logo
Poniedziałek, 23 września 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak realizować powołanie chrześcijańskiej rodziny?
Autor: Bartek (26 l.) (---.sileman.net.pl)
Data:   2019-08-07 13:18

Witam wszystkich.

Zdecydowałem się napisać na tym forum, po części z chęci zebrania opinii członków wspólnoty wierzących, po części z braku dalszych pomysłów, po części chcąc dać Bogu więcej możliwości na pomoc w mojej sprawie.

Mam 26 lat. Jako dziecko byłem osobą praktykującą, wychowaną w wierze, ale prawdziwie i głęboko wierzący stałem się dopiero pod koniec w zeszłego roku. Moje nawrócenie było gwałtowne. W ostatnich latach bardzo odszedłem od Boga i Kościoła, popełniałem coraz więcej błędów i trwałem w grzechu.
Bóg zdecydował na szczęście, że dość tego. Rozsypało mi się w życiu wszystko, co mogło mi się rozsypać, ale dzięki temu poznałem Go, uwierzyłem w Niego i teraz staram się odbudowywać z Jego pomocą swoje życie, co idzie mi dość dobrze. Mam jednak pewien problem, dotyczący swojego powołania, celu życia. Aby ktokolwiek zainteresowany moim problemem mógł zrozumieć chociaż w części jego złożoność, muszę przedstawić nieco szerzej historię swojego życia.

Jak już wspomniałem, popełniałem w życiu mnóstwo błędów i grzechów, a moje nawrócenie zaczęło się od życiowej tragedii. Zostawiła mnie kobieta, z którą byłem przez 8 lat. Żyłem z nią w grzechu, raniłem ją, nasz związek się rozpadał i ostatecznie rozpadł się w momencie, gdy zacząłem mieszkać sam, skończyłem studia, znalazłem pracę, i liczyłem że w końcu ruszę do przodu i będę mógł ją poślubić. Jednak tak się nie stało, zostałem sam.

Zdaję sobie sprawę, że to Boża sprawiedliwość. Zasłużyłem na taki los, mimo, że nie chciałem robić rzeczy, które robiłem. Ale każdy grzech ma swoje konsekwencje. Mimo swojego zachowania i pogubienia, bardzo kochałem tę dziewczynę. Oddałbym za nią życie, byłem świadom jej wad, i zalet. Kochałem ją taką, jaka była, i widziałem ją jako świetną żonę i matkę swoich dzieci. Ale jak już wiecie, co zasiałem to zebrałem. Nie umiałem kochać, bo jak można umieć kochać nie znając Boga? Tak więc wszystko się rozpadło i nie ma perspektyw na to, że cokolwiek z tego będzie. Dochodzimy teraz do zasadniczej kwestii z którą od dawna się borykam - powołaniem.

Widzę w swoim życiu znaki Bożej opatrzności, nawet w kwestiach bardzo doczesnych, takich jak zmiana pracy na o wiele lepszą i rozwojową. Jednak cały czas czuję się nie na swoim miejscu, czuję mimo wszystko jakąś pustkę, mimo tego że staram zapełniać się ją obecnością Boga. Dalej czegoś mi brakuje, jakiejś realizacji.

Naturalnie, jako człowiek samotny, myślałem przez pewien czas o kapłaństwie, i te myśli dalej we mnie rezonują. Jednak łapię się na tym, że te myśli to tylko chłodna kalkulacja, a nie pragnienie mojego serca. Może i nadawałbym się na kapłana, ale tak na prawdę zupełnie tego nie chcę, a myśli o tym doprowadzają mnie wręcz do rozpaczy.
Natomiast zorientowałem się, że ilekroć czytam o prawdziwie chrześcijańskiej rodzinie, o wychowywaniu dzieci, wzrastaniu w małżeństwie, to moje serce wręcz się wyrywa, czuję że to pragnienie bardzo głęboko we mnie siedzi, nawet bardziej niż przed moim nawróceniem, bo jest też ono inne, czystsze.

Problemem jest, że nie mam jak go zrealizować. Jestem człowiekiem nieśmiałym, samotnym. Po 8 letnim związku nie mam dużego doświadczenia w nawiązywaniu kontaktu z kobietami, a przynajmniej na stopie bardziej intymnej.

Stąd moje pytanie: czy myślicie, że Bóg może mnie do tego powoływać, mimo że moja sytuacja życiowa w ogóle nie rokuje na założenie rodziny, lub małżeństwo i związek? Czy myślicie, że mogę prosić Go o pomoc w tej sprawie, a On jakoś mnie do tego doprowadzi? Zaczynam w to bardzo wątpić. Moja tęsknota za ludzką miłością jest obecna mimo obecności i miłości Boga. Nie wiem czy robię coś nie tak, czy to pragnienie małżeństwa to tylko kwestia mojego egoizmu. Nie wiem czy mogę prosić Boga o pomoc w tej sprawie, bo czasem myślę że to egoizm z mojej strony - jest taki niedostatek księży, a ja chcę rodzinę zakładać, chociaż nawet nie mam z kim.

Jeśli komukolwiek chciało się dobrnąć do tego momentu, to proszę o wasze opinie i refleksje na ten temat. Docenię każdy komentarz i z chęcią odpowiem na wasze pytania. Po prostu szukam jakiejś pomocy.

Z Bogiem.

 Re: Jak realizować powołanie chrześcijańskiej rodziny?
Autor: psx (82.177.5.---)
Data:   2019-08-07 14:53

"jest taki niedostatek księży, a ja chcę rodzinę zakładać, chociaż nawet nie mam z kim." - ciekawe tłumaczenie. Idąc tym tropem, jest jeszcze mniej powołań zakonnych, a ja uparcie przez dłuuugie dziesięciolecia męczyłam Boga o męża, choć z zakonem miałam styczność od 15 roku życia ;)

Jeżeli wiesz, że to rodzina to tyle - nie zmusisz się do kapłaństwa i sam sobie odpowiedziałeś na pytanie. A te wymówki i tłumaczenia są zabawne. Nie jest jednak zabawna Twoja obecność tutaj i wiele osób na pewno jeszcze wesprze Cię dobrym słowem. 26 lat - masz idealny wiek na rozpoczęcie życia na nowo z Jezusem w sercu.

 Re: Jak realizować powołanie chrześcijańskiej rodziny?
Autor: Mateusz (31.42.18.---)
Data:   2019-08-08 16:48

"Natomiast zorientowałem się, że ilekroć czytam o prawdziwie chrześcijańskiej rodzinie, o wychowywaniu dzieci, wzrastaniu w małżeństwie, to moje serce wręcz się wyrywa, czuję że to pragnienie bardzo głęboko we mnie siedzi, nawet bardziej niż przed moim nawróceniem, bo jest też ono inne, czystsze".

W takim razie zastanów się, czy masz w swoim otoczeniu osobę, którą znasz, kochasz i szanujesz na tyle, aby wraz z nią zrealizować to pragnienie. Nie "rzucaj" się na pierwszą osobę płci przeciwnej w Twoim otoczeniu, która okaże się być stanu wolnego, bo możesz w ten sposób zrobić sobie poważną krzywdę. A co do tego pragnienia, które odczuwasz: może i jest ono piękne, ale jeśli nie ma widoków na jego realizację, to nie przyniesie Ci ono żadnego pożytku, a jedynie doprowadzi do samozniszczenia w wyniku pogłębiającej się frustracji, albo niewłaściwej decyzji, o czym wspomniałem przed chwilą.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: