logo
Piątek, 10 kwietnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Ona (---.play-internet.pl)
Data:   2019-06-26 21:39

Cześć wszystkim. Temat rzeka poruszany pewnie przez wiele osób... Otóż jestem singielką. Nie do końca zadowolone ze swoich związków mężatki mające liczne problemy powiedzą pewnie: o, szczęśliwa singielka! Natomiast kochane, spełnione żony możliwe rzekną: nieszczęśliwa stara panna... Jak jest naprawdę? Ano różnie. Bywają chwile załamania, że nic w tej kwestii się u mnie nie zmieni czy zmienia. Lata lecą, koleżanki się zaręczają, biorą śluby a ja... no właśnie. I paradoksalnie to ja zawsze marzyłam o założeniu rodziny, poważnym związku. Znajome opowiadają, miłość sama przyszła, jakoś tak, same nie wiedzą kiedy. Boli mnie to, że mnie się to nie przydarza, że u mnie nic się w tej kwestii pozytywnego nie dzieje. Boję się, że tak już zostanie. Mam wrażenie, że wszyscy dla mnie są już zajęci, więc powinnam się pogodzić z tym, że życie będę wiodła w pojedynkę. Jak jest, było u Was? Czy ktoś z Was tracił już nadzieję a miłość jednak zapukała do Waszych serc? Proszę o słowa otuchy albo o trzeźwe spojrzenie na ten temat nawet jeśli Wasze zdanie byłoby dla mnie niewygodne.

z góry dziękuję

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: psx (82.177.5.---)
Data:   2019-07-08 09:52

Nie wiem, czy chcesz porozmawiać o powołaniu czy o Twoim stanie psychicznym. Jeżeli to drugie: trzeba zerwać z obserwowaniem życia koleżanek, bo to niczego nie wnosi. Sądzę też, że tego rodzaju problem wynika z tego, że rodzina i znajomi wypytują o ślub, dzieci, wnuki, gdyby nie - nawet jeśli zastanawiałabyś się nad tym w kwestii powołania, to na pewno nie czułabyś się załamana.

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-07-08 12:31

No właśnie, wiele osób tak ma. Znam sporo takich. Czy przeszukałaś wątki na forum o tej tematyce?

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2019-07-08 13:18

Na tytułowe - bo miłość nie zawsze się "przydarza". Czasami trzeba się mocno napracować, żeby ją znaleźć.
Co zatem robisz, aby mogła "się przydarzyć"?

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Ona (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2019-07-09 17:19

Uważam, że jeżeli trzeba przekonywać kogoś by Cię pokochał to lepiej sobie odpuścić taką miłość. Wiem to z doświadczenia. Ktoś się o mnie kiedyś starał a potem przestał gdy to mnie zaczęło zależeć. Jemu przestało. A potem; no właśnie. Potem były nieprzyjemności bo trzeba było się odkochać. Był płacz i złamane serce przez długi czas. Potrzebuję czasu by kogoś poznać i się zaangażować, nie wystarczy, że ktoś pokaże zainteresowanie. Nie umiem również niczego udawać, "na siłę" się do kogoś przekonywać.

Nie jestem typem samotnika. Chciałabym założyć Rodzinę, być szczęśliwa. To potrzeba płynąca z serca. Nie czuję się powołana do samotności. Gdyby tak było umiałabym spokojnie patrzeć na sytuację i nie przejmowałabym się mijającym czasem. Byłabym szczęśliwą singielką w 100%. Jestem raczej szczęśliwa ale do pełni szczęścia brakuje mi jednak dobrego męża, z którym budowałabym razem wspólną przyszłość. To naturalna kolej rzeczy dla wielu kobiet, nie mówię, że dla każdej. Dla mnie akurat tak.

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Mateusz (84.38.84.---)
Data:   2019-07-10 23:31

"To potrzeba płynąca z serca. Nie czuję się powołana do samotności. Gdyby tak było umiałabym spokojnie patrzeć na sytuację i nie przejmowałabym się mijającym czasem. Byłabym szczęśliwą singielką w 100%. Jestem raczej szczęśliwa ale do pełni szczęścia brakuje mi jednak dobrego męża, z którym budowałabym razem wspólną przyszłość".

Nie potrzeba, lecz raczej pragnienie. Dalej, do samotności nikt nie jest powołany. Część osób może być jedynie zdolna do długotrwałego życia w niej.

Jeszcze dalej, "singiel"/"singielka" i osoba niezwiązana małżeństwem to nie synonimy. Wreszcie, do szczęścia brakuje Ci dobrego męża, z którym byłabyś szczęśliwa? A skąd masz pewność, że jego obecność w Twoim życiu jest gwarantem Twojego szczęścia? Urodziłaś się jako dorosła mężatka, potem w jakiś sposób straciłaś męża, ale było Ci dobrze i teraz chcesz odzyskać to szczęście? Oczywiście, że tak nie było. Nie wiesz, czy Twój hipotetyczny (bo mówiąc o nim nie masz na myśli żadnej konkretnej osoby) mąż byłby chodzącym ideałem, czy też raczej żywym krzyżem dla Ciebie.

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-07-11 00:57

"Potem były nieprzyjemności bo trzeba było się odkochać".

Budowanie związków jest zawsze obarczone takim ryzykiem. Małżeństwo też nie jest nigdy samą sielanką.

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2019-07-11 11:39

Nie miałam na myśli tego, że trzeba kogoś namawiać do pokochania Ciebie. Raczej to, że trzeba popracować nad tym, by mieć szansę poznania kogoś kto Cię pokocha a Ty jego.

Na przykład można zacząć od pytania ilu mężczyzn poznałaś w ostatnim czasie - tygodniu, miesiącu...
Jeśli odpowiedź brzmi: zero (tak było u mnie) albo bardzo niewielu to już wiadomo, co dalej robić - trzeba zacząć poznawać nowych ludzi, robić rzeczy, które temu sprzyjają, angażować się w działania, dzięki którym można przy okazji kogoś poznać i tak dalej.

Jeśli odpowiedź brzmi: poznaję całkiem sporo, ale nie takich, których mogłabym rozważać pod kątem bliskiej relacji (są żonaci, mają zupełnie inny światopogląd itd.) to trzeba pomyśleć gdzie można spotkać więcej osób, które spełniają pewne podstawowe kryteria.

Jeśli odpowiedź brzmi: poznaję całkiem sporo, spełniają podstawowe kryteria, ale jakoś nigdy nie iskrzy z mojej strony, to trzeba się zastanowić, czy przypadkiem nie mam jakichś wygórowanych i nierealistycznych wyobrażeń na temat związku - że to musi być na przykład miłość od pierwszego wejrzenia, jak grom z jasnego nieba, że on musi być wysokim blondynem o niebieskich oczach, że...

Jeśli odpowiedź brzmi: poznaję całkiem sporo, z mojej strony są chęci do dalszej znajomości, ale z ich - nie, to trzeba się zastanowić, czy to może we mnie jest coś nie tak - może na pierwszy rzut oka sprawiam wrażenie osoby bardzo zamkniętej, może boję się dać do zrozumienia, że zależy mi na znajomości, może mam jakieś niepotrzebne uprzedzenia pod hasłem "kobieta nie powinna wykazywać zbyt dużej inicjatywy" "to mężczyzna musi wykonać pierwszy krok" i tak dalej

Pytań można i trzeba sobie stawiać dużo, bo sprawa jest bardzo poważna. Jeśli istotnie czujesz, ze małżeństwo jest Twoją drogą, że dopiero wtedy będziesz w pełni szczęśliwa (masz do tego prawo) to trzeba zakasać rękawy i pracować.

Trzeba pamiętać, że małżeństwo jest dla ludzi wytrwałych, nie poddających się przy byle okazji i gotowych na wiele trudu w imię swojego powołania. Wtedy istotnie jest szansa na szczęśliwy związek.

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Ona (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2019-07-17 22:17

Dziękuję bardzo za wszystkie wiadomości. Szczególnie Tobie orelko, dałaś mi do myślenia - dziękuję za dłuższą wypowiedź.

Jeżeli ktoś miałby jeszcze coś do dodania w tej sprawie będę wdzięczna.

Oczywiście ktoś powie - ano przecież możesz trafić na niedobrego męża, możesz być bardziej nieszczęśliwa niż jesteś teraz. Możesz wcale nie czuć się spełniona w małżeństwie. Ale nie o takie małżeństwo mi chodzi, nie o takim marzę i nie takie chciałabym zbudować. Ale nikt nie wie co go czeka póki nie wejdzie w daną relację a przecież jest czas na poznawanie się zanim powie się sakramentalne "tak". Zawsze można się wycofać gdy pojawiają się poważne obawy, że dana relacja przyniesie więcej nieszczęścia niż czegoś dobrego.

Oczywiście, w życiu spotyka nas wiele problemów, z którymi musimy się mierzyć czy to w pojedynkę lub z kimś kogo kochamy. Każdego stanu są plusy i minusy, zarówno życia w pojedynkę jak i bycia w parze.

Głęboko wierzę, że dwoje ludzi którzy naprawdę się kochają są w stanie przejść przez życie i nie żałować podjętej decyzji bycia razem - i o taką relację mi chodzi.

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Kinga (---.centertel.pl)
Data:   2019-07-18 17:56

Jakbym czytała swój post sprzed kilku lat :) Od zawsze byłam sama. Zdecydowana większość moich koleżanek wyszła za mąż, a ja wciąż czekałam. Bardzo źle to znosiłam. Stwierdziłam, że nie otaczam się zbyt wieloma osobami w moim wieku, więc po prostu szukałam kogoś wartościowego na portalach katolickich. Spotykałam różne osoby, często poranione, nieco dziwne. Ale nie poddawałam się. I kiedy straciłam nadzieję, poznałam jego - mojego męża :) Moje życie odwróciło się o 180 stopni. Modlitwa - to mi pomagało :) Dużo by pisać, ale nie rezygnuj z marzenia o rodzinie opartej na prawdziwych wartościach. Powodzenia!

 Re: Boli mnie, że miłość mi się nie przydarza.
Autor: Anna (217.96.37.---)
Data:   2019-07-20 19:01

Do Kingi a możesz poznać taką stronę katolicką gdzie można poznać tego jedynego, na jakie stronie poznalas swojego męża.... nie podałeś strony

---
Żonę/męża można szukać przez np.:
www.dla-samotnych.pl
www.zapisanisobie.pl
www.catholicsingles.com/
www.catholicmatch.com
www.avemariasingles.com
www.eharmony.com

z-ca moderatora

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: