logo
Środa, 05 sierpnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Karol (---.play-internet.pl)
Data:   2019-09-25 22:49

Witam, chcialbym poznac Wasze zdanie.

Jakis czas temu przez ponad rok modlilem sie o poznanie dobrej zony. No i udalo sie, fajna i ulozona dziewczyna. Oboje wczesniej bylismy w zwiazkach, gdzie wspolzylismy. Nowy zwiazek, chcialem z Boza pomoca zbudowac na czystosci i na razie sie nam udawalo ale bylo ciezko :).

Prawie 3 lata minely, padla data naszego slubu. Na 5 miesiecy przed wyznaczony terminem ona przyznala mi sie z placzem, ze jej poprzedni zwiazek to bylo sakramentalne malzenstwo i jest w trakcie jego uniewaznienia :( Tlumaczyla sie ze chciala zebym ja najpierw poznal (wierze ze bala sie o to, bo boi sie prakrycznie wszystkiego ;), chciala mi pokazac akt uniewaznienia. Ponoc z mezem miala straszne jazdy i ksiadz proboszcz z jej parafii powiedzial jej ze nic z tego nie bedzie. Aktualnie czeka na decyzje sadu koscielnego.

Dla mnie to szok, trudno mi sie po tej wiadomosci pozbierac. Minely prawie 3 miesiace, nadal mi z tym bardzo ciezko. Mam wrazenie ze budowalismy ten zwiazek na klamstwie choc bylem gotow zaakceptowac jej wszystkie wady i zalety, rowniez ja chcialem zeby ona zaakceptowala moje. Powiedzialem jej praktycznie o wszystkim z mojej przeszlosci. Ze bylem naprawde niedojrzaly w poprzednim zwiazku, skrzywdzilem tamta osobe ale dalej tak nie chce, bylem gotow sie zmieniac i stworzyc rodzine jak Pan Bog nakazal.

Naprawde poswiecalem sie i wiele wkladalem w nasz zwiazek a teraz czuje sie wypalony i nie mam ochoty walczyc o nia, o nas i nasz zwiazek. Nie zalezy mi prawde mowiac. Bedzie co bedzie.

Sam nie wiem jak postepowac, ona chcialaby zebym byl dla niej jak dawniej ale ja nie potrafie. Trudno mi, czesc rodziny wiedziala o slubie a ja musze przekazac im informacje, ze ceremonie trzeba w najlepszym wypadku przelozyc.

Jedyne co ten zwiazek trzyma to fakt ze sie modlilem wczesniej o zone i byc moze Pan Bog mnie jakos zaskoczy... Czekam za decyzja sadu.

Modle sie dalej, malo gorliwie "klepie" dziesiatke rozanca za nas, codziennie. Klepie bo strasznie mnie to dobilo, czasem czuje ze psychika siada, zwlaszcza ze troche juz w zyciu przezylem. Na Pana Boga tez jestem zly, bo to niezla proba. Przynajmniej tak to odbieram.

Chcialbym poznac Wasza opinie.

Pozdrawiam

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Mateusz (31.42.18.---)
Data:   2019-10-03 19:13

Dobrze, że dowiedziałeś się o tym teraz. Ja ze swojej strony polecałbym poczekać do pełnego wyjaśnienia sprawy, nie podejmując w tym czasie żadnych przygotowań do ewentualnego ślubu. Przyznasz chyba, że to najrozsądniejsze dla Ciebie rozwiązanie, jako że wszczęcie procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa to nie czynność porównywalna z zamówieniem kawy. W kawiarni prosisz o to, co chcesz i możesz być pewnym, że Ci to podadzą, o ile oczywiście zapłacisz. Sprawa w sądzie biskupim może natomiast zostać rozpoznana dla Ciebie w sposób pozytywny lub negatywny. Gdybyś i Ty otrzymał decyzję mówiącą, że Twoja obecna partnerka wciąż jest żoną swojego męża, czy byłbyś w stanie cofnąć wszystko, co do tej pory zaplanowałeś? Tu nie chodzi jedynie o Twoje straty w sferze uczuciowej, ale również o wydane pieniądze, gdybyś najpierw wszystko organizował, a potem czekał na ewentualne pozwolenie na zawarcie ślubu z tą kobietą.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: A2 (---.dynamic-zab-04.vectranet.pl)
Data:   2019-10-03 19:47

To nie Pan Bóg wystawił Cię na próbę, tylko ta kobieta. Ty byłeś szczery, ona nie do końca. Rozsądnie jest powstrzymać wszystkie plany, chyba że planujesz odejść z Kościoła.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-10-03 21:58

Rychło wczas się jej przypomniało. Przykro mi, że Cię coś takiego spotkało. Jeśli nawet jej małżeństwo jest nieważne, to dla Was wiele do przemyślenia. Czy potrafisz jej zaufać? Nie dziwię się, że nie potrafisz teraz być jak dawniej. Przecież to (jak na razie) mężatka! Która Cię oszukała.
To, że się modliłeś i ją poznałeś, nie zobowiązuje Cię do ślubu z nią, jeśli nawet to będzie możliwe. Masz tu wolny wybór.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Mira (---.securex.cc)
Data:   2019-10-04 01:35

Karolu, przeżyłam niestety podobną sytuację, choć dowiedziałam się tego po jakimś pół roku związku. Mimo że ten chłopak potem dostał orzeczenie nieważności, to nie umiałam już zaufać, ciągle mnie to męczyło, aż w końcu odeszłam. Z perspektywy czasu widzę, jak ciężka, ale i jak potrzebna i owocna była to decyzja.
Też pomyślałam jak Ty - że może to nie o tę kobietę się modliłeś. Decyzja jednak należy do Ciebie, modlitwa na pewno pomoże Ci rozeznać, co masz robić.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Iris (82.177.5.---)
Data:   2019-10-07 13:12

Przy obecnych trendach i lękach w relacjach międzyludzkich uważam, że trzeba już na początku pytać, czy ślub był kościelny. Uznawane to jest nieraz za nachalność albo pośpiech, ale dzięki takiemu podejściu uniknęłam wielu rozczarowań.
Karolu, a nigdy nie zapytałeś wprost o poprzedni związek, czy pytałeś i zostałeś okłamany? bo to duża różnica.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Karol (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-11 12:01

Pytalem od poczatku, na pierwszym spotkaniu. Tak, oklamywala mnie caly ten czas. Jedno wiem na pewno - nie spotkalem jej przez przypadek, tym bardziej ze dzieli nas prawie godzina jazdy samochodem. Ona jest z dobrej rodziny, jej rodzice sa juz ponad 30 lat po slubie. Jestem DDA, z rozbitej rodziny, wychowywalem sie bez ojca. Wynioslem wiele zranien. Jej ciepla osobowosc pomogla mi podniesc sie troche w zyciu po tym wszystkim. Jestem przekonany ze niebylbym dzia tu gdzie jestem bez niej.

W tej calej zagmatwanej sytuacji wymiekam, tzn dla mnie nie jest to takie proste do rozwiazania. Ufam Bogu ze jakos rozwiaze ta sytuacje i stanie sie jakis cud ktory mi pozwoli rozpoznac czy mamy byc ze soba czy nie.

Prosze chociaz o jedno Ojcze Nasz w naszej intencji. Pozdrawiam

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Rosalinda (---.wist.com.pl)
Data:   2019-10-13 09:38

No cóż, z doświadczenia wiem że bez Boga nie da się zbudować niczego dobrego. Jakaż to miłość, kiedy jedno ryzykuje zbawieniem duszy drugiego? Ta kobieta nie jest sensem Twojego życia. Ona nie zrobiła niczego dobrego dla Ciebie, wręcz przeciwnie, naraziła Cię na życie w grzechu ciężkim. Dodatkowo Cię poważnie oszukała i Tobą manipuluje. Wierz mi, bez niej byłbyś dobrym człowiekiem, a może jeszcze lepszym niż obecnie. Zakochanie zakochaniem, ja rozumiem że jesteś zakochany. Kazdy prawie był zakochany, czasami mocniej, czasami mniej. Pocieszające że to z czasem mija: czasami po 3 miesiącach, czasami po 5 latach, czasami po 20 jeśli nie jest zgodne z wolą Boga i jeśli nie może być z tego sakramentalnego małżeństwa. Umniejszasz siebie, zasłaniasz się DDA, brakiem ojca, a czytając między wierszami robisz to po to, żeby usankcjonować sobie bycie z mężatką i jeszcze liczyć na Boże błogosławieństwo które nastąpi jak ta kobieta, która Cię tak omotała dostanie unieważnienie małżeństwa. Mowisz o przebaczeniu jej. Z tym, że to jest fałszywe przebaczenie, mające pochodzenie szatańskie a mające na celu dalsze zezwolenie na trwanie w grzechu i kontunuowanie tej relacji i czekanie na unieważnienie małżeństwa. Ty wiesz na co Ty liczysz? Na to, że będziesz sobie mogł z nią żyć legalnie jak mąż z żoną, naginasz tutaj mocno i Boże miłosierdzie i sąd biskupi. A co jak nie da się tego nagiąć tak jak sobie życzysz? To nie jest zagmatwana sytuacja, to jest bardzo prosta sytuacja: należy zerwać związek z mężatką. Tyle. Zacznij żyć jak mężczyzna, a nie jak ktoś kto czepił się spódnicy bo "bez niej nie był by tu, gdzie jest obecnie". Swoją drogą, są kobiety, które właśnie w ten sposób wykorzystują słabszych mężczyzn. Żeby zmanipulować, oszukać, dowartościować się, dostać to czego nie było w sakramentalnym małżeństwie, zbombardować fałszywą miłością i ciepłem podobnie jak to czyni się w sektach w stosunku do nowych wyznawców i wmówić że "bez niej jesteś nikim". I taki mężczyzna wierzy w te wszystkie bajeczki o cieple i miłości a nie zdaje sobie sprawy że właśnie został postawiony na drodze do piekła. Ta kobieta ślubowała nie tylko wierność swojemu mężowi. Ślubowała też miłość i uczciwość. Tą miłością jest związana tak długo jak trwa sakramentalne małżeństwo, nawet jeśli żyje w odłączeniu od męża. A Ty, z całym szacunkiem, bierzesz udział w złamaniu tej części jej małżeńskiej przysięgi nawet jeśli z nią nie współżyjesz. Ja pomodlę się w jednej intencji. Twojej. Żebyś zostawił tę kobietę tam gdzie jest jej miejsce. To znaczy przy mężu. Na pewno nie będę się modlić żebyś mógł być z kimś kto Cię tak poważnie oszukał, naraził na grzech i zmanipulował a kto jest nadal związany sakramentalnym małżeństwem.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Litości (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-13 13:26

Rosalindo na jakiej podstawie rzucasz tyle oskarżeń na Karola? Gdzie widzisz tyle grzechów ciężkich, drogę do piekła, "dalsze zezwolenie na trwanie w grzechu", "żeby usankcjonować sobie bycie z mężatką"?
Nie może być grzechu ciężkiego tam, gdzie ktoś nie był świadomy. Jej grzechy nie są jego grzechami.

Karol pisze: "czuje sie wypalony i nie mam ochoty walczyc o nia, o nas i nasz zwiazek. Nie zalezy mi prawde mowiac. "
Ale co w tym dziwnego, że jest w szoku? Że szuka jakiejś nadziei? Jakie naginanie?

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Rosalinda (---.wist.com.pl)
Data:   2019-10-13 18:45

Nie rzucam oskarżeń. Mówię jak jest, może radykalnie i ostro, ale Karol jest związany z kobietą, która jest nadal sakamentalną mężatką, liczy na unieważnienie małżeństwa. A dopóki ten stan rzeczy trwa jest to życie w grzechu chociażby nie współżyli bo dochodzi tutaj jeszcze miłość i uczciwość wobec sakramentalnego małżeństwa. Jestem daleka od głaskania Karola, jest dorosłym facetem, należy postawić sprawy jasno a nie potrzymywać mu nadzieje, że może ta kobieta dostanie unieważnienie małżeństwa. Napisałam twardo, ale bez oskarżeń. Napisałam co należy twardo zrobić - zerwać związek z mężatką. Owszem, jego grzechy nie są jej grzechami. Ale istnieje coś takiego jak grzech cudzy. A teraz Karol ma wiedzę, że ta kobieta go oszukała, manipulowała i że nadal jest sakramentalną żoną. Jeśli nadal się z nią spotyka, jeśli liczy na to że ona będzie kiedyś jego żoną po tym wszystkim, to jaka to czystość? Czy chodzi tutaj tylko wyłącznie o czystość fizyczną, brak współżycia? A co ze słowami Jezusa: "Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa." (Mt 5, 27-28). To jest radykalizm Ewangelii właśnie. Twardo twierdzę, że będąc facetem powinien zakończyć tę relację. Dać sobie szansę na znalezienie uczciwej kobiety, bez takich dylematów o unieważnieniu małżeństwa, o tym czy należy przebaczyć jej i tkwić w tym dalej, a także jej samej dać szansę na pojednanie czy powrót do męża. Dopóki liczy na unieważnienie małżeństwa zamiast modlić się o jej powrót do sakramentalnego męża i ich pojednanie, dopóki podtrzymuje ten związek z mężatką (nawet na dystans czy okres bez kontaktu) i bierze na przeczekanie aż sąd biskupi je unieważni, (albo i nie) to niestety, ale uczestniczy w jej grzechu. To właśnie ta droga do piekła. Ja nie powiedziałam że piekło czeka. Ja powiedziałam, że jest na drodze do piekła a to zasadniczna różnica. Można naprawdę się nawrócic, zerwać definitywnie grzeszne znajomości i zawrócić z tej drogi. Nie oszukujmy się, ale rozbijanie jedności małżeńskiej czy współuczestniczenie w jej rozbiciu jest grzechem. Na chwilę obecną Karol ma pełną świadomość, że ta kobieta jest sakramentalną mężatką. Może brzmię ostro, ale uważam, że mężczyzna powinien mieć odwagę a jeśli nie to, trzeba mu po męsku powiedzieć i przypomnieć, żeby wyrwać go z marazmu i niespełnionych oczekiwań. A jak Karol czuje się wypalony to po co nadal robi sobie nadzieje? Ja odniosłam wrażenie, że to my mamy mu dać nadzieję, żeby sobie był z tą mężatką i jej przebaczył, to znaczy tkwił z nią w jakims tam niby-związku bo unieważnienie małżeństwa w drodze. A i tutaj, po takim oszukaniu miałabym wątpliwości czy to nie kolejne krętactwo i wymysł, żeby tylko móc dalej manipulować Karolem. Ja podałam Karolowi zdecydowaną radę, która pozwoli mu na odbudowanie własnego życia po chwilowym bólu i otworzy na prawdziwą miłość, bez oszustw, manipulacji i krętactw. To tak jak chirurg, czasami zaboli kiedy przeprowadza zabieg, czasami nie da się podać znieczulenia, ale to po to, żeby potem było lepiej i zdrowiej.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Rosalinda (---.wist.com.pl)
Data:   2019-10-13 19:12

Litości widzisz, zobacz jak omotany jest teraz Karol, po tej relacji. Jak jest nią zatruty. To całe ciepło, ta cała niby miłość, to całe dowartościowanie które od niej otrzymał, to właśnie ta słodka trucizna, jad, który mu podała, świadomie, oszukując go przez 3 lata. Czy to nie jest ta droga do piekła? Czy ona nie postawiła go na drodze do piekła? Zobacz jak ciężko mu teraz zostawić tę kobietę, odciąć tę znajomość, ile bólu go to kosztuje. Karol pisze tu na forum, oczekuje porady, oczekuje na unieważnienie małżeństwa, bo ona go o tym zapewniła - a co jeśli nie? Ta kobieta jest mężatką, oczekiwanie że nie wróci do męża, że kiedyś otrzyma unieważnienie małżeństwa i tkwienie w tej znajomości z takimi nadziejami to właśnie droga do piekła. Ja nie wyliczyłam Karolowi grzechów - ja napisałam tylko, patrząc z boku jak bardzo został zatruty przez tę relację i na jakim etapie znajduje się obecnie, dopóki ta znajomość trwa. Na etapie kłamstwa, na etapie rozwalonego życia i zawiedzionych nadziei, na etapie, kiedy zamężna kobieta nadal usiłuje go mamić zapewnieniami o unieważnieniu małżeństwa, na drodze do piekła, i tego przenośnego w obecnym życiu i tego dosłownego, kiedy człowiek nie podejmuje radykalnej decyzji o nawróceniu - zawróceniu ze źle obranej drogi i mimo wiedzy o faktycznym stanie rzeczy nadal się waha i tkwi w niedobrej relacji, która w ostatecznym rozrachunku, do Boga nie prowadzi. Karol wspomina coś o tym, że ta kobieta mu pomogła. W niby jaki sposób? Prawdziwe nawrócenie i przebywanie z osobami faktycznie posłanymi od Boga daje szczęście i ostatecznie do Boga prowadzi. A tymczasem tutaj łzy, smutek, rozczarowanie, tak jakby to sam diabeł przybrał postać Anioła Światłości i pod pozorem dobra i miłości spowodował spustoszenie, rany, zamęt i niepewność w życiu Karola. Ja tak to widzę, bez owijania i głaskania że "jakoś to będzie".

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Karol (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-14 00:38

Nie licze na blogoslawienstwo naszego pseudo zwiazku. Na chwile obecna nie wiem jak mam sie zachowac, po prostu nie chce podjac nieprzemyslanej decyzji pod wplywem emocji.

Widze to tak: skoro modlilem sie i Bog dopuscil do tego zebysmy sie w zyciu spotkali, to chcialbym zeby dal mi znak czy rzeczywiscie jestesmy dla siebie czy nie. Konkretny znak a ja zgodze sie z Jego wola. I prosze Was o modlitwe o ten znak w moim zyciu.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2019-10-14 18:33

Karolu,
Bóg nie jest zobowiązany do znaku. Możesz go wcale nie dostać. Masz swój rozum, jak każdy, i to powinno wystarczyć. Znaki łatwo widzieć, gdzie ich nie ma albo źle rozumieć. Pewien pan ze wspólnoty, w której byłam, uważał, że Bóg przeznaczył mu na żonę dziewczynę z tej wspólnoty. Ona była na nie. A on ją nachodził nawet wtedy, gdy już była mężatką.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-10-14 18:47

"chcialbym zeby dal mi znak czy rzeczywiscie jestesmy dla siebie czy nie. Konkretny znak a ja zgodze sie z Jego wola"

Karolu, to nie tak. Owszem, Pan Bóg może Ci dać wyraźny znak, że ta kobieta nie jest dla Ciebie, jeśli sąd biskupi orzeknie, że jej małżeństwo jest ważne. Natomiast w przypadku orzeczenia nieważności to Ty musisz zadecydować, czy chcesz jej ślubować dozgonną miłość. Czy potrafisz się na to zdobyć po oszustwie, którego się dopuściła. Czy będziesz umiał ponownie jej zaufać i nie wypominać jej tego, co zrobiła. 

Mam wrażenie, że należysz do osób, którym się wydaje, że muszą odnaleźć w tłumie ludzi "połówkę" przeznaczoną im przez Pana Boga. Jeśli ją znajdą, to ich małżeństwo będzie udane, a jeśli nie - to klęska. A tak nie jest. Pan Bóg nie traktuje ludzi w ten sposób. Daje im prawo wyboru. Ty i Twoja przyszła żona podejmiecie decyzję, czy chcecie być dla siebie. Czy chcecie iść razem przez życie w szczęściu i w nieszczęściu.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Rosalinda (---.wist.com.pl)
Data:   2019-10-14 19:10

Karol, Pan Bóg już dawno dał Ci znak. To nie jest tak, że Pan Bóg stawia kogoś na naszej drodze i myśli że masz być z tą osobą. Pan Bóg jedynie nad tym czuwa, ale nie ingeruje aż tak, żeby ktoś kogo spotkamy był nam przeznaczony czy też nie, wbrew naszej wolnej woli. To my sami podejmujemy decyzję o związku, miłości, małżeństwie. Pan Bóg błogosławi nasze decyzje jeśli nie są grzeszne. Nawet jeśli małżeństwo zostaje zawarte z zupełnie nieodpowiednią osobą to moc sakramentalna na tym spoczywa i Pan Bóg błogosławi takiej parze. A i czasami i diabeł podsuwa nieodpowienie osoby - ja spotkałam w życiu kilka osób, które okazywały się związane z satanizmem i okultyzmem i które usiłowamy mnie wciągnąć w bliższe znajomości. Były takie miłe i uduchowione na początku a ja modliłam się o dobrych przyjaciół. Uważasz, że to pochodziło od Boga, te spotkania z tymi osobami? Szatan nęci pokusą żeby dokonać niewłaściwego wyboru związanego z tymi osobami. Czasami nawet i w modlitwie szatan może namącić , nawet i w kościele człowiek nie jest wolny od pokus, rozkojarzeń. Znakiem jest to, że ta kobieta jest sakramentalną mężatką. Więc nie jest dla Ciebie, to jest jasne, należy do innego mężczyzny. Znakiem jest to, że przed planowanym ślubem prawda wyszła na jaw. Ale Ty masz wolną wolę - Pan Bóg nie zdecyduje za Ciebie i nie da Ci tego znaku "tak, to ona, będzie unieważnienie małżeństwa". To Ty masz zdecydować. Należy się modlić o dobrą żonę, dobrego męża, ale nie o konketną osobę, nie należy przypisywać wszystkiemu że pochodzi od Boga, choćby było to związane z modlitwami. W Garabandal też się niby Matka Boska ukazała, też były cuda i nawrócenia, wysłuchane modlitwy, a się okazało, że objawienia były demoniczne i zostały przez Kościół odrzucone. Być może dla Ciebie jest inna dziewczyna. Być może Twoja modlitwa ma dopiero zostać wysłuchana i nie dotyczy zamężnej kobiety, którą w jakiś tam okolicznościach zdarzyło Ci się spotkać. To że ktoś się modli, chodzi do kościoła, jeszcze nie znaczy że jest tym właściwym człowiekiem z którym spędzi się życie. Faktem jest, że ta kobieta jest mężatką i że Cię poważnie okłamała. To powinno Ci wystarczyć za znak.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Kalina (---.dbsinternet.pl)
Data:   2019-10-14 20:08

Karol, litości. Czy Ty serio myślisz, że wolą Boga jest związek budowany na zatajeniu tak istotnej sprawy jak możliwość małżeństwa sakramentalnego?
Nie miałeś świadomości takiego stanu rzeczy. Teraz już tę świadomość masz. Oczekujesz znaku od Boga, to już go otrzymałeś przez przyznanie się tej kobiety do tego, że jest sakramentalną żoną. Jakiego jeszcze znaku oczekujesz?
Jeżeli Sąd Biskupi orzeknie, że małżeństwo tej kobiety zostało zawarte nieważnie, Ty wybaczysz jej wcześniejsze zatajenie i pojawi się ponowne pragnienie zawarcia młżeństwa sakramentalnego, to możecie budować wspólną przyszłość już bez przeszkód.
To co teraz jest zgodne z nauką Boga, to zaniechanie tej relacji, nie podsycanie uczucia, nie naginanie obecnych faktów.
Polecam do medytacji Pwt 30, 15-20
Módl się o roztropność. A najbardziej właściwe będzie wyznanie tego Bogu podczas spowiedzi. Skoro rozważasz czy zerwać związek z mężatką, to nie jest to uporządkowane w sumieniu. Nauka spowiednika powinna być ostatecznym "znakiem" którego oczekujesz.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Karol (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-14 21:52

Po prostu niedobrze mi sie robi gdy pomysle o tym wszystkim co za nami i o tym, ze mielibysmy sie rozejsc. Po prostu probuje to jakos zrozumiec co mnie spotkalo. Przeciez sie modlilem... Jak mam komus zaufac drugi skoro takie cos mnie spotkalo? Czuje sie wewnetrznie wypatroszony ze wszystkiego...

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-10-14 23:19

Co masz konkretnie na myśli, pisząc o rozstaniu? Jak wyglądają obecnie Wasze relacje? Mieszkacie może razem? Spotykacie się regularnie? Gdyby tak było, to nic dziwnego, że się teraz emocjonalnie miotasz.
Zawieście kontakty do czasu, aż sąd biskupi wyda orzeczenie. Myślę, że to jedyny sposób, żebyś mógł dojrzeć do wolnej decyzji, czy chcesz ten związek nadal budować (jeśli się okaże, że dziewczyna jest wolna) czy nie.


"Na Pana Boga tez jestem zly, bo to niezla proba".

"Nie byliście kuszeni ponad ludzkie siły. Bóg, który jest wierny, nie pozwoli, byście byli kuszeni ponad siły, lecz dopuszczając pokusę, wskaże sposób jej przezwyciężenia" (1 Kor 10, 13).

Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania" (1 Kor 15, 19).

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-10-14 23:39

Wiem, że boli. Bardzo.
Wniosłeś tak wiele z siebie i tu zostałeś okrutnie zawiedziony. Powiem wręcz: wykorzystany, oszukany.
Nie ma żadnej gwarancji, że skoro się modliłeś i spotkałeś tę kobietę, to ta pani jest dana Ci przez Boga jako przyszła żona. Zrezygnuj lepiej z dość naiwnego myślenia w tym kierunku, tak sugeruję. Nie wszystko, co się zdarza na tym świecie, jest darem od dobrego Boga. Zdarza się i zło... dotyka także dobrych ludzi.
Na razie jesteś z mężatką i to nie jest w porządku. Trzeba to przerwać.
Nie, nie będę Cię też nakłaniać, byś zaufał tej osobie po raz drugi.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Kalina (---.dbsinternet.pl)
Data:   2019-10-14 23:42

Karol, wielokrotnue na forum był poruszony temat modlitwy jako handel wymienny z Bogiem. I Ty prezentujesz taką postawę "przecież się modliłem..."
Dokonujesz nadinterpretacji przeznaczenia, wypełnienia woli Boga według Twojego pomysłu.

"Na Pana Boga tez jestem zly, bo to niezla proba. Przynajmniej tak to odbieram...
Modle sie dalej, malo gorliwie "klepie" dziesiatke rozanca za nas, codziennie. Klepie bo strasznie mnie to dobilo,
Karolu, okazujesz się człowiekiem "interesu"
A może byś tak swoją złość skierował na właściwy obiekt- kobietę, która Cię oszukała, przez tyle lat mamiła, a nie na Boga, który Cię chroni przed złem.
Po ludzku, zrozumiały jest Twój szok, żal, uczucie wypatroszenia. Tu z emocjami trudno dyskutować, one muszą się z czasem uciszyć. Jeżeli prawdą jest prowadzone postępowanie w Sądzie Biskupim, to w jakiś sposób temat waszej wspólnej przyszłości potencjalnie pozostaje otwarty. Ale powtórzę jeszcze raz, jeżeli zależy Ci na więzi z Bogiem, na pełnym sakramentalnym życiu wiarą, nie możesz pozostwać w takiej pożądliwości [edit: zmieniłem 'rz' na 'ż'; moderator]. Nie możesz podsycać waszych relacji wątpliwościami.

"Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" Mt 5,37

Karol, zawarłeś zdanie "Chciałbym poznać Wasze opinie" Poznałeś je. Co wnoszą w Twoje decyzje?
Rozstania bolą, grzech boli po wielokroć.

 Re: Po 3 latach przyznała się, że miała ślub kościelny.
Autor: Rosalinda (---.wist.com.pl)
Data:   2019-10-15 13:30

No cóż, niektórzy dopatrują się i oczekują znaków z nieba z powodu własnej desperacji związanej z byciem z kimś i lękiem przed rozstaniem oraz tym co będzie potem. Jest takie staropolskie powiedzenie "niechy pił, niechby bił, byle był" w odniesieniu do zdesperowanych kobiet. Okazuje się, że parafrazując powiedzenie można powiedzieć: niechby piła, niechby biła, byle by była. Może kłamać, oszukiwać, może być sakramentalną mężatką ale co tam! Ja wiem, że rozstania są bolesną sprawą. Ale są też normą, koniecznością, czasami są potrzebne. Nawet małżeństwo nie gwarantuje że druga strona nas nie opuści ani nigdy nie okłamie. I tutaj mamy dokładnie taki książkowy przykład. Nie wiem co ta kobieta naopowiadała Karolowi, ale posłana od Boga (jak twierdzi Karol) to ci ona nie była i nie jest skoro będąc zamężna weszła w relację z nim i dodatkowo narobiła mu nadziei na wspólne życie patologicznym kłamstwem. Wiedziała że wcześniej brała ślub w kościele. Wiedziała, że to grzech wchodzić w związki pozamałżeńskie, uwodzić i wciągać w nie innych manipulując wiarą, duchowością czy czymkolwiek innym. I nie Pan Bóg stoi za tą znajomością, choćby i cały dzień się razem modlili. Uważam, że należy mieć trochę osobistej godności i szacunku do samego siebie, żeby mimo wszystko taką relację zakończyć, jeśli VI przykazanie i słowa św, Pawła o cudzołożnikach i oszustach (1 Kor 6,9-12, Ga 5,19-21) nie są wystarczającym powodem.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: