logo
Wtorek, 18 luty 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Dobre czasy i... co dalej? Nostalgia
Autor: franczesko (15 l.) (---.centertel.pl)
Data:   2019-04-06 12:02

Szcz Boe. Mam 15 lat i chciabym si podzieli ze sob swoim problemem, ktrego nie mog wyrzuci z gowy. Zanim jednak zaczn pisa, upominam, e temat bdzie cakiem dugi, poniewa eby ukaza i sformuowa w CAOCI mj smutek musz przytoczy kawaek swojego ycia.
A wic tak - mam straszny problem z poradzeniem sobie z pewnym wydarzeniem (pozytywnym) z mojego ycia, ktre zmienio je o 180 stopni, ale na plus. Z perspektywy czasu zauwayem, e to jeden z moich najlepszych okresw do tej pory w yciu.
Ale o co chodzi? Jaki okres? O czym ja pisz? Ju tumacz.
============================================================
Przeniemy si wstecz do listopada 2017r.
roda. 8 listopad. Godzina 15:30. Dzwonek na przerw po mczcej lekcji angielskiego. Wychodz z kumplami na dwr eby dotleni umys. Przypominam sobie, eby zapyta si, czy wracam po lekcjach sam do domu czy kto po mnie przyjeda. Wic - dzwoni do mamy:

,,Halo?"
,,Cze Mamo. Mam pytanie - ja dzisiaj sam wracam czy mnie odbierzesz?''
,,Nie dam rady Ci dzisiaj odebra.''
,,Co? Dlaczego?''
,,Nie dam rady Ci odebra [...] bo dziadek umar.''

Osupiaem.
Ale e...co?! Jak to?! Przecie to nie moe si dzia naprawd! Do tej pory mylaem, e poczucie jak kto umiera z rodziny wystpuje tylko w filmach. Nie mogem w to uwierzy. Nie do, e mam ton kompleksw (ostry trdzik, nadwaga, mae uznanie wrd znajomych) to jeszcze kto mi umar...
Panie Jezu, dlaczego? Za jakie grzechy?
Czuem si beznadziejnie. Poniaem si, i chciaem zakopa si pod ziemi. Brak nadziei. Game over. Od codziennoci uciekaem w jeden, jedyny sposb - pika nona. Trenowaem, mczyem si, walczyem (graem na bramce) i zawsze, pod koniec zaj, podnosiem palce i swoje trudy ofiarowaem dwm postaciom - dziadkowi i Bogu.
Modliem si codziennie. Ale w zasadzie... co to da? Na co mi to? Przecie ju nie ma na nic nadziei. Tak bdzie ju na zawsze, po co ja si w ogle staram?
To koniec.
I tak cign si dzie za dniem.
A pewnego razu....

Sobota. 21 kwietnia 2018 roku.
Przychodzi wycieczka do Parya. Niczego wielkiego si nie spodziewam - moe si odnajd w jakim towarzystwie lub te nie. Jad tam tylko pozwiedza, przynajmniej wtedy poczuj si fajnie.
A co si okazuje? Okazuj si, e... BOOM! Wyjazd by NIE-SA-MO-WI-TY!
Poznaem fajn ekip (dwie fajne dziewczyny i jeden chopak), ktra odwaya si by sob i pomoga rozwin mi skrzyda. Suchalimy muzyki, zwiedzalimy nowoczesne i charakterystyczne ulice Parya, rozmawialimy o WSZYSTKIM.
Przychodzi majwka z ksidzem z mojej parafii. Cel? Gry, zwiedzanie i ,,luzacki' wypoczynek przy malowniczych krajobrazach Tatr. No, moe bdzie fajnie! Ale niee! Po co ja si nakrcam? Przecie jedzie tylko 8 osb razem z ksidzem, na dodatek sami chopcy.
Tak si skada, e przeduyem swoj dobr pass! Byo przewietnie! Byem w centrum zainteresowania (cho nie chciaem), poprawiem relacje z ksidzem i przyjacimi, przeyem niezapomniane emocje - Kraina obfita w mleko i mid!

Do wakacji byo coraz lepiej. Wypoczem na piaszczystej play podczas wyjazdu z siostr zakonn ze szkoy (gdzie te byo super), graem na boisku ze znajomymi i wiele wicej. Ale przede wszystkim, sucha wicej muzyki. Cay mj wolny czas to byo suchanie TACO HEMINGWAYA. Rapera, ktry porusza wane tematy na temat mentalnoci w formie muzyki.

Min Pary, majwka, wakacje i zacza si szkoa. Wytyem swj umys na nauk (miaem redni 5.00 w I. semestrze) i trzymaem si tylko z jednym przyjacielem, z ktrym zczylimy siy i skupilimy si na nauce. Co ciekawe, jego ulubionym raperem te by wczeniej wspomniany Taco.
Poczuem, e zacza mnie ogarnia nuda i pustka.
Zbuntowaem si przeciwko mojemu przyjacielowi i teraz staram si, bezskutecznie, zrobi wszystko ebym mg przywrci t atmosfer sprzed roku.
============================================================
No i teraz, ujawnia si mj problem. Wielka hutawa smutku, rozpaczy, obojtnoci, radoci, wiary i euforii zamienio si W....
No wanie. W co?
Co ja mam teraz zrobi?
Ogarnia mnie co dziennie pustka zwizana z brakiem moliwoci powrotu do tamtych dni, popularnie zwana nostalgi.
Coraz bardziej czuj si gorzej - psychicznie i fizycznie. Nie widz dobrej przyszoci, szczeglnie e niedugo id do szkoy redniej.
Nie potrafi odnale si w dobrym towarzystwie. Takim, ktre jest autentyczne. Nie patrzy si na innych i jest otwarte na kadego czowieka.
Nie wiem, na czym mam si skupi. Dlatego te zamiast skupi si na dobrym samopoczuciu i rozsdku skupiam si tylko na nauce, pienidzach i internecie - w ten negatywny sposb.
Nie odczuwam radoci z czyjego bytu jak kiedy.
Nie mog uwierzy w siebie, pokaza prawdziwego siebie, bo nie mog znale dobrego towarzystwa.
Jak nastawi si na to, e rzeczywicie bdzie lepiej?
Czy to naprawd ten synny ,,koniec'', o ktrym pisaem?
Nie widz dobrej przyszoci. Przynajmniej teraz.
Modl si dzie w dzie, czy z racem czy bez, wieczorami i pacz za tamtymi dniami, pomocy!
Nie widz ratunku :(
Szcz Boe

 Re: Dobre czasy i... co dalej? Nostalgia
Autor: Tionne (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2019-05-01 21:09

"Niespokojne jest serce czowieka, dopki nie spocznie w Bogu" w. Augustyn.
Poczytaj o jego yciorysie troch. Prowadzi beztroskie, hulaszcze ycie. Nie napisze ci adnej recepty na ycie idealne tu na ziemi. Ale mona robi wszystko, eby dosta si do Nieba, gdzie mozna poczuc prawdziwe szczscie w Bogu. Nie warto za wszelk cen szuka tu na ziemi namiastek szczcia. Bo atwo wtedy zgubi ten najwaniejszy cel, jakim jest Bg i zycie wieczne z Nim.

 Odpowiedz na t wiadomo
 Twoje imi:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: