logo
Wtorek, 25 września 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: xzx (---.elpos.net)
Data:   2018-09-13 08:26

Witam

Mam taką sprawę. Dziś szedłem do Kościoła i po drodze zagadał do mnie facet, pytając czy mam 1 zł bo na chleb mu trzeba, więc dałem. W okolicy jest sklep spożywczy i patrzyłem czy on idzie do sklepu kupić chleb ale wrócił do kolegi, do miejsca gdzie schodzą się pijący alkohol. I mam teraz wątpliwość czy dobrze zrobiłem pożyczając jemu bo jak raz pożyczyłem to pewnie będzie podchodził stale i pytał o pieniądze. Z racji tej że teraz nie pracuję mam pewne obowiązki do zrobienia jak zakupy, sprzątanie itp.. a pieniądze nie są moje więc gdy powiedziałem rodzinie ze dałem złotówkę to mi odpowiedzieli żebym następnym razem mówił jemu, że nie mam to przestanie podchodzić i prosić i przypomnieli mi że to nie moje pieniądze. Teraz mam wątpliwość bo w Biblii pisze, żeby pożyczać i gdybym pracował to nie byłoby problemu że moje pożyczam ale i tak codziennie bym nie dawał po złotówce bo chleb raczej powinien starczyć na kilka dni więc podejrzane by było, że 1 zł codziennie na chleb by szlo. Podejrzewam że zbierał na piwo. Jak mam się zachować następnym razem jak mnie zaczepi o 1 zł. Jak powiem, że nie mam to skłamię i będę musiał się spowiadać. Nie chcę pożyczać bo to nie moje pieniądze i potem z rodzina muszę się rozliczać. Gdyby to moje były to co innego. Proszę o poradę w tej sprawie. Pozdrawiam


---
Forowicze doradzają: klik; klik.

z-ca moderatora

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-09-13 20:16

Zacznijmy od pojęć.
Dawanie komuś NIE jest pożyczaniem. Z pożyczaniem mamy do czynienia tylko i wyłącznie wtedy, gdy umawiamy się, że daną rzecz czy pieniądze otrzymamy z powrotem i obie strony są tego świadome. Często ustalamy też, kiedy i na jakich warunkach rzecz pożyczona ma wrócić. Zatem nie mieszajmy pojęć, bo wtedy powoływanie się na konkretne miesca w Biblii nie ma sensu.
Zatem nie pożyczyleś. Dałeś. I nie liczysz, że ten ktoś Ci zwróci tę zlotówkę, prawda?

Kiedy ktoś prosi o pieniądze na chleb, to jeśli w pobliżu jest sklep, proponuję, że mu kupię. Albo wyjmuję dwie bulki z siatki. Więcej niż połowa tych osób... nie chce chleba czy bułek. To chyba niezłe kryterium. Znaczy to, że ci, którzy nie chcą, by im kupić jedzenie, nie proszą na chleb... Naprawdę głodni przyjmują pieczywo. I coś do niego też.

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: guśka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-09-13 20:17

Kilka lat temu zaczepiła mnie na ulicy kobieta i powiedziała, że nie ma pieniędzy na wykupienie recepty. Dałam jej 5 zł, a ona zaczęła na mnie głośno krzyczeć, że potrzebuje 20 zl. Ludzie na mnie patrzyli, jakbym zrobiła jej jakąś krzywdę, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: xzx (---.elpos.net)
Data:   2018-09-13 21:23

do Hanny

Faktycznie w moim poście namieszałem bo zarazem pisałem o pożyczeniu i daniu. Zatem jeszcze raz: nie usłyszałem czy ten facet powiedział słowo "masz pożyczyć?" "czy masz dać?" bo cicho mówił. Nawet gdyby chodziło jemu o pożyczenie to dałem nie oczekując zwrotu. Bo skąd on by oddał jak nie ma z czego? Małych kwot raczej nie wypada się upominać. Chodzi o to na co ta kasa zostanie wydana i że może w przyszłości stale podchodzić i pytać o pożyczenie czy danie. Znam moje osiedle i wiem w jakie miejsca zbierają się osoby pijące. Zatem podejrzenie jest że może być to na alkohol.

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: A2 (---.icpnet.pl)
Data:   2018-09-13 23:00

Ja nie daję. I to wszystkim doradzam, bo oszukują. Ale jak chcesz dać, to daj np. chleb, ale nie pieniądze.

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: Marek_Piotrowski (---.global.tygrys.net)
Data:   2018-09-14 11:10

Jest takie bardzo stare (współczesne części ksiąg Nowego Testamentu) i bardzo szanowane pismo starochrześcijańskie "Didache, czyli nauka 12 apostołów" (polecam gorąco: http://apologetyka.katolik.pl/category/patrystyka/didache-nauka-dwunastu-apostolow/ )

W nim są ciekawe zapisy na temat dawania:
"Daj każdemu, kto cię prosi i zwrotu się nie domagaj, ponieważ Ojciec chce, żebyśmy z wszystkimi dzielili się naszymi własnymi darami.. Szczęśliwy ten, kto daje według przykazania, gdyż nic mu nie można zarzucić.

Biada temu, kto bierze!Jeśli bowiem bierze dlatego, że potrzebuje, nic mu nie można zarzucić; jeśli jednak nie potrzebuje, zda sprawę z tego, dlaczego wziął i po co. Wsadzony do ciemnicy, odpowie za wszystkie swoje czyny i nie wyjdzie stamtąd, aż ostatni grosz zwróci

Powiedziano jednak jeszcze na ten temat: „Niech twoja jałmużna przesiąknie potem rąk twoich, aż będziesz wiedział, komu dajesz”"

Ciekawe jest zwłaszcza to zakończenie (pochodzące prawdopodobnie z Agrafona). Sugerowałoby, że nie należy być łatwowiernym.

Osobiście radziłbym nie dawać "na ulicy" - raczej przekazać przez organizację, której ufasz i która ma rozeznanie kto rzeczywiście potrzebuje. Albo dawać komuś, co do kogo sam masz takie rozeznanie.

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: Ina (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2018-09-14 18:07

Kiedyś byłam w pewnym mieście. Tam przez kilka dni widziałam, w tym samym miejscu młodego chłopaka, który prosił również o "złotówkę". Miałam akurat drobne pieniądze w kieszeni i dałam kilka złotych. Kiedy już go minęłam, podeszła do mnie nieznana pani i uprzedziła, że nie wolno przy nim otwierać portmonetki, bo wtedy on szybko ją porywa i ucieka. Ta "złotówka" jest tylko pretekstem do wyciągnięcia portmonetki.

 Re: Dawać czy nie? Podejrzewam, że zbierał na piwo.
Autor: barbara (---.siedlce.vectranet.pl)
Data:   2018-09-16 10:33

Kilka lat emu zaczepiła mnie na ulicy kobieta prosząc o pieniądze na wykupienie recepty. Poprosiłam ją, aby poszła ze mną do apteki, to kupię jej wszystkie lekarstwa. Okazało się, że nie ma przy sobie recepty, że recepta została w domu, a mieszka na drugim końcu miasta. Miałam niedaleko zaparkowany samochód, więc jej zaproponowałam, że pojedziemy do jej domu, weźmie receptę i sprawę załatwimy. Ona wówczas na to, że nie ma w domu recepty, bo dała ją koleżance, a koleżanki nie ma w domu, bo gdzieś miała wyjechać/wyjść. Więcej już o nic nie pytałam i odeszłam mówiąc na odchodne, że bujać, to my, a nie nas.
Ale nie zawsze tak jest. Kiedyś zaczepiło mnie na obrzeżach miasta chłopię 7-8 letnie z prośbą o pieniądze na bułeczkę, bo jest głodny. Nie chciałam dać pieniędzy, ale zaproponowałam pójście do niedalekiego sklepu spożywczego. Dziecko chętnie ze mną poszło i bardzo mnie rozczuliło. Bułki były różne, duży ich wybór, a chłopczyk wybrał najtańszą jedną bułeczkę. Pomyślałam, że warto kupić temu dziecku coś więcej, nie tylko jedną bułeczkę...

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: