logo
Piątek, 10 kwietnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Katarzyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-02-24 19:02

Bardzo potrzebuje porady, bo już sama nie wiem, co mam z tym zrobić. Pisałam już kilka razy tutaj o siostrze mojego meża. Nie chce jej oceniać, choć czasem sie zdarzy. Codziennie wspominam jej imie w modlitwie, choć przysporzyła mi w moim odczuciu cierpienia i zamartwiania, które trwa do dnia dzisiejszego. Podjełam decyzje, że wybaczam i modle sie za nią, choć ona nawet winy nie widzi i nigdy nie przeprosiła, nie żałowała i udaje jakby nic sie nie stało. To kobieta, która ma 32 lata i pierwsze dziecko, gdy była nastolatką z jednym meżczyzną, nastepnie wzieła ślub kościelny z innym meżczyzną, potem sie z nim rozwiodła, poznała kolejnego w wieku jej ojca i zamieszkała z nim u teściów. W miedzyczasie miała krótki romans z innym i z tego jest drugie dziecko. Obecnie rozstała sie z tym, który był w wieku teścia a poznała kolejnego, z którym planuje ślub cywilny i kolejne dziecko. To tak w wielkim skrócie napisane. Teściowa broni ją i tłumaczy do meża na wszystkie sposoby, choć jest wierząca i praktykująca. Wszyscy meżczyźni są winni, tylko nie siostra meża… długa historia. Jak to ma sie do mnie. Ponad 3 lata temu urodziłam córeczke. Siostra meża za wszelką cene (teraz już to wiem) chciała zostać jej chrzestną, choć nie mogłą, bo żyła w konkubinacie itp. Zaczeła do mnie pisać i wydzwaniać, jak to sie zmieniła, jak rozumie swoje błedy i rozstaje sie z konkubentem, tylko on na razie nie chce sie wyprowadzić itp. Nie wiem jakim cudem ale ja naprawde w to jej uwierzyłam. To wszystko pisze w wielkim skrócie. Nasz ksiądz w takim wypadku zgodził sie, aby została chrzestną. Teraz jestem pewna, że to była gra. Po 3 miesiacach od chrztu znów byli razem i było udawanie, że nic sie nie stało. Mój mąż tez nie zareagował. W miedzyczasie zaszła w ciąże, jak pisałam, w krótkim romansie, nie z konkubentem. Stało sie to ok 3 mce po chrzcie. Bardzo to przeżyłam, miałam nawet wątpliwości co do ważności chrztu i czasem nadal jeszcze przychodzą. Wiele przepłakałam. ale jest udawanie, że nic sie nie stało. A moja teściowa uważa, że to siostra mojego meża jest biedna i pokrzywdzona przez wszystkich. Na ważnych imprezach rodzinnych moich dzieci był oczywiście konkubent i na wszystkich zdjeciach też jest. Ale teraz on jest już zły, bo jest już nowy. Nowy to ten, z którym po 3 mcach znajomości chce brać ślub. Tłumaczenie mojej teściowej, że ona nie może być sama, że jest znerwicowana bardzo itp. Też długa historia tłumaczeń. I mam pytanie, czy moge zabronić jej przyjeżdzać z kolejnym konkubentem na uroczystości moich dzieci, np bedzie komunia świeta mojej córki, ona jest jej chrzestną i co ja mam zrobić wtedy? Albo urodziny moich dzieci itp? Jak, jako chrześcijanka, która poważnie podchodzi do wiary i nie chce wszczynać awantur itp ma postąpić? Bo beda awantury, jak tylko coś wspomnimy z meżem…bedzie obrażanie sie itp. Bardzo prosze o porade? Pytałam dwóch ksieży i żaden wprost mi nie powiedział, co mam zrobić.

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Aneta (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2020-03-03 14:12

A na temat pokory jako cnoty chrześcijanina nic Ci żaden z tych księży nie powiedział? To może Jezus Ci podpowie:
J 8, 1-11 (klik).
Mt 9, 9-13 (klik).
Mt 21, 28-32 (klik).



 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Katarzyna (---.dynamic-4-waw-k-2-3-0.vectranet.pl)
Data:   2020-03-03 14:50

Wiec mam udawać, że wszystko ok, że jej grzechy są ok? A co z grzechami cudzymi? Nie zrozumiała Pani o czym mówie. Milczałam zbyt długo i to mi ciąży coraz bardziej.

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: martaaa (---.play-internet.pl)
Data:   2020-03-03 17:05

Im człowiek jest bliżej Boga tym lepiej wie jak kochać drugiego człowieka. Im bliżej Boga jesteśmy, i bardziej słyszymy Jego Słowo tym łatwiej odpowiadać sobie na pytania czy i jak kogoś upominać, żeby bardziej go kochać

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Hanna (150.254.99.---)
Data:   2020-03-03 17:22

Grzechy nie są ok, zgoda. Ale dlaczego chcesz odbierać dziecku chrzestną (na którą się zgodziliście)? Dlaczego ono ma żyć w świadomości, że ją odtrąciłaś, zabroniłaś kontaktu? Ono tego nie musi zrozumieć. I proszę nie pisać, że jak będzie dorosłe, to zrozumie. Luka zostanie.

Nie znam mojej chrzestnej. Ta pani się rozwiodła i straciła więź z rodziną. Nie oceniam, z czyjej winy. Zresztą nawet nie wiem. Pamiętam ciocię przez mgłę na etapie mojego przedszkola. Bardzo dobrze pamiętam, że nie była na mojej 1 Komunii św. i pamiętam moje rozczarowanie, że przez kogoś przysłała książkę i laurkę. Sama nie przyszła. Próba zbudowania relacji, gdy już byłam dorosła, się nie powiodła, choć miałam nadzieję - niestety, za późno, miałam prawie 30 lat....
Wiem, że żyje. Nie poznałabym jej na pewno na ulicy. Nie pamiętam twarzy. I to jest szkoda. To dorośli odebrali coś chrześniaczce, coś przepadło. Relacja międzyludzka. Mam tu wyrwę.
Nie powtarzaj tego błędu.

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Katarzyna (---.dynamic-4-waw-k-2-3-0.vectranet.pl)
Data:   2020-03-03 17:53

Nie chcę córce odbierać chrzestnej. Modle sie za nią i bardzo chciałabym, żeby tak naprawde sie nawróciła. Życze jej całym sercem wszystkiego, co najlepsze. Nigdy nie upomniałam jej, zawsze jest udawanie, że wszystko ok. Ale teraz z meżem czujemy, że tak dłużej być nie może, Może gdyby ktoś jej w końcu powiedział, co tak naprawde robi, może choć troche zastanowiłaby sie. A tak to ona wszystkimi manipuluje i nie czuje sie winna, wprost przeciwnie, jest arogancka czesto i pewna siebie. Jej dzieci też na to patrzą i do kolejnego meżczyzny mówią: tato. Moja córeczka też nas spytała, gdzie jest ........(imie człowieka, z którym sie rozstała)? Teraz jest już nowy i teściowa i wszyscy udają jakby nigdy nic sie nie stało. Wszystko jest zakłamane. My poprostu mamy dosyć tego. Jak to dzieciom naszym tłumaczyć? To jest straszne zgorszenie też dla mojego nastoletniego syna. Tak uważam. Bóg ją doświadcza ostatnio coraz bardziej. Dzieci jej chorują i to poważnie. W grudniu już było tak źle, że poinformowała nas, że była u spowiedzi z całego życia w szpitalu, gdzie było jej dziecko (nie wiem, dlaczego powiedziała nam o tym?) A po Świetach znowu informacja, że kogoś poznaje i że nie potrzebuje naszej akceptacji itp. Czy to bedzie brak miłosierdzia z naszej strony, gdy poprosimy, żeby wiecej na najważniejsze uroczystości naszych dzieci nie przyjeżdżała z kolejnym partnerem? Może choc troche pomyśli, że jednak nie wszystko jest ok. Nie umiem z nią rozmawiać, bo jest bardzo pewna siebie i zrobi z takiej rozmowy straszną afere, zaangażuje teściową i nic dobrego z tego nie wyniknie :(

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: M. (---.play-internet.pl)
Data:   2020-03-03 18:23

Ani nie udawać, że jej grzechy są Ok. Ani nie próbować nastawiać całej rodziny przeciwko niej. Ani nie odwracać się od niej jako od człowieka.
Może wyjściem będzie zaproszenie chrzestnej ale bez osoby towarzyszącej?
A tak poza tym - naprawdę wszystkie pozostałe osoby, które zapraszasz na uroczystości żyją w łasce uświęcającej? Czemu niechęć akurat tylko do jednego grzesznika skoro są nas miliony?

"Bo beda awantury, jak tylko coś wspomnimy z meżem…bedzie obrażanie sie itp."
Całkiem możliwe, że będą. Jesteś na tyle dojrzała by umieć zachować spokój w takich sytuacjach? Bo może to jednak niekoniecznie siostra męża tak Cię denerwuje tylko Twoja własna nieumiejętność komunikacji i stawiania granic i udźwignięcia ze spokojem konsekwencji postawienia tych granic. A nad tym można pracować (bo nad zmianą siostry męża - nie za bardzo).

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: B. (---.191.139.166.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-03-04 02:38

"Czy to będzie brak miłosierdzia z naszej strony, gdy poprosimy, żeby więcej na najważniejsze uroczystości naszych dzieci nie przyjeżdżała z kolejnym partnerem?"

Katarzyno, oczywiście że powinnaś to powiedzieć, ale chyba masz kłopot z tym, co i jak powiedzieć.
Po pierwsze, w cztery oczy.
Po drugie życzliwie, z miłością i troską.
Napisałaś "Nigdy nie upomniałam jej, zawsze jest udawanie, że wszystko ok."
NO WŁAŚNIE...

Sednem jest to, że siostra żyje z kolejnymi mężczyznami w grzechu cudzołóstwa, co blokuje możliwość uzyskania odpuszczenia grzechów, czyli powoduje jej osobistą tragedię, z której jak widać nie zdaje sobie sprawy. A także, jak napisałaś, jest zgorszeniem, złym przykładem dla jej i Twoich dzieci (i dla innych osób).

Miałam podobną sytuację, gdy starsza już pani zapytała mnie "co o tym sądzisz, jest pan, który się chce do mnie wprowadzić?" Odpowiedziałam: Co takiego? Jak chce razem zamieszkać, to niech się ożeni, wtedy będzie „po Bożemu” (ta pani była wdową, była wierząca). Po śmierci męża miała dwóch takich panów kolejno mieszkających z nią, więc potraktowałam jej pytanie poważnie. W efekcie nie było już kolejnego pana żyjącego z nią "na kocią łapę", Bogu dzięki.
Innym razem kochana koleżanka z pracy opowiadała mi, że jakiś miły pan tak się nią zauroczył, że czekał na nią kilka godzin. Powiedziałam, że przecież ma męża… (była rozwódką). Nigdy potem nie było śladu kontynuowania tej znajomości.

Katarzyna, to co chcesz powiedzieć jest słuszne, tylko oprócz dobrej troski o swoją rodzinę (dzieci) dołącz troskę o siostrę męża, o jej zbawienie. Myślę, że nie chodzi Ci o to, żeby (jak pewnie trochę w nerwach napisałaś), żeby "na najważniejsze uroczystości naszych dzieci nie przyjeżdżała z kolejnym partnerem", tylko zapewne chodzi Ci o to, żeby "w ogóle" nie przychodziła z mężczyzną, który nie jest jej mężem sakramentalnym. W świetle prawa kościelnego (i Bożego) nadal jest mężatką.
Napisałaś, że „wzięła ślub kościelny z (…) mężczyzną, potem się z nim rozwiodła”. Właśnie, ma więc męża sakramentalnego, któremu złożyła publicznie uroczystą przysięgę przed Bogiem i ludźmi, że go nie opuści aż do śmierci. Pan Jezus powiedział „(…) Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” Mt 19,6 Rozwód cywilny tego nie zmienia, małżeństwo sakramentalne trwa nadal.
Będąc mężatką sakramentalną ma trzy możliwości, aby żyć zgodnie z Bożym Prawem:
1) czynić starania o powrót do męża sakramentalnego
2) czynić starania o skorzystanie z udogodnienia które ostatnio Kościół udostępnił na dużą skalę - o uznanie małżeństwa sakramentalnego za zawarte nieważnie,
3) i trzecia możliwość - podjąć decyzję o życiu w samotności, bez mężczyzny.

Siostra męża jest jeszcze młoda, ma 32 lata, jest w wieku rozrodczym, hormony działają.
Tymczasem nie ma ona wsparcia religijnego od nikogo, nawet od własnej mamy, która Prawo Boże odkłada na bok i uznaje, że „ona nie może być sama, że jest znerwicowana”.
Siostra męża potrzebuje pomocy, umocnienia religijnego (nie potępienia, ale uświadomienia jej).
Znam osoby, które gdyby takie słowa umocnienia w dobrym otrzymały, to ich życie prawdopodobnie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Ileż aborcji było dlatego, że ktoś zaniedbał wesprzeć zagubioną kobietę lub nie umiał tego zrobić.…
Katarzyno, kierunek Twojego myślenia jest dobry, tylko spróbuj zamienić niechęć do siostry męża w troskę o nią o jej zbawienie. Jeżeli w tym duchu będziesz rozmawiać także z mężem, to i Twoje dzieci mogą to usłyszeć i odnieść duchową i moralną korzyść.
Przypomina mi się modlitwa królowej Estery w bardzo trudnej sytuacji: „(…) Daj odpowiednią mowę w usta moje przed obliczem lwa (…)” Est 4,17a
Niech Pan Bóg da w Twoje usta odpowiednie słowa, niech da Ci siły i mądrość.
Serdecznie pozdrawiam.

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Katarzyna (---.centertel.pl)
Data:   2020-03-04 22:26

Dziękuje B. całym sercem za odpowiedź. Umocniły mnie Twoje słowa i chyba już wiem, jak postąpić. Wiem, że Bóg oczekuje jakiegoś działania z mojej strony w tej sprawie. Po prostu to wiem. Jeszcze raz dziękuję. Bóg zapłać.

 Re: Co z kolejnym konkubentem siostry męża?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-03-06 20:03

Ważność chrztu nie zależy od poziomu życia moralnego chrzestnych. Dbaj o wychowanie religijne swoich dzieci i to wystarczy. Chrzestni często nie mają wpływu na chrześniaków.
Trochę mnie dziwi Twój płacz. Jest kłopot, ale czy aż taki, żeby wiele płakać? Owszem, zachowała się nie fair przed chrztem. Ale w końcu to ona ma problem ze sobą, jest pogubiona. Co tak naprawdę przeżywasz? Tzn. rozumiem, że nie chcesz złego przykładu dla dzieci, ale i tak się z tym stykają wszędzie (na pewno znają dzieci, które mają rozwiedzionych rodziców, w filmach tego pełno). Ważne, czego Ty je nauczysz. Też tym, jaką będziesz miała wobec niej postawę.
O co się modlisz dla niej? Czy wspominanie jej imienia nie wywołuje w Tobie kolejnych negatywnych emocji? A może modlitwa ma być lekiem na ten żal do niej, na złość, rozczarowanie? Jest taka metoda, żeby nie modlić się za osoby, które wiążą się nam z silnymi emocjami, których nie chcemy, ale żeby takie osoby powierzyć Maryi, by Ona się za nimi wstawiała do Boga. Powierzyć raz, nie ponawiać.
Nie dziwię się, że księża nie doradzili, bo nie ma na takie sytuacje jednej recepty. I na razie nie widać na horyzoncie idealnego rozwiązania. Chyba nie jest ono teraz, jeśli w ogóle, możliwe. Jakiś trud będzie. Ludzie popełniają błędy i ma to też wpływ na ich otoczenie.
Życzę Ci światła Ducha Świętego.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: