logo
Poniedziałek, 22 lipca 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Ślub z rozsądku?
Autor: Ada (---.router40.tygrys.net)
Data:   2019-07-01 14:43

Hej, mój problem jest dość trudny. Od najmłodszych lat wykazywałam skłonności do BDSM, bycia skrajnie uległą, pociągali mnie tylko Ci źli chłopacy i mimo próby zmiany tego nie udało się. Próbowałam niejednokrotnie terapii, szczególnie, że całe nastoletnie lata walczyłam z anoreksją i po kolejnych specjalistach, którzy mieli mnie gdzieś sama sobie poradziłam rozpisując na kartce traumy, przechodząc przez nie i samej rozwiązując moje problemy patrząc na nie z dystansu, więc nie piszcie, że mam iść do psychoterapeuty, bo byłam u wielu i nie chcę już próbować kolejnych.

Ale do rzeczy - Jestem dość ładną dziewczyną, więc nigdy nie narzekałam na brak powodzenia, ale odrzucałam tych "dobrych, ułożonych chłopaków", bo nie umiałam czuć przy nich motyli w brzuchu, odruchowo wybierałam czarujących "badboyów", którzy potem bardzo mnie krzywdzili (już w wieku 12 lat poznałam starszego od siebie chłopaka, który nie pozwalał mi ze sobą zerwać pod groźba zrobienia czegoś mi i mojej rodzinie i regularnie mnie gwałcił), więc były to bardzo słabe związki, a mimo to mój mózg wciąż pozwala mi się zakochiwać tylko w bardzo nieodpowiednich chłopakach.
Na mojej drodze pojawia się sporo dobrych, katolickich chłopaków, którzy najchętniej hajtnęliby się ze mną na już, a ja chcę mieć spokojne życie, męża, dzieci, budować życie i rodzinę na Bogu, bo tylko to może dać poczucie bezpieczeństwa i to jest zdrowe. Słyszałam, że miłość to nie uczucia tylko wybór, czy mogę wziąć ważny ślub gdy moja przysięga miłości opiera się na tym wyborze, że będę z drugą osobą na dobre i złe mimo burz i problemów i będę starać się w tym małżeństwie, żeby wszystko było dobrze, nawet jeśli nie "czuję" żadnych motyli w brzuchu do tej drugiej osoby? Czy to nie jest trochę wyrachowanie, że chcę być z kimś tylko dlatego, że to jest dobre, nawet jeśli nic do niego nie czuję?

 Re: Ślub z rozsądku?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-07-01 17:23

Ada, w odpowiedzi nie użyję wielu własnych słów. Wskażę Ci źródła odpowiedzi na Twoje pytanie.
Proponuję Ci taką kolejność:

https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/milosc_blizniego.html
To szeroko pojęta miłość bliźniego, wszak Twój przyszły małżonek to Twój bliźni.

Następnie 1 Kor 13
Czy jesteś gotowa podjąć wyzwanie tak pojętej miłości odpowiadając na wersety 3-8

https://www.oaza.pl/cdz/index.php/pl/spotkanie/2387-szczescie-w-malzenstwie.html
To Boży plan by małżonkowie wzajemnie umacniali się w drodze do zbawienia.

Jeżeli przyjmiesz powyższe tak, jakby wychodziło z Twojego serca i z Twoich ust, to jest to miłość, którą bez zakłamania możesz wypowiedzieć podczas ślubu.
A co do motyli w brzuchu, poczytaj o fenyloetyloaminie. Nie buduj na motylach, bo nader kruche i ulotne to owady, nie mające wiele wspólnego z miłością, a wiele z zauroczeniem.

 Re: Ślub z rozsądku?
Autor: loi (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2019-07-01 23:37

Wierzę, że walczyłaś sama. Też walczyłam sama z zaburzeniami żywienia, depresja młodzieńczą, myślami samobójczymi itp. Na szczęście trzymałam się wtedy z dala od związków. Tak czy owak, żyję z łaski Pana, zważywszy, że nie otrzymałam wówczas żadnej pomocy od ludzi. Doskonale rozumiem też, jak po latach pragniesz dążyć do dobra i ładu w swoim życiu.
Pamiętaj, że to łaska, gdy Bóg stawia na Twojej drodze takich porządnych chłopaków. Wielu wierzącym singielkom nie udaje się nikogo poznać, czas leci, wiele by dały, żeby chociaż spróbować mieć taką zdrową, czystą relację.
Z drugiej strony zamiast mówić "nic do nich nie czuję", poznaj ich lepiej i sprawdź, czy rzeczywiście są tacy porządni, pozory nieraz mylą. Przede wszystkim zaś nie nastawiaj się na natychmiastowy związek.

 Re: Ślub z rozsądku?
Autor: A2 (---.dynamic-zab-04.vectranet.pl)
Data:   2019-07-02 11:26

Miłość to nie uczucie. Miłość to decyzja. Motyle (jeśli w ogóle są) to tylko przez jakiś czas, potem znikają. Jeśli ktoś się żeni/wychodzi za mąż tylko dlatego, że czuje motyle - to trochę słaba podstawa, bo one przecież znikną. Musi (decyzja) być potwierdzona przez logikę, aby gdy skończy się "och" i "ach", dalej razem trwać. A więc logiki i zdrowego rozsądku w każdym związku, który ma być trwały, nie można pominąć. Nie może być ktoś wciąż krzywdzony, a jeśli tak jest, to taki związek nie ma sensu.

 Re: Ślub z rozsądku?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-07-02 16:09

To zdanie mnie zaskoczyło:
"Na mojej drodze pojawia się sporo dobrych, katolickich chłopaków, którzy najchętniej hajtnęliby się ze mną na już"
biorąc pod uwagę doświadczenia własne i moich koleżanek, a także wiele wpisów tutaj na temat samotności i trudności w znalezieniu "drugiej połówki".

Zakochanie tylko w nieodpowiednich - ale czy wola uniemożliwia Ci wchodzenie w związki? Co wybierasz? Czy nie będzie tak, że teraz z rozsądku wyjdziesz za porządnego, a potem się zakochasz i porzucisz męża dla drania?

 Re: Ślub z rozsądku?
Autor: Magda (---.hsi06.unitymediagroup.de)
Data:   2019-07-02 21:36

Nie wiem, co to sa motyle w brzuchu. Tzn. znam z opowiadań, że niektórzy ludzie to maja, kiedy się zakochuja, sa podnieceni czy coś w tym stylu. Na pewno nie jest to objaw miłości.
Nie powinno wychodzić się za kogoś, kogo się nie kocha i do kogo się nic nie czuje, trzeba mieć ogrom pozytywnych uczuć. ale "motyle w brzuchu" to chyba żaden wyznacznik.

Nie wiem, czy nie byłoby jednak warto poszukać dobrego terapeuty - nie w ciemno byle kogo, ale naprawdę dobrego, może też specjalizującego się w traumie i w seksuologii.

 Re: Ślub z rozsądku?
Autor: Ada (---.router40.tygrys.net)
Data:   2019-07-08 17:37

Magdo, czemu zaskoczyło Cię to zdanie? Tak naprawdę większość normalnych ludzi nie może nikogo znaleźć, bo nie szuka, lub szuka źle. Udzielając się na różnych wolontariatach poznaję mnóstwo fajnych osób. A do tego jestem zawsze otwarta na dyskusję, wyjścia ze znajomymi. No i stąd też mniejsze problemy z samotnością.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: