logo
Piątek, 19 kwietnia 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: kh (---.9-3.cable.virginm.net)
Data:   2019-02-01 05:13

Tak, jak wyzej: wierze, ale jestem... chlodna, zniechecona, moje niegdys gorace religijne uczucia wyparowaly.... Mysle, ze glownym powodem jest paskudna, ohydna choroba, ktora mnie dreczy niemilosiernie od siedmiu lat. Moze tez ostatni wypadek, ktory mnie spotkal, takze choroby w rodzinie.... mimo ze np mama wierzy gleboko, a jednak nekaja ja powazne choroby.

Macie jakies komentarze? Co robic w tym kryzysie, kiedy 'Jezu ufam Tobie' nie wywoluje zadnego oddzwieku...

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-02-01 16:15

Nie szkodzi, że wyparowały uczucia, taka ich natura. Na zmiennych uczuciach się nie buduje, choć same w sobie bywają pomocne, wiele o nas mówią. Nie martw się "ucieczką" uczuć pozytywnych, gorących i pewnie przyjemnych, i nie martw się, że nie czujesz jakiegoś echa, że nie ma poruszeń, że " 'Jezu ufam Tobie' nie wywoluje zadnego oddzwieku...". Tak bywa. Ważniejsza jest decyzja zaufania, taka chłodno-rozumowa. I wierność mimo wszystko.

To, że ktoś wierzy w Boga, nie jest polisą na zdrowie. Nie ma automatycznego przełożenia.
Ważniejsze, choć trudne: by wierzyć mimo choroby.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2019-02-01 19:35

Dobrze tak zwerbalizować swój duchowy stan. Najczęściej przez zgiełk odczuć, uczuć, świadectw innych osób, wciąż się porównujemy i zastanawiamy czy aby tak jest dobrze?
Najpierw powinno się wiedzieć że Bóg jest Osobą i to wszystko.

Teraz można sobie wyobrazić czy przemyśleć swoje relacje z kimś bliskim, czy tylko przypadkowym i taki rekonesans pozwoli nam zrozumieć o co chodzi w relacji do Boga.
Jeśli między nami nie ma granic, to i życie z Nim jest proste.

Zniechęcenie może wypływać z "niewiary", że Bóg jest Tobie bliski, z Kim dzielisz tajemnice, o których nie wie nikt.
Rozmowa z Nim kiedy kochasz z wzajemnością, jest bezpośrednia. Ty oddajesz Bogu siebie a On daje ci Siebie.
Miałam taką sytuację, że coś cierpliwie znosiłam aż przyszedł moment rozstrzygający , który miał się zakończyć w szpitalu.
Powiedziałam Panu Bogu, że w życiu przeszłam tyle cierpienia, że niech zabierze ode mnie to paskudztwo :) Boże , jeśli to nie jest od Ciebie , zabierz to ! Było to w godzinę miłosierdzia i po modlitwie na drugi dzień wszystko odeszło.
Nie pojechałam do szpitala. Za rok zrobiłam dopiero kontrolne badania i byłam i jestem zdrowa.
Myślę tak sobie, że my nie zdajemy sobie sprawy jak Bóg jest blisko nas, naszych potrzeb a wszelkie dokuczania i brak radości w naszym życiu jest wynikiem leków czyli chemii i od strony duchowej nękania Złego.
Tak właśnie osoby miłujące się o wszystkim sobie powiedzą i to z czułością. Jezus jest blisko nas, by przeprowadzić nas przez ten padół łez, jakim jest ziemia i nie jest dręczycielem, tych których wybrał i miłuje.
Czasem czegoś nie rozumiemy, co dzieje się w naszym życiu, ale na zło czy cierpienie niezawinione, zawsze mamy wołać, że nie chcemy i nie zgadzamy się, bo Bóg jest naszym jedynym Życiem.
Wszystko ma swój czas. Walcz o dobro w swoim życiu. :)

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2019-02-01 20:38

- być wiernym
- dziękować za wszystko, w tym za chorobę

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: kh (---.9-3.cable.virginm.net)
Data:   2019-02-01 22:11

Ale nie potrafie. Nie potrafie dziekowac za te zle rzeczy w moim zyciu. Jest ich mnostwo. One powoduja, ze na dzwiek slow Jezus, Bog- jestem obojetna.... za duzo przeszlam

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Gosia (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-02-01 22:40

Danusiu, co masz na myśli, pisząc:
"brak radości w naszym życiu jest wynikiem leków czyli chemii"?

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2019-02-02 01:12

Próbuj.
"Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was". (1 Tes 5,16-18)
Ja też dopiero się uczę. Każdy z nas przeszedł swoje i to go ukształtowało. Ode mnie zależy jak to wykorzystam: czy pogrążę się w cierpieniu, czy uznam za kawałek Bożego planu.
To nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli dziękczynienie, uwielbienie Boga ma dotyczyć tego, co boli. Ale Bóg w ten sposób leczy. I im więcej dziękujesz, tym więcej widzisz spraw, za które trzeba dziękować :)
Polecam książkę "Moc uwielbienia" Merlina Carothersa.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-02-02 04:11

Może to Twój bunt przeciw Panu Bogu, którego niesprawiedliwie obarczasz winą za choroby. Ale może też Pan Bóg dopuścił ciemność, która ma Cię oczyścić z wiary opartej na fruwaniu ponad ziemią, oczekiwaniu gorących uczuć, transakcji handlowych z Bogiem. Takie oczyszczanie prowadzi do bezinteresownej miłości, wzrostu wiary.
Rozeznaj ten stan ze spowiednikiem.
Bóg doskonale słyszy Twoje wołanie - Jezu ufam Tobie, ale mając wgląd w Twoją duszę rozpoznaje, czy to wołanie płynie z miłości i zaufania czy też z lęku, próby negocjowana.

Kh, poczytaj o strapieniu duchowym: (klik).

Dziękuj Panu Bogu za to doświadczenie, które prowadzi Cię do wychodzenia z wiary, która skupia się bardziej na sobie samej niż na Bogu.

"8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana.
9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje - nad waszymi drogami
i myśli moje - nad myślami waszymi." Iz 55

Pan Bóg w rozwoju duchowym prowadzi Cię według swojego zamysłu. Masz dwie drogi: albo pozostaniesz w buncie, w zniechęceniu, w braku zaufania do Boga i będziesz się dręczyć, albo oddasz się z ufnością dziecka, wierząc że to czego doświadczasz wiedzie Cię ku dobru.
Jakkolwiek staramy się pomóc, to opieramy się na własnych doświadczeniach, które jak widać nie są dla Ciebie przekonujące. Ale uwierz, są to stany których wielu z nas doświadcza często po wielokroć. Tak, po wielokroć, bo Pan Bóg obnaża nasze niedoskonałości, zna nas lepiej niż my sami.

"Ale nie potrafie. Nie potrafie dziekowac za te zle rzeczy w moim zyciu. Jest ich mnostwo. One powoduja, ze na dzwiek slow Jezus, Bog- jestem obojetna.... za duzo przeszłam"

Przymusu dziękowania nie ma, ale te zdania obnażają Twoją roszczeniowość i uzależnienie miłości do Boga od cukierków, którymi Cię dotychczas karmił. Kh, nie musisz dziękować, nie musisz ufać, Pan Bóg w swojej dobroci obdarzył Cię wolnością ale dał też swoje Słowo:
"5 Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić." J 15
Nie musisz się zmagać z tym sama bo masz najlepszą pomoc, po którą nie musisz iśc do poradni psychologicznej, nie musisz za nią płacić. Ta pomoc pewne stoi gdzieś na Twojej półce z książkami a na imię jej Jezus, który ma swój gabinet uzdrawiania poranionych dusz na stronach Pisma Świętego.

"1 Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu,
przygotuj swą duszę na doświadczenie!
2 Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy,
a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
3 Przylgnij do Niego, a nie odstępuj,
abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim.
4 Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie,
a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!
5 Bo w ogniu doświadcza się złoto,
a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia.
6 Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą,
prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!" Syr 2

Wiara nie jest dana raz na zawsze, można się zmagać z kryzysami. Nie jesteśmy wolni od cierpienia bo niby dlaczego? Skąd takie Twoje oczekiwania? Ucz się wiary od mamy, jest dla Ciebie świadectwem. Jeżeli chcesz pracować nad sobą to proponuję lekturę "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza a Kempis (klik).

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: refleksja (---.centertel.pl)
Data:   2019-02-02 09:40

Cierpienie niczego nie leczy!
Cierpienie jest dziełem szatana.

Mozna wprawdzie (z pomoca Bozej łaski) zrobic ze swojego krzyza (=szubienicy) narzedzie zbawienia, tak, jak zrobil to Jezus. Ale sam w sobie krzyz (=szubienica), jako narzedzie znęcania się i tortury jest dziełem szatana.

...
Dlaczego szatan podczas egzorcyzmow tak boi sie krzyża? Moim zdaniem dlatego, ze to właśnie jego narzedzie znecania sie nad człowiekiem zostalo wykorzystane do zbawienia - i przyczynilo sie do zwyciestwa milosci WBREW cierpieniu i smierci.

Jezus nigdy zadnemu tredowatemu, odrzuconemu spolecznie czlowiekowi nie powiedzial: "pozostań tredowaty i odrzucony, może to cie czegos nauczy", nie! Jezus uzdrawial tredowatych i chorych. A o wzięciu swojego krzyża mowił w kontekscie prześladowań, jakie mają spotkać jego uczniow ze strony pogan (wziąć krzyż = przyznać sie do Niego przed ludźmi) - a nie w kontekście chorób czy głodu.

Co do ksiazki, ktora tu zostala przytoczona (a ktora nie jest Pismem Świętym, ani katechizmem) - z tego co sie orientuje co do niej; w dziekowaniu chodzi NIE o to, by dziekowac za cierpienie samo w sobie, ale o to, by dziekowac za dobro, ktore Bog z cierpienia kiedyś wyprowadzi. Tak jak z braku wina w Kanie Bog wyprowadzil LEPSZE wino, tak i z naszego braku (=cierpienia, choroby) Bog wyprowadzi kiedyś obfitość, ktorej sie nie spodziewamy. Zwlaszcza jak uciekamy sie do Maryi.

Przede wszystkim trzeba prosic o uzdrowienie... samemu - a gdy to nie wystarcza, prosic innych (rozne zakony) o modlitwę; a nawet zamowic za siebie Msze Świętą.
Cierpienie czasem może być też skutkiem jakiegos wlasnego grzechu. Wtedy trzeba oddac grzech w konfesjonale, przeprosić Boga i bliźniego - i wyrzec sie grzechu.

Podsumowując: trzeba robić wszystko, aby usunąć cierpienie. Ale póki ono trwa, ofiarowywac je Bogu. W intencji - np. grzesznikow, ktorzy ida do piekla, albo innych cierpiących - np. w wyniku głodu i wojen.

Ofiarowane cierpienie ma wielką moc i wywiera wielki nacisk na Boże serce; wzrusza Je i skłania do dawania jeszcze większych dobrodziejstw. On daje wtedy w obfitości nam, i tym, za których się modlimy. Nie marnujmy cierpienia, jesli już ono jest. Czyńmy dobro - wbrew wszelkiemu złu.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2019-02-02 11:44


@ Gosia

Małgosiu :) Wybrzmiało jednostronnie. Nie wszystkie leki mogą nas osłabiać czy może i wpływać na spadek nastroju czy nawet wywoływać myśli samobójcze, a niestety tak działa chemia na nasz mózg. Są leki, które mogą wywołać polepszenie nastroju ale potem trzeba się zmierzyć z konsekwencjami ich stosowania.

Moja córeczka dostawała leki przeciwhistaminowe na uczulenie, miała alergie. Dopiero kiedy zwróciłam uwagę lekarzowi, że dziecko jest smutne i zbyt senne, ociężałe w reakcjach, dostałam odpowiedź, że to wynik przyjmowanego leku.

Po latach i ja zmierzyłam się już osobiście z tymi lekami i wiem jak trudno wybierać pomiędzy życiem w swojej tożsamości, a być pod "wpływem":)

Jeszcze mnie ciekawi, dlaczego w przeszłości nie było tylu zachorowań na alzheimera, co współcześnie?

Zgadzam się w 99% z @Estera ten jeden % niezgody, to zawsze w chorobie wołamy do Boga o uzdrowienie. Panie ja jestem matką i żoną i muszę pomyć gary, ugotować obiad i na mocy mojego powołania muszę być zdrowa, ach wiesz że Cię kocham, to i proszę o możliwość wykonania swojego zadania. Zawsze dostaję siły do wykonania zadań i do życia w Jego miłości, bo bez Jego tchnienia cóż jest wśród stworzenia, jeno cierń i nędze, jak to mówią słowa pieśni religijnej.

@ kh
Autorem zła jest Zły w związku z czym nie ma za co dziękować. Tu się z Tobą zgadzam. Są jednak okoliczności, które z powodu naszego zagubienia, braku dobrych przewodników, prowadzą nas do błędu, za który trudno obwiniać Boga dawcę życia. To trzeba zdobyć się na wprowadzenie Pana Boga w całości do rzeczywistości w jakiej się obracamy a wykluczyć to co jest złe i nas niszczy. Wołać z całych sił do Boga Ojca o pomoc. Ojciec Niebieski jest ojcem cudów.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-02-02 13:40

Powoli i nie na siłę z tym dziękowaniem za trudy. Możesz nie być w stanie od razu dziękować za rzeczy bardzo trudne i bolesne. Znajdź najpierw codziennie jedną, może dwie, te dobre i podziękuj. Na pewno są. Żyjesz. Możesz się komunikować z innymi. Zapewne zjadłaś dziś coś, skoro Cię stać i na internet. Na dziękowanie za trudniejsze przyjdzie powoli czas, uczymy się dostrzegać sensy mimo wszystko.

Niedawno przeszłam rozległą operację. I nie, nie jestem herosem czy szaleńcem, który nocą odpływając z bólu, mówi pobożnie: ach, ach, dziękuję, że tak boli. Ale owszem, w pewnym momencie (po czasie) doszłam do miejsca: Panie Jezu, cudnie, że istnieją narkotyki.
A potem mogłam dziękować, że wyniki są dobre, choć za cenę aż takich przejść.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Gosia (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-02-02 17:13

Danusiu, dzięki za odpowiedź. Wszystko jest w zasadzie chemią, każde jedzenie, powietrze. Więc wiele rzeczy ma na nas fizyczny wpływ. Nie demonizowałabym leków, bo co by było, gdyby ich nie było - wielu umarłoby przedwcześnie z powodu np. drobnych infekcji. I oczywiście jest Syr 38,4: "Pan stworzył leki pochodzące z ziemi, a człowiek mądry nie będzie nimi gardził". Jest więcej Alzheimera czy nazwano demencję, która była od dawna? Nie wiem, ale Syr 3,12-13 mówi o utracie rozumu przez starego ojca.
Zacytowane "w każdym położeniu dziękujcie" nie znaczy przecież "za wszystko", tylko że w każdej nawet najgorszej sytuacji da się za coś podziękować. Słuchałam kiedyś konferencji pewnego zakonnika, który zachęcał właśnie w ten sposób do wdzięczności.
Kh, kryzysy są normalne. Obojętność emocjonalna też. Liczy się wierność Bogu na modlitwie, w czynieniu dobra. Właściwie za możliwość wzrostu poprzez takie duchowe trudności to można podziękować. Jest to trudny czas, rozumiem. Ale kiedyś się skończy i warto go nie zmarnować.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2019-02-03 18:10

@ Gosia

Małgosiu, ja o tej "chemii", to pisałam w kontekście słów Autora : "Mysle, ze glownym powodem jest paskudna, ohydna choroba, ktora mnie dreczy niemilosiernie od siedmiu lat. Moze tez ostatni wypadek, ktory mnie spotkal,..."

Tak na marginesie, trochę mnie przeraziłaś wszech obecną chemią , a już boję się pomyśleć, że miłość to tylko chemia :P

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: bdk (---.play-internet.pl)
Data:   2019-02-05 23:02

@kh, z tego jak piszesz można wnioskować, że jednak masz pewne sądy do Boga, uważasz że źle prowadzi twoją historię życia, buntujesz się na to co przechodzisz, nie akceptujesz czyli nie jesteś z tym pogodzona. Stąd też wyparowały uczucia - piszesz: "jestem obojętna, za dużo przeszłam". To wieele mówi.
Moim zdaniem, największy dar, jaki możesz otrzymać byłby gdybyś odkryła Boga i Jego plan miłości w twoim cierpieniu. Tak, właśnie tam. Ale odkryć Boga w cierpieniu jest niemożliwe bez wiary, demon raczej wykorzystuje cierpienie by pokazać że Boga nie ma lub że nie jest miłością. Tajemnica Krzyża, jedni się nim gorszą, inni uważają za zło, jeszcze inni nic nie rozumieją i demonizują cierpienie.

Pomódl się troszkę - o ile możesz! - albo westchnij chociaż by Bóg pomógł ci w tej sytuacji bez wiary, bo nie masz wiary i dlatego nie widzisz w faktach swego życia ani Boga ani Jego miłości. I najlepszym remedium na to jest wiara, a wiarę otrzymuje się w Kościele, moim zdaniem najszybciej i najprościej we wspólnocie. Jeśli możesz, zdrowie ci na to pozwala, pofatyguj się i idź, szukaj jakieś wspólnoty. Jestem pewien że Bóg już coś przygotował dla Ciebie. Nawet jeśli On coś zabiera to daje w zamian o wiele więcej.
Bo bardzo łatwo z obrażenia się na Boga można przejść na zapomnienie o Bogu, olanie Go zupełne, bunt, życie po swojemu. A wtedy jest już dramat. Życzę ci byś odnalazła drogę jaką Bóg przewidział dla Ciebie. Kto wie, może to cierpienie i ten bunt który przechodzisz będzie dla Ciebie trampoliną do intymnej i głębszej relacji z Jezusem? Nie poddawaj się, bądź dobrej myśli, Bóg nikogo jeszcze nie zawiódł ani nie odtrącił.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: refleksja (---.eaw.com.pl)
Data:   2019-02-06 14:02

http://www.teologia.pl/m_k/kkk1s01.htm

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Zzz (---.cable.dynamic.surfer.at)
Data:   2019-02-13 08:46

Sens niektórych swoich trudnych doświadczeń zrozumiałam dopiero po latach. I wtedy zaczęłam za nie szczerze dziękować. Sensu innych trudnych doświadczeń jeszcze nie zrozumiałam i wtedy raczej staram się rozeznać jakiej zmiany we mnie Bóg w związku z tym oczekuje, niż wpłynąć na Boże Plany. Wierzę też, że w końcu wszystko stanie się jasne, najpóźniej w niebie.
Jednocześnie skupiam swoją uwagę na wspaniałości Pana Boga, który wszystko dobrze uczynił, na Jezusie, dobrym nauczycielu, Duchu Świętym, który wszystko odnawia.... to mi pomaga przetrwać kryzysy.
Popatrz na naturę: zima jest potrzebna, choć czasem nieprzyjemna, a po niej nieodmiennie przychodź wiosna.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: kh (---.9-3.cable.virginm.net)
Data:   2019-02-18 11:53

Dziekuje wam wszystkim za odpowiedzi. Przychodzi mi do glowy, ze na te paskudna chorobe to ja zasluzylam, grzeszac ciezko. Byc moze to rodzaj wezwania do opamietania. W kazdym razie, dochodze do wniosku, ze to mi sie nalezalo, niestety.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: refleksja (---.centertel.pl)
Data:   2019-02-18 14:52

Jezus uzdrawiał również choroby, które były skutkiem grzechu - zob. Ewangelia wg św. Jana 5, 1-18.

 Re: Wierzę, ale jestem zniechecona, uczucia wyparowały
Autor: Gosia (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-02-18 19:44

Kh, nie myśl w ten sposób: zasłużyłam lub nie. Zostaw takie kategorie. Nawracać się trzeba niezależnie od stanu zdrowia. Nie koncentruj się na sobie (JA zasłużyłam), ale na Bogu. Znam osoby, jedną całą rodziny - schorowane i bardzo wierzące. Wiara nie chroni automatycznie przed chorobami, tak jak grzech automatycznie ich nie wywołuje.

Posłuchaj rady św. Ignacego Loyoli, który z ogólnej zasady
„Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego został stworzony”

wyprowadził m.in taką:
Zasada „obojętności”: „Trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi, nie robiącymi różnicy w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest zakazane lub nakazane, tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa niż ubóstwa, zaszczytów więcej niż wzgardy (…) i podobnie we wszystkich innych rzeczach”.

Zdrowie, choroba, bogactwo, ubóstwo - nieważne (właściwie rozumiana nieważność), ważne, by służyć Bogu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: