logo
Poniedziałek, 30 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Malwina (---.climaxnet.pl)
Data:   2019-08-30 23:27

Może wyda się to komuś dziwne, ale mam problem z tym, że mój mąż ogląda pokazy modelek, np. Victoria's Secret w bieliźnie i też inne, a jeżeli ogląda jakiekolwiek rywalizacje sportowe, to wyłącznie kobiece, zwłaszcza siatkówkę kobiecą i biegi kobiece, ale też akrobatykę sportową. Twierdzi, że po prostu interesuje go moda i sport. Czyta też książki o modelkach - twierdzi, że interesuje go moda i świat modelingu oraz książki o sportsmenkach, mówiąc, że interesuje go sport. Ja mam z tym problem, mnie to po prostu boli. Czy to normalne?

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Mateusz (31.42.18.---)
Data:   2019-09-06 22:40

Dlaczego ma się to wydawać dziwne? Wielu mężczyzn ma naturę zdobywcy, chcącego stale wyznaczać sobie nowe cele do osiągnięcia. W sferze relacji damsko-męskich w naszym (chrześcijańskim, a ściślej - katolickim) kręgu kulturowym po sakramentu małżeństwa nie jest to już możliwe, w związku z czym część mężczyzn szuka różnego rodzaju "kompensacji", na przykład w drodze oglądania pokazów bielizny czy sportów kobiecych. Nie oznacza to oczywiście, że dopuściliby się oni fizycznej zdrady swoich żon z tymi sportsmenkami lub modelkami. Czy powiedzenie: "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" jest Ci znane? Bo właśnie ono znajduje tutaj zastosowanie. Sama zdrada zresztą też jest jakąś relacją. Muszą nią być zatem zainteresowane dwie osoby /.../

-----------

Wg Biblii zdradą nie muszą być zainteresowane dwie osoby, wystarczy jedna osoba:
"Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa". Mt 5,28.

moderator

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-09-07 13:11

Mateuszu - po sakramencie małżeństwa jak najbardziej można sobie wyznaczać nowe cele do osiągnięcia jako zdobywca, w ramach relacji z żoną, przykład celu - szczęśliwa żona.
Małżeństwo to pełnia i jedność, tu nie ma miejsca na kompensacje jeśli ma się pragnienie by małżeństwo trwało dłużej i było zgodne i stabilne. Tu trzeba pracować nad relacją, bo zawarcie małżeństwa to dopiero początek drogi.

Świat byłby piękniejszy gdyby mężczyźni słuchali swoich żon, bo kobiety potrafią komunikować co je boli w relacji. Niestety panowie nie słuchają. Skutkuje to samotnością kobiety w relacji, brakiem zaufania, poczuciem odrzucenia a potem dalszymi problemami. Schemat jest ciągle ten sam. Odnoszę wrażenie, że to skutek braku zachowania czystości przedmałżeńskiej, panowie nie mieli czasu by nauczyć się poskramiać pożądliwość i rozwijać empatię. Nie, żebym kogoś oceniała, bo samej daleko mi do świętości, stwierdzam po prostu zauważany przez siebie fakt, może dzięki temu jedna para więcej na świecie taką czystość zachowa.

Malwina, gdyby mąż powiedział mi, że ogląda pokaz mody victoriassecret bo interesuje go moda, padłabym ze śmiechu. Nie akceptowałabym takiego zachowania z różnych przyczyn - wzbudzanie u siebie pożądania, co jest grzechem (no który facet nie podnieci się oglądaniem pokazu bielizny); bezsensowne marnowanie czasu, na pewno można go lepiej wykorzystać (bardziej wartościowo i z większym pożytkiem dla nas samych czy dla relacji małżeńskiej), jeszcze jakieś wymówki, w które ciężko uwierzyć; wizja porównywania mojego ciała z ciałami sportsmenek i modelek tez nie jest zachęcająca.
Jeśli interesuje go moda to niech zabierze żonę na zakupy, bielizna zawsze się przyda. A jeśli sportem, to zaproponuj wspólne bieganie.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-09-07 14:51

Malwino,
nie jestem pewna, czy pytasz o normę w odniesieniu do męża czy siebie. Ostatnie dwa zdania wskazują na Ciebie.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Malwina (83.143.245.---)
Data:   2019-09-07 17:39

Do #Margaret: Pytam i o męża i o siebie. Ja po prostu już sama nie wiem. Ten problem w naszym małżeństwie jest od zawsze, przy czym mąż zawsze mi powtarza, że przesadzam, że się bez sensu czepiam, a nawet, że on po prostu nie rozumie, o co mi chodzi. On ogląda nie tylko pokazy bielizny, ale generalnie pokazy mody kobiecej. Zawodowo nie jest z tą branżą w żaden sposób związany. Twierdzi, że po prostu interesuje się modą. Jak już pisałam, kupuje też i czyta książki o modelkach i o sportsmenkach (mówi, że interesuje się sportem - dziwi mnie jednak, że wyłącznie kobiecym!). Ale nie tylko - aktualnie namiętnie czyta książkę o himalaistce, która ma w tytule słowa "Dziś już nie ma takich kobiet". Po co on to tak naprawdę robi? Ponadto opowiada mi czasem, że jakaś polska modelka osiągnęła coś w świecie mody. Że miała tyle konkurentek etc., a to właśnie jej się udało. Podobnie ze sportsmenkami. I z himalaistkami ostatnio (tu znowu interesują go jedynie kobiety himalaistki). Twierdzi, że mojego problemu nie rozumie, że ja niepotrzebnie się czepiam, że on jest w porządku i tak naprawdę po prostu nie wie, o co mi chodzi. Może ja się faktycznie bez sensu czepiam? Ja już sama nie wiem...

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-09-07 21:06

Uważam, że można mieć zainteresowania, ale nie takie, które bolą współmałżonka. Może warto poszukać kompromisów, spróbować ustalić co Cię boli najbardziej, porozmawiać o tym, żeby może to hobby ograniczyć czasowo, ilościowo lub jakościowo (na przykład żeby nie były oglądane pokazy bielizny). Ale do takiego kompromisu najpierw potrzebna by była postawa męża pod tytułem "ok, nie rozumiem o co Ci chodzi, ale przyjmuję do wiadomości, że to Ci przeszkadza, ustalmy co możemy na to poradzić" zamiast postawy "nie wiem o co Ci chodzi, czepiasz się". Komunikacja to podstawa.
Swoja drogą kiedy on ma na to wszystko czas, bo jakoś dużo tego. Naprawdę, pomyślałabym o tym żeby więcej tego czasu spędzać jakoś wspólnie w sposób interesujący dla Was dwojga.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-09-07 22:09

Wiesz co, a może wybierz z tego coś, co byłoby dla Ciebie do przyjęcia (siatkówkę kobiet, biegi, inne żeńskie sporty, alpinizm pań itd, no ale nie te pokazy bielizny) - i pooglądajcie razem, kilkakrotnie. Wtedy się okaże, czy mąż chce oglądać z Tobą (bo niby czemu nie), czy zna się na tym sporcie i na co zwraca uwagę, czy ogląda da emocji sportowych itd.
Ewentualnie wybierz sporty męskie...

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: antonima (194.99.105.---)
Data:   2019-09-08 07:33

Ale właściwie dlaczego nie pokazy bielizny? Można obejrzeć jeden czy dwa razem i komentować np "o, taki komplet mógłbyś mi kupić na rocznicę ślubu" albo "jeszcze nie mam czerwonego, a mogłabym fajnie wyglądać" itd :) Albo nawet "ta dziewczyna ma ładną figurę i porusza się lepiej niż pozostałe".

W końcu rozmowa o bieliźnie między małżonkami, a nawet o innych kobietach, nie jest grzechem czy zgorszeniem, a może pomoże "odczarować" temat dla obu stron?

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Malwina (---.kerbenzen.info)
Data:   2019-09-08 13:17

Dziękuję wszystkim za rady. Niestety, ale bardzo trudno mi oglądać wspólnie z mężem. Zawsze mnie zniechęcało charakterystyczne, głośnie, niejednokrotne przełykanie przez niego śliny podczas wspólnych seansów sportowych czy modowych (co istotne - przy oglądaniu czegokolwiek innego nigdy to nie miało miejsca). To dla mnie naprawdę bardzo przykre. W zasadzie przykre też było, jak inicjował współżycie w przerwie meczu siatkówki kobiet. W konsekwencji od lat nie oglądamy razem. Wczoraj powiedziałam, że według mnie jeśli nawet nie w sposób świadomy, to podświadomie porównuje mnie do tych innych kobiet, co mi się bardzo nie podoba i jest w mojej ocenie przeciwko naszej więzi małżeńskiej. Powiedziałam, że lepiej, gdyby ten czas poświęcił na rozmowę ze mną, na budowanie porozumienia i więzi między nami i również na słuchanie mnie (ostatnio omawialiśmy sprawę prezentu dla mnie - mówiłam konkretnie, jaki kolor i jaki fason, nawet pokazywałam w Internecie, a jednocześnie mówiłam i pokazywałam, co mi się nie podoba; niestety otrzymałam właśnie to, co mi się nie podoba, w kolorze, który mi nie odpowiada, o czym on doskonale wiedział; to było dla mnie po prostu bardzo przykre). Co do porównywania, usłyszałam, że ono istnieje tylko w mojej głowie, że to jakieś urojenia i że powinnam się leczyć. Powiedziałam nadto, że nie dziwię się, że od około dwóch lat ani razu mnie nie skomplementował (!!!) - pewnie kiepsko ze mną w jego oczach w porównaniu z tymi wszystkimi wspaniałościami. Znowu usłyszałam, że chyba powinnam się leczyć. Natomiast ja, w pełni świadomie, aby go wzmacniać, nie szczędzę mężowi komplementów - przynajmniej kilka razy w tygodniu słyszy ode mnie coś dobrego na swój temat. Wcale tego jednak nie odwzajemnia. Nie udało mi się przebić przez ten jego mur. Kiedy ja coś do niego mówię, jest wielce zniecierpliwiony, mam wrażenie że wcale nie słucha. Natomiast o innych kobietach - tych z książek, czy z filmów dokumentalnych - potrafi opowiadać ze szczegółami; pamięta ich wyczyny, daty sukcesów, etc, etc... Tu wykazuje się doskonałą uwagą, pamięcią i zainteresowaniem. Mi podobnego zainteresowania nie okazuje - kiedy zdarzy mi się przykładowo opowiedzieć o jakimś problemie w pracy, on nigdy, ale to dosłownie nigdy sam nie wraca do tematu, nie pyta, czy i jak problem został rozwiązany. Z kolei ja - gdy on mi się zwierzy z jakiegoś problemu, w zasadzie zawsze dopytuję później, co ze sprawą. Co do himalaistek - twierdzi, że interesują go po prostu góry. Bardzo proszę, nie zrozumcie mnie w ten sposób, że ja chcę się tu przedstawić jako ideał - bo nim nie jestem. Nie jestem na pewno idealną żoną. Mam swoje wady. Jednak w zasadzie jestem przekonana, że dla mojego męża, w jego głowie, po prostu nie jestem tą jedyną, odpowiednią, właściwą. To cholernie boli. On takie traktowanie trochę przeniósł z domu rodzinnego. Jego ojciec potrafił powiedzieć, że jego matka nie jest już dla niego kobietą pod żadnym względem (!). Przy jego matce potrafił zachwycać się innymi kobietami. Ja tego z mojego domu rodzinnego nie znam. Mąż przed ślubem miał swoje idolki, kobiety, które podziwiał, fascynował się nimi i zachwycał. Uważam, że utrzymywanie tego rodzaju zainteresowań w małżeństwie, jest przeciw więzi małżeńskiej, dobru własnemu i współmałżonka oraz przeciw dobru rodziny. On twierdzi, że to są po prostu zainteresowania modą, sportem i górami, a ze mną jest coś nie tak. Najpewniej tak. Po prostu nie jestem tą właściwą osobą.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: po prostu (---.eaw.com.pl)
Data:   2019-09-08 16:13

Poczytaj o gaslightingu i broń się jakoś. Szukajcie wsparcia w terapii u psychologów chrześcijańskich. A jak mąż nie chce (jego gaslighting może być przez niego w ogóle nieuświadamiany; najprawdopodobniej mąż po prostu nie radzi sobie sam ze sobą), to Ty szukaj choćby tylko dla siebie. Absolutnie nie zostawaj sama, bez wsparcia. Zobacz np. tu: https://www.spch.pl/oddzialy/

Ciężko...

Zarazem rodzi się we mnie taka myśl, że musi być coś bardzo pozytywnego w tym człowieku. Bo wyszłaś za niego, mimo tak oczywistych i - powiedzmy szczerze - ohydnych jego wad. Ja bym nie wyszła za takiego człowieka. Co takiego w nim jest? Co sprawiło, że dla tego właśnie człowieka zaryzykowałaś calutkie życie? Musi on mieć - oprócz tych strasznych wad - jakieś wyjątkowo dobre cechy. Akoro popchnęły cię aż do małżeństwa. Co to jest?

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-09-08 19:48

Brzydko to wygląda, wygląda jak niezdrowe uzależnienie. Sugerowałabym poszukać pomocy w realu właśnie pod kątem radzenia sobie z uzależnieniami, przez internet będzie trudno. Współczuję, że jesteś tak traktowana i znosiłaś to przez lata.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Malwina (31.13.190.---)
Data:   2019-09-08 20:56

Niestety, te odzywki o zwariowaniu, urojeniach, to stała reakcja obronna mojego męża w sytuacji, gdy zachowa się w sposób, który mnie rani. Choćby fakty były nie wiem, jak oczywiste, on zawsze przedstawia jakąś interpretację, która nie przyszłaby mi do głowy. Potrafi opowiedzieć z nieukrywaną fascynacją liczne szczegóły, daty i wydarzenia z życia modelek, sportsmenek, himalaistek, zachwycać się nimi, ale twierdzi jednocześnie, że ani trochę się nimi nie interesuje, wcale go one nie obchodzą, a wynika to wyłącznie z jego zainteresowania modą, sportem, górami. Takie przykłady mogę zresztą mnożyć. Aktualnie, po moich słowach o negatywnym wpływie jego fascynacji (których kultywowaniu towarzyszy brak jakiegokolwiek zainteresowania moimi uczuciami, problemami) na więź małżeńską i naszą rodzinę, wyniósł się ze wspólnej sypialni i rozłożył sobie koc na podłodze w pokoju córki. Oczywiście modus operandi będzie znowu ten sam - on będzie niesamowicie nieugięty i to finalnie ja go przeproszę, bo inaczej rozpadnie się nasze małżeństwo i rodzina (a mamy dwójkę dzieci). On nigdy nie wyciąga ręki pierwszy, po żadnej kłótni. Zdecydowanie nigdy. Po prostu tego nie robi. Choćby nie wiem co. A jeżeli już zdarzy mu się (czy to w ramach wzajemności, czy to po moich - nierzadko kilkutygodniowych - naleganiach, gdy mówię, że sprawa nie rozejdzie się po kościach, tylko trzeba problem rozwiązać) przeprosić, to okrasza te przeprosiny słowami "Jeżeli cię to uraziło", albo nawet, jak ostatnio "Jeżeli faktycznie tak było" (!!!). Przeprosiny ubogacone słowami "Jeżeli faktycznie tak było" dotyczyły sytuacji, gdy publicznie, przy innych ludziach, ale też przy naszych dzieciach, z zimnym wzrokiem rekina, wymierzając mi karę, powiedział głośno "Ale ty jesteś cała czerwona. Co ty się tak czerwienisz" (samo zaczerwienienie się połączone ze świadomością tego faktu było nieprzyjemne, a on mnie jeszcze dobił; później zaś udawał, że nic się przecież nie stało, a jak już po długim czasie przeprosił, to ze słowami "Jeżeli faktycznie tak było"). Teraz on uważa, że ja mam go przeprosić, bo moimi słowami zburzyłam jego spokój i to ja jestem winna tej niemiłej atmosfery. Wyciągnięcie ręki do zgody przez niego nie wchodzi w grę. A ja mam problem w tej sytuacji z przyjęciem Komunii Św. i z pójściem do spowiedzi - bo przecież należałoby się wpierw pojednać. Tylko czy ja zawsze muszę wybaczać, gdy on nie uznaje swojej winy, nie przeprasza i nie oczekuje przebaczenia? Wykrzyczał mi dzisiaj - "Ja absolutnie nic złego nie zrobiłem!!!".

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-09-08 22:53

Jedna rzecz dotycząca prezentu - to, że mu powiedziałaś, nie oznacza, że doskonale wiedział. Mogło do niego nie dotrzeć, nie słuchał uważnie. Nie bronię go, bo powinien był słuchać. Tylko myślę, że to nie musi być złośliwość, ale brak zainteresowania.
Gdy szerzej wyjasniłaś, to już wiadomo, że to nie jest wyimaginowany problem. Współczuję Ci.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2019-09-09 12:10

Na tym wlasnie polega manipulacja, ze wine przezrzuca sie na kogoś innego. Miej stałego spowiednika, z którym będziesz wyjasniać na bieżąco wątpliwosci; poproś o modlitwę jakieś benedyktynki, karmelitanki czy kamedułki (sa to siostry, ktore mają dużo czasu na modlitwę - modlitwa to jest ich glowna misja - i są w niej bardzo skuteczne) i chodź normalnie do Komunii. Nie mozna przepraszac za cos, czego sie nie zrobilo. I zakończ to. Wlasnie ze wzgledu na dzieci dokonaj separacji i zamieszkajcie gdzie indziej. Nie rozumiem, dlaczego w ogole wyszlas za tego czlowieka. Teraz jednak to nieistotne. Teraz musisz znaleźć równowagę (Ty, nie mąż!). Dzieci nie mogą patrzeć i uczyć sie, jak poniża sie i krzywdzi drugiego czlowieka. To niewychowawcze. A wprowadzenie się męża do pokoju dziecka to juz w ogole nieodpowiedzialne - obciaza się dziecko sprawami ponad sily dziecka. Przy męża problemach z popędami to nawet groźne. Czy teraz w dziecku chce wzbudzic poczucie winy, ze leży na podlodze? Jesli nie ma kontroli nad swoją seksualnością i wypiera ją, nazywając "sportem", albo "górami", to moze również niewlasciwe zachowania wobec corki nazwac "miloscia tatusia". Chron siebie i dzieci i dokonaj separacji. W ten sposob takze jemu pomozesz. Bo tylko jak zostanie sam i nie bedzie mial adresata do swoich manipulacji, moze zaczac myslec wreszcie o sobie w kontekście winy. A nawet jak nie, to trudno. Kazdy odpowiedzialny jest za siebie. Najwazniejsze teraz, by chronic siebie i dzieci, a potem psychoterapia (polecam Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich), zebys nabrala sil i na nowo ustawila sobie sumienie - bo Twoje sumienie jest chore. Obarczasz się nie swoimi grzechami. Jestescie wszyscy bardzo skrzywdzeni przez niego i te rany psychiczne nie zagoja sie same. Jakie dzieci maja zalozyc w przyszlosci rodziny, jak beda mialy taki wzorzec relacji? W tym zakresie trzeba je radykalnie chronic.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: antonima (194.99.105.---)
Data:   2019-09-09 16:54

Co to znaczy "wymierzając mi karę"? Im dłużej Cię czytam, tym bardziej nabieram przekonania, że trwasz w związku przemocowym i tak zinternalizowałaś patologiczne zachowania Twojego męża, że traktujesz je jak coś normalnego (albo prawie). Inicjalny problem, czyli fascynacja modelkami i sportsmenkami, to tak zwany "pikuś" w porównaniu z tym, co teraz wyłazi spod powierzchni.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-09-09 19:12

"Inicjalny problem, czyli fascynacja modelkami i sportsmenkami, to tak zwany "pikuś"".

Niekoniecznie "pikuś". Skoro dla męża Malwiny oglądnie meczu siatkówki kobiet stanowi erotyczną podnietę, po której próbuje (próbował) inicjować seks z żoną, to nie da się wykluczyć u niego mocno zakorzenionych zaburzeń seksualnych, mających początek jeszcze przed ślubem ("Mąż przed ślubem miał swoje idolki, kobiety, które podziwiał, fascynował się nimi i zachwycał"). Co się dzieje w jego głowie, wie tylko on, ale Malwina wyraźnie dostrzega niepokojące zewnętrzne oznaki tych jego specyficznych fascynacji ("Zawsze mnie zniechęcało charakterystyczne, głośnie, niejednokrotne przełykanie przez niego śliny podczas wspólnych seansów sportowych czy modowych (co istotne - przy oglądaniu czegokolwiek innego nigdy to nie miało miejsca)").

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Estera (---.146.38.131.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-09-09 23:16

Malwina, idź na terapię. Jesteś ofiarą przemocy. Trzeba, żebyś podbudowała swoje poczucie wartości, wzmocniła pewność siebie.
Nie musisz za każdym razem przepraszać. Masz prawo do swoich uczuć, masz prawo wyrazić własne zdanie, masz prawo czuć się zraniona. To nie jest grzech. A pojednania muszą chcieć obie strony. Tylko wtedy ma sens.
Sugerowałbym w miarę możliwości nagrywać męża. Będziesz miała dowody jego zachowania przeciwko jego słowom.
Psycholog jest w każdej poradni zdrowia psychicznego, poradni uzależnień itp. Możesz też umówić się na wizytę on line (znaczy rozmawiasz z psychologiem przez np. skype)

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2019-09-12 16:41

Co jeszcze moge doradzić to modlitwę gorliwą za męża, o jego nawrócenie.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: B. (---.191.102.25.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2019-09-15 02:13

Malwina, a jak wygląda Wasze życie religijne?
Gdyby mąż bardzo kochał Boga i Jego Prawa, to przejmowałby się też słowami Jezusa, które zacytował ksiądz Moderator: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" Mt 5,28.
Być może to jest wyzwanie dla Waszej rodziny - pogłębienie życia religijnego (coniedzielne Msze Św,. częsta spowiedź i Komunia Św., może wspólne pielgrzymki czy rekolekcje).
Pozdrawiam.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Malwina (83.143.245.---)
Data:   2019-09-16 17:20

Jeżeli chodzi o życie religijne - mąż przed poznaniem mnie nie praktykował od kilkunastu lat. Później to się zmieniło. Chodzi do spowiedzi i przyjmuje Komunię Św., ale czasami mam wrażenie, że nie powinien jej przyjąć. Nawet mu to sygnalizowałam, jednak to jak rzucanie grochem o ścianę. On nie uważa, żeby zrobił cokolwiek złego. Nadal jest wściekły na mnie, że zburzyłam jego "święty spokój". Nawyzywał mnie strasznie - przyznaję, że jeszcze nigdy nikt nie kierował pod moim adresem takich słów (jak sobie o tym pomyślę, łzy same cisną mi się na oczy), ale ani myśli przeprosić. Ja muszę przeprosić jego. On nigdy nie przeprasza pierwszy, a jeśli już w ogóle przeprasza, to ze słowami, o których pisałam powyżej. Cały czas wyciera sobie buzię dziećmi, ich dobrem, ale nie jest w stanie pojednać się dla dobra dzieci (oczywiście wiem, że należałoby to zrobić dla małżeństwa, dla nas, a w konsekwencji i dzieciom będzie lepiej, ale on, choć cały czas uważa się za najlepszego ojca na świecie, nawet dla dobra dzieci się nie ugnie). On jest niezwykle wytrwały w złym, nieugięty, wręcz mocarny. A moją godność zdeptał doszczętnie. Jak sobie pomyślę, że to znowu ja mam przepraszać za to, że chciałam uzdrowić naszą relację, że - jako żona - domagałam się, żeby po prostu mnie kochał i mi tę miłość okazywał i żeby zaniechał praktyk, które godzą w naszą relację, a w konsekwencji i w dobro rodziny, w tym dzieci, to już chyba wolę zasnąć i się nie obudzić. Ja już tak dłużej nie mogę. On jest silny psychicznie, a ja słaba. Choćby nie wiem co, zawsze ja jestem winna i zawsze ja muszę przeprosić i wyciągnąć rękę do zgody, bo jak nie, to małżeństwo się rozpadnie. Ja nie widzę w nim ani krzty dobrej woli, chęci zrozumienia mnie, uznania swojej winy (na to absolutnie nie ma co liczyć). Poza naprawdę grubymi wyzwiskami powiedział mi, gdy naświetlałam mu po raz kolejny problem, że jestem śmieszna. Zauważyłam też, w stosunku do jego zachowania przy poprzednich nieporozumieniach, że teraz jest zdecydowanie twardszy, bardziej zawzięty. Bez żenady mnie wyzywa, twierdzi, że nie rozumie, o co mi w ogóle chodzi, nazywa śmieszną i naśmiewa się ze mnie. Stale pokazuje, że jak chcę, aby było dobrze, to ja muszę się postarać - przeprosić i uznać swoją winę - bo on tego nie zrobi. Również to mnie niesamowicie boli. Sam ten fakt, bo świadczy o braku miłości.

Z tym przyjmowaniem przez męża Komunii Św. w sytuacji, kiedy ja mam wątpliwości, czy powinien przystąpić do tego sakramentu, oczywiście nie chodzi mi o sytuacje, gdy jest bezpośrednio po spowiedzi.
Z tym przeproszeniem - ja jestem w pułapce. Ja czuję, że ja już nie mogę więcej wyciągać pierwsza ręki do zgody w tego typu sytuacjach. On wtedy łaskawie godzi się na to, żeby była zgoda. Oczywiście, co straszne, bez żadnej rozmowy o tym, co było, jak to wyeliminować, jak zapobiegać, bez żadnego dążenia do uzdrowienia sytuacji, bez żadnej poprawy. Wszystko ma się rozejść po kościach. Ale to się nie rozchodzi po kościach - we mnie to wciąż tkwi, tak długo, jak długo sprawa nie zostanie załatwiona. I narasta ból. Rzecz jasna nie mogę wracać do tematu, bo znowu będzie piekło i to dopóty, dopóki go nie przeproszę, nie uznam przed nim swojej winy. Wyciągnięcie znowu przeze mnie ręki do zgody niestety, o czym się przekonałam, jeszcze bardziej go umocni - do złego, do wdeptywania mnie w ziemię. Już mnie w szkole nauczycielka pytała, czemu córka jest taka smutna, nieobecna, etc. Ja wiem - to przez sytuację w domu. A człowiek mieniący się najwspanialszym ojcem na świecie, pomimo że mu o tym powiedziałam, jedynie mnie od tego czasu nawyzywał kolejnymi, nowymi epitetami. Może jednak powinnam się znowu przed nim upokorzyć? Może tak będzie po chrześcijańsku? Ja już nie mogę (może sobie wyobrażacie, co kryje się w tych słowach). Chciałabym krzyczeć (skończyłoby się to oczywiście nazwaniem mnie przez niego wariatką i stwierdzeniami w stylu, że zrobiłam mu wstyd przed sąsiadami). Już naprawdę, naprawdę nie mogę. Tylko płakać jeszcze mogę.

Ponadto podesłałam mężowi linki do filmików - mini wykładów księdza dra Marka Dziewieckiego o małżeństwie, o przysiędze małżeńskiej i o miłości między małżonkami (polecam każdemu - czy to w małżeństwie, czy w narzeczeństwie). Podesłałam mu też linki do artykułów o miłości małżeńskiej, małżeństwie, o więzi małżeńskiej na www.stowarzyszeniefidesetratio.pl - autorstwa przykładowo dr Wandy Półtawskiej ("Miłość małżeńska jako zadanie całego życia"). W reakcji na powyższe sięgnął po książkę sensacyjną. Co więcej - wziął ją dzisiaj na drogę do pracy i z pracy, żeby sobie poczytać w autobusie. Czuję się przy nim całkowicie zeszmacona, upodlona, wdeptana w ziemię, zniszczona. Jeśli to znowu ja go przeproszę, to już chyba mnie nie będzie (choć może to właśnie właściwa postawa chrześcijańska?). I mogę wówczas brać na siebie winę in blanco na poczet wszelkich przyszłych nieporozumień, a on będzie rósł w przekonaniu o swojej dominującej pozycji w małżeństwie, oraz o mojej słabości i braku wartości.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-09-16 18:15

"Stale pokazuje, że jak chcę, aby było dobrze, to ja muszę się postarać - przeprosić i uznać swoją winę - bo on tego nie zrobi."

Malwino, nie ma sensu ciąg, w którym Ty przepraszasz i przepraszasz, i przepraszasz dla świętego spokoju, dla "dobra rodziny", pod naciskiem przemocy psychicznej.
Nie przepraszaj, skoro nie zawiniłaś.
Nie dawaj satysfakcji z sukcesu: z tego, że się podporządkowałaś. To nie jest dobre, dawać przemocowcowi satysfakcję z bycia przepraszanym, z przyznania się żony do winy.

Z tej relacji być może trzeba będzie wyjść w stronę czasowej separacji.
A na pewno trzeba się nauczyć reakcji, radzenia sobie wewnętrznego, by Cię to tak nie niszczyło - ale kierunek: terapia już Ci podpowiadano.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2019-09-16 18:33

Czytaj:
https://mojedwieglowy.pl/czy-nie-powinnam-wytrwac-dla-dziecka/

A także pozostałe pytania - i odpowiedzi na nie:
https://mojedwieglowy.pl/przemoc/pytania-i-odpowiedzi/

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Lola (---.pool85-51-119.dynamic.orange.es)
Data:   2019-09-16 19:21

Do sklepu VS go zabierz i niech Ci kupi 3 komplety bielizny, pozniej do sklepu Armaniego i tez niech placi. Jak zacznie narzekac to powiedz, ze Ty tez sie zainteresowalas moda (i to dzieki niemu!). A jak lubi sport to idz z nim pobiegac, albo niech zakupy nosi bo to dobre na muskuly. W jego zainteresowaniach nie widze nic zlego, ale Jesli Tobie przeszkadzaja to powinien je ograniczyc, tym bardziej że za ambitne nie mozna ich uznac.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-09-17 00:39

Malwino, jesteś ofiarą przemocy. JESTEŚ OFIARĄ PRZEMOCY.

Szukaj pomocy w realu, u specjalistów. KONIECZNIE. Zgłoś się jak najszybciej do psychologa. Przez internet nie dasz rady sobie pomóc. To jest zbyt poważna sprawa. Z psychologiem będziesz też mogła porozmawiać o swoich obawach dotyczących dzieci.

Moja koleżanka przechodziła przez podobne problemy. Mąż stopniowo urządzał jej pranie mózgu, a ona po jakimś czasie była tak totalnie skołowana, że nie umiała odróżnić dobra od zła. Dla "dobra" małżeństwa coraz bardziej ulegała mężowi, niszcząc przy tym siebie. Tak naprawdę jej uległość nie naprawiała niczego, przemoc się tylko nasilała, a małżeństwo sypało. Dopiero psycholog, do którego w końcu poszła, pomógł jej zrozumieć, co się w tej jej małżeńskiej relacji dzieje. Uświadomił jej pewne mechanizmy, z których wcześniej nie zdawała sobie sprawy. To jej dodało sił do podjęcia stanowczych kroków i ostatecznego wyzwolenia się. Uzyskała też orzeczenie o nieważności małżeństwa.
Wyzwalanie się proste nie było. Mąż dosłownie szalał (nigdy nie dopuścił się nawet najmniejszej przemocy fizycznej), kiedy zaczęła mu się wymykać z rąk (zdecydowała się w końcu na separację). Próbował ją też odzyskać, okazując jej szacunek. Ale nie ugięła się. Zdawała sobie sprawę, że zaburzona osobowość męża (specjaliści postawili diagnozę, którą wyśmiał) nie rokuje dobrze.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: podobna (---.play-internet.pl)
Data:   2019-09-17 07:12

Przeszłam przez to samo. Dotarłam do momentu, w którym pocieszałam się już tylko konferencjami o cierpieniu-wmawiałam sobie, że życie jest krótkie i przetrwam. W pewnym momencie dotarłam do granicy - własnej wytrzymałości. Dziś chodzę na terapię, jestem w trakcie orzekania nieważności małżeństwa. Mąż obwinia mnie nadal o sytuację, wszyscy specjaliści orzekli u niego zaburzenie osobowości. Twoje dzieci cierpią. Poszukaj pomocy na zewnątrz - to pierwszy krok, spojrzeć oczami innych na sytuację. Dobrze, że tu jesteś - zrob kolejny krok w kierunku ratowania życia - swojego i dzieci.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: MM (---.play-internet.pl)
Data:   2019-09-17 10:01

Kategorycznie niech nie sypia w pokoju córki. Jeśli ma pragnienie spać na kocu to niech sobie idzie do kuchni czy przedpokoju, ale z pokoju córki go wyrzuć, niech jej nie przeszkadza.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Malwina (31.13.190.---)
Data:   2019-09-17 19:11

Już nie śpi w pokoju córki. Nie pozwoliłam. Mi zależy na małżeństwie. Na tym, aby nasze małżeństwo było wyjątkowe. Na tym, aby więź między nami była szczególna. Na tym, abyśmy codziennie, pomimo codziennych trudów, wbrew nim, okazywali sobie miłość. Na tym, abyśmy tę miłość pielęgnowali, dbali o nią, rozwijali ją. Ale do tego on musiały mnie kochać. Musiałby podjąć decyzję, że będzie kochał. Podjąć i realizować. Walczyć codziennie, z wzajemnością, o naszą miłość i o mnie. Jednak z jego strony jest to niestety jakaś gra, walka, wojna, a małżeństwo to jakiś formalny układ, którego należyte funkcjonowanie wcale nie wymaga wzajemnej miłości, szacunku, chęci czynienia dobra dla współmałżonka, wzmacniania go, wspierania, wsłuchiwania się, współodczuwania z nim, wspólnego dążenia do świętości, pragnienia zobaczenia współmałżonka świętym, dopomożenia mu, by był "najlepszą wersją samego siebie", by miał siłę do codziennego zmagania się z rzeczywistością. Brzmi naiwnie? Do tego jesteśmy powołani, a skoro Bóg tak, chciał, to z Jego pomocą jest to możliwe. Wszakże w tym celu oboje małżonkowie musieliby chcieć. Nie zaś okazywać totalną obojętność, która przecież poprzedza rozstanie. Nie zaś wdeptywać współmałżonka w ziemię, zamykać się na niego, lekceważyć, nie szanować, nawet nie chcieć wykazać się wobec niego empatią...

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2019-09-17 23:49

Tak, z pomocą Boga wszystko jest możliwe... ale Bóg ma jedną zasadę, od ktorej nigdy nie odstąpi: szacunek dla wolnej woli człowieka. Jesli mąż nie zechce się zmienić, Bóg go na siłę nie zmieni - choćbyś Ty wypruła wszystkie flaki. Owszem, Bog może dzięki naszej modlitwie pomnożyć łaski, aby danemu człowiekowi ułatwić podjęcie wlasciwej decyzji. Ale nadal człowiek ten ma wolną wolę w tym, czy zechce te łaski przyjąc.

Czym są łaski? Tu się możesz zdziwić. Np. łaską jest cierpienie. Separacja najpewniej bedzie cierpieniem dla Twojego męża. Tym samym - jeśli będzie podjęta przez Ciebie z myślą m.in. o jego dobru, i polączona z Twoją za niego modlitwą - może stać się łaską, która pozwoli mężowi zobaczyć swój grzech.
Łaska dla grzesznika to często cierpienie... Mówi o tym Jezus świętej Faustynie:
"Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia (!), przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje [tak, tu użyto słowa "łaski"], poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną" (Dz 1728).
Rozumiesz? W tym przypadku spełnianie życzeń grzesznika okazuje się brakiem łaski Bożej!

Mąż musi zobaczyć, że zabrnal za daleko, że nie tędy droga - i że nie wrócisz, poki nie podejmiecie terapii małżeńskiej, a on - dodatkowo - terapii indywidualnej swojej osobowości.

Na przykładzie trochę innego problemu, niż Wasz... Taki alkoholik... póki go pijanego obmywają i kładą w czystej poscieli, nie dostrzeże w ogole swojego problemu. Dopiero, jak obudzi sie we własnych wymiocinach na wycieraczce, to zauwazy do czego doszedł. I wtedy jest szansa, ze pod wpływem tego wstrząsu zacznie się leczyc. Takie właśnie są wytyczne terapii uzależnień. Poczytaj o wspólnocie Cenacolo, dla narkomanów. Wspolnota prowadzona przez wspaniałą zakonnicę. Pierwszym krokiem jest - uważaj! - wyrzucenie uzależnionego z domu.

Poza wszystkim odpowiedz też sobie na pytanie, czy ratowanie małżeństwa w takim rozumieniu ratowania, jak Twoje; czy takie ratowanie małżeństwa, kosztem zabierania dzieciństwa dzieciom oraz kosztem fundowania im w przyszłości podobnych zwiazkow (wchodzimy w relacje, jakie znamy z dzieciństwa), nie jest czasem okrutne i niesprawiedliwe wobec tych dzieci... Tego na pewno nie chce dla nich Bóg.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Magda (---.hsi10.unitymediagroup.de)
Data:   2019-09-18 08:58

Ciężko mi doczytać do końca, bo co chwilę piszesz, że musisz przepraszać. Dlaczego tak Ci się wydaje? Poczucie winy to główne narzędzie przemocowców - tak się zmusza ofiarę do posłuszeństwa. Samej będzie ciężko z tego wyjść, przydałaby się profesjonalna pomoc. Czy chcesz, żeby zwiazki Twoich dzieci wygladały tak, jak Twój? Co byś doradziła swojej córce, gdyby miała takiego męża? (bardzo prawdopodobne, że to kwestia czasu, często powielamy wzory rodziny).

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-09-18 20:40

Malwino, rozumiem, że dla Ciebie trudne jest, że nie spełniają się Twoje marzenia o szczęśliwej rodzinie. To też element Twojego cierpienia. Może też dlatego nie chcesz myśleć o separacji, bo widzisz to jako koniec tych marzeń. Ale ta sytuacja jest chora i koniecznie z niej uciekaj.

 Re: Męża interesują modelki i sportsmenki w TV i w książkach.
Autor: B. (---.191.83.55.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2019-09-19 04:47

"domagałam się, żeby po prostu mnie kochał i mi tę miłość okazywał"
Malwino, "domagałam się" to chyba niewłaściwe słowo (i podejście).

"25 słowom twoim spraw wagę i ciężarki, a ustom drzwi i zasuwę!" Syr 28,25

Myślę, że nie poradzisz sobie sama. Może jakieś wspólne rekolekcje małżeńskie? Np.
https://spotkaniamalzenskie.pl/
Serdecznie pozdrawiam.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: