logo
Niedziela, 26 maja 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Dlaczego porno jest złe?
Autor: John (---.gigainternet.pl)
Data:   2019-01-26 20:57

/.../

Forowicze odpowiadają: (klik); (klik); (klik) i w wielu innych wątkach.
moderator

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: A. Gryżewski; P. Pilarski (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:12

Porno uprzedmiotawia kobiety, mężczyzn przekształca w seksroboty, a na dodatek wywraca do góry nogami obraz seksu. Mężczyzna odpalający filmik na stronie xxx wchodzi w rolę reżysera, zupełnie inną od tej, w której jest obsadzony w swoim życiu seksualnym. Ma całkowitą kontrolę nad tym, co będzie się działo. Wybiera sobie, jakie kobiety chce oglądać, jak długo, w jakich pozycjach, z jakimi technikami i fetyszami. A w życiu jest zdany na to, co się pojawi. Na relację z partnerką, w której ma tylko połowę udziałów. Drugiej połowy nie kontroluje, bo należy ona do partnerki. Przypomina to sytuację maratończyka, który na treningu (odpowiedniku naszego oglądania porno) biegnie na sterydach albo jest podwożony samochodem, a w trakcie wyścigu (czyli w seksie na żywo) zdany jest wyłącznie na swoje siły. Ponadto – zupełnie inaczej niż w realnym seksie – osoba oglądająca pornografię nieustannie dostarcza sobie bodźców, które podtrzymują pożądanie. Na dodatek może wybrać to, na co ma w danej chwili ochotę: oral, anal, fisting, przebieranki, zmiana pozycji, trójkąt, BDSM, podwójna penetracja, rimming. W realnym seksie trudno o to tak na poczekaniu. No właśnie. Pornografia zawsze, dwadzieścia cztery godziny na dobę, jest dostępna, nie ma fochów, dzieci na głowie, pracy na jutro, okresu, konfliktu z matką. Pornografia nie zrobi czegoś źle – nie ściśnie nie tak członka, nie ma luźnej pochwy. Nie oceni cię, kiedy wytryśniesz za szybko. To wszystko oczywiście podoba się mężczyznom, przez co porno staje się matrycą nakładaną przez nich na rzeczywistość. Domagają się tego samego w seksie realnym, ale to przecież niemożliwe. I właśnie dlatego ogromna rzesza mężczyzn, rosnąca z roku na rok, nie współżyje w związku, tylko realizuje się seksualnie, masturbując się przy komputerze. Coraz więcej mężczyzn w stałych związkach nie współżyje albo współżyje bardzo epizodycznie, unikając zbliżeń. W tej populacji sporo jest miłośników pornografii, portali randek seksualnych, czatów, sekstingu i seksu płatnego. Śmiało mogę powiedzieć, że w dzisiejszych czasach pornografia wygrywa z seksem. Nie bez powodu Elon Musk uważa, iż żyjemy w wirtualnej rzeczywistości. Pornografia ma też niekorzystny wpływ na młodych ludzi. Internet niestety jest dla nich obecnie pierwszym źródłem informacji o seksualności. Dlatego mamy w seksuologii żelazną zasadę, że jeśli ktoś ogląda porno przed współżyciem małżeńskim, jest większe prawdopodobieństwo, że zakoduje się na nienormatywne, przejaskrawione zachowania. Jego obraz seksualności będzie obrazem odbitym w krzywym zwierciadle. Przez to może skrzywdzić siebie i partnera.

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: A. Gryżewski; P. Pilarski (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:15

Bodźce nam się kodują z różną mocą. Żelazna zasada jest taka, że im wcześniej czegoś doświadczyliśmy, tym mocniej to oddziałuje na nas. W seksuologii nazywamy to prawem pierwszych połączeń. Nasza seksualność zawsze będzie zbaczała w rejony pierwszych doświadczeń: ten pierwszy raz na dywanie, na łące, na schodach. Być może dlatego Benito Mussolini, będąc już dyktatorem, uprawiał seks głównie na schodach. Dlatego bardzo ważne jest, żeby nie oglądać pornografii przed pierwszymi doświadczeniami seksualnymi. To chyba wręcz niemożliwe w dzisiejszych czasach. Czytałem gdzieś niedawno o nastolatkach, którzy nawet w czasie lekcji wychodzą do toalety, żeby masturbować się przy porno na smartfonie. Jestem w stanie w to uwierzyć, bo moi dorośli klienci-seksoholicy robią to regularnie. Ale warto podnosić ten postulat. Pornografia w tym wieku jest szkodliwa, nie pełni roli edukacyjnej, tylko antyedukacyjną. A niekorzyść będzie się przejawiać w tym, że... ...nie będzie z partnerką czy partnerem odkrywał ciała, seksualności, nie będzie jej łączył z emocjonalnością, nie będzie sprawdzał, co lubi, czego potrzebuje, co sprawia mu przyjemność, tylko jego seks będzie mechaniczny. Taki, jak zapamiętał sobie z pornografii. Seks analny? Proszę bardzo! Nie kręci mnie to, ale widziałem na porno, więc na pewno jest cool. Jedziemy. Wszyscy to robią, a ja nie chcę być gorszy.

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: A. Gryżewski; P. Pilarski (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:16

W czasach kaset VHS liczył się ten, kto kupił porno na bazarze albo podwędził wujkowi czy rodzicom. Teraz wystarczy mieć laptopa lub smartfona. To rodzi bardziej indywidualne podejście do tematu. Szybsze i łatwiejsze. Problem pojawia się wtedy, kiedy takie posiedzenia przy komputerze zaczynają dominować w życiu nastolatka. Kiedy zamiast pójść pograć z kolegami w piłkę, pojeździć na rowerze, wybiera siedzenie w domu przy komputerze i oglądanie porno. To jest patologiczne i może skończyć się uzależnieniem od pornografii, obniżeniem samooceny, zaburzeniami erekcji i zbudowaniem fałszywego obrazu kontaktów seksualnych. Niekiedy wręcz uniemożliwia to zbudowanie w przyszłości fajnej relacji z drugą osobą.

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: A. Gryżewski; P. Pilarski (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:19

- Jak działa uzależniający mechanizm pornografii?
- Człowiek widzi wciąż nowe obrazy i ewolucja wyciska go jak cytrynę. Za sprawą nowych bodźców widzianych na ekranie komputera, ewolucja motywuje człowieka do jeszcze jednego orgazmu, do jeszcze jednego filmu, do kolejnej godziny. Tak to można swoje życie przeczekać na bocznym torze. Jest też inny problem, o którym nie mówi się dużo publicznie, ale często spotykam się z nim w gabinecie – to uwarunkowanie na specyficzny rodzaj stymulacji, który trudno potem oddać w seksie, nie da się tego skopiować! Trudno potem czerpać z niego satysfakcję. Takie osoby traktują współżycie jak pańszczyznę, a główną przyjemność czerpią z masturbacji w swój rytualny sposób.

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: Zbigniew Lew-Starowicz (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:22

Jakiego rodzaju szczęście daje nam seks? Relacyjnego. Kobiety skarżą się, że kilka(naście) „one-night standings” nie przynosi im satysfakcji. Zamiast wolności i spełnienia czują się rozmieniane na drobne. Trudno się dziwić. Przypuśćmy, że kobieta osiąga orgazmy z każdym z tych partnerów. Z wibratorem pewnie też, nie ma dla niej specjalnie różnicy, orgazm jest jednakowo intensywny. Może pomyśleć: „Po cholerę spotykać się z kimś, znosić męki i humory, mogę żyć bez tego”. Dla niektórych kobiet penis jest najważniejszy, a reszta może w ogóle nie istnieć. Z mężczyznami jest podobnie: niektórzy podczas współżycia nigdy nie widzą twarzy partnerki. Preferują pozycję od tyłu, tylko pupa się zmienia. Pupa brunetki, blondynki, Afrykanki – nie ma żadnego znaczenia. Taki seks może przynieść przesyt. Pewnego dnia można stwierdzić, że ma się dosyć. Seks relacyjny nie przynosi przesytu. Jeżeli łączy się z dotykiem, zapachem skóry, spojrzeniem w twarz, przytulaniem, zwierzaniem się i czułością, to kto chce z tego rezygnować? Seks relacyjny jest długotrwały i bardzo atrakcyjny. Natomiast jeżeli partnera traktujemy jak żywy wibrator, albo nie ma różnicy między robotem a kobietą, to rzeczywiście może to być mało atrakcyjne. Niektórych kręci łatwość wchodzenia w seks i zdobywanie coraz to nowych partnerów. Ale przecież późniejszy przebieg tych seksualnych seansów jest pewnie bardzo podobny. Jeżeli ktoś w ciągu miesiąca miał pięć partnerek czy pięciu partnerów to – nieuchronnie – zlewają się w jedno. Tak samo niewiele nam powiedzą na temat mężczyzn i kobiet osoby, które miały kilkudziesięciu partnerów w krótkim czasie. Ilościowa sprawa jest, zapewniam panią, kompletnie nieinteresująca.

Natomiast związki długoterminowe, jakościowe – one są dopiero interesujące! W nich ludzie żyją bardzo długo i dużo ciekawych seksualnych rzeczy się tam dzieje. Wtedy to jest dopiero wartość: bardzo silny związek i atrakcyjny seks. Nie chodzi tylko o pozycje i techniki – w takich związkach jest tak silna chemia, tak duża czułość, że potrafią być przez wiele, wiele lat razem i kompletnie im się nie nudzi. Wówczas nie za bardzo są skłonni do skoków w bok czy do zmiany partnera. Dlatego ważna jest jakość seksu i jakość relacji. Czyli nie w każdym związku musi być tak, że nieuchronnie przychodzi nuda i trzeba sięgać po wymyślne erotyczne ciuszki i gadżety? Nie, to nie jest nieuchronne. Są pary, które przeczą wynikom badań seksuologów, zakładających, że po kilku latach trwania związku seksualne napięcie maleje. Badacze wmawiają nam, że namiętność trwa dwa, trzy lata, później spada i zastępuje ją przyzwyczajenie. A przecież znam pary, gdzie namiętność trwa cały czas! Piętnaście, dwadzieścia lat i dłużej – cały czas jest między nimi namiętność. Nie czują, że jest mniejsza, nadal charakteryzuje ich to samo pożądanie. Mają tego typu libido, dobrze dobrali się pod tym względem, wciąż mają chęć na siebie mimo upływu lat. To jest ładne. I nie muszą stosować urozmaiceń, przebierania się, zakładania peruk. Nie sprowadzają gadżetów. Mimo codziennych sporów i konfliktów – libido im nie spada? Nie. Mimo konfliktów. Ten seks może być tak dalece silny, atrakcyjny, że konflikty są szybciej neutralizowane. Bo konflikt by oznaczał, że wieczorem nic się nie będzie działo w sypialni, więc lepiej go wcześniej rozbroić, żeby jednak nie mącić przewidzianego radosnego czasu razem. Na pewno dla tego typu par nie istnieją ciche dni. Wbrew badaniom tak się dzieje i do końca nie wiadomo dlaczego i dlaczego właśnie u tych ludzi. Nie wiadomo nawet, ile jest takich par, a nie jest im – wbrew pozorom – mało. Biologia ich bardzo wyręcza, nie muszą chodzić do terapeutów, rozwiązywać konfliktów, negocjować. Mają to w podarunku.

"Sztuka życia" (Zbigniew Lew-Starowicz; Krystyna Romanowska)

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: Zbigniew Lew-Starowicz (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:24

Fundamenty zdrowia psychicznego

Z wielu badań naukowych wynika, że poczucie szczęścia wiąże się ze zdrowiem psychicznym, a dla jego zachowania ważne są następujące fundamenty: Zdolność do panowania nad sobą, zmiany „ja”. Poczucie zadowolenia z życia. Pozytywna samoocena, ale unikanie jej zawyżania. Umiarkowane oczekiwania, dobrobyt. Zdolność do życia „tu i teraz”. Zapewnienie sobie gratyfikacji z wielu źródeł. Zalecenia: bądź zawsze zajęty, spędzaj więcej czasu w towarzystwie, obniż swoje aspiracje i oczekiwania, żyj dniem dzisiejszym, bądź otwarty, bądź sobą, unikaj nudy, nie przejmuj się tym „co ludzie powiedzą i pomyślą”, ujawniaj wprost uczucia i nie tłum ich w sobie, staraj się być w zgodzie z innymi, na ile to jest możliwe, pracuj z sercem, nie udawaj uczuć, nie bądź cyniczny, przyjmuj spokojnie swój wiek, nie dręcz się snami i tworami wyobraźni, bądź dla siebie łagodny, ale nie unikaj zdrowej dyscypliny, dąż do szczęścia, w sytuacjach konfliktowych popatrz na nie z perspektywy drugiej osoby, nie oczekuj zmiany u innych, nie zmieniając siebie, w każdym dniu ciesz się z czegoś.

Zalecenia: bądź zawsze zajęty, spędzaj więcej czasu w towarzystwie, obniż swoje aspiracje i oczekiwania, żyj dniem dzisiejszym, bądź otwarty, bądź sobą, unikaj nudy, nie przejmuj się tym „co ludzie powiedzą i pomyślą”, ujawniaj wprost uczucia i nie tłum ich w sobie, staraj się być w zgodzie z innymi, na ile to jest możliwe, pracuj z sercem, nie udawaj uczuć, nie bądź cyniczny, przyjmuj spokojnie swój wiek, nie dręcz się snami i tworami wyobraźni, bądź dla siebie łagodny, ale nie unikaj zdrowej dyscypliny, dąż do szczęścia, w sytuacjach konfliktowych popatrz na nie z perspektywy drugiej osoby, nie oczekuj zmiany u innych, nie zmieniając siebie, w każdym dniu ciesz się z czegoś.

"Sztuka życia" (Zbigniew Lew-Starowicz;Krystyna Romanowska)

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: Zbigniew Lew-Starowicz (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:25

Harmonijny dzień

- Panie profesorze, mówiliśmy o różnych sposobach, które sprawią, że nasze życie będzie, jeśli nawet nie do końca szczęśliwe, to przynajmniej pozbawione niepotrzebnych napięć. Stwórzmy na koniec grafik dnia idealnego. Najlepiej nastawić budzik piętnaście, dwadzieścia minut przed wstaniem. W naszym jesienno-zimowym klimacie to optymalne wyjście z sytuacji. Potrzebny jest luksus poleżenia w cieple jeszcze kwadrans, zanim będziemy gotowi do akcji. Wstawanie na rozkaz kończy się tym, że jesteśmy rozdrażnieni. Pomarudźmy więc tak ze sobą jeszcze te dwadzieścia minut, wyluzujmy się i odprężmy. O czym sobie myśleć przez te piętnaście minut? Można zrobić w myślach szybki przegląd tego, co nas czeka w ciągu nadchodzącego dnia. Ale koncentrujmy się na rzeczach przyjemnych. Ale jeżeli czeka nas decydująca rozmowa z szefem, to mamy ją sobie wizualizować i powtarzać w myślach, co chcemy mu powiedzieć?

- Absolutnie nie, a już na pewno nie myśleć o tym podczas jazdy samochodem. Nie można prowadzić samochodu i sobie wizualizować trudnej sytuacji. Koncentrujmy się wtedy na prowadzeniu samochodu. O trudnej sytuacji w pracy myślmy wtedy, kiedy ją zaczynamy. Po co wcześniej? Przyjdzie czas na to. Podobnie z aktorami, którzy mają tremę. Wieczorem mają występ, a stresują się już od rana. A może terroryści wysadzą budynek i w ogóle nie będzie spektaklu? Czarny humor, wbrew pozorom, pomaga też w takich sytuacjach. Nie wizualizujmy trudnej sytuacji w pracy, bo to spowoduje napięcie. Pomyślmy sobie raczej, co fajnego spotka mnie dzisiaj? Każdego dnia, choćby był najbardziej kiepski, można coś takiego znaleźć. Dobry film wieczorem w telewizji? Nowa książka? Płyta? Spotkanie ze znajomym? Dobra rozmowa? Nie myślmy o rutynie dnia, tylko o przyjemnościach. Z takimi optymistycznymi myślami wchodzimy pod prysznic. Na koniec koniecznie trzeba się opłukać zimną wodą. Zimny tusz jest potrzebny ze względu na hartowanie. To jest bardzo istotne w naszym klimacie. Teraz nastaną chłodniejsze dni, może nie będzie srogiej zimy, ale hartowanie jest potrzebne.

Śniadanie jedzmy takie, na jakie mamy chęć. Jeżeli ktoś uważa, że najlepsze jest obfite, niech je dużo. Komuś wystarczy kromka chleba – proszę bardzo. I teraz – uwaga dla kierowców: planujmy dojazd do pracy tak, żeby mieć czas w zapasie, najlepiej piętnaście minut. Dlaczego to podkreślam? Kiedy się jedzie „na styk”, w pośpiechu, a staniemy w korku, robimy się nerwowi. I nie dość, że sami zestresowani stanowimy zagrożenie dla innych – to przyjeżdżamy spięci do miejsca pracy. A to wpływa na naszych współpracowników. Pamiętajmy, że miejsce pracy to także miejsce spotkania z ludźmi. Przywitajmy się z nimi serdecznie i miło. Nawet jeżeli jesteśmy bardzo wymagającymi szefami w firmie, gdzie wszystko musi działać jak w szwajcarskim zegarku. Nawet ktoś na wysokim stanowisku, a zwłaszcza właśnie ktoś taki, ma obowiązek uśmiechnąć się i miło zacząć nowy dzień. Można się zżymać na ten smiling, który przyszedł do nas ze Stanów Zjednoczonych, ale według mnie to dobrze działa. Kiedy od wymagającego szefa usłyszymy: „Dzień dobry, życzę miłego dnia, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze” – od razu jesteśmy w lepszym nastroju. Namawiam, żebyśmy byli bardziej życzliwi dla ludzi, co nie oznacza zmniejszenia wymagań. W czasie pracy najważniejsze jest... dbanie o zdrowie. Higiena pracy to podstawa. Jeżeli pracujemy przy komputerach, siedźmy w odpowiedniej odległości i róbmy odpowiednio długie przerwy. Niestety, od moich pacjentów wiem, że są takie miejsca pracy, w których pracuje się dziesięć godzin z jedyną piętnastominutową przerwą. To jest niewolnictwo! Ale my w tej książce nie musimy zgadzać się na niewolnictwo i mówimy o optymalnym czasie pracy. W szkołach są przecież przerwy. Warto zachować „szkolny” rytm w swojej pracy? Tak, te przerwy mają sens. Nawet Japończycy – znani pracoholicy – poszli po rozum do głowy i organizują pauzy, w czasie których wszyscy się gimnastykują. Gimnastyka, zmiana typu ruchu, jest niesłychanie ważna i nie możemy o tym zapominać w czasie pracy. Jeść przed komputerem? Absolutnie nie. Są tacy, którzy zjadają dwa posiłki w ciągu dnia. Uważam, że to fatalne. Idealnie mieć pięć posiłków dziennie. Jestem zwolennikiem takiego sposobu odżywiania. Drugie śniadanie to może być serek z bananem. Tak jak pan – zawsze drugie śniadanie o 11. Serek kozi z bananem... Ładna i sympatyczna dietetyczka, kiedy zobaczyła, że wcinam banana, powiedziała, że do tego powinno być dołączone białko. Lunch powinien być lekki. Ja preferuję lunche typu japońskiego. I – uwaga! – lunch powinien być całkowitym oderwaniem od pracy. Nieraz słyszę, jak przy lunchach ludzie kontynuują rozmowę na tematy zawodowe. Zabraniam kategorycznie! Zasada jest taka: pracę zostawiamy przy komputerze, a teraz jemy posiłek. Jeżeli siedzisz z kolegą z biura, rozmawiaj o czymś innym, ale nie – broń Boże – o pracy. Do pracy i tak zaraz wrócisz. Lekki lunch to także rodzaj rekreacji, który nie powinien zbytnio obciążać brzucha, ale za to wietrzyć głowę. Po lunchu wracamy do pracy. Kończymy, wsiadamy do samochodu i znowu stosujemy zasadę taką samą, jak rano. Ja sprawdzam zawsze na komórce, która trasa do domu (a mam ich trzy) jest najbardziej korzystna, czyli najmniej zakorkowana. W ciągu dnia w czasie pracy zdarzyło nam się coś nieprzyjemnego. Rozmowa z szefem, dyskusja, która wprawiła nas w kiepski nastrój. Jak nie dać się wytrącić z harmonii? Kobiety mają fenomenalną metodę na takie sytuacje: rozmowa przez telefon z przyjaciółką. Przyjaciółka powinna okazać empatię, skrytykować szefa, wesprzeć koleżankę. Bardzo ważne, żeby się komuś wygadać. Gorycz trzeba z siebie wyrzucić. Potem zastanowić się, czy szef miał rację czy nie. Spróbujmy spojrzeć na problem z punktu widzenia szefa. Wejdźmy w jego głowę, bo może miał rację? Ale już na spokojnie, gdy udało nam się zrzucić z siebie pierwsze złe emocje. Jak mężczyźni sobie z tym radzą? Mężczyźni nieraz powinni naśladować kobiety. Może warto wygadać się? A jak się nie da, to można napisać do szefa list pełen gorzkich słów, a nawet wyzwisk. I... wyrzucić go do kosza. Zapewniam, że napięcie zejdzie. Można też pobiegać. Byłoby dobrze, żeby podczas biegania nie myśleć w ogóle o sytuacji z szefem. Jeżeli biegnąc, będziemy sobie wyobrażać, że przebiję szefowi opony, to taka aktywność jest funta kłaków warta. Trzeba podziwiać drzewka, trawy, rośliny. Skupić się na przyjemnych widokach i oddechu, a nie na złości. Co po pracy? Poświęcić czas na drugą osobę. Po prostu usiąść i porozmawiać. Bez względu na to, jak minął dzień, bez względu na to, że jutro też może być ciężko. W czasie rozmowy powiedzmy drugiej osobie, co było ważne w dzisiejszym dniu, co działo się ciekawego, jakie mamy refleksje. Dobrze planować wieczór w domu w przeddzień. Ja dzielę wieczór na dwie części: kolację i okres przedsenny. Dlaczego tak robię? Bo czasy się bardzo zmieniły. Kiedyś w Polsce obiad był głównym posiłkiem i jadło się go o 15. Potem był czas wolny dla siebie i rodziny. Ludzie zajmowali się dziećmi, kwitło życie towarzyskie. W tej chwili wracamy do domu dopiero wieczorem. I to jest czas, który powinien być dla nas, dla mojego ja, dla mojej rodziny, dla naszego związku. Jestem więc za tym, żeby kolacje były wspólne. Zawsze to kultywowałem, uważam, że spotkanie całej rodziny o tej samej godzinie to dobra rzecz. U pana to godzina 23. Jestem nietypowy, w polskich warunkach ten hiszpański model nie za bardzo pasuje. Ale 19.30 czy 20 to optymalna pora. Cała rodzina wtedy siedzi i rozmawia o tym, co się zdarzyło w pracy, w szkole, na uczelni. Po kolacji można rozejść się do swoich zajęć – student musi się jeszcze przygotować do zajęć, prawnik będzie jeszcze przeglądał dokumenty. Ale nie za długo, bo właśnie wtedy wchodzi się w okres przedsenny. Po to, żeby dobrze spać, ten czas ma być wolny od stresu, nie powinniśmy oglądać horrorów, kłócić się ani czytać w łóżku na tablecie z jasnym światłem. Zaserwujmy sobie coś miłego, odprężającego. Może być sympatyczna rozmowa, film, seks też ma działanie nasenne – to najtańszy i najbardziej skuteczny lek nasenny, jaki znam. W tym okresie dnia czas mija szybko, korzystajmy więc z niego dobrze. Wybierajmy dobre filmy, albo dokumenty, albo popularnonaukowe, to co nas rozwija i kształci. Żadnych informacji? Owszem, słuchane w radiu – przez pięć minut dziennie. Oglądanie informacji to strata czasu, dzienniki są bardzo rozwleczone, obrazy bardziej zapadają nam w pamięć, a przeważnie w telewizyjnych wiadomościach jesteśmy epatowani makabrą. Różnica między nami i naszymi przodkami polega na tym, że wiadomości docierały do nich z dużym opóźnieniem, przekazywane słownie. Słowo ma dużo mniejszą siłę rażenia. Świat codziennie przynosi złe wiadomości. Ale przecież dzieje się też mnóstwo dobrych rzeczy. Tylko że media nie pokazują dobrej strony świata. Od czasu do czasu pokażą udany przeszczep twarzy, ale chętniej przygnębią nas obrazami topiących się łodzi z uchodźcami albo terrorystów szykujących zamachy w Toronto czy Mediolanie. Tak, po ulicach chodzą gwałciciele, a pod szkołami czyhają pedofile. Ale to przecież margines! W skali makro większość ludzi się kocha, pracuje, żeni się, uczy się, cieszy. Większość ludzkości przecież tak funkcjonuje. Są miejsca, gdzie walczy się o byt, wodę, jedzenie, ale nawet w rozwijających się krajach jest też bardzo dużo radości. Zachowujmy dystans do tego, co widzimy. Przez Florydę przetoczył się ostatnio huragan Irma – straszna rzecz, ale popatrzmy na to trochę obiektywnie. Straty są ogromne, ale ile dobrych rzeczy zdarzyło się po drodze. Ludzie pomagający innym ludziom, ratujący zwierzęta. Fala dobroci, życzliwości i poświęcenia przetoczyła się przez ten region. Jaka niebywała solidarność ludzka! Media niestety tego nie pokazują.
Jak na razie cieszmy, latami pokoju i idźmy spać z przekonaniem, że każdy dzień można podsumować w dobry sposób. Mówię moim pacjentom, żeby przed snem robili pozytywny przegląd mijającego dnia: co fajnego się wydarzyło, co was dobrego spotkało i co dobrego zrobiliście komuś. Miły dzień w pracy, dobrze zdany egzamin, świetny obiad – cieszcie się! A jeżeli popełniliśmy jakiś błąd wobec ukochanej osoby, to wieczorem jest jeszcze szansa, żeby to odkręcić. I w ten sposób pogodzeni z życiem, z udanym dniem zasypiamy. Ile godzin powinniśmy spać? Siedem, dziewięć godzin. Pięć, sześć godzin to już działanie antyfizjologiczne. Z wyjątkiem starzejących się ludzi, bo sen ludzi starszych jest krótszy i nieraz bardziej płytki. Cywilizacja skraca czas, oferując liczne pokusy, ale mózgu nie oszukamy. Metabolizm i funkcjonowanie mózgu mają ściśle określone zasady. W mózgu wszystko musi się odpowiednio przetworzyć, wyczyścić, znormalizować, ułożyć. Niektórzy muszą zarwać noc, bo w pracy wali się i pali. Rozumiem to, ale tylko wtedy, kiedy dzieje się to incydentalnie. Ale nie może to być reguła, bo to jest gwałt na własnym zdrowiu. Poza tym drzemka w ciągu dnia, wystarczy dwudziestominutowa, jest po prostu fantastyczna. Jeżeli mamy taką możliwość – korzystajmy z niej. W jednym z moich gabinetów miałem kanapę. Przyjmowałem pacjentów od 17. Zawsze o 16.30 się kładłem na pół godziny, spałem głębokim snem i budziłem się rześki jak skowronek. Niedługa drzemka w ciągu dnia jest bardzo prozdrowotna. I tu dałbym trzy wykrzykniki!!! Kiedy jednak nie możemy sobie na nią pozwolić, a czujemy spadek energii? Spróbujmy wtedy zastosować jakąś technikę relaksacyjną. Zwalniamy oddech, koncentrujemy się na czymś sympatycznym, oddychamy równo i spokojnie, wyciszamy się. Można puścić sobie łagodną muzykę w tle. Kobiety często wstają dwie godziny przed wszystkimi domownikami. Chcą mieć chociaż kilka kwadransów tylko dla siebie, bez konieczności opiekowania się innymi. Bardzo dobry pomysł. Człowiek powinien mieć co najmniej godzinę tylko dla siebie. W przypadku kobiet oczywiście odliczam czas na makijaż. Zabiegane mamy mają za mało czasu dla siebie.

Koniecznie muszą mieć przerywniki. Wobec tego, jeżeli kobieta odprowadza dziecko do przedszkola, niech nie myśli o tym, że już za kilka godzin musi je odebrać. Niech założy słuchawki, posłucha audiobooka. Niech wtedy myśli o czymś innym, posłucha muzyki, żeby przeciwdziałać nudzie, monotonii i rutynie życia codziennego. A mężczyźni po powrocie z pracy niech zajmują się dziećmi, żeby dać kobiecie nieco odpocząć. Niech w ciągu tej godziny ona nie widzi dzieci, za to obejrzy serial, poczyta prasę i uwolni głowę. Poza tym, na marginesie, mam uwagę dla rodziców. Wszyscy mówią: chcemy dobrze wychować dziecko. Czują się za to szalenie odpowiedzialni. Bardzo piękne, ale rodzice często przeceniają swój wpływ. To, jakim dziecko będzie dorosłym, tylko w części zależy od rodzicielskiego wychowania. Bo jeszcze są geny, jest środowisko rówieśnicze. Rodzice żyją w utopii, jeżeli sądzą, że całkowicie wpłyną na przyszłość dziecka. Kiedy planować następny dzień? Zawsze przed. Nie chcę siebie dawać jako przykładu doskonałego, ale sądzę, że działam racjonalnie. Mam mały kalendarz (do elektronicznych nie mam zaufania) i w tym miesiąc po miesiącu. Zawsze w niedzielę wieczorem patrzę, co mnie czeka w przyszłym tygodnia. Przeglądam sobie ten tydzień i patrzę, kiedy będę miał trochę wolnego czasu. Co pan wtedy myśli? Cieszę się. Myślę, że tego dnia będę mógł spokojnie posiedzieć przy lunchu, a innego wpadnę do księgarni. W sobotę wieczór zorganizuję spotkanie przy winku z przyjaciółmi, obejrzę sobie Twoja twarz brzmi znajomo. W niedzielę wiem, co będę robił w poniedziałek, a w poniedziałek wiem, co będę robił we wtorek. Przejrzę repertuar kinowy i poszukam luki czasowej, w którą się mogę z tym filmem wstrzelić. Ma pan czasem takie chwile w życiu, że nie ma pan nic do roboty? Zawsze mam coś do zrobienia. Ale zawsze też staram się znaleźć choćby moment tylko dla siebie.

"Sztuka życia" (Zbigniew Lew-Starowicz; Krystyna Romanowska)

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: Gary Wilson (---.nyc.res.rr.com)
Data:   2019-02-12 18:55

Jak pornografia zmienia twój mózg? (klik).

 Re: Dlaczego porno jest złe?
Autor: SzczePan (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-02-17 20:25

Chciałbyś żeby inni ludzie Cię podglądali? Nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: