logo
Niedziela, 21 lipca 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Agata (---.184.252.149.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-08-28 14:17

Szczęść Boże,
Jest tego mnóstwo i właściwie nie wiem, co pominąć, a co nie, ale mniejsza - w skrócie: mam zaburzenia lękowe. Kiedyś w ogóle nie wiedziałam, co to. Chodzę do psychiatry i psychoterapeuty regularnie i jestem na lekach. Chodzi mi o wypowiedź kogokolwiek, żeby spojrzał na to z punktu widzenia religii. Generalnie nawróciłam się dwa lata temu i po jakimś czasie to okropieństwo zaczęło mnie dręczyć. Na początku starałam się nie myśleć, oglądać coś na netflixie, więcej pracować i modlić się. Modlitwa zawsze pomagała. Co ciekawe, miałam w swoim życiu dwa, potężne ataki. Takie z palpitacją i prawie realnym strachem o swoje życie. Za pierwszym razem, nie wiem, dlaczego, od razu instynktownie chwyciłam za różaniec. Przeszło po paru godzinach. To był w ogóle ciężki czas; miałam sesję letnią, staż w prokuraturze (sporo się tych rozbebeszonych ciał naoglądałam), sporo pracy etatowej... Myślałam, że brakuje mi elektrolitów. No ale po paru miesiącach przyszedł kolejny atak. Nie był tak koszmarny, jak pierwszy, ale jednak. I tym razem dzięki różańcowi jakoś to przeszłam. Od tej chwili zaczął się koszmar. Nie mogłam normalnie spać, jakość mojej pracy gwałtownie spadła (a to był gorący czas, bo mnóstwo wyjazdów i szkoleń), generalnie: KOSZMAR. Różaniec ciągle mi pomagał. Chodziłam na egzorcyzmy, msze, ciągle do spowiedzi (zmagałam/zmagam się z pewnym grzechem). wpadłam w totalny skrupulantyzm. Bardzo często bywało tak, że po Komunii Świętej miałam ataki. Już bez palpitacji (to mój największy lęk), ale nadal targał mną okropny niepokój. Wtedy dopadała mnie (i nadal dopada) tak nieludzka beznadzieja, że to jest nie do opisania. Zaczęłam nowennę pompejańską, o której dowiedziałam się parę miesięcy wstecz. Mojego egzorcystę w końcu przenieśli, w międzyczasie mój spowiednik odwalił mi bardzo głupi numer, mój przyjaciel ksiądz, przecudowny facet też został wysłany na studia do innego kraju, a ja zostałam sama z tym całym bólem. Zostali moi przyjaciele, bez których pewnie bym zginęła. Byłam u jakiegoś psychiatry, ale przepisał mi leki, po których miałam potworne myśli samobójcze. Okazało się też, że mam torbiel jajnika (była wcześniej, ale znacznie urosła) i właśnie odmawiam drugą nowennę w intencji uzdrowienia go. Zaburzenia lękowe doprowadziły mnie do takiego stanu, że musiałam iść na L4, czego w życiu nie zrobiłam. No i oczywiście po nim pewnie nie będę mieć do czego wracać. Już wcześniej musiałam zacząć spać ze swoim przyjacielem, bo zaśnięcie bez kogokolwiek obok graniczyło z cudem. Miesiąc temu poszłam do spowiedzi do księdza, którego znam od ponad dwudziestu lat. Weszłam do kościoła w dresie, zapłakana i zalękniona. On skierował mnie do swojego przyjaciela psychiatry, bardzo dobrego zresztą i pierwszy raz w życiu zaczęłam brać leki. Mój stan się poprawił. ALE od paru dni leki jakby przestały działać. Odmawiam cały czas pompejankę, ale wieczorami, jak zwykle, dopadają mnie okropne stany. Błagam Boga o pomoc, ale czuję, jakby ona nie nadchodziła. Cały czas przepraszam za to i proszę o siłę, odwagę i mądrość, ale to ciągle nie mija. Błagam też o wiarę, ale ona zamiast rosnąć, słabnie. Nie wiem, co robić. Pomóżcie mi, bo oszaleję.

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-08-28 18:07

Bardzo dobrze, że ksiądz Cię skierował do zaufanego psychiatry. Tak trzymać. Trzeba się systematycznie leczyć. LLeki oraz L-4 są dla ludzi i cieszmy się, że istnieją. Sama modlitwa (ani nadmiar modlitwy, że tak śmiało powiem) nie jest dobrym tropem. Pan Bóg po coś posyła na ten świat lekarzy. Pompejanka pompejanką, ale nie należy zakładać, że zastąpi ona leczenie psychiatryczne lub ginekologiczne - nie lekceważ torbieli, nie poprzestawaj tu na różańcu, od leczenia może zależeć, Kobieto, Twoja przyszłość.
Jeśli leki - jak uważasz - nie działają, należy wrócić do lekarza, a nie miotać się samotnie, w ciemno. Życzę Ci konsekwencji w leczeniu.

"Odmawiam cały czas pompejankę, ale wieczorami, jak zwykle, dopadają mnie okropne stany. Błagam Boga o pomoc, ale czuję, jakby ona nie nadchodziła. Cały czas przepraszam za to i proszę o siłę, odwagę i mądrość, ale to ciągle nie mija."

Szczerze mówiąc, nie wiem, za co Pana Boga przepraszasz. Tu mi się sens wypowiedzi urwał.

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Agata (---.184.252.149.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-08-28 21:52

Nie no, leczyłam torbiele antykoncepcją (klęska) i ziołami. Mam wyznaczony zabieg na październik, po prostu liczę na to, że pompejanka pomoże.
Jeśli chodzi o leki - lekarz mówi, że te nieprzyjemne historie miną, ale tak ciężko mi w to wierzyć, kiedy pojawiają się ataki niepokoju. No i nie jestem w tym sama. Pan Bóg postawił na mojej drodze wspaniałych przyjaciół.

Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź, ale czuję niedosyt. Przepraszam, bo mi głupio, że w Niego wątpię. No i co? nie uważasz, że to słabe? (to wątpienie)

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: bvr (---.mf.gov.pl)
Data:   2018-08-29 09:43

Mnie najbardziej zaintrygował fragment z egzorcystą. Piszesz że "chodziłaś na egzorcyzmy". Chodzi o egzorcyzm uroczysty? Jeżeli tak, to zgodnie z wytycznymi rytu egzorcyzmu, kapłan je odprawiający musiał mieć moralną pewność że jesteś realnie opętana (nie tylko dręczona) przez złego ducha. Czy taka była duchowa diagnoza? Pytam bo to trochę zmienia obraz sytuacji, gdzie na pierwszym planie postawiłaś nerwicę lękową.

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Agata (---.184.252.149.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-08-29 15:26

Tak, chodziłam. Nie mam pojęcia, co to był za egzorcyzm. Pewnego dnia w akcie totalnej rozpaczy odszukałam jego numer w internecie i po paru dniach się z nim umówiłam. Był to wikary pewnej parafii. Ujęła mnie jego mądrość, spokój i chłodna godność. Powiedział, że się razem pomodlimy. No i sięgał po różne książki/księgi, smarował jakąś wodą i oliwą, mówił coś po łacinie i wdmuchiwał we mnie powietrze. Zawsze też płakałam podczas tych modlitw.
Zawsze też modliliśmy się /zwykłymi/ modlitwami, takimi jak po prostu /Ojcze nasz/, itd. Nigdy nie stwierdził żadnego opętania ani nic takiego. Zawsze mi tylko mówił, że mam nie ustawać w modlitwie i tyle. Po jakimś czasie gdzieś go przenieśli. Mam pewność, że to wspaniały człowiek i pomógł wielu ludziom.

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-08-29 22:03

"Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź, ale czuję niedosyt. Przepraszam, bo mi głupio, że w Niego wątpię. No i co? nie uważasz, że to słabe? (to wątpienie)"

Nie, nie uważam, ze to słabe. W ogóle nie uważam, że człowiek ma obowiązek być zawsze mocny, zwarty, gotowy i pewien. Życie, a i wiara mają swoją dynamikę i są okresy, kiedy jesteśmy szczególniej słabi, bezradni, niepewni, rozbici, pogubieni...
To nie jest powód do wstydu.
A jeśli wątpiąc, masz siłę to wątpienie dostrzec i mimo to rozmawiać właśnie o tym z Panem Bogiem, to wspaniale.

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Agata (---.184.252.149.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-08-30 01:30

Hanna, dziękuję ci. Twoje słowa są bardzo podbudowujące. Jak się modlę, to czasem odczuwam wręcz smutek, że nie mogę przytulić się do Pana Boga. Wiem, jak to brzmi; nawet nie umiem rozważać porządnie tajemnic - często moje myśli wędrują wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba.
Boję się tych ataków, czuję się, jakby Bóg dosłownie mnie opuścił. Brakuje mi znaków. Nie mam pojęcia, do czego mnie to doprowadzi. Za każdym razem, kiedy się za kogoś modlę, moje samopoczucie się pogarsza. Dochodzi nawet do tego, że boję się modlić za bliskie mi osoby.

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Marek (---.sta.asta-net.com.pl)
Data:   2018-09-02 15:33

Rozumiem Ciebie prawie doskonale, chociaż mam świadomość, że daleko mi do tego. Również choruję i leczę się psychiatrycznie - rozpoznanie: nawracające znacznie nasilone organiczne zaburzenia depresyjno-lękowe z nawarstwieniem psychosomatycznym. Po 25 latach powróciłem na łono Kościoła. Wcześniej nie mogłem się modlić a nawet przejść obok Kościoła z uwagi na ataki panicznego lęku. Przed nawróceniem zajmowałem się radiestezją, magią, wróżbami, spirytyzmem etc. Długo, bardzo długo starałem się o powrót do Kościoła. Nie mogąc się modlić (lęki i zaburzenia nastroju) wpisywałem intencje o modlitwę w mojej intencji na skrzynki intencji. Długo po tym trwałem w tych lękach. Raz odważyłem się wejść do kościoła i podszedłem do spowiedzi. W konfesjonale wypowiedziałem zaledwie kilka słów i dostałem drgawek. Młody wspaniały ksiądz zaproponował mi rozmowę - spowiedź poza konfesjonałem. Rozmawialiśmy w pokoju. Mimo komfortowej atmosfery opowiedziałem tylko ułamek mego stanu ducha. Dostałem rozgrzeszenie i błogosławieństwo bardzo się trząsłem i płakałem. Po kilkunastu takich rozmowach (spowiedź i błogosławieństwo, poświęcenie mieszkania i użycie soli egzorcyzmowanej) chodzę do kościoła i spowiedzi. Odbyłem spowiedź generalną. Mogę się modlić (nie każdego dnia i nie zawsze tyle samo modlitw). Nadal powoli powracam do Boga i mam świadomość, że przede mną długa droga i wiele trudności (leki, niepokoje i złość z agresją). Piszę aby dać świadectwo, że możliwe jest nawrócenie się i wymaga to wiele trudu, ale jest warto. Pozdrawiam

 Re: Jak postrzegać zaburzenia lękowe z punktu widzenia religii?
Autor: Agata (---.163.136.20.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-09-02 21:14

To chyba ja ledwo rozumiem ciebie. Musi ci być bardzo ciężko. Też w swoim życiu nie byłam niewiniątkiem, tylko zastanawiam się czy to jest po to, żebym odkupiła swoja grzechy, czy to może próba? Tak czy inaczej, bardzo ci współczuję i życzę Ci jak najlepiej.
Może odmów nowennę pompejańską? Ponoć modlitwa za dusze w czyśćcu też jest zbawienna.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: