logo
Poniedziałek, 23 września 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Aga (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-09-06 23:33

Boli mnie serce. Nie wiem czy to jest moje odczucia czy diabeł mnie zwodzi. Mam dwie dorosłe córki, które wychowywałam z mężem w duchu nauki chrześcijańskiej. Była codziennie wieczorem modlitwa, msze święte, wspólnota. Obie odeszły od kościoła. Od Jezusa. Jedna z nich nawet nie uczestniczy w niedzielnej mszy świętej. Odbieramy to z mężem jako osobistą porażkę. Co było nie tak? Były teraz prośby, groźby łzy i ciągłe upominanie. Stanęło na tym, że z jedną straciłam kontakt i wyprowadziła się do chłopaka a druga wynajęła mieszkanie z chłopakiem. Nie życzę nikomu tego bólu jaki teraz przeżywam. Modlę się gorąco, ciągle płaczę i nie wiem czy to nie jest już jakaś depresja. Co robić? Kocham dzieci i Jezusa. Czuję, że je tracę. Boję się że jeśli oddalimy się od siebie to nie będzie szans na normalne relacje. A co z nauką Chrystusa? Strasznie to wszystko trudne.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Cz (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2019-09-07 01:23

Droga Pani Agnieszko,

odpowiem z perspektywy dwudziestokilkuletniej osoby, która miała długi moment w swoim życiu, że chodziła na Msze Święte, ale z obowiązku i była tam raczej tylko ciałem. Ja co prawda nie odeszłam od Kościoła, ale jednak moje życie duchowe było w rozsypce.

Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, to znaczy to odejście czy obojętność religijna musi z czegoś wynikać. Przyczyny mogą być różne, ale ja się skupię na tzw. furtkach dostępu złego ducha, bo to jest temat, o którym wiele się nie mówi. Zakładam, że Pani córki są w wieku podobnym do mojego, a przez to miałyśmy kontakt z podobnymi bajkami, gazetkami, książkami, zabawkami, muzyką i popkulturą ogólnie. Treści te są przesiąknięte new age, okultyzmem, spirytyzmem czy satanizmem. I nawet jeśli traktuje się te rzeczy jako zabawę czy "zwykłą" lekturę, to jednak to ma realny wpływ na nasze duchowe życie, a diabeł zaatakuje wtedy, kiedy jest się najsłabszym, a nie od razu. Tak więc na przykład jest pytanie, jakimi treściami karmiły się Pani córki od dzieciństwa: czy był to np. "Witch", "Winx", "Harry Potter", różne japońskie bajki (np. "Sailor Moon") czy manga, różne książki fantasy, "Zmierzch" i inne książki o wampirach (wampiryzm jest powiązany z satanizmem) itd.? I obawiam się, że Pani sama może na to pytanie umieć odpowiedzieć, bo rodzice nie wiedzą wszystkiego, co czytają czy robią ich dzieci. Dalej jest np. pytanie, czy Pani córki były leczone homeopatią, innymi "tradycyjnymi" metodami leczenia, np. medycyna chińska, tybetańska itd., biorezonans, biofeedback; jakich kosmetyków używają - np. Weleda i Dr. Hauschka to kosmetyki i leki bazujące na antropozofii (ezoteryzm), Korres to kosmetyki homeopatyczne, a poza tym w sklepach jest też sporo kosmetyków ajurwedyjskich. Jaką biżuterię noszą - jest sporo okultystycznych i/lub bałwochwalczych znaków jako biżuteria, np. pierścień altantów lub zawieszki przedstawiające symbol nieskończoności, koniczynę czterolistną, krzyż Nerona, błyskawicę? Wymieniłam tylko poszczególne rzeczy, polecam się zapoznać z szczegółowymi pytaniami np. na tych stronach: http://newage.pingwin.waw.pl/dokumenty/ks.dr.Sawa-Zagrozenia.pdf oraz http://www.wduchuswietym.com/2016-02-04-02-04-03/lista-zagrozen-duchowych i w sumie to nie dotyczy tylko córek, ale również Pani i męża.

Jest też kwestia muzyki, wiele zespołów rockowych i metalowych - wymienieni w linku podanym powyżej, ale też wykonawcy muzyki popularnej np. Lady Gaga, Madonna czy Katy Perry (https://www.pch24.pl/artysci-ksiecia-ciemnosci,32131,i.html) promują satanistyczne treści w swoich piosenkach. I słuchając tej muzyki regularnie, karmiąc się nią a nawet podśpiewując sobie fragmenty tych piosenek pod nosem, wcześniej czy później diabeł zaatakuje bo dajemy mu dostęp do siebie. I

Oprócz tego jest sprawa relacji między rodzicami a dziećmi (i rodziców między sobą, bo dzieci się kształtują patrząc na relację rodziców) i ewentualne poranienia w tym kontekście. To trudny temat, ale trzeba to w którymś momencie życia przerobić. Jest też pytanie, czy np. córki były chciane, czy płeć ich była chciana przez Panią, ale i przez męża. O tym wiele mówi ks. Glas w swoich filmikach, tu przykładowo jeden z nich: https://www.youtube.com/watch?v=IyVP6dbpl0w&list=PLzPO7sDnU3EOeq_GLM_S47_QRcTSxT80r&index=2

Wydaje mi się, że łzy i Pani groźby tu niewiele dadzą, bo przypuszczam, że córki chcą być samodzielne i żyć po swojemu. Na pewno trzeba się za nie modlić, co np. czyniła św. Monika przez wiele lat za św. Augustyna. Polecam się też zapoznać z Krucjatą Eucharystyczną (https://domnaskale.home.pl/krucjata-eucharystyczna) oraz z Nowenną Pompejańską, Nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły i Nowenną do Najdroższej Krwi Chrystusa (https://opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/swiadectwo_egzorcysty_14.html).

Córki szukają szczęścia - szukają w złym miejscu czyniąc grzeszne rzeczy, jednak proszę pamiętać, że Bóg jest Wszechmogący i wierzę, że modlitwa matki zostanie wysłuchana.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-09-07 04:06

Aga, popadanie w rozpacz, depresję to niedobra droga. Otwierasz furtkę złemu, by siał w Twojej duszy zwątpienie.
Oddalenie córek od Boga zabrnęło tak daleko, że w tej chwili uporczywe napominanie może wręcz pogarszać sprawę, będą się coraz bardziej zapiekały.
To jest czas kiedy iszczą się ewangeliczne słowa:

" 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. 39 Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je." Mt 10

"Czuję, że je tracę"
Zweryfikujcie z mężem co w waszym zachowaniu doprowadziło do oddalenia córek od was, do tak drastycznej formy jak utrata kontaktu. Groźby, upominanie, ale czy nie było w tym intencji zawłaszczenia ich życia?
Kochasz swoje córki i nie dziwi, że cierpisz kiedy same czynią sobie krzywdę.
Aga, to czas dawania Twojego świadectwa ale też Twojej próby wiary i ufności.
Przede wszystkim uporządkuj swoją relację z Bogiem. To nie Ty zbawiasz, Zbawcą jest Bóg i w Jego mocy jest uzdrowienie dusz córek. Dopóki nie przyjmiesz tego z najgłębszą ufnością, dopóty będziesz płakała, rozpaczała, popadała w depresję. A taki stan Twojej duszy to brak ufności pokazuje, że to z córek uczyniłaś bożka. Aga, pomedytuj głęboko na słowami Ewangelii, którą podałam. Jak będziesz miała trudność w samodzielnej interpretacji, sięgnij do komentarzy, poproś kapłana o pomoc w zrozumieniu tego Słowa. A jak już zrozumiesz, idź przed Najświętszy Sakrament i zjednocz się z Chrystusem kontemplując słowa:
" I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. 39 Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je." Mt 10

Aga, myślę że w tak trudnym czasie pomocne może być stałe towarzyszenie duszpasterskie - spowiednik, kierownik duchowy.
Nie ustawaj w modlitwie o wypełnienie Bożej woli w życiu córek, o siłę i ukojenie dla siebie i męża. Zamawiaj Msze święte, w Eucharystii jest największa moc.
Otrzyj łzy, choć one będą pewnie wracały. Córki są dorosłe, będą zakladały rodziny, pojawią się dzieci i jeszcze wiele bólu możesz doświadczyć przy tych okazjach.
Kochaj córki, takimi jakie są. Spróbuj poukładać dobre relacje z nimi, Chwilowo wycofaj się z jawnego napominania, noś je w sercu. Zaniechaj gróźb i upominania. Pan Bóg zna pragnienia Twojego serca. Jak powrócicie do serdecznych kontaktów, możesz dawać delikatne sygnały ale bez pouczania, raczej przez własne świadectwo łask, które otrzymujesz, delikatne zachęty. Jak będziesz czuła się na siłach, możesz z czasem próbować rozmawiać z córkami o Bogu w oparciu o Ewangelię ale nie w sposób nakazowy, wywieranie presji.
Córki są dorosłe, wolne w wyborach życiowych. Pozwól im dojrzeć i iść drogą wyznaczoną dla nich.

"Odbieramy to z mężem jako osobistą porażkę."
Oddaj to Jezusowi Miłosiernemu w Sakramencie pokuty i pojednania i zamknij nie zadręczając się. Jeszcze raz wrócę do pierwszych zdań. Każde zwątpienie, rozpacz, uporczywe obwinianie się daje dostęp złemu do Twojej duszy.
Poznaj patronki, za wstawiennictwem których możesz prosić o łaskę nawrócenia św. Monikę, św. Ritę. Może poznanie drogi modlitwy jaką przeszły, jak bardzo zawierzyły Bogu, pozwoli Ci spojrzeć dalej niż Twój osobisty ból serca.
Aga, nie ponaglaj Pana Boga. Wołaj z głębi serca Jezu ufam Tobie.

Przytulam Cię serdecznie i razem z Tobą modlę się słowami Jezu, Ty się tym zajmij.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2019-09-07 16:23

Myślę, że czas odciąć pępowinę. Córki są dorosłe i same podejmują decyzje. Twoja reakcja świadczy o tym, że ciągle chcesz decydować za nie - paradoksalnie to może być jedna z przyczyn ich odejścia.
Piszesz, że były "prośby, groźby łzy i ciągłe upominanie" - ok, prosić można. Ale cała reszta... Z jednej strony to próba wymuszenia na kimś zrobienia tego, co TY chcesz, a z drugiej... groźby, łzy i ciągłe upominanie to słaba droga na pokazanie komuś Boga, który jest Miłością. Modlitwa, zachęcanie, świadectwo życia i zaufania Bogu - może warto iść w tę stronę.
Sugeruję też pomyśleć o tym, co ze strony Twojej i męża mogło spowodować zerwanie kontaktu przez córkę. Takich decyzji nie podejmuje się bez powodu.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Malgosi3 (---.30.50.174.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-09-07 22:18

Kazde odejście od Kościoła jest powodowane przez coś niedobrego. Córki mogły być zaangażowane religijnie i iść w tym kierunku, a zlo podstawiło zaporę i czymś zwabiło .
Pytanie tylko: czym? Gdy to Aga odkryjesz wtedy będzie łatwiej modlic sie o uwolnienie, bo pozna sie wroga.

Piękne to świadectwo, że obchodzi Cię życie duchowe córek i tak mocno przezywasz ich odejście od Kościoła. Nadal módl się za córki. Proponuję Różaniec. Wyobraź sobie, że każde Zdrowas Maryjo jest strzałą we wroga, który skusił córki.
Módl sie z wiarą i ze spokojem. Nie mozna tego ignorować - bo gdy się z tym nic nie robi-zło może się rozrosnąć i potem ciężej to wykorzenić.
Najwiecej światła da Duch Święty. Zapytaj Go pokornie np. w koronie, On natchnie co robić, da Radę.
Życzę Ci powrotu córek do Kościoła.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: m (---.unknown.vectranet.pl)
Data:   2019-09-07 22:31

Posłuchaj tych wypowiedzi a znajdziesz /mam taką nadzieję/ odpowiedź na swoje pytania :

Moje dzieci żyją bez ślubu... [Q&A#1] - o. Remigiusz Recław SJ
https://www.youtube.com/watch?v=uifMYvUuzKE

Moje dzieci żyją bez ślubu... cz. 2 [Q&A#4] - o. Remigiusz Recław SJ
https://www.youtube.com/watch?v=Qpf1a72G8lE

Co zrobić, żeby dziecko wróciło na drogę wiary? [Q&A#106] Remigiusz Recław SJ
https://www.youtube.com/watch?v=WiUGa40-T5M

Gdy dorastające dzieci odchodzą od wiary | abp Grzegorz Ryś
https://www.youtube.com/watch?v=4N9cLnd-DZQ

Gdy dorastające dzieci odchodzą od wiary | Pytania i odpowiedzi
https://www.youtube.com/watch?v=4my_IBHwlUk

Jak ewangelizować rodzinę? [Q&A#63] Remigiusz Recław SJ
https://www.youtube.com/watch?v=QFn9nusAnA0

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: grześnica (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2019-09-07 22:46

Droga Ago,
Po ludzku mówiąc nie możesz zrobić nic, aby zmusić swoje dorosłe córki do powrotu do Boga, Musisz jak najszybciej naprawić relacje z nimi, tak, aby czuły, że są kochane.
Po Bożemu zrobisz bardzo dużo, modląc się za nie na różańcu, do św. Moniki itd. Musisz również zaufać Bogu, że córki się nawrócą, To może trwać bardzo długo, Nawet możesz nie doczekać tego w swoim życiu, ale Ty nigdy nie trać nadziei ufając Bogu. Staraj się być najlepszą katoliczką, aby córki widziały w Tobie Miłość Bożą.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-09-07 23:02

"Odbieramy to z mężem jako osobistą porażkę. Co było nie tak?".

Prawdopodobnie jesteście przekonani, że istnieją metody wychowawcze, które w 100% gwarantują sukces. A takich nie ma. Wychowanie dziecka zawsze obarczone jest ryzykiem, że nie wybierze ono wszystkich wartości, jakie starali mu się wpoić rodzice, że przyjmie tylko niektóre, a inne odrzuci. Tak może się stać nawet wtedy, gdy rodzice w pełni żyją tym, czego swoje dzieci uczą. Niemało jest takich przypadków.

Gdyby dzieci przejmowały wszystko co złe od rodziców - jak niektórzy uważają - nie byłoby sytuacji, że dziecko niewierzących jest wierzące, lub dziecko letnich katolików jest katolikiem gorliwym. A tak przecież też bywa.

Gdyby Wasze dzieci dokonywały życiowych wyborów zgodnie z Waszymi oczekiwaniami, to zapewne - przy obecnym podejściu do wychowania - bylibyście przekonani, że to w pełni Wasza zasługa. Możliwe, że bylibyście skłonni do pochopnych osądów innych rodziców, których dzieci pobłądziły w życiu, albo groziłoby Wam popadnięcie w pychę z powodu "waszych" sukcesów wychowawczych. Podziękujcie Panu Bogu, że dopuszczając tę Waszą "osobistą" porażkę, przed taką postawą Was chroni.

Zamiast zadręczać się pytaniem "co było nie tak" (w wychowaniu), że dzieci odeszły od Boga, skupcie się teraz na odbudowywaniu dobrych relacji z nimi. Pamiętajcie, że "groźby łzy i ciągłe upominanie" z pewnością temu nie służą. Starajcie się pokazać dzieciom, że je naprawdę kochacie (to wcale nie oznacza akceptacji ich złych wyborów). Bądźcie cierpliwi, to może potrwać.

Obecną sytuację potraktujcie jako życiowe wyzwanie, a nie porażkę. Jako okazję do uczenia się miłości. Macie podwyższoną poprzeczkę. Bo łatwiej jest kochać dzieci, które spełniają oczekiwania rodziców, trudniej te, które rodziców zawiodły. Ale z Bożą pomocą taka trudna a zarazem mądra miłość też jest możliwa.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Robson (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2019-09-11 08:23

> Były teraz prośby, groźby łzy i ciągłe upominanie.

Oj, znam to, znam. Przez lata (powody nieistotne) nie przystępowałem do sakramentów to droga moja Mama (niech Bóg jej błogosławi, bo mnie to do dzisiaj wstrząsa jak sobie przypomnę) wyjechała do mnie z tekstem typu: "a co ci szkodzi DLA MNIE pójść do tej spowiedzi i komunii nie musisz przecież KSIĘDZU wszystkiego mówić".

No cud po prostu że przy takiej rodzicielskiej trosce nie zostałem synem marnotrawnym do dzisiaj.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: Asia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-09-12 18:39

Mamy znajomych, którzy mają czworo dzieci (już dorosłych). Znajomi bardzo wierzący, rekolekcje, modlitwy, msza święta to u nich codzienność, oboje też są we wspólnocie. Bardzo się starali wychować dzieci w wierze, ale niestety z czworga dzieci tylko najstarszy syn jest praktykującym katolikiem, reszta odeszła od kościoła. Nie mieszkają z nimi, żyją po swojemu podobnie jak twoje córki. Dla nich, osób wierzących to duży ból. Czasem zastanawiałam się, że może bardzo zanurzeni w życie religijne za mało czasu poświęcali dzieciom, wierząc, że przykład rodziców pociągnie też dzieci w tym kierunku. Otóż nie zawsze tak jest, czasem dzieci mogą mieć... przesyt. Dobrze by było odbudować relacje z córkami, nie zwracać im ciągle uwagi, że odeszły od Boga, bo skutek będzie odwrotny. Wiem, że to trudne, ale spróbować zaakceptować sytuację, inaczej ich nie odzyskasz. I oczywiście modlić się za nie, pomódl się do ich Anioła Stróża, być może kiedyś zrozumieją, że wiara to ogromny dar a Pan Bóg miłością obdarza każdego.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: patrycja (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-09-13 21:31

Twoim zadaniem bylo wychowywac dzieci w duchu wiary katolickiej. Ale kiedy juz dorosly juz nie jestes za nie odpowiedzalna. Teraz tylko powinnas sie za nie modlic. One odeszly dlatego ze zostaly zwiedzone przez ducha tego swiata. Dzieki Twojej modlitwie moga powrocic do Boga, ale to za sprawa Ducha Swietego a nie Twojej.

 Re: Dorosłe córki odeszły od Kościoła.
Autor: hortensja (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-09-16 21:15

No jak są dorosłe to już mają prawo wyboru. Do wiary nikogo nie zmusisz do miłości też nie (tej do Boga również nie). Skoro starałaś się je wychować zgodnie z wiarą to raczej nie ma Twojej winy, może potem w okresie dorastania wpadły w złe towarzystwo i tu żadnej winy Twojej nie ma, po prostu taki wiek gdzie dzieci bardziej rówieśnikami niż rodzicami się inspirują. Możesz się pomodlić o powrót do wiary dla nich. a relacja może być nadal dobra mimo innych poglądów.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: