logo
Środa, 29 stycznia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak interpretować Mt 10, 34-42?
Autor: Krzysiu vel XYZ vel spamertsa (---.climaxnet.pl)
Data:   2020-01-08 08:51

1. Jak należy interpretować ten fragment?

2. Czy ZAWSZE przejście na katolicyzm,czy jakies nawrócenie spowoduje problemy i spory w domu kogoś i nie będzie on miał dobrych relacji z bliskimi?

3. Czy należy dązyć do sporów w rodzinie?



Mt 10, 34-42. 11,1
34 Nie sądźcie, że przyszedłem nieść pokój po ziemi. Nie przyszedłem nieść pokoju, lecz miecz. 35 Przyszedłem bowiem przeciwstawić syna jego ojcu, a córkę jej matce, a synową jej teściowej; 36 bo wrogami człowieka mieszkańcy jego domu. 37 Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna lub córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; 38 i kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien. 39 Kto znalazł swoje życie, straci je; a kto stracił swoje życie ze względu na mnie, znajdzie je. 40 Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje; a kto mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który mnie posłał. 41 Kto przyjmuje proroka jako proroka, zapłatę proroka otrzyma; a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, zapłatę sprawiedliwego otrzyma. 42 Kto napoi choćby kubkiem świeżej wody jednego z tych małych jako [mego] ucznia, ten - tak właśnie mówię wam - nie straci swojej zapłaty". 1 Kiedy Jezus przestał dawać wskazania swoim dwunastu uczniom, odszedł stamtąd, by nauczać i głosić w ich miastach.

 Re: Jak interpretować Mt 10, 34-42?
Autor: . (205.201.55.---)
Data:   2020-01-08 13:33

Proponuję postarać się o Pismo Święte opracowane przez Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła: (klik). Są tam komentarze do kolejnych fragmentów Biblii.

 Re: Jak interpretować Mt 10, 34-42?
Autor: B. (---.24.77.38.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-01-08 18:34

Pytasz: „Czy ZAWSZE przejście na katolicyzm, czy jakieś nawrócenie spowoduje problemy i spory w domu kogoś i nie będzie on miał dobrych relacji z bliskimi?”

Jeżeli osoba nawrócona radykalnie wybierze Chrystusa, to tak, jej nawrócenie spowoduje ZAWSZE poróżnienie z bliskimi lub ich częścią.

Przychodzi mi na myśl Jan Chrzciciel. Upominał Heroda że nie wolno mu mieć Herodiady, bo jest żoną jego brata. Jan Chrzciciel przypłacił to życiem (!). To właśnie był ten jasny radykalizm. Herodiada nie darowała Mu.
Spróbuj postąpić podobnie jak Jan Chrzciciel w analogicznej sytuacji (a dziś jest ich wiele), to przekonasz się sam :)

O św. Janie Chrzcicielu Pan Jezus powiedział:

„28 Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. (…)” Łk 7,28

Wkleję Ci komentarz do tego fragmentu z Biblii Poznańskiej:
„34–38. Ewangelia powoduje rozdział nawet wśród najbliższych. Stąd słowa: Nie przyszedłem, aby przynieść pokój, ale miecz. Uczniowie muszą wybierać pomiędzy Chrystusem a najbliższymi. Jeśli chcą być naprawdę uczniami, muszą postawić na pierwszym miejscu Jezusa i przyjąć Jego styl życia: wziąć swój krzyż na ramiona, to znaczy tak jak Chrystus nie szczędzić nie tylko trudu, ale nawet życia dla drugich.”

I jeszcze z „Komentarza praktycznego”:
„34–36. Jeżeli Jezus, zwany gdzie indziej księciem pokoju, oświadcza teraz, że nie przyszedł po to, by przynieść pokój na ziemię, ale miecz, to chce zaznaczyć, że przychodzi już jako sędzia. Nawiązując do proroctwa Micheasza (7,1–7), swoje posłannictwo przyrównuje do działania ostrego miecza, który swym ostrzem tnie, rozdziela. Tak też wskutek nauczania Jezusa będzie oddzielone zło od dobra, godziwe od niegodziwego. Jeśli syn okaże się człowiekiem prawym, a ojciec niegodziwcem, to Jezus oddzieli syna od ojca; do takiej samej sytuacji może dojść pomiędzy matką a córką, albo pomiędzy teściową a synową: mieszkańcy tego samego domu staną się dla siebie nieprzyjaciółmi. Zło nie może bowiem istnieć w zgodzie z dobrem, a jeśli niekiedy współistnieją razem, to tylko w pozornym pokoju. Chrystus nie może tolerować takiego pokoju. Na innym miejscu tę samą prawdę wyrazi słowami: Nikt nie może dwom panom służyć (Mt 6,24).
37. I dlatego kto miłość do własnych rodziców przekłada ponad miłość Jezusa, nie jest godzien Jezusa; to samo należy powiedzieć o rodzicach, którzy własne dzieci miłują bardziej niż Chrystusa. Tak więc w hierarchii wszelkich wartości, wśród których człowiek może dokonywać wyboru, bezwzględnie na pierwszym miejscu znajduje się miłość do Jezusa. Chrystus jest w swej miłości zaborczy: daje się nam cały, bez reszty, i żąda od nas również całkowitego oddania się. Owo oddanie ma być gotowe na wszelkie cierpienia, a nawet na śmierć.”
Pozdrawiam.

 Re: Jak interpretować Mt 10, 34-42?
Autor: perła (---.pup.pulawy.pl)
Data:   2020-01-15 10:07

Rozumiem to tak, że gdy człowiek się nawróci, przyjmie dary Ducha Świętego to zobaczy wszystko w innym świetle. Dotychczasowe relacje, sytuacje, utarte schematy itd. Niestety czasem mogą się one okazać toksyczne, złe, niesłużące nam. Może dostrzec, że co dotychczas go cieszyło okazało się niszczące. Np. córka może odkryć, że bliska relacja z matką, która ją zadowalała nie była wcale dobra bo np. matka na córkę przelewała różne uczucia za nieudane małżeństwo itp. czym niestety ją raniła. Uświadomienie takich rzeczy zawsze jest bolesne. Dla obu stron. Czasem nawet kontynuowanie relacji jest niemożliwe. Przynajmniej przez jakiś czas. Jeśli zostaniemy na ścieżce Bożej Pan Jezus może tę sytuację oczyścić, tak żeby każda ze storn zobaczyła prawdę o sobie i o swoim postępowaniu, potem uzdrowić i zacząć na nowo.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: