logo
Poniedziałek, 10 sierpnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak wierzyć, jak trzymać się swoich celów?
Autor: Szkocja (33 l.) (---.150.196.134.wsk2.pl)
Data:   2020-05-13 12:13

Szczesc Boze,
Najtrudniej zaczac... mieszkam w Szkocji i od kilku tyg mam znacznie wiecej czasu niz dotychczas na rozmyslania i modlitwe. Jestem na tyle szczesciara, ze nadal mam prace, bo pracuje w Tesco i kazdego dnia dziekuje Bogu, ze mam prace, bo wiem, ze tysiace osob ja stracilo. Tutaj w Wielkiej Brytani miesiac temu zamknieto koscioly, nie ma mozliwosci byc fizycznie na mszy czy sie wyspowiadac i bardzo mnie to boli. Wy kaplani jestescie dla nas, a my wierni dla Was, My tworzymy kosciol i... nagle z dnia na dzien cos zostalo Wam odebrane. I wyobrazam sobie, ze to boli. Nagle Wy ksieza nie mozecie spowiadac, nie mozecie robic tego co kochacie, spotykac sie z ludzmi, a wierni choc chcieliby byc razem z Wami na mszy to nie moga. Tak, mozna wlaczyc msze w laptopie, ale to nie to samo. Ja chce byc fizycznie w kosciele, przyjac Jezusa w Komuni Swietej. Powiem tak: kiedy jest moment komuni sw, widze w internecie, ze tylko kaplani fizycznie moga przyjac Jezusa, a ja duchowo, to najnormalniej w swiecie mnie to boli i same lzy leca, bo to nie to samo duchowo a fizycznie przyjmowac Jezusa. Kiedys tego nie czulam, bo bylam daleko od Boga, ale kiedy do Niego wrocilam, to pokochalam Go na nowo i tak najnormalniej w swiecie potrzebuje Go w moim zyciu. Jak masz przyjaciela, to dbasz o ta relacje i chcesz byc blisko z ta osoba, a aktualnie cos nam zostalo zabrane. Prosze mi uwierzyc, jak tylko zniosa te nakazy to pierwsza rzecza jaka zrobie to pojade na msze i do spowiedzi. W tym momencie Ci co wierza w Boga i trwaja przy nim nadal sie modla w domach czy laczac sie wirtualnie z roznymi transmisjami online, ale jednak w sercu pozostaje jakies takie poczucie, ze czegos brakuje, by tak jak dawniej moc przyjsc, usiasc w lawce i poczuc ta cisze, do jakiego kolwiek kosciola w Europie wchodzilam czulam ten spokoj. To zdecydowanie inna Wielkanoc niz wszystkie inne do tej pory i pokazuje, ze czlowiek bez Boga jest jak trawa, ktora usycha. Jak okaleczony ptak z jednym skrzydlem, ktory nie potrafi latac. Zastanawiam sie czy swiat i ludzie zmienia sie po tej calej epidemi... Tutaj w Szkocji pracuje i otaczam sie ludzmi roznych narodowosci i wyznan. Widze jak wiele osob przypomina sobie o Bogu kiedy dzieje sie cos zlego w ich zyciu. Do tego momentu zyja beztrosko i nie dostrzegaja kim On jest. Kiedy Bog probuje cos zrobic, by zaczeli myslec i zmienili swoje zycie to zaczynaja atakowac i oskarzac Boga o wszystko. Przykre jest, ze kiedy im wszystko sie uklada to nie potrafia podziekowac, a tym bardziej sie pomodlic. Kiedy w Wielkim tygodniu pracowalam to oczywiscie wszyscy rozmawiaja na jeden temat - wirus. Juz mam dosc codziennie walkowac ten sam temat wiec poruszylam temat Boga. Dla wielu osob w mojej pracy Bog to jakas abstrakcja, tlumaczylam im, ze w Wielki Piatek nie jemy miesa, jemy tylko 3 posilki, ale dla nich to bez sensu. Po co kosciol wymaga kwitkow od bierzmowania jesli chca wziac slub, to wola pojsc do urzedu i tam ich nie wypytuje o komunie czy papierek od spowiedzi. Oni nie rozumieja kim jest Bog, stwierdzili, ze nie maja czasu sie modlic. W pewnym momencie nie wytrzymalam i na srodku sklepu powiedzialam, ze zawsze jest czas na modlitwe. Chodze do kosciola co tydzien (kiedy nie ma wirusa), teraz z przyczyn oczywistych kiedy koscioly sa zamkniete uczestnicze we Mszy Sw z domu laczac sie internetowo, modle sie codziennie, 2 rozance, droge krzyzowa, koronke do Bozego Milosierdzia, wstaje i zaczynam dzien od modlitwy, klade sie spac i dziekuje Bogu za przezyty dzien, bo to dzieki Bogu widze, slysze, czuje, ruszam rekami i nogami, mam prace, mam gdzie mieszkac, co jesc, pralke, lodowke, bo wiem, ze zycie jest kruche i pewnego dnia moge to wszystko stracic. Niektorzy ludzie nie maja wartosci, wazniejsze sa gry komputerowe, piwko pod sklepem. Moi znajomi w pracy stwierdzili ze jestem super wierzaca, ale oni w to nie wchodza. Na pytanie jednej osoby co zrobie zaraz po zniesieniu tych zakazow przez rzad, odpowiedzialam, ze pojde na msze i spowiedz, to popatrzyl na mnie moj kolega jak na jakas zjawe. Zadalam to samo pytanie jemu i uslyszalam, ze kupi sobie 12 pack piwa, barbecue i pojedzie na plaze. Czasami zastanawiam sie czy to ja czegos nie rozumiem albo moze mam inna mentalnosc, ale dla mnie wazniejsza jest spowiedz niz impreza na plazy badz piwko. Moze jest tak, ze im czlowiek starszy tym wiecej rozumie... mam 33 lata i troche w zyciu przeszlam, doswiadczylam i wlasnie kiedy nie bardzo mozna ruszyc sie z domu w obecnej sytuacji to coraz bardziej dopada czlowieka samotnosc. Wiem, ze jeszcze wiele przede mna i moze pewnego dnia spotkam wlasciwa osobe, z ktora bede dzielila zycie, narazie jestem szczesliwa, ze mam prace, robie to co lubie, moge podrozowac, jestem w miare zdrowa ale czasami doskwiera mi samotnosc. Wiecie... ogarniam zycie, ale mam tez wady. Czasami sie zadreczam bo nie mam silnej woli w jednej kwesti. Od lat probuje cwiczyc i ostatnio coraz czesciej polegam. Teraz kiedy baseny zostaly zamkniete to nie moge nawet plywac. Jestem po operacji stopy i nie moge wykonywac wielu cwiczen w domu czy na silowni i czasami kiedy mam gorsze dni to zajadam smutki, a potem jestem zla na siebie, ze nie wytrwalam w swoim postanowieniu. Powtarzam sobie, jutro bede sie zdrowo odzywiala, zaczne cwiczyc i co? Po kilku dniach trzymania sie zalozonego celu upadam. Czy mozecie powiedziec jaka jest najlepsza rada na trzymanie sie swoich celow? Jak nie polegac i nie zadreczac sie? Ok koncze, rozpisalam sie, milego dnia.
Z Panem Bogiem

 Re: Jak wierzyć, jak trzymać się swoich celów?
Autor: trzy grosze (---.play-internet.pl)
Data:   2020-05-16 21:27

Małe kroki. Postanawiając "od teraz wszystko albo nic" wpadasz w pułapkę, bo jasne, ze kiedyś będziesz miala słabszy dzien. Na ten słabszy dzien przygotuj sobie sporo wyrozumiałości dla siebie samej. Dobrze ułożona dieta sprawia również, ze nie masz ochoty na ataki jedzenia, poziom cukru we krwi i inne takie. Moja siostra jest na diecie od dawna wiec troche jestem w temacie. Jest w stalym kontakcie ze swoja dietetyczka, która mowi, ze najważniejsze jest trzymać się obranego celu nawet w przypadku "upadku". Na przykład na początek jeden zdrowy posiłek dziennie. Albo jeden zdrowy dzień w tygodniu.
Myślę, ze pomoże Ci tez odpowiedz na pytanie po co to robisz. Bo moze masz slaba motywację, np. zewnętrzną "bo tak trzeba".

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: