logo
Poniedziałek, 10 sierpnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: Ola (---.123.197.129.ratownikow.pirx.pl)
Data:   2020-05-12 22:51

Szczęść Boże,
Jest mi niezręcznie uczestniczyc we Mszy Św w maseczce, mam straszny problem. Chciałam jak najszybciej jak to możliwe być na mszy ale nie potrafie się skupić i po prostu mi wstyd. Patrzę na ludzi, wszyscy w maseczkach, nikt pewnie nie ma z tym problem tylko ja. Siedzę w tyle w ostatniej ławce, do komunii św nie podchodzę bo boję się że nie poradzę sobie z tą maseczka. Zresztą zauważyłam że niektóre osoby też mają problem ze zdjęciem jej przed podaniem komunii. Różnie to wygląda. Proszę o wskazówki.

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-05-13 00:50

Wszyscy mamy maseczki, więc nie ma żadnego wstydu, naprawdę. Czy w pierwszej, czy w ostatniej ławce, mamy zakryte buźki. Przetrwamy ten dyskomfort, nie warto dla maseczki rezygnować z Komunii św. Wszystkim nam nie do końca wygodnie.

Co do wskazówek - to po pierwsze nie ma pośpiechu. Po drugie - przećwicz powoli w domu i po trzecie - moim zdaniem wygodniejsze są w tych okolicznościach maseczki z gumkami, bo nie trzeba rozwiązywać i wiązać kokardek. Ale jak kto lubi.

Kiedy ksiądz podaje Komunię drugiej osobie przed Tobą (czyli jeszcze jedna jest przed Tobą), trzeba zdjąć albo przesunąć niżej maseczkę. Nie dotykamy zewnętrznej powierzchni maski, bo do niej, tym bardziej wilgotnej, różne wredne żyjątka się ponoć przyklejają. Gdy zdejmujesz, dotykasz tylko gumek. Gdy zsuwasz nisko, dotykasz gumek, ale możesz też dotknąć jak najpłycej tkaniny przy gumkach od wewnątrz, tuż przy krawędzi maski, przy uszach. Generalnie tak, wiem, że przesuwanie na brodę - szyję jest sanitarnie nie bardzo OK.

Jeśli przyjmujesz Komunię do ust, to możesz całkiem zdjąć maseczkę i trzymać ją za gumki. Nie machasz, niczego maską nie dotykasz. Ani ubrania, ani balasek itd.
Jeśli przyjmujesz na rękę, no to maseczka wisząca z wyciąganych po Hostię dłoni jest nieakceptowalna. Więc albo jak widuję: zdejmujesz z jednego ucha (musisz być pewna, że nie spadnie, gdyby spadła, nie wolno tej maseczki zakładać). Albo - ja to robię najmniejszymi palcami - przesuwasz całą maseczkę poniżej ust, ale tak, by zewnętrzna część nie dotykała twarzy.
Da się. Mam czas na to, by zdezynfekować ręce (przed wyjściem z ławki, bo przyjmuję Komunię na rękę ), przemieścić maseczkę wtedy, gdy przede mną są dwie osoby, po odejściu paru kroków po przyjęciu Komunii poprawiam maseczkę i koniec akcji. Księża się u mnie nie spieszą.
Za pierwszym razem miałam kłopot. Potem już nigdy.

Jest jeszcze wersja lux.
Siedzisz w ławce. Przed wyjściem do Komunii wyciągasz z torebki obszerny pusty woreczek, otwierasz go szeroko. Zdejmujesz maseczkę (tylko za gumki) i "upuszczasz ją" do otwartego woreczka, nie dotykając jej. Woreczek zawijasz i wkładasz do torebki. Po Komunii wyjmujesz z torebki DRUGĄ, CZYSTĄ maseczkę (maseczki albo woreczki muszą się różnić!). Zakładasz i po bólu.
Raz sprawdziłam. Można tak, ale dużo zachodu :)

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: Ola (---.123.197.129.ratownikow.pirx.pl)
Data:   2020-05-13 08:40

Pani Haniu, bardzo pięknie dziękuję za tak obszerne porady. Poćwiczę trochę przed lustrem, płyn w małej buteleczce mam w torebce, na początek ostatnia wersję zastosuje, umyje ręce płynem i zdejmę maseczkę w ławce. Ta podpowiedź bardziej mi odpowiada. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia, wszyscy najbardziej tego potrzebujemy.

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-05-13 15:39

Mam maseczkę "kościołową" - na uszach gumki, ale też z tyłu na szyi (w sumie to jest jedna długa gumka domowej roboty). Gdy więc ściągam, nie spadnie mi. Taka tylko z gumkami na uszy by mnie stresowała.
I nie bój się. Im więcej emocji, tym większe szanse, że coś pójdzie nie tak. Spokojnie i będzie dobrze.

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: martaaa (---.play-internet.pl)
Data:   2020-05-13 16:48

Można też zdjąć maseczkę po prostu, schować do kieszeni, zdezynfekować ręce i podejść do Komunii. "Moje" wirusy w mojej kieszeni mi nie zaszkodzą, chodzi o to by ich nie rozsyłać. Po przyjęciu Komunii zakładam maseczkę i dezynfekuję ręce by nie dotykać niczego po dotykaniu maseczki.
Największą stratą w życiu jest nie przyjmować Komunii.

A dla rozładowania stresu:
Maseczka to bardzo przydatna sprawa, można np śmiać się z kazania (dyskretnie, nie całym ciałem) i ksiądz tego nie zauważy, albo uśmiechać się do przystojnego ministranta bez zdradzania, że to robię, już nie mówiąc o wystawianiu języka nielubianemu wikariuszowi :)

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-13 17:13

" "Moje" wirusy w mojej kieszeni mi nie zaszkodzą"

Żadne "Twoje" wirusy! Do zewnętrznej części maseczki przyczepiają się wirusy z zewnątrz. Bo przecież oddychasz i przy wdechu zaciągasz powietrze w kierunku zewnętrznej części maseczki. Nie wolno wkładać maseczki do kieszeni. To na pewno zaszkodzi. Wyobraź sobie, że potem masz w kieszeni chusteczkę i zbliżasz do nosa... Albo zwyczajnie samą maseczkę zakładasz ponownie, a wcześniej w kieszeni część zewnętrzna maseczki dotknie tej wewnętrznej, bo w kieszeni jest zmięta i to nieuniknione - i kłopot gotowy.

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: martaaa (---.play-internet.pl)
Data:   2020-05-14 09:56

Mówiłam o zwykłych maseczkach, które jak sądzę większość z nas używa, bez tych wszystkich specjalistycznych filtrów zapobiegających przedostawaniu się wirusów. Te zwykłe maseczki są takie można powiedzieć bardzo ewangeliczne, pomagają kochać bliźniego i na niego nie chuchać :) jeśli wirus jest na zewnętrznej stronie takiej maseczki to jest i po wewnętrznej i maseczka wtedy nie ma żadnego znaczenia. To zasłanianie ust i nosa służy temu by para wodna wydobywająca się ze mnie kiedy oddycham miała nieco ograniczoną możliwość roztaczania się wokół.

Swoją drogą, trochę obok tematu, mam taką refleksję, że gdyby każdy z nas myślał przede wszystkim o tym żeby nie zarazić osób obok, a nie o tym, by siebie chronić to logicznie patrząc każdy z nas miałby mniejsze szanse się zarazić.

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: Yeah (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-05-18 22:43

Temat się przejadł
/.../

Ma Pani rację.
moderator

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: #%@&* (---.17-3.cable.virginm.net)
Data:   2020-05-21 14:56

Ojciec się myli - po prostu przy tzw "wymianie argumentów" amunicja się wyczerpała. To wygląda jak w okopach pierwszej wojny światowej mniej więcej, kiedy np. ginęło 800 tys. ludzi w bezsensownej walce o skrawek górzystej ziemi, o znikomej wartości (polecam mauzoleum przy jednej z dróg do La Salette). Argumenty nigdy nie działają, gdy rozum śpi. Podobno "uczeni dowiedli", że człowiek znacznie intensywniej myśli (i odczuwa) sercem (nie żartuję, serce "myśli" i nie jest to przenośnia). To tylko moje przypuszczenie, ale nasz nowoczesny papież, dla którego internet nie ma tajemnic, prawdopodobnie wykorzystuje ten fakt do zastąpienia religią dubroludzimu czegoś co do tej pory było obserwowane jako katolicyzm (tzw. teologia czułości). Jako że nie bardzo jestem w tym internetowo-medialnym temacie teologicznym - w moim wieku człowiek trzyma się rękopisów spisanych na papirusie, nawet gdy są niepoprawne politycznie - dorzucam swoje trzy grosze. My tu na emigracji dosyć konserwatywni jesteśmy, w przeciwieństwie do postępowej Polski, gdzie nawet uznani naukowcy, z bliżej nieznanych powodów potrafią ni stąd ni z owąd zmienić zdanie i tak nie mówić "nie", by nie powiedzieć "tak", co w konfrontacji, przepraszam, w zestawieniu z wypowiedziami innych ekspertów, którzy nie mają powyższych oporów, wygląda jak gdyby jakiś dyszkancik wdarł się do chóru tenorów: http://www.bibula.com/?p=114346

 Re: Podczas Mszy św. mam problem z maseczką.
Autor: #%@&* (---.17-3.cable.virginm.net)
Data:   2020-05-22 18:37

Tak a propo`s I wojny, którą Brytyjczycy ciągle żyją (każda rodzina kogoś straciła), wprawdzie cały świat oczekiwał, że wojna skończy się jesienią 1914 r., jednak Wielka Brytania szykowała się na konflikt trwający 7 lat, a carska Rosja miała takie zapasy broni, że starczyło jej nie tylko na I wojnę ale i na wojny domowe, które I Wojna na Rosję ściągnęła. Mnie także amunicji nie brakuje, dlatego wtrącę swoje trzy grosze w temacie nic nie wartych Z ZAŁOŻENIA masek: https://youtu.be/2-fVOMlPQYI?t=172 Życzę Ojcu przyjemnego oglądania, oczywiście wszystkim, którym się będzie chciało - także, szczególnie miłośnikom tzw. MOCNYCH wrażeń. Film jest króciutki.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: