logo
Niedziela, 08 grudnia 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Przyszłość mnie przeraża.
Autor: opuszczony (24 l.) (---.esnet.pl)
Data:   2019-08-07 15:02

Witam,

Chciałbym się może nawet nie tyle Was poradzić co po prostu wyżalić, bo w domu niezbyt mam komu. Mam 24 lata W mojej rodzinie nigdy się nie układało. Moja mama nigdy (jak to kiedyś stwierdził mój proboszcz) nie oderwała się od piersi swojej mamusi Dzwoni do niej kilka razy dziennie zdając relację co robi radzi się w najdrobniejszych sprawach. Moja babcia jest strasznie toksycznym człowiekiem Nie pozwalała żeby drudzy dziadkowie mieli ze mną kontakt Widuję się z nimi dopiero od kilku lat Do babci ze strony mamy (tej toksycznej) się nie odzywam i nie utrzymuję kontaktów, ponieważ prowokuje ciągłe awantury, skłóciła ze sobą rodzinę i ma okropny wpływ na moją mamę. Kilka lat temu zdecydowałem się pójść do psychiatry, który stwierdził u mnie depresję i nerwicę natręctw. Oczywiście powodem mojej nerwicy było zachowanie babci. Musiałem przez 20 lat tłumić swoje negatywne emocje i złość na całą tą patologiczną sytuację w rodzinie. Obecnie biorę leki i jest już lepiej z depresją. Nie mam już myśli samobójczych ale nerwica nie odpuściła i lekarz stwierdził że raczej już tak mi zostanie. Moja mam też miała depresję. Widzę jak bardzo jest zaszczuta przez babcię i strasznie mi jej żal. Niestety to nie koniec moich problemów. Dwa razy pod rząd nie zdałem tego samego przedmiotu na studiach. Moja mama pozwoliła mi jeszcze raz powtarzać ale mówi że jeżeli tym razem się nie uda, będę musiał zmienić kierunek a bardzo tego nie chcę. Kiedyś myśłem o pójściu do seminarium ale jednak stwierdziłem ze to nie to Czułem powołanie do małżeństwa, Nie mogę jednak znaleźć dziewczyny. Moje relacje z drugą płcią poprawiły się po przyjmowaniu leków. Wstąpiłem nawet do duszpasterstwa akademickiego gdzie jest dużo dziewczyn jednak mimo że są to katoliczki niezbyt potrafię znależć z nimi wspólny język a wszystkie które mi się podobają albo są zajęte, albo nie są mną zainteresowane. Z dziewczynami przypadkowo spotkanymi jak to się mówi "na ulicy" nie chcę eksperymentować bo po pierwsze bałbym się zagadać i ośmieszyć, a po drugie jakie są szanse że taka dziewczyna podziela mój światopogląd?

Boję się że zmarnuję sobie życie podejmując błędne decyzje, zostanę z zawodem, który mnie nie interesuje i nie satysfakcjonuje, nie będę zdolny finansowo żeby się wyprowadzić z domu a z rodzicami nie mogę pod jednym dachem wytrzymać, nie ożenię się nigdy, moje życie nie będzie miało sensu w takim wymiarze ziemskim, poza Bogiem nie będę miał dla kogo codziennie wstawać, pracować. Przyszłosć mnie przeraża Nie widzę swojego życia kolorowo :(

Bardzo proszę o modlitwę Z Panem Bogiem.

 Re: Przyszłość mnie przeraża.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-08-12 13:28

Świetnie, że się leczysz. To bardzo mądra decyzja.

Mama ma decydować o Twoim kierunku studiów i jego zmianie? Serio to piszesz? Mama ma pozwalać na poprawkę albo nie? Nie żartuj, nie jesteś dwunastoatkiem. To NIE są decyzje mamy. To Ty musisz decydować. To Twoje życie.
Napisałeś, że mama nie odcięła pępowiny wobec babci. Jeśli to mama ma decydować o kierunku Twoich studiów, to zacznijmy od tego, że Ty jesteś taki sam, zależny psychicznie od rodziciellki. To trzeba zmienić.
Jeśli chodzi może o jakieś opłaty za powtarzanie roku itp., podejmij pracę, dorabiaj, jak od lat czyni znakomita większość studentów w tym i nie tylko tym kraju.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: