logo
Niedziela, 08 grudnia 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: pusty (21 l.) (5.174.160.---)
Data:   2019-07-07 23:28

Cześć, chciałbym spytać, czy mam jakieś szanse na nawrócenie, a jeśli tak to jak to zrobić, może ktoś mogłby podac jakieś linki do stron z tym związanych.
Jestem w psychicznie tragicznej sytuacji, oczywiście wszystko to z mojej winy. W skrócie to mam 21 lat, zawsze byłem typowym osobosciowo emo boyem, wyalienowanym, opuszczonym, myslacym ciagle o smierci, samotnosci i samobojstwie, czyli no od zawsze dobrze ze mna nie bylo, nie chodziłem nigdy regularnie do kościoła, ale próbowałem się modlić często próbować zbliżyć do Boga, ale nigdy się szczerze nie nawróciłem.
Natomiast ostatni rok to juz kompletne przegiecie w moim wykonaniu, z frustracji wynikającej z obrzydzenia i nienawisci do siebie, swojego życia i niemożności zmiany zacząłem iść w drugą stronę zamiast w stronę Boga (co nigdy mi sie nie udało) to w stronę szatana, wiem, że to kompletnie głupie, ale stwierdziłem, że jeśli Bóg mnie nie chcę i mnie opuścił to szatan mi pomoże i zaopiekuję się mną i poczuję się wreszcie przez kogoś kochany. Zacząłem się okaleczać wycinając znaki satanistyczne na ciele w mało widocznych miejscach, po których zostało mnóstwo blizn, rozmawiać w myślach z szatanem, prosząc go abym poczuł się kochany przez niego ( wiem brzmi to tragicznie ;( ) i o to aby zabrał mnie z tego strasznego świata. Oczywiście to zwrócenie się w stronę szatana zniszczyło mnie doszczętnie, zamiast miłości czuję nienawiść tak dużą jak nigdy wcześniej, że budząc się rano mam ochotę rozszarpać swoje ciało, złe myśli rozsadzają mi głowę, jest ich tak dużo jakbym miał w niej myśli wielu osób. Do tego te okropne lęki przed ludźmi, światem przed wszystkim praktycznie, to uczucie, że nikt mnie nie kocha, wszyscy nienawidzą i nienawiść do wszystkich, mimo mojego wieku w środku czuję sie jak mała dziewczynka, która boi się wszystkiego. Nie mam siły na nic, najchętniej spałbym całymi dniami, bo tylko we śnie odcinam się od świata i nic nie czuję.
Boję się każdego następnego dnia, proszę o jakieś sam nie wiem porady, cokolwiek bo dłużej wiem, że nie dam rady.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-07-08 08:28

Głęboki rachunek sumienia (klik) i szczera spowiedź, na którą najlepiej umów się z kapłanem, tak żeby nie przebiegała w pośpiechu, albo skorzystaj z: (klik)
To na początek. Dalej kieruj się wskazówkami spowiednika, również w ewentualnym korzystaniu z pomocy egzorcysty.

Od teraz modlitwa przed Najświętszym Sakramentem. Proś Ducha Świętego o światło, siłę wyjścia ze zniewolenia. Czytaj Pismo Święte, na początek Nowy Testament. Nawet jeżeli będzie to suche czytanie, bez zrozumienia, to czytaj wytrwale. Ze stron Pisma Świętego mówi do Ciebie bezpośrednio sam Bóg. W modlitwie możesz mówić prostą prośbą - Boże ratuj.

Nie zwlekaj. Pomodlę się w twojej intencji.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Ewa (---.centertel.pl)
Data:   2019-07-08 09:46

Każdy może się nawrócić, Bóg czeka na nas. Nawrócenie zaczyna się od prawdziwej szczerej spowiedzi, powrót do Boga, wyrzeczenie się szatana, zerowanie z grzechem. Polecam ci konferencje ks. Rajchela, są dostępne na youtube.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Wojtek (205.201.55.---)
Data:   2019-07-08 13:08

Bracie,
Na nawrócenie nigdy nie jest za późno. Choćby Twoja dusza była jak trup rozkładająca się nie lękaj się czerpać z miłosierdzia Bożego :) Bóg czeka na Ciebie z utęsknieniem i kocha Cie jak byś był jedynym człowiekiem na świecie.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: psx (82.177.5.---)
Data:   2019-07-08 14:27

Pusty, i ja dołączam do modlitwy, dorzucam do moich intencji za przysłowiowy "internet" :)
Wiem, jak ciężko w czasie mrocznej zamieci dostrzec światło Chrystusa, ale trafiłeś aż tutaj, nie poddawaj się.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Estera (---.146.225.35.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-07-08 17:52

Oprócz nawrócenia moim zdaniem przydałaby się wizyta u lekarza, bo to, co opisujesz wygląda mi na depresję.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-07-08 18:42

Bóg kocha Cię i czeka na Ciebie. Chociaż może trudno Ci to dostrzec, pośród wszystkich trudności, z którymi się zmagasz. On jest bliżej Ciebie niż Ci się wydaje. Jego działanie jest subtelne. Zobacz, że to Jemu zawdzięczasz to, że zrodziło się w Tobie pragnienie nawrócenia. Opowiedz Jezusowi o swoim cierpieniu, proś Go o wsparcie i siłę. Niech On Cię umacnia i pomoże powrócić.

Oprócz uporządkowania spraw duchowych warto również pomyśleć o sferze psychicznej. Jedną z rzeczy, które sprawiły, że zwróciłeś się do szatana była silna potrzeba bycia kochanym. Niezaspokojona potrzeba miłości, trudności w relacjach, samookaleczenia, depresja, lęki, myśli samobójcze - to wszystkie kwestie wymagają specjalistycznej pomocy psychologicznej i konsultacji psychiatrycznej. Nawrócenie nie sprawi, że te wszystkie problemy znikną. One wymagają podjęcia leczenia.

Myślę, że dobrym pomysłem na początek byłoby zwrócenie się z prośbą o pomoc do księdza, który ma wykształcenie psychologiczne. W większych miastach są prowadzone katolickie poradnie pomocy psychologicznej i duchowej. Tam szukaj pomocy.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: ProszęOPomoc (---.siedlce.domtel.com.pl)
Data:   2019-07-08 22:00

Nie jestem lekarzem,ale bardzo prawdopodobne, że masz depresję lub coś w tym stylu. I tak masz szansę na nawrócenie. Każdy człowiek ma szansę się nawrócić dopóki żyje. Również się pomodlę za ciebie.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-07-09 01:41

Dziękuję bardzo za odzew z waszej strony. Oczywiście wiedziałem, że pierwszym krokiem powinna być spowiedź, ale po tak długim czasie będzie to bardzo trudne dla mnie. Najbardziej obawiam się, że ta spowiedź bedzię nieszczera lub świętokradzka (przypuszczam, że wszystkie moje spowiedzi w życiu mimo, że było ich bardzo mało to były świętokradzkie). Nie wiem czy potrafię żałować za grzechy i w ogóle czy wierzę w przebaczenie ich. Obawiam się po prostu tego, że przystąpię do spowiedzi, a po niej tak naprawdę nic się nie zmieni. Szczególnie, że moje zatarczki z szatanem to nie jedyne co na mnie ciąży, mam na sobie mnóstwo grzechów, nałogowe ogladanie animowanej pornografii i masturbacja, to jaki mam stosunek do jedynych osób, których mam czyli rodziny, której po prostu nienawidzę w sumie oni mnie też i wielokrotnie mi to mówili, ale nie powinienem taki dla nich być, szczególnie to jaki mam stosunek do najbliższej, czyli mamy, której potrafiłem mówić takie rzeczy, że płakać mi się chcę. ;( i wiele innych, po prostu jestem zły, paradoksalnie pragnąc miłośi, której nigdy od nikogo nie dostałem (nikt w życiu nawet mnie nigdy nie przytulił ;( ), sam rozsiewam wszędzie nienawiść. To jest tak straszne i okropne, że płaczę.
Wracając do sprawy nawrócenia, nawet próbując czytać Pismo Święte, jest mi ciężko, trafia ono do mnie tylko nie tak jak powinno. Po prostu mam tak zniekształcony obraz Pana Boga, że nie potrafię dopuścić do siebie myśli, że On jest dobry i w ogóle cokolwiek dla Niego znaczę. Piękne jest to jak czytam, że On kocha ludzi i chcę dla nas jak najlepiej, ale od razu pojawia mi się myśl, że to kompletna nieprawda, skoro mnie kocha to dlaczego jestem taki jaki jestem i w tym miejscu gdzie jestem, opuszczony, znienawidzony, pusty w środku, gdyby mnie kochał to czy nie powinno być inaczej. Wiem, że moją domeną całe życię było użalanie się nad sobą i zanurzanie coraz dalej w beznadzieji, a przecież są ludzie, którzy cierpią o wiele bardziej ode mnie, którym zręsztą tak strasznie współczuję, tylko dlaczego tak jest skoro Bóg nas kocha? To wszystko jest tak przytłaczające.
Te właśnie pytania odciągnęły mnie w strone szatana, i cechy Boga przypisałem jemu, że niby on mnie kocha, nie wiem jak mogłem być tak głupi, to ofiarowywanie się szatanowi, zmawianię litanii do niego, jak mogłem to zrobić w ogóle, szatan jest zły przecież, no i ja stałem się zły ;( , a ja tylko pragnąłem być kochanym nic więcej.
Gdybym miał jedną choćby bliską osobę to może było by mi łatwiej się nawrócić, porozmawiać, jakieś wsparcie poczuć, niestety nigdy nie miałem nikogo. Najgorsze jest to, że ja chciałbym od razu, natychmiast się zmienić i swoje całe życie, a wiem że przecież to niemożliwe, i fakt jak dużo pracy mnie czeka dołuje mnie kompletnie. Ludzie w moim wieku są szcześliwi, układają sb życie, mają ukochane osoby itd. no a ja, psychiczny, zniszczony, satanista... Wiem po prostu tak zresztą jak mi piszecie, że bez psychologa/psychiatry nic nie zrobię.
Tak czy inaczej muszę spróbować bo jak nie to co mi zostaje, chyba jedynie zabić się i trafić do piekła, gdzie pewnie już mam przygotowane miejsce.
Jeszcze raz dziekuję za słowa od was.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-07-09 12:49

Jak wiesz, zmiana wymaga czasu. Postępuj metodą małych kroków. Spójrz, że pierwszy krok już zrobiłeś. Uświadomiłeś sobie co wymaga przemiany i jest w Tobie wola do podjęcia działań w tym kierunku. To bardzo ważne. Uciesz się z tego!

Miejsce dla Ciebie jest przygotowane w niebie, a nie w piekle. Czytaj Biblię, niech Słowo Boże Cię przemienia, nawet, jeżeli nie do końca czujesz to, o czym czytasz. Módl się tak, jak potrafisz, przede wszystkim szczerze. Proś Boga o doświadczenie miłości. Jeśli dobrze się przygotujesz do spowiedzi, to nie będzie ona świętokradzka. O świętokradzkiej spowiedzi mówimy wtedy, gdy ktoś celowo zataja grzech. Jak się przygotować do spowiedzi po dłuższym czasie? Spróbuj przez np. codziennie po 15-30 min przez tydzień, prosić Boga, żeby pokazał Ci wszystkie Twoje zachowania, które Go zasmuciły, które sprawiły Mu ból, bo były przeciwne Jego miłości. Co było nie tak w relacji z Nim, z innymi ludźmi i wobec samego siebie. Następnie spisz sobie na kartce to wszystko, co Ci się przypomni. Na końcu sięgnij po jakiś gotowy rachunek sumienia (np. http://laskawa.pl/rachuneksumienia). Nie idź do spowiedzi do przypadkowego księdza. Umów się na dłuższą spowiedź u jakiegoś mądrego księdza. Jeśli chodzi o żal za grzechy, to pamiętaj, że nie muszą mu towarzyszyć emocje. Wystarczy świadomość, że popełnione grzechy były złem, że sprzeciwiały się temu, co mówi Bóg oraz niezbędna jest decyzja, że chcesz dołożyć starań, by więcej tych grzechów nie popełniać. To, w jakim stopniu uda się to postanowienie zrealizować to osobna sprawa. Czytając Twój wpis mam wrażenie, że taki żal jest w Tobie. Widzisz zło, nazywasz je po imieniu, chcesz wrócić do Boga i się zmienić. Myśląc o postanowieniu poprawy wybierz jeden obszar, nad którym szczególnie chciałbyś pracować. Walcząc na kilku frontach jednocześnie trudniej jest osiągnąć sukces. Nie ma chyba piękniejszego doświadczenia miłosiernej miłości Boga niż to w sakramencie pokuty. On wybacza, przywraca utraconą godność i obdarowuje łaską. Potrzebujesz Jego miłości, ale trudno Ci ją przyjąć.
Jeśli poszukujesz dobrej lektury, to być może pomoże Ci książka O. Alfreda Cholewińskiego "Chrześcijaństwo ponownie odkrywane". Dla Ciebie interesujące byłyby tylko niektóre rozdziały: przede wszystkim rozdział o tym samym tytule, co książka, a także ewentualnie Stary Testament w ręku chrześcijanina oraz Prorocy Starego Testamentu mówią do nas.
Książka dostępna jest tu: https://docer.pl/doc/-nccs5cs#nccs5cs

Zauważ, że niektóre Twoje problemy napędzają błędne koło, z którego trudno Ci się samodzielnie wyrwać. Nie doświadczyłeś miłości, pragniesz jej, ale jednocześnie przez to, że jej nie dostałeś, trudno jest Ci nawiązywać głębsze relacje z innymi ludźmi. To zaś prowadzi do alienacji, uciekania w masturbację i pornografię. Tego rodzaju zachowania prowadzą do dalszej skupienia na własnej osobie i jednocześnie zapewne towarzyszy temu poczucie, że to nie odpowiada Twojej godności. Prowadzi to do eskalacji negatywnych odczuć znajdując ujście w kolejnych aktach autoerotyzmu.
Potrzebujesz psychoterapii, żeby móc przepracować doznane w rodzinnym domu zranienia, odrzucenie, brak miłości i troski. To Ci pozwoli otworzyć się na innych ludzi.
Zatem podążaj za swoimi dobrymi pragnieniami. Podejmij konkretne działania. Jeżeli będziesz miał jakieś opory, wątpliwości, to pisz. Jeśli tylko będę w stanie, chętnie Ci pomogę. Odwagi.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: pusty (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-07-15 20:37

Cześć, piszę bo stało się to czego się obawiałem. Po przeczytaniu waszych porad jakoś wziąłem się lekko w garść, mimo trudności ciągłych. No i po porządnym przygotowaniu (tak przynajmniej mi się wydawało) poszedłem do księdza umówić się na spowiedź, mimo że bardzo sie bałem, a jako że miał czas i byłem przygotowany to powiedział, że może udzielić mi od razu spowiedzi no to się zgodziłem. Był bardzo miły i w ogóle, przyjął mnie ciepło, wytłumaczył wiele rzeczy, po spowiedzi też rozmawialiśmy trochę, zmówił nade mną jakieś modlitwy, zaoferował też pomoc, na końcu jeszcze powiedział o ewentualnym kontakcie z egzorcystą (czym trochę mnie wystraszył). Ogólnie wyszedłem z kościoła szczęśliwy, pierwszy raz czułem, się kochany przez Boga. Byłem bardzo zmobilizowany, żeby walczyć o siebie. Nie trwało to jednak długo, zdarzyło się wiele złych rzeczy w tak krótkim czasie, o których nawet nie chcę wspominać i jeszcze te okropne koszmary. No i niestety dzisiaj już po 3 dniach od spowiedzi znowu do tego wróciłem, pociąłem się, wyrzekłem się Boga po raz kolejny, a zwróciłem do szatana i modliłem do niego ;( Ja naprawdę nie wiem dlaczego to robię, mimo że tego nie chcę. ;( Już nie ma chyba dla mnie nadziei, jedyną szansę, którą otrzymałem, tak szybko zmarnowałem. Wszystkie myśli wróciły, znowu jestem tym samym śmieciem. Dlaczego Bóg mnie stworzył, skoro wiedział, że będe takim bezwartościowym czymś?

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2019-07-16 00:34

Do spowiedzi możesz iść znowu, jeszcze raz, i jeszcze raz.
A kiedy idziesz do lekarza?

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: B. (---.191.85.105.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2019-07-17 05:34

Rób to, co Ci powiedział i powie spowiednik.

 Re: Czy mam jakieś szanse na nawrócenie?
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-07-17 10:43

Bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się na spowiedź. Dobrze, że trafiłeś na miłego księdza. Pewnym wyzwaniem dla Ciebie byłoby powracanie do spowiedzi do tego samego księdza, który będzie znał Twoje słabości i to, z czym się zmagasz. To dodatkowa motywacja do pracy nad sobą.

Przygotowałeś się do spowiedzi i otrzymałeś rozgrzeszenie. Przy spowiedzi nie obiecujesz, że już nigdy na pewno nie popełnisz żadnego grzechu, ale to, że widzisz, że konkretne zachowania były złe, że się tego wyrzekasz i nie chcesz tego więcej zrobić i będziesz próbował coś zmienić.

Zauważ również ile dobra się wydarzyło się ostatnio. 1) Pokonałeś swoje obawy przed spowiedzią. 2) Byleś bardzo zmobilizowany do walki o siebie. 3) Po spowiedzi doświadczyłeś tego, czego tak bardzo pragnąłeś od dawna - poczułeś, że Bóg Cię naprawdę kocha. 4) Zdołałeś choć troszkę wytrwać w postanowieniach. 5) Ty całym sercem pragniesz tego, co piękne i dobre, a nie tego, co złe.

Piszesz "nie wiem dlaczego to robię, mimo że tego nie chcę". Jakże podobnie pisał św. Paweł ("Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę") w Liście do Rzymian (Rz 7, 14-24). To, że powracasz do tych samych słabości, jest skutkiem nawyków, słabości, różnego rodzaju "braków" (miłości, akceptacji, szacunku ze strony bliskich osób...).

Wspominasz, że ksiądz mówił o konsultacji z egzorcystą. Ewentualne spotkanie z egzorcystą musi być poprzedzone konsultacją psychologiczną. Ewidentnie wiele kwestii, z którymi się zmagasz jest uwarunkowana problemami natury psychologicznej i to w pierwszej kolejności należy uporządkować. Poza tym egzorcyzm to sakramentalium, a nie sakrament. O ile większą moc ma sakrament pojednania. Troszcz się to, by być w stanie łaski uświęcającej. Korzystaj ze spowiedzi często i przyjmuj Komunię Świętą.

To nie jest jedyna szansa od Boga. Bóg Cię bardzo kocha. Czekał na Ciebie, żebyś powrócił jak syn marnotrawny. Wróciłeś do Niego, a On Cię przytula i cieszy się z Twojego powrotu. Papież Franciszek wielokrotnie podkreśla, że Bóg nie męczy się przebaczaniem. On chce wciąż udzielać Ci swojej łaski. Czerp z Jego miłosierdzia pełnymi garściami i nie zrażaj się tym, że będziesz upadał w te same grzechy. Podnoś się po każdym upadku, korzystaj z sakramentów i miej nadzieję w Bogu. Bóg naprawdę nie chce Cię pochwycić na upadku, ale pragnie Twojego dobra i szczęścia. Nie pisz o sobie, że jesteś bezwartościowy! Może właśnie jest czas żebyś przyjrzał się sobie nie tylko od strony wad, grzechów i słabości, ale dostrzegł to wszystko, co masz w sobie dobrego, pięknego. Pomyśl o swoich zaletach. Jesteś wartościowy w oczach Boga, a w swoich nie? Z czego możesz się ucieszyć?


Poniżej wklejam fragment adhortacji papieża Franciszka "Evangelii gaudium", który myślę, że bardzo odpowiada na Twoje wątpliwości:
"Kto zaryzykuje, by uczynić mały krok w kierunku Jezusa, tego Pan nie zawiedzie, przekona się, że On już na niego czekał z otwartymi ramionami. Wtedy jest sposobna chwila, by powiedzieć Jezusowi Chrystusowi: «Panie, pozwoliłem się oszukać, znalazłem tysiąc sposobów, by uciec przed Twoją miłością, ale jestem tu znowu, by odnowić moje przymierze z Tobą. Potrzebuję Cię. Wybaw mnie ponownie, Panie, weź mnie w swoje odkupieńcze ramiona». Jak dobrze powrócić do Niego, gdy się pogubiliśmy! Powtarzam jeszcze raz z naciskiem: Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem nam; to nas męczy proszenie Go o miłosierdzie. Ten, który zachęcił nas do przebaczenia «siedemdziesiąt siedem razy» (Mt 18, 22), daje nam przykład: On przebacza siedemdziesiąt siedem razy. Za każdym razem bierze nas w swoje ramiona. Nikt nie może nas pozbawić godności, jaką obdarza nas ta nieskończona i niewzruszona miłość. On pozwala nam podnieść głowę i zacząć od nowa, z taką czułością, która nas nigdy nie zawiedzie i zawsze może przywrócić nam radość. Nie uciekajmy przed zmartwychwstaniem Jezusa, nigdy nie uważajmy się za martwych, niezależnie od tego, co się dzieje. Nic nie może być większe od Jego życia, które pozwala nam iść naprzód." (Evangelli gaudium, 3)

Na koniec raz jeszcze przypominam, że oprócz sakramentów konieczna jest pomoc specjalistyczna. Wszedłeś na dobrą drogę. Teraz z niej nie rezygnuj, choć walka o to będzie bardzo mocna. Walcz i poddawaj się. Jest Ktoś, komu bardzo na Tobie zależy, kto nie zostawi Cię z tym samego!

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: