logo
Poniedziałek, 22 października 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: Kasia (25 l.) (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2018-09-28 16:55

Witam.
Ostatnio robiąc rachunek sumienia przed spowiedzią zaczęłam się zastanawiać nad pewnym aspektem. Jestem 25-letnią panną, jestem sama ale nie wyobrażam pójścia do zakonu (zresztą też nie bardzo chyba bym mogła ze wzgl. na zdrowie) ale też nie chcę wychodzić za mąż i rodzić dzieci. I tak się zastanawiam czy to jest zgodne z zamysłem Boga? Ani nie poświęcam się Jemu ani zakładaniu rodziny?

 Re: Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2018-09-28 17:49

Istnieją inne powołania niż małżeństwo lub życie zakonne. To nie jest albo - albo.
Niekiedy po prostu ludzie pozostają w życiu "sami", choć w różnych relacjach społecznych. Można też pomyśleć o mniej lub bardziej radykalnej przynaleźności do jakiejś wspólnoty.
Co prawda piszesz: "Ani nie poświęcam się Jemu [Panu Bogu] ani zakładaniu rodziny", nie do końca wiadomo, czy chodzi w tej pierwszej cześci tylko o wykluczenie zycia zakonnego, czy też o wykluczenie życia dla Pana Boga, ale skoro zastanawiasz się w kontekscie sakramentalnym, to raczej myslisz o tym, ze nie pociaga Cię zakon. Rozumiem.
Opowiem o jednej z możliwości. Kościół zna i błogosławi także inne drogi, a przede wszystkim Pan Bóg niektórych powołuje do życia całkowicie dla Niego - ale i całkiem w świecie. Myślę tu o osobach, które składają śluby równoważne tym zakonnym (czystości, ubóstwa i połsuszeństwa), decydują się na konsekrację, niemniej pozostają w swoim środowisku, swoim zawodzie, swojej pracy, zazwyczaj w swoim domu, mimo że są pełnoprawnymi członkami instytutów świeckich. Czyli wspólnot, które gromadzą duchowo i na regularnych spotkaniach formacyjnych rozproszone w różnych miejscach zamieszkania osoby, które Pan Bóg zechciał wezwać do pełni świeckości, ale i do końca konsekrowane. To taka cicha obecność w srodowisku, trochę jak zaczyn w cieście... Takie wspólnoty różnią się duchowościa, charyzmatem itp. jest ich w Polsce sporo. Więcej np. tu: http://www.instchrkr.katowice.opoka.org.pl/index.php/ ,
większa lista tu:
www.kkis.episkopat.pl/instytuty-swieckie-w-polsce .

 Re: Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: Mateusz (84.38.84.---)
Data:   2018-09-28 18:56

Droga Kasiu, tak się zastanawiam, kto mógł wyrządzić Ci taką krzywdę, że zaczęłaś postrzegać swoje bycie niezamężną kobietą, niezwiązaną równocześnie ślubami zakonnymi jako coś grzesznego. Znasz Przykazania, które dał Bóg, prawda? Są wśród nich takie, które przybierają formę nakazów ("czcij ojca swego i matkę swoją" oraz "pamiętaj, abyś dzień święty święcił"), jednak obecności takiego, które sugerowałoby wprost istnienie alternatywy: albo kapłaństwo/zakon, albo małżeństwo, a w razie niewybrania żadnej z tych opcji potępienie, nie stwierdzam do dziś. To, co masz robić, to żyć zgodnie z Bożym prawem, nieważne w jakim stanie. Boga i ludzi można kochać zarówno jako osoba świecka żyjąca w małżeństwie lub nie, bądź konsekrowana. Chodzi jedynie o to, który stan jest najbardziej odpowiedni dla każdego z nas. Bo zawsze powtarzałem, powtarzam i powtarzać będę: jeśli chodzi o czyjeś życie, sposób jego przeżywania, to osoby z otoczenia konkretnego człowieka mogą coś sugerować, proponować, doradzać, ale NIGDY nie mają prawa niczego nakazywać, a już tym bardziej strasząc potępieniem w razie niezrealizowania ich wizji.

 Re: Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: A2 (---.icpnet.pl)
Data:   2018-09-28 19:27

Nie być w zakonie to nie grzech. Nie mieć rodziny też nie grzech.

 Re: Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: bj (---.cust.netmar.net.pl)
Data:   2018-09-29 04:28

Witaj
Być może się zniechęcasz za szybko. Jeśli nie ma żadnych przeciwskazań do zawarcia małżeństwa to dlaczego nie. Przecież dać życie nowemu pokoleniu to coś pięknego, wzniosłego i naturalnego. Szczęściem człowieka na ziemi jest założyć dobrą i świętą rodzinę. Niestety obecnie diabeł bardzo uderza w płodność młodych osób w taki czy inny sposób, uderza tez w rodziny. Bo jest to byt któremu zależy jedynie na destrukcji, cierpieniu, niszczeniu, złu dla samego zła i nieszczęścia człowieka tak umiłowanego przez Boga. Diabeł aby zniszczyć szczęście człowieka używa dzisiaj wszelakich możliwych sposobów, posługuje się najczęściej innymi ludźmi którzy sieją po świecie jego ideologie sprzedawane w pięknych opakowaniach. Niestety po czasie okazuje się, ze te ideologie oparte na kłamstwie prowadza do najgłębszego cierpienia człowieka i destrukcji. Zastanów się jaka jest przyczyna Twojego zniechęcenia. Czy można temu jakoś zaradzić. Czym aktualnie się zajmujesz, czy masz jakieś pasje, czy dbasz o siebie. W jakim towarzystwie się obracasz, gdzie poszukujesz pomocy, czy nie ulegasz złym wpływom tego świata, np. nadużywaniem leków, narkotyków, luźnym stylem życia. Czy dbasz o swoją prywatność, zdrowie, przyszłość. Jezus powiedział "Czuwajcie i módlcie się abyście nie ulegli pokusie. Duch wprawdzie ochoczy ale ciało słabe" (Mt 26,41).

 Re: Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: Karolina (---.tktelekom.pl)
Data:   2018-09-29 06:59

Mam 29 lat i nie mam męża ani dzieci. Nie chciałam grzeszyć z byłym narzeczonym, rozstałam się z nim i nawróciłam. Nie wiem jakie jest moje powołanie. Najbardziej na świecie kocham Pana Boga.

 Re: Nie widzę siebie w zakonie. W małżeństwie też nie.
Autor: Mick (---.play-internet.pl)
Data:   2018-10-13 14:26

Kasiu, przyjdzie czas. Zobaczysz. Każdy ma szanse :)

Bardzo dobrze zrobiłaś Karolino. Pytanie tylko czy może lepiej by było jakbyś mu przemówiła do rozsądku?

Pozdrawiam Michał

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: