logo
Środa, 14 listopada 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Nie umiem być radosny.
Autor: Przemek (---.play-internet.pl)
Data:   2018-09-02 00:32

Zawsze w życiu byłem zdystansowany do wszelkich radosnych "eventów" w lokalnym Kościele. Czy to jakiś śpiew uwielbieniowy czy taniec, nigdy nie mogłem się przemóc. Także na koncert uwielbieniowy bym z trudem poszedł, bo nie czuję tego. Albo na taką Lednicę. Do głowy dawniej by mi nie przyszło, że katolik może być aż tak radosny. Ja jestem smutas. Mam wrażenie, że niektóre wspólnoty działają silnie emocjonalnie, a przecież wiara to racjonalny akt woli. Ja nie wiem, nikt mi nie pokazał katolicyzmu z tej strony. Czy ja jestem jakiś dziwny? Albo grzeszę takim myśleniem? Albo istnieje też taka możliwość, że jestem zakompleksiony i nie wierzę w pełni, dlatego nie przyjmuję tej radości.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: spokojny (---.centertel.pl)
Data:   2018-09-02 13:09

Bądź taki jak ci to odpowiada. Nie zmuszaj się do spontanicznej radości. Nie to jest najważniejsze.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Mateusz (84.38.84.---)
Data:   2018-09-02 14:05

"Zawsze w życiu byłem zdystansowany do wszelkich radosnych "eventów" w lokalnym Kościele. Czy to jakiś śpiew uwielbieniowy czy taniec, nigdy nie mogłem się przemóc".

Nie wiem, ile masz lat, ale byłbym gotów się założyć, że jesteś gdzieś w środku okresu dojrzewania. To właśnie wtedy człowiek nabiera przekonania o tym, jaki rzekomo jest "poważny", podczas gdy wszyscy dookoła zajmują się jakimiś "dziecinnymi głupotami". Tymczasem pewna doza dystansu do siebie jest niezbędna w każdym wieku. Kiedy następnym razem zorganizują w Twoim mieście śpiew uwielbienia, idź i włącz się w niego. Śpiewaj tak głośno i wytrwale, aż zostanie to docenione, albo Cię wyproszą. Analogicznie jest z tańcem-tańcz, choćbyś miał potknąć się o własne nogi, jednak jestem pewien, że tak by się nie stało. Niekiedy biorą w tym udział nawet osoby starsze - i dają radę, dlaczego więc Ty miałbyś nie dać.

"Do głowy dawniej by mi nie przyszło, że katolik może być aż tak radosny. Ja jestem smutas".

Może być o wiele bardziej radosny, jeśli oczywiście ma ku temu powody. Ty sam też nie jesteś "smutasem", tylko wymyśliłeś sobie, że prezentowanie takiej postawy, nawet w pewnym stopniu wymuszonej, procentuje w przypadku chrześcijan. A tak nie jest. Nie idź tą drogą.

"Mam wrażenie, że niektóre wspólnoty działają silnie emocjonalnie, a przecież wiara to racjonalny akt woli".

Wiara to racjonalny akt woli? Czy w takim razie podczas bierzmowania (zakładam, że je przyjąłeś) podpisałeś z Panem Bogiem umowę stanowiącą, że będziesz w Niego wierzył pod warunkiem spełnienia..... tutaj lista punktów - wymagań? Bo właśnie umowa jest jak to określasz "racjonalnym aktem woli" dwóch stron. W relacji z Bogiem nic takiego nie istnieje. Tam jest tylko wiara, ufność i miłość.

W dalszej części posta sam wytłumaczyłeś sobie, na czym polega Twój problem, tylko najwyraźniej tego nie przeczytałeś. Zrób to więc teraz i zastosuj się do nowozdobytej wiedzy.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2018-09-02 14:24

Przemku,

Na siłę nie musisz być radosny. Nie musisz też papugować cudzych zachowań, reakcji i emocji. Bo oni tacy, to i ja tak powinienem postępować. Taki już po prostu Jesteś. Jedni są spontaniczni, drudzy bardziej powściągliwi w okazywaniu swoich odczuć i uczuć. Nie przejmuj się.

Pan Jezus też nie podśpiewywał, nie podskakiwał, nie podrygiwał, nie wymachiwał rękami. Nigdzie czegoś takiego w Nowym Testamencie nie znalazłam. Natomiast tak właśnie zachowywał się król Dawid, gdy wprowadzał Arkę Przymierza do Jerozolimy. Tańczył. No, ale to było w Starym Testamencie (por. 2 Sm 6,15).

Uważam, ze nie Jesteś ani "dziwny", ani "zakompleksiony". Każdy bowiem może chwalić Pana Boga jak chce. Byleby to było szczere i z całego serca.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Przemek (---.play-internet.pl)
Data:   2018-09-02 15:06

Mam 18 lat, a z tym aktem woli to mi chodziło o to, że wiara to nie są jedynie emocje, tylko, że nawet jak nic się nie czuje, to i tak wierzy się.

Jak byłem w gimnazjum, to tak właśnie uważałem, że byłem super poważny, a inni to się zajmowali "głupotami". Tylko, że nie widziałem, jak bardzo jestem zepsuty w środku. Nie umiałem się bawić i w zasadzie dalej nie umiem. Dyskotek unikam, a na studniówkę? Jak się nie zmienię, to będę ją musiał przemęczyć. Tak czuję, że trochę zmarnowałem te lata.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-09-02 15:18

Nie widzę żadnego powodu, dla którego ktoś ma się przymuszać i na siłę gdzieś tam skakać, krzyczeć i klaskać, bo inni to robią z najpobożniejszych pobudek. Ludzie mają różne temperamenty i nie należy ich zbyt mocno nakłaniać do tego, że trzeba w modlitwie uwielbienia wznosić ręce, bo coś tam. To nie jest kwestia wieku.
Zawsze reaguję twardo, gdy słyszę (a słyszę) farmazony o tym, że trzeba się modlić w taki sposób, który polega na bardzo dynamicznej ekspresji ciała, manifestując w ten sposób swoją pobożność (a kto tak nie robi, ten jest be, nieautentyczny, stłamszony, zniewolony i co tam jeszcze chcecie).
W wierze jest miejsce na emocje, w wyrażaniu wiary jest miejsce na emocje, ale moim zdaniem tylko autentyczne emocje i tylko w autentyczny sposób.

Nawiasem mówiąc, nie byłabym taka pewna, że wolno twierdzić, jakoby chrześcijańska radość musiała się koniecznie wyrażać dynamiką typową dla wspomnianych "eventów".

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Przemek (---.play-internet.pl)
Data:   2018-09-02 16:01

No ale może ja źle robię, bo jestem bardzo nieśmiały i wycofany i dlatego uważam, ze to nie dla mnie? Bo co innego, gdy ktoś jest pewny siebie, wierzy, ale woli inną formę modlitwy. A w moim przypadku tak nie jest. Tak, bo ja stronię od jakiegokolwiek śpiewu, nawet zaśpiewać coś to dla mnie ogromny wysiłek i stres. I pewnie to przekłada się na życie religijne.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: justyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-09-06 11:00

Wcale nie jesteś dziwny, jesteś zupełnie normalny :-) Wielbij Boga tak jak potrafisz, nie musisz śpiewać, podskakiwać żeby być w wielbieniu świetnym. W modlitwie domowej nazwijmy ją tak też nie podśpiewujemy, tylko spokojnie się modlimy. Nie potrzebnie szukasz w sobie inności. Może ten świat wydaje się lubić takich głośnych przekrzykujących się, ale czy na prawdę nie jest to męczące na dłuższą metę?
Myślę że za bardzo zadajesz sobie pytanie JAKI JA JESTEM/MAM BYĆ a za mało CZY BÓG KOCHA MNIE TAKIEGO JAKIM JESTEM? Raczej znasz odpowiedź. Dla Boga jesteś fajnym gościem i na tym się skup :-)

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: B. (---.191.91.251.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-09-07 00:44

"jestem bardzo nieśmiały i wycofany (…) ktoś jest pewny siebie"
Są różne etapy w życiu człowieka. Ważne, abyś miał pokój ducha, że postępujesz zgodnie z Bożymi Przykazaniami.

"stronię od jakiegokolwiek śpiewu" - jeżeli np. fałszujesz, to śpiewaj cicho, "pod nosem". Z czasem głos wyrabia się (śpiewacy dużo ćwiczą), Słów też z czasem nauczysz się. Ci "pewni siebie", którzy śpiewają obok, czasem też powinni śpiewać ciszej, bo też fałszują :)
Serdecznie pozdrawiam :)

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Ina (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2018-09-08 19:00

Na moim osiedlu, od czasu do czasu są imprezy osiedlowe, od kilku lat. Nigdy tam nie byłam i nawet mnie to nie interesuje. I wcale mnie to nie martwi. Ty też się nie martw. Ale mam grupę znajomych, miłujących przyrodę i zabytki.

 Re: Nie umiem być radosny.
Autor: Robson (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2018-09-10 09:04

Nie musisz się przemagać. A jak ktoś wywiera na Ciebie presję w tym kierunku, zrewanżuj mu się zaproszeniem na godzinną adorację Najświętszego Sakramentu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka:

  

Zaduszki