logo
Czwartek, 20 września 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Jarek (37 l.) (---.081015177.msitelekom.pl)
Data:   2018-04-14 17:25

Witam :)
Sprawa wygląda tak, że mam 37 lat i planuje ślub z pewną kobietą. Mimo swojego wieku moja "przeszłość matrymonialna" to raczej "biała tablica". Czy jest miłość małżeńska z Waszej perspektywy? (I nie mam tu na myśli sfery łóżkowej). Chyba nigdy nie byłem zakochany, teraz motylków raczej nie czuję. Wiem jednak, że tęsknię za nią jak się dłużej nie widzimy. Miło jest z nią spędzać czas nawet jak nic nie robimy. Czasami się nawet razem modlimy wspólnie na głos. Sprawę oddaje Bogu na modlitwie. Jak to wygląda z Waszej pozycji osób, w stosownym wieku, dla których wartości chrześcijańskie są ważne?

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-04-21 02:20

Chyba już jestem w stosownym, a nawet bardzo stosownym wieku, więc spróbuję odpowiedzieć.

"Czy jest miłość małżeńska z Waszej perspektywy?"
Tak, jest.
A czym jest? Ciężką harówką ;) I zarazem całkiem fajną sprawą. I to zarówno miłość kobiety do mężczyzny (nawiązuję do tematu), jak i mężczyzny do kobiety (wybiegam poza temat). Tzn. żony do męża i na odwrót.

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Lola (---.pool85-51-159.dynamic.orange.es)
Data:   2018-04-21 12:34

Miłość małżeńska to nie motylki. Z tego co wiem w wielu małżeństwach tych owadów nie ma ;) Jest za to kompromis, przebaczenie, poczucie odpowiedzialności za drugą osobę, praca nad sobą, fajne wspólne momenty.

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Mateusz (84.38.81.---)
Data:   2018-04-21 15:46

Skoro sprawa wygląda tak, jak w opisie, to popatrzymy, pomożemy :)

"Sprawa wygląda tak, że mam 37 lat i planuje ślub z pewną kobietą. Mimo swojego wieku moja "przeszłość matrymonialna" to raczej "biała tablica".

Pisząc o przeszłości matrymonialnej prawdopodobnie miałeś na myśli przeszłe relacje damsko-męskie. Przymiotnik "matrymonialny" pochodzi od łacińskiego "matrimonium" czyli małżeństwa, którego nigdy jeszcze nie zawarłeś. W związku z tym stan, którego alegorię stanowi biała tablica jest w Twoim przypadku jak najbardziej pożądany. Inaczej mogłoby być jedynie w dwóch przypadkach: gdybyś zawarł w przeszłości małżeństwo i został wdowcem, albo rozwiódł się ze współmałżonką. Z tą różnicą, że gdyby tak było, to odpowiednio nie chciałbyś(prawdopodobnie)/nie mógłbyś myśleć teraz o ślubie.

"Chyba nigdy nie byłem zakochany, teraz motylków raczej nie czuję".

Co do tego, czy byłeś już kiedyś zakochany nie wypowiem się, bo zwyczajnie nie mam takiej wiedzy. Odniosę się natomiast do niepokojącego Cię chyba braku "motylków". To zjawisko jest rzeczywiście charakterystyczne dla pierwszych zakochań, z tą różnicą, że pojawia się głównie u osób o połowę młodszych od Ciebie, czyli w wieku powiedzmy 16-17 lat. Ty masz 37 lat, więc zrozumiałe, że postrzegasz to z innej perspektywy. Nastolatki pragną "motylków w brzuchu" po to, aby poczuć się miło, być może również po to, aby dzięki temu odnaleźć motywację do podjęcia jakiś działań (np. zabrania się do nauki w myśl zasady "miłość uskrzydla"). Jeśli dana relacja w ich przypadku nie przetrwa - a najczęściej tak jest - znajdą sobie nową "miłość", w brzuchu znowu zalęgną się motyle i upragniony stan powróci. Osoba dojrzała wie, a przynajmniej powinna wiedzieć, że w jej wieku budowanie głębszej relacji z drugą osobą wychodzi dalece poza chwilowe doznania. Innymi słowy: chcesz, żeby było fajnie przez chwilę, czy uczciwie i spokojnie przez resztę życia?

"Wiem jednak, że tęsknię za nią jak się dłużej nie widzimy. Miło jest z nią spędzać czas nawet jak nic nie robimy. Czasami się nawet razem modlimy wspólnie na głos".

Miło spędzać czas można z kimś, z kim nie planuje się małżeństwa (np. z kolegami), zaś modlić się wspólnie na głos można nawet z zupełnie nieznanymi nam osobami - w trakcie mszy. Jeśli to rzeczywiście miłość, to musi istnieć coś więcej, co łączy Cię z tą osobą. I powinieneś odkryć to możliwie szybko, jeśli na poważnie planujesz ślub, bo samo prowadzenie "fajnych rozmów", czy nawet wspólne modlitwy nie stanowią dostatecznego fundamentu dla udanego małżeństwa.

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2018-04-21 21:49

Zbliżam się do tego "stosownego wieku", a mój mąż już od jakiegoś czasu przekroczył tę granicę, a ślub wzięliśmy dwa lata temu (mój mąż był wtedy Jarku starszy od Ciebie) - czyli generalnie w takim względnie późnym (stosownym ;) ) wieku.

Moje małżeństwo nie jest ani orką, ani ciężką harówką, ani niezliczoną ilością trudnych kompromisów. To coś, co powoduje, że żyje mi się dużo, dużo lepiej niż przedtem.
Nie mam tu na myśli żadnych motylków w brzuchu, ani jakichś euforycznych stanów - mam na myśli to, że jest przy mnie człowiek, tak bliski, że nie ma bliższego, z którym dzielę wszystkie radości i smutki, który mnie wspiera, którego ja wspieram, który nawet jak mnie nie rozumie, to próbuje pomóc, na którego mogę liczyć w każdej sytuacji i - z którym wykonuję arcyważną misję - wychowanie naszego syna.

Doświadczenie związkowe przed ślubem miałam w sumie niewielkie, ale wiedziałam, że miłość małżeńska to musi być coś wielkiego i pięknego. W końcu Bóg swoją miłość porównuje do miłości małżeńskiej - to musi być coś naprawdę niesamowitego!

Jedną z pierwszych myśli i uczuć jakie pojawiły się, gdy poznałam mojego męża, było to, że z nim można budować coś fajnego. I ta myśl pojawiła się zanim jeszcze go pokochałam. Ta myśl skłoniła mnie do podjęcia próby - co wyjdzie z tej znajomości, a w pewnym momencie - stwierdziłam, że kocham. Bez żadnych motyli w brzuchu, bez wzdychań do księżyca i tak dalej.

Bo miłość jest wielka i piękna. I nie polega na cudownym stanie uniesienia. Polega na czymś dużo głębszym i trwalszym. Istotą małżeństwa jest miłość między małżonkami. To właśnie ślubuje się przy ołtarzu. Do tego trzeba się odwoływać gdy przychodzą trudności (a trudności przychodzą, bo życie jest generalnie trudne).
I dlatego dla mnie niepokojąco brzmią Twoje słowa "Miło jest z nią spędzać czas nawet jak nic nie robimy." Oczywiście - spędzanie czasu z mężem/żoną powinno być miłe. Ale to nie wystarczy.

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: zawiedziona (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2018-04-22 13:15

Miłość to bańka mydlana. Trwa, jest pięknie, ale potem pęka, takie "puf" i pustka :( Bo jak inaczej rozumieć? Piękna miłość. Nie byliśmy zapatrzonymi w siebie małolatami. On 28 a ja 25 jak braliśmy ślub. Byłam pewna tego, co robię. Taki wyczekany i wymodlony. A po 20 latach zapomniał jak mam na imię. Umie tylko wymagać i krytykować. I nieważne, że po ciężkiej chorobie nie do końca wróciłam do formy. Odkąd przestałam pracować (renta) i przynosić pieniążki, to przestał mnie szanować. Od kilku lat nie dotykamy się, chyba przez przypadek lub we śnie. Ciężko jest być samemu, ale w takim upadłym małżeństwie chyba jeszcze ciężej. Ale innym się udaje, może tak będzie i u Ciebie. A skoro nie kochasz to nie będziesz cierpiał.

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Ona (95.90.246.---)
Data:   2018-04-22 14:19

Jarku, a masz chec Twoja wybranke pocalowac? Lub inaczej ujmujac czy czujesz do niej pociag fizyczny? Bo wydaje mi sie, ze to rowniez jest wazny aspekt, choc oczywiscie nie najwazniejszy. Bo jesli odpowiedz brzmi: 'Nie', wyglada to raczej na kolezenska/ przyjacielska relacje i dalo by do myslenia. Spotykalam sie z kims kiedys i jedna z przyczyn dlaczego z naszej relacji nie wyszlo nic powazniejszego bylo to, ze milo spedzalo mi sie z nim czas, ale bardziej jak z bratem lub kolega dlatego zostalismy przyjaciolmi. Ciezko mi cos wiecej doradzic, bo nie jestem w Twojej skorze. Moze zrob tak jak Ci serce podpowiada? :)

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Jarek (---.mynet.com.pl)
Data:   2018-04-29 09:23

Dziękuję za odpowiedzi.
Czuję pociąg fizyczny do tej kobiety.
W sumie nie wiem co to miłość, bardziej uczucie czy postawa.
Nie jest tak jak "sobie wymarzyłem", z drugiej strony swój wiek mam.
Czasami mam jakieś opory (bo nie jest tak jak chciałem).

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Ona (---.dynamic.kabel-deutschland.de)
Data:   2018-04-29 14:40

Jarek, skoro czujesz pociag fizyczny do niej i dobrze wam sie rozmawia i milo spedza czas to juz naprawde duzo. Ale niepokaja mnie okeslenia: 'mam juz swoj wiek' lub 'czuje pociag fizyczny do tej KOBIETY', zakochany mezczyzna raczej powiedzialby do mojej ukochanej lub przynajmniej do 'niej', nie uzyl by sformulowania 'do tej kobiety'. Jesli nie jestes przekonany, ze tego slubu chcesz, lepiej zaczekaj z deklaracjami. Podobno lepsze jest zycie w pojedynke niz w nieudanym malzenstwie. Ale decyzja oczywiscie nalezy do Ciebie, nikt nie zna twojego serca tak dobrze jak Ty sam.

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-04-29 19:21

Póki nie będziesz wiedział, spokojnie i jasno, czym jest miłość, nie wolno Ci jej ślubować. W ciemno? Nie można.
To właśnie jest w rocie przysięgi małżeńskiej: ślubuję Ci miłość... Czyli co właściwie?

 Re: Planuję ślub. Miłość do mężczyzn po 30-tce.
Autor: Jarek_37 (---.mynet.com.pl)
Data:   2018-05-02 15:13

Napisałem "Tej kobiety" dla kamuflażu. (Jak o niej myśle to uzywam pewngo miłego zdrobnienia). Miłość to dla mnie chyba bardziej postawa niż uczucie. (Dzielenie sie problemami, radościami, kompromis, wspolna modlitwa, wspołzycie, choć tęsknote też czuję).
Za odpowiedzi dziękuję, proszę o modlitwę. (Sam również się modlę, stan łaski uświęcającej). Wkrótce idziemy na kurs małzeński.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: