logo
Niedziela, 09 grudnia 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Do niczego się nie nadaję.
Autor: Rafał (33 l.) (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-11-24 15:10

Witam

Mam dziś potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkiego, co mi leży na sercu, a mianowicie mam 33 lata i swiadomość przegranego życia.
Jestem kawalerem bez pracy, pieniędzy, ciągle mieszkającym z matką..człowiekiem zagubionym i nie potrafiącym znaleźć sobie miejsca w życiu. Gdy pracowalem, również nie było idealnie, miewałem swoje kryzysy i stany depresyjne, ale wtedy przynajmniej był jakiś cel, powód do wyjścia i spotkania się z ludźmi, czułem się przynajmniej w jakimś stopniu potrzebny ludziom, a odkąd jestem bezrobotny to wszystko się posypało i w dodatku mam jakąś blokadę przed podjęciem zatrudnienia. W niczym tak naprawde siebie nie widzę, mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję. Z takim przekonaniem żyję praktycznie od od najmłodszych lat i wiem , że ta przeszłość wpływa na mój teraźniejszy obraz siebie oraz brak pewności w podejmowaniu wyzwań. Przeraża mnie to, że lata lecą, a ja wciąż stoję w miejscu i nic nie zapowiada, by miało się to w najbliższym czasie zmienić..gdyż jest wręcz coraz gorzej. Popadam w marazm, frustrację i zniechęcenie..a nawet Pan Bóg wydaje się być bierny wobec mojego problemu. To jest chyba najbardziej przytłaczająca mnie rzecz, ponieważ zawsze Mu bardzo ufałem i widzialem owoce moich modlitw, a w kwestii pracy jakby ostatnio totalnie milczał i nie chciał mi pomóc.
Wiem, że Pan Bóg to nie jest maszynka do spelniania życzeń, jednak popadam w coraz większą rozsypkę psychiczną, a co za tym idzie, również duchową..
Z tym wszystkim czuję się zupelnie sam..nie mam przyjaciół, znajomych, a z mamą nie będę o wszystkim rozmawiał..poza tym bardzo chciałbym opuścić dom, a póki co wydaje się ten temat odległy z racji braku środków finansowych.

Proszę wszystkich o modlitwę, ponieważ coraz trudniej dźwigać mi ten krzyż..Bóg zapłać

 Re: Do niczego się nie nadaję.
Autor: czikita (90.240.38.---)
Data:   2018-12-04 21:50

Witam Rafal,

Jestem w podobnym wieku i czasami tez miewam takie mysli, ale to droga do nikad. To co teraz przezywasz wyglada jak depresja. Doradzam pojscie do psychologa, bo chyba sam dalej tego nie udzwigniesz, a wyglada jakbys czegos z dziecinstwa jeszcze 'nie przerobil'. Udaj sie tez moze na Adoracje Najswietszego Sakramentu i pogadaj z Panem Jezusem, ot tak jak tutaj do nas piszesz.
Wierze, ze wszystko sie jakos ulozy z Boza pomoca.

Pozdrawiam.

 Re: Do niczego się nie nadaję.
Autor: Joanna (---.25.145.251.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2018-12-04 23:16

Rafale, nie ma takiego doła, z którego by Pan Bóg Cię nie wyciągnął. Ale sam nie rezygnuj z działania. Masz prawo jazdy? Może na początek spróbowałbys cokolwiek, np. dowozy pizzy. Wyjdź trochę do ludzi. Może jest jakaś wspólnota w Twojej lub innej parafii. 33 lata to nie koniec świata. Jesteś wciąż młody i wiele możesz zrobić. Głowa do góry!

 Re: Do niczego się nie nadaję.
Autor: Rafał (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2018-12-05 08:13

Dzięki za pokrzepiajace słowa. Joanna, mam prawo jazdy, ale boję się jeździć samochodem. Wiem, że to może dziwnie brzmieć. W sumie nie tyle boje, co odczuwam dyskomfort za kierownicą i zawsze jak gdzieś jechałem to byłem mocno spiety i wyczerpany psychicznie po dłuższej jeździe.

Czikita - chyba rzeczywiście przyda mi się psycholog. Swego czasu chodziłem na darmowe wizyty do poradni rodzinnej przy kościele, ale spotkania były mniej więcej z częstotliwością raz na miesiąc. Choć chwilę po rozmowie czułem jakąś ulgę, to jednak nie umiałem się zmienic w życiu codziennym. Moje złe nawyki są mocno zakorzenione i chyba tylko przebywanie w jakimś ośrodku mogłoby mnie wyprowadzić na ludzi. Sam potrafię się motywować przez kilka dni, a potem wystarczy blahostka abym popadł w rezygnację i wszystko za przeproszeniem olał.
Jestem juz zmęczony samym sobą, a z tego co widzę, dla takich ludzi nawet nie ma grup pomocy.
Są dla narkomanów, alkoholików, niepełnosprawnych, bezdomnych, dda, a ja do żadnej z tych grup się nie zaliczam.
No. Moglbym się w sumie zaklasyfikowac jako dziecko z rodziny dysfunkcyjnej, bo moja poniekąd taka była mimo braku przemocy względem mnie.

 Re: Do niczego się nie nadaję.
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2018-12-05 13:21

Rafale,

Być może psycholog miałby coś do powiedzenia, ale i Ty powinieneś zawalczyć o siebie i nie poddawać się marazmowi. Nie myśl o przeszłości.

Utrata pracy w dzisiejszych czasach, to sprawa całkiem normalna, niejako wpisana w życiorys każdego z nas. To żaden dramat.

Rozumiem doskonale, że z tego powodu odczuwasz jakieś gigantyczne niedowartościowanie, ale właśnie na TO machnij ręką, bo z pewnością masz w sobie inne dodatkowe zalety, wartości itp. Nie pognębiaj siebie, bo na pewno nie jest prawdą jak piszesz. że: "do niczego się nie nadajesz'. Odrzuć koniecznie takie myślenie.(!)

Proponuję Ci, abyś bardziej koncentrował uwagę nie tylko na sobie, ale i na innych osobach i na Bogu. Rozejrzyj się, może ktoś oczekuje właśnie Twojej pomocy, dobrej rady, nawet obecności.
Często nie zdajemy sobie sprawy, jak cenna może być nasza pomoc ludziom potrzebującym. Na początek; popytaj w parafii. Tam zwykle jest sporo pracy i potrzebni są młodzi ludzie, a staruszkiem przecież jeszcze nie jesteś. Może jakiś wolontariat? A w międzyczasie podejmuj starania o pracę i niczym się nie zrażaj. Nigdy.

Prosisz o modlitwę. Dobrze. Pomodlę się, aby Dobry Bóg dał Ci siłę i odwagę w przezwyciężaniu tych wszystkich trudności.

Z Bogiem

 Re: Do niczego się nie nadaję.
Autor: Ola (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-12-07 22:34

Rafale.

Po przeczytaniu Twojego postu już z niego widzę, że jesteś mądrym, wrażliwym mężczyzną.

To cenne znać swoje słabsze strony. Wiesz dlaczego? Aby każdego dnia stawać się lepszą wersją samego siebie pracując nad nimi. Nikt z nas nie urodził się doskonały i też nikt z nas taki nie umrze. Bóg jest doskonały.

Myślę, że na Twoje obecne samopoczucie duży wpływ ma utrata pracy - tutaj może pomóc Centrum Kariery przy uczelni wyższej czy Urząd Pracy, który pomaga w znalezieniu pracy.

Aby wyjść z tej "pułapki myślowej" proponuję zacząć pukać do odpowiednich drzwi i intensywnie szukać pracy.
Działać a nie rozmyślać za dużo o problemach (nie że wcale bo to też jest potrzebne bo motywuje do działania).

Tak jak napisała Magdalena - teraz wielu ludzi każdego dnia traci pracę ale też ją znajduje - takie czasy, to zupełnie normalne.

Jeśli chodzi o przeszłość - mało jest ludzi, którzy mieli idealne, sielankowe wręcz dzieciństwo gdzie rodzice nie borykali się z żadnymi problemami. Nie wiem jak wyglądało Twoje ale jeżeli czujesz taką potrzebę to poszukaj pomocy psychoterapeuty, który oceni skalę problemu.

No i piękna rzecz, o której napisała Magdalena - nie myśl tylko o sobie ale również o innych. Zobaczysz, że dzięki dobrym uczynkom w stronę drugiego człowieka Twoje życie nabierze intensywniejszych barw. Pomyśl o swojej mamie, która na pewno bardzo by chciała aby jej syn rozwijał skrzydła i po prostu robił wszystko każdego dnia by być szczęśliwym i by ludzie wokół niego również tacy byli.

Rafale - życzę Ci przede wszystkim dużo wiary w siebie i swoje możliwości. Jesteś mężczyzną w sile wieku. Pomyśl o tym co masz a nie skupiaj się na tym czego obecnie nie masz. Obecnie, bo wszystko może się zmienić.

Wszystkiego dobrego na Święta i trafnych postanowień na Nowy Rok :).

 Re: Do niczego się nie nadaję.
Autor: Martyna (---.play-internet.pl)
Data:   2018-12-09 18:04

Ściskam serdecznie Rafał.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: