczas ćwiczeń była w grupie ludzi, którzy pracując zespołowo nie wszyscy byli sumienni, więc i ona ociągała się w przygotowaniu tematu do tych zajęć.

Całkiem inna była sytuacja, kiedy znalazła się w grupie ludzi ambitnych wtedy i jej zależało by dobrze wypaść, była motywowana postawami osób z grupy. Dobrze się czuła w tej grupie a na marginesie, to bardzo aktywna dziewczyna.

Ze swojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że mieszkając z osobami w rodzinie, które mają inne poglądy i nastroje, to autentycznie jestem tak przygnieciona, że zaczęłam się zastanawiać dlaczego, przecież to nie leży w mojej naturze. W momencie, kiedy te osoby wychodzą z domu czuję się tak, jakby jakiś ciężar ze mnie schodził. Czuję radość i chęć do życia w prozie dnia.

Stosuj może systematycznie modlitwę, prośbę: Jezu Chryste uwolnij mnie od... .

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Marcin (---.opera-mini.net)
Data:   2018-03-04 12:54

Moze trzeba porozmawiac o tym z psychologiem

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Marzena (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-03-05 20:56

Rafale,

bardzo dobrze, że otworzyłeś się przed nami i masz ochotę na mówienie o tym, co sprawia Ci trudność. Najgorzej, gdy człowiek zamyka się w sobie.

Najważniejsze jest to, co sam napisałeś: "Muszę coś zmienić w zyciu, bo inaczej będzie ze mną coraz gorzej ... cały czas wydaje mi się, że muszę zrobić krok dalej, wyjśc poza swoje stare schematy, ramy, w których funkcjonuję od wielu lat."

Nie chcę Cię oceniać, napiszę po prostu kilka moich spostrzeżeń, a Ty zdecyduj, co jest dla Ciebie korzystne:

1. Przede wszystkim powinieneś znaleźć pracę. Jakąkolwiek na początek. Nie wiem, czy potrzebujesz uzupełnić wykształcenie - jeśli tak, zapisz się do szkoły, ale jeśli możesz poszukać czegoś już teraz - zrób to. To dobrze, że zależy Ci na rzetelnym wykonywaniu obowiązków. Oczywiście nie chodzi o to, żebyś się nie przejmował, gdy coś Ci w pracy nie wyjdzie, ale zrozum, że ten się nie myli, kto nic nie robi. Takie wydarzenia należy traktować jak doświadczenia i wyciągać z nich wnioski na przyszłość.

2. Spróbuj wyjść do ludzi. Na początek to może być np. jakiś bezpłatny kurs pierwszej pomocy, uczestnictwo w grupach hobbystycznych, np. sobotnie wycieczki piesze z pasjonatami trekkingu, nordic walkingu itp. Zależy, co Cię interesuje. Możesz też pomóc mamie w gruntownym posprzątaniu mieszkania - widok efektów, których dokonałeś, pozwoli Ci uwierzyć, że potrafisz niejedno.

3. Możliwe, że jesteś psychicznie uzależniony od mamy lub pod jej wpływem (bądź pod wpływem jej emocji). Postaraj się od tego odciąć. Może być to trudne,nie ograniczysz tego w 100%, ale można to zrealizować (wiem, co mówię).

4. "Jestem wiekowo dorosłym mężczyzną i muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Najgorszy jest jednak ten paraliż wewnętrzny, który odczuwam tak często i który skutecznie blokuje wiele moich działań." Każdy strach pochodzi od złego ducha. Módl się o dar męstwa, ja też się o to dla Ciebie pomodlę. Zacznij działać. Lepiej żałować, że coś nam nie wyszło, niż że niczego nie zrobiliśmy.

5. "Już po ludzku tracę siły na dalszą wegetację." Przestań więc wegetować, weź każdy dzień za bary. Stawiaj sobie realne zdania do wykonania na każdy dzień. Ciesz się z tego, co uda się wykonać i nabierz ochoty na więcej. Żaden dzień się nie powtórzy. Ty jutrzejszy mas do dyspozycji, a nie każdemu będzie to dane.

6. Twoje stany depresyjne na pewno możesz spróbować opanować, będzie to jednak wymagało wysiłku, szczególnie fizycznego (tak, tak - to wielka pomoc w takich sytuacjach). Spróbuj przynajmniej zacząć wychodzić na codzienne spacery lub bieganie (jeśli masz na tyle kondycji), bez względu na pogodę. To naprawdę Tobie pomoże. Uwierz, że możesz to pokonać. Ja miałam stany depresyjne przez kilka lat, gdy byłam z małymi dziećmi w domu. Wydawało mi się, że się do niczego nie nadaję, że nic mnie nie czeka. Dziś jest 100 razy lepiej. Psycholog mojej koleżanki, która miała to, co ja, zdziwił się, że dała radę przeżyć te kilka lat bez leków. Tak samo, jak i ja. Ale to JEST możliwe.

Życzę Ci jak najlepiej, wierzę, że dasz radę. Napisz, co jutro udało ci się zrealizować. Zaufaj Bogu i módl się o dary Ducha Świętego: dar mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności, bojaźni Bożej. Pamiętaj, że każdy będzie rozliczony z danego mu czasu, nie zmarnuj żadnej okazji. Nie zapomnij poprosić o wsparcie swojego Patrona:
Modlitwa do św. Rafała Archanioła o uzdrowienie
Dobry święty Rafale, wzywam Cię jako patrona tych, których nękają choroby lub cierpienia cielesne. Ty przygotowałeś lekarstwo, które przywróciło wzrok Tobiaszowi. Twoje imię oznacza "Bóg uzdrawia".
Proszę Cię o pomoc w mojej potrzebie ... (wymienić ją). Jeśli taka jest wola Boża, ulecz mnie z choroby albo przynajmniej daj mi męstwo potrzebne do cierpliwego jej znoszenia jako zadośćuczynienia za moje grzechy i dla zbawienia mojej duszy. Naucz mnie łączyć swoje cierpienia z cierpieniami Jezusa i Maryi i szukać łaski Bożej w Komunii Świętej i w modlitwie. Pragnę naśladować Twoją gorliwość w wypełnianiu woli Bożej we wszystkim. Tak jak młody Tobiasz wybieram sobie Ciebie za towarzysza podróży przez życie. Pragnę słuchać Twoich natchnień. Powierzam się Twej opiece, abym mógł w łasce Bożej dotrzeć do kresu ziemskiej podróży.
Święty Rafale, stary Tobiasz powiedział, że jesteś "pomocą łaski Bożej". Bądź moją pomocą i wyproś mi Bożą łaskę i to, co polecam Twemu potężnemu wstawiennictwu. Boski lekarzu, ulecz mnie, jak uleczyłeś niegdyś Tobiasza. Święty Rafale, którego nazywają "Boskim lekarstwem" i "Aniołem zdrowia", módl się za mną. Amen.

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Rafał (---.play-internet.pl)
Data:   2018-03-05 22:12

Dziękuję z całego serca za wszystkie dobre słowa , porady i modlitwy. Wkrótce dam znać o postępach :)
Trzymajcie się, z Bogiem

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-03-05 22:39

Proszę, bądźmy rozważni w tym, co piszemy.
Zdanie "Każdy strach pochodzi od złego ducha" jest nie tylko nieprawdziwe, ale i - proszę darować - rażąco nieodpowiedzialne.
Nieprawda, że każdy strach jest zły i jest od złego! Strach bywa mądry, potrzebny i zbawienny. Ostrzega nas przed postępowaniem o bardzo prawdopodobnych tragicznych skutkach, niekiedy ratuje życie. Boję się usiąść w płonącym ognisku i całe szczęście. Boję się włóczyć nocą solo po podejrzanych dzielnicach. Boję się pójść sama na Orlą Przełęcz. Boję się pozwolić niemowlęciu na pełzanie po parapecie okna szóstego piętra. I Bogu dzięki, że się boję.
Ostrożnie w używaniem tzw. wielkich kwantyfikatorów. Ostrożnie z uogólnianiem - każdy, wszyscy, zawsze, wszędzie.
Nie wmawiajmy ludziom, że każdy strach jest zły.
Uczmy odróżniać dobry strach od nieracjonalnego lęku.

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: Marzena (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-03-05 23:38

Masz rację, Hanno. Zapędziłam się i przepraszam, jeśli moja wypowiedź została tak zrozumiana. Strach przed ogniem czy chodzeniem po ciemnej ulicy nazywam zdrowym rozsądkiem. Zdanie to sama gdzieś usłyszałam czy przeczytałam i teraz mi się przypomniało. Ale chodzi oczywiście o ten nieracjonalny lęk, który blokuje działania Rafała.

 Re: Paraliż wewnętrzny skutecznie blokuje wiele moich działań.
Autor: M. (---.dynamic-zab-07.vectranet.pl)
Data:   2018-03-10 13:16

Przesyłam Ci kalendarium z życia Abrahama Lincolna.

1809 – Lincoln urodził się w biednej rodzinie

1816 – rodzina straciła ziemię i dom i Abraham musiał rozpocząć pracę by pomóc utrzymać rodzinę

1818 – umiera jego matka

1831 – pada jego pierwszy biznes

1832 – startuje w wyborach stanowych i przegrywa

1832 – utrata pracy

1833 – pożycza pieniądze od przyjaciela by założyć biznes. Ten nowy biznes pada przed końcem roku i Lincoln bankrutuje. Przez następne 17 lat, Lincoln spłaca powstałe długi

1834 – ponowny start w wyborach stanowych. Tym razem wygrywa

1835 – zaręcza się, ale narzeczona umiera, co łamie mu serce

1836 – załamanie nerwowe. Lincoln spędza 6 miesięcy w łóżku

1836 – zdaje egzamin i zostaje dopuszczony do praktykowania prawa, mimo, że w dzieciństwie tylko przez jeden rok chodził do szkoły, a prawa nauczył się… sam, czytając podręczniki oraz orzeczenia sądowe

1838 – startuje do fotela marszałka izby i przegrywa

1840 – ubiega się o fotel elektora i przegrywa

1843 – startuje w wyborach do Kongresu i… przegrywa

1846 – ponowny start do Kongresu i tym razem wygrana

1848 – ubiega się o re-elekcję do Kongresu i… przegrywa

1849 – jego aplikacja na stanowisko „land officer” zostaje odrzucona

1850 – w wieku 4 latek umiera jego drugi syn

1854 – startuje w wyborach do Senatu i przegrywa

1856 – ubiega się o nominację na kandydata na wiceprezydenta USA i dostaje mniej niż 100 głosów

1858 – znów startuje w wyborach do Senatu i znów przegrywa

1860 – wybrany na 16-tego prezydenta USA

1864 – wybrany ponownie na prezydenta USA

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: