logo
Sobota, 24 października 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (27 l.) (---.climaxnet.pl)
Data:   2020-05-23 18:01

Witajcie,
Pierwszy raz pisze tutaj na forum bo jestem załamana. Jestem z moim narzeczonym 3 lata. Ja mam 27 lat a on 31. Między nami bywało różnie. Było sporo kłótni o pierdoły (tak na to teraz patrzę), rozchodziliśmy się ale później z powrotem schodziliśmy. Gdy się pokłóciliśmy to zazwyczaj ja pierwsza wyciągałam rękę na zgodę. W listopadzie mój chłopak oświadczył mi się. Jednak ja cały czas mam wątpliwości co do związku z tym człowiekiem.
Obydwoje jesteśmy katolikami, myślę że on jest bardziej "zaawansowany" w wierze niż ja. Nie powiem, przyciągnął mnie do Kościoła i przy nim zaczęłam częściej pojawiać się na Mszy Św. zapisałam się także do wspólnoty. Największym problemem jest jego rodzina, której ja niestety nie zaakceptowałam. Na początku wszystko było ok. Ale później zauważyłam, że jego ojciec codziennie do niego dzwoni i rozmawiają. To jeszcze nic. Jego bratowa wysyłała mu zdjęcia swojego syna przez co on zaczął naciskać na rozmowy o dziecku (krótko się wtedy znaliśmy, nie myślałam o tym), próbowałam mu wytłumaczyć że mnie to denerwuje. Prosiłam jego o interwencje i bratową o zaprzestanie wysyłania zdjęć. Sprawa oparła się o jego rodziców, przez co zostałam znienawidzona u nich w domu. Brat z bratową są na tyle bezczelni że zaproponowali mu aby wziął urlop na miesiąc i pojechał im pilnować dziecka bo oni muszą chodzić do pracy (!!!). Niestety, od tego czasu trwa krucjata przeciwko mnie. Jak tylko się pokłócimy on opowiada o tym swoim rodzicom i wiadomo... oni caly czas nastawiają go przeciwko mnie. Jego matka wysyłała mu smsy "musisz z nią zerwać" (niestety, widziałam). Podejrzewam że w rozmowach których nie słysze często pojawia się takie podsycanie nienawiści do mnie.Że jestem zła, niewychowana, nerwowa.
Nie jestem święta, ale chciałam abyśmy razem mogli budować swoje małżeństwo.Aby sprawy były załatwiane między nami a nie między nami, jego rodzeństwem i rodzicami. Przez okres pandemii postanowiłam że nie będziemy się widywać, chciałam to przemyśleć. Jakiś tydzień temu znów się pokłóciliśmy i zerwał ze mną kontakt. Bałam się że coś mu się stało. Dzisiaj mi tylko napisał, że to już koniec z nami, on podjął decyzję i że ze mną zrywa i zrywa całkowicie kontakt ze mną. I że opowiedział całej swojej rodzinie co wygadywałam na nich.
Tak naprawdę nie wiem co mam robić. Pozwolić mu odejść czy próbować to naprawić. Jestem do niego bardzo mocno przywiązana. Z drugiej strony boję się, że nasze małżeństwo nie będzie udane i że on kiedyś ucieknie do brata lub do mamy.
Nie dał mi poczucia bezpieczeństwa, nie dał mi odczuć że jestem najważniejszą osobą na świecie. Zastanawiam się dlaczego mi się oświadczył skoro 4 miesiące temu twierdzi że mnie nienawidzi. Chciałabym aby moje życie małżeńskie było dobre. Naprawdę nie wiem już co mam robić.

Proszę o modlitwę na nas. O podjęcie dobrych decyzji.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: AsiaBB (---.play-internet.pl)
Data:   2020-06-01 23:24

Myślę, że dobrze się stało, że On zerwał z Tobą. Z tego, co piszesz wynika, że nie czułaś się szczęśliwa w tym związku. Po ślubie nic by się nie zmieniło, on nadal rozmawiałby w pierwszej kolejności z rodzicami a nie z Tobą.To nie jest dojrzałość do małżeństwa i twoje odczucia są prawidłowe. To żona powinna być najważniejsza. Oczywiście, rodzina też jest ważna, małżeństwo to nie jest zerwanie z bliskikimi, ale najważniejsza osoba ma być żona i to z nią omawia się najważniejsze kwestie. Rodziców i rodzeństwo można odwiedzać, mieć z nimi dobra relacje, ale żona ma tu pierwszeństwo. Przykro mi, że teraz cierpisz, ale wierz mi, gdybyś nie wyszła z tego związku to cierpialabys później o wiele bardziej. Według mnie nie warto tego ratować, nie warto prosić o modlitwę "za nas" tylko dac sobie czas na cierpienie a potem zbudować z kimś innym dojrzały związek. Choć to pewnie wydaje ci się teraz nierealne.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Asia (---.olsztyn.vectranet.pl)
Data:   2020-06-01 23:33

Moim zdaniem jeżeli Twój narzeczony nie akceptuje tego jaka jesteś teraz to po ślubie te problemy nie znikną a raczej się pogłębią. Niestety przywiązanie to nie wszystko, podstawą jest miłość. Uszanuj jego decyzję o odejściu - to szansa dla Ciebie, na nowy początek.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: x (---.80.32.81.onlinenet.pl)
Data:   2020-06-02 10:24

Z własnego doświadczenia powiem Ci, ze po ślubie nie będzie Ci łatwo. Męża rodzeństwo jest ważne i liczy się z nimi - ja jestem jakby odsunięta na bok. Widzę, ze nie potrafi odmówić siostrze, zwrócić uwagi itd. Przez to nieraz były kłótnie i tak to nie pomagało. To co siostra powie to jest ważniejsze. A to boli i to bardzo boli. Mama też jet ważna. Co chwile by syna wołała a najgorsze ze go traktuje nie jak dorosła osobę, a z mojego punktu widzenia jak dziecko. Kiedy zmarła mi moja Mama, to synka po różańcu pytała czy przyjedzie do nich. Uważam ze w takiej sytuacji mąż powinien byc przy zonie a nie sciągac go do siebie.
Jest mi czasem ciężko, i powiem Ci ze jak już widzisz coś nie tak w tej rodzinie to później może być gorzej. Decyzja należy do Ciebie.
Dodam jeszcze, skoro napisał Ci ze z Wami koniec - dałabym sobie spokój. pozdrawiam.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-02 12:04

Bardzo dziękuję za Wasze odpowiedzi. Czasami trudno samej popatrzec na chłodno na całą sytuację. Bardzo trudno mi się z tym pogodzić. Tym bardziej że niestety nie potrafił dochowac spraw które działy się między nami i opowiada o tym całej swojej rodzinie... Nawet nie chce myślę jak muszą mnie wyklinac. Budowa czegokolwiek wydaje mi się teraz nierealna. Staram się być silna ale to trudne. Nie będę sobie robić nadziei że on jeszcze "otrzeźwieje".

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-02 15:46

X czy długo jesteś w małżeństwie? Czy zawsze tak było? Czy w narzeczeństwie również ten problem się pojawiał? Czy dopiero później?
Nie rozumiem jak można tak gloryfikować swoją rodzinę. Nie widząc przy tym że obok cierpi bliska osoba.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Mika (---.ap-media.pl)
Data:   2020-06-02 19:11

Bardzo dobrze, że tak się stało, chociaż teraz jest Ci trudno. Ciesz się, że to wyszło teraz, a nie po ślubie.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-02 20:19

Mika, w dużej mierze obwiniam siebie że byłam niewystarczajaco dobra, ze mogłam zacisnąć żeby i że może za bardzo dramatyzowalam. Już sama nie wiem.
Boli mnie to rozstanie bardzo i sposób w jaki to zrobił. Mam 27 lat i jest we mnie pragnienie założenia rodziny. Z drugiej strony są ogromne wątpliwości że nie wytrzymam z tym gościem.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-06-02 23:46

"Chciałabym aby moje życie małżeńskie było dobre. Naprawdę nie wiem już co mam robić".

Naprawdę nie wiesz? Ten związek sobie odpuść. A w kolejnym nie powtarzaj tych samych błędów. Postaram się je wymienić.

Czy mieszkaliście razem przed ślubem? Przypuszczam, że tak, skoro zauważyłaś, że narzeczony codziennie rozmawia z ojcem. Na randkach trudno by Ci to było zauważyć. No chyba że grzebałaś w jego telefonie. Zatem następnym razem - nie mieszkaj z mężczyzną, którego nie poślubiłaś i (albo) nie podglądaj historii jego rozmów.

Czy współżyliście? Przypuszczam, że tak, skoro on zaczął nalegać na rozmowy o dziecku. Chyba dotyczyło to Waszego wspólnego dziecka, a nie tego w rodzinie, prawda? Zatem następnym razem - nie współżyj przed ślubem.

Zmierz się też z własną zaborczością i z tendencjami do dyrygowania innymi. Twoje pretensje o codzienne rozmowy NARZECZONEGO (!) z ojcem są nie na miejscu. Jeszcze gorzej świadczą o Tobie pretensje o przysyłanie mu zdjęć dziecka i naciski na bratową narzeczonego, by tego zaprzestała. Pamiętaj, że żadnego mężczyzny nie odciągniesz od rodziny przemocą ani przemocą nie zatrzymasz przy sobie. Kluczem do udanego życia małżeńskiego jest miłość.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: X (---.80.32.81.onlinenet.pl)
Data:   2020-06-03 08:23

Moniko,
Moje małżeństwo to ponad 10 lat. w narzeczeństwie nie mieszkaliśmy razem. spotykaliśmy się co jakiś czas parę godzin. Zależało mi na nim i nadal zależy. Ale bywają sytuacje które mi się nie podobają, które uważam ze powinien inaczej zrobić czy postąpić. I wtedy się człowiek denerwuje. Każda z nas chciałaby "czuć się" kochana przez męża.
Musisz sama zdecydować czy chcesz być z takim człowiekiem o którym piszesz. Jeśli rodzina jego jest przeciwko Tobie to nie jest dobrze. Pozdrawiam

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-03 09:45

Nie mieszkalismy przed ślubem ani tym bardziej nie współżyliśmy.
Spotykalismy się prawie codziennie więc wiele spraw można zaobserwować. Nie chciałam go odciągać. Chciałam żeby był psycji żnie przy mnie a nie przy nich i tylko tyle.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-06-03 17:44

Moniko, to świetnie, że nie popełniłaś tych dwóch podstawowych, a bardzo powszechnych obecnie błędów. Teraz więc musisz się zmierzyć tylko z rozstaniem, a nie z "rozwodem". A to pierwsze jest łatwiejsze.

W następnym związku powstrzymaj się od krytyki rodziny chłopaka. Bo rozpętasz tym kolejną wojnę, która znów odbije się niekorzystnie na Waszym związku. Tak to przeważnie działa.

Nie złość się, jeśli kolejny chłopak będzie chciał rozmawiać o dzieciach w małżeństwie nawet na wczesnym etapie związku. Naprawdę dobrze jest wiedzieć w miarę wcześnie, czy poglądy na ten temat da się pogodzić.

"jest we mnie pragnienie założenia rodziny. Z drugiej strony są ogromne wątpliwości że nie wytrzymam z tym gościem"

Twoje pragnienie założenia rodziny nie powinno być wysuwane na pierwszy plan. Priorytetem powinno być spotkanie osoby, z którą chcesz iść przez życie (z wzajemnością). Następnym krokiem jest wspólne budowanie rodziny (bo jest już z kim). Natomiast próba dopasowywania kogoś do własnych życiowych planów jest błędem. (Nie wiem, czy rozumiesz tę różnicę. Być może subtelną, ale istotną).


"Pozwolić mu odejść czy próbować to naprawić".

Pozwolić? A jesteś w stanie mu nie pozwolić? :) Czy nie uważasz go za wolnego człowieka? Czy dla Ciebie udany związek to taki, w którym będziesz mogła kimś rządzić?

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2020-06-03 21:56

"Jak tylko się pokłócimy on opowiada o tym swoim rodzicom."

To niedojrzała reakcja. Taka tendencja źle rokowałaby na przyszłe małżeństwo. Niedojrzałe byłoby również takie identyfikowanie sie z siostrą, że jak tylko ona ma dziecko to on-brat też zaraz musi je mieć. Rozumiem, że zauważyłaś, iż wcześniej nie było ze strony narzeczonego pragnienia dziecka, a pojawiło się ono dopiero, jak siostra dziecko urodziła? Być może to nie była identyfikacja z siostrą, a po prostu zwykłe zapragnięcie dzieciątka pod wpływem kontaktu z innym dzieckiem. Jeśli tak, wtedy wszystko byłoby jeszcze w porzadku. Ale gdyby było to takie wzorowanie sie na siostrze, ze ona ma, to ja tez musze, bo siostra to autorytet, punkt odniesienia, wzór - to już naprawdę nie byloby dobrze.
Dziecko to decyzja mamy i taty, a nie samego taty pod naciskami wewnętrznymi i zewnętrznymi.

"chciałam abyśmy razem mogli budować swoje małżeństwo.Aby sprawy były załatwiane między nami a nie między nami, jego rodzeństwem i rodzicami."

Tak; to słuszne i zasadne oczekiwania.

AsiaBB napisala: "Rodziców i rodzeństwo można odwiedzać, mieć z nimi dobra relacje, ale żona ma tu pierwszeństwo."

Tak jest. I naprawde dobrze jest mieć fajną, serdeczną relację z rodzicami/tesciami i rodzenstwem, ale priorytetową relacją powinna być ta z żoną/mężem. Wtedy wszystko bedzie w najlepszym porządku.

Napisałaś, ze narzeczony "opowiedział całej swojej rodzinie co wygadywałam na nich."

No więc... tak, jak masz prawo oczekiwać pierwszeństwa i nie wynoszenia Waszych prywatnych spraw do domu rodziców, tak z drugiej strony źle jest "wygadywać na kogoś", w rozumieniu: plotkować, wyśmiewać się z kogoś, opowiadać bez potrzeby o cudzych błędach czy oskarżać kogoś o jakieś zło, zwłaszcza jeśli nie jesteś tego zła pewna. Nie wiem, czy to robiłaś - piszę to tylko tak ogólnie. Trzeba stawiać granice, ale zawsze z miłością; także z miłością do ludzi, ktorych mniej lubimy czy wprost do nieprzyjaciół - bo czasem nawet czonkowie naszej rodziny mogą okazać sie nieprzyjaciolmi...

Tu jeszcze o konieczności opuszczenia ojca i matki; żebyś była spokojna co do faktu, że masz prawo takiego opuszczenia oczekiwać (tekst zaczyna się od fragmentu pisanego kursywą):
https://www.radiomaryja.pl/multimedia/wspolne-mieszkanie-malzonkow-z-tesciami/

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-06-04 19:44

Kochana, nie rozpaczaj, nie zabiegaj o wznowienie kontaktu. Zerwał kontakt? Jego strata, obudzi się kiedyś, zaboli go samotność ale wtedy zostanie mu tylko jego rodzina. 30 lat facet i bezkrytycznie słucha rodziców? Możesz tylko dziękować Bogu że teraz to przechodzisz a nie po ślubie. Jesteś jeszcze młoda, na pewno poznasz kogoś kto cię pokocha i doceni, bo na to zasługujesz.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-04 21:44

Dziękuję Klaro za te słowa. Poprawiłaś mi humor :)
Dzisiaj oczywiście mailowo zażądał zwrotu pierścionka zaręczynowego (nie miałam zamiaru go absolutnie zatrzymywać) więc stwierdziłam że to facet totalnie bez klasy i bez honoru. Szkoda tylko że tyle czasu mu poświęciłam :/

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-06-04 23:58

Nie ma za co Moniko :). To prawda, poświęciłaś mu 3 lata, ale spróbuj spojrzeć na to pozytywnie - zbliżył Cię do Kościoła, wytrwałaś w czystości (jak pisałaś w którymś z komentarzy), zobaczyłaś do jakiej rodziny nie wchodzić i jak nie dać się traktować, pokazałaś sobie że umiesz zbudować dłuższy związek (a to w tych czasach nie lada wyzwanie, mówię poważnie, dzisiejsze związki trwają mniej więcej do pierwszego kryzysu). Pamiętaj, że to co oni o tobie wygadują świadczy tylko o nich, o jakichś ich dysfunkcjach (złe nastawienie do ewentualnej synowej, może chęć zatrzymania syna w domu?), a nie o Tobie. Błogosław jednak temu człowiekowi i nie rozstawaj się w niezgodzie, to moja rada :)

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-06-05 00:07

Oczywiście mógł zażądać pierścionka. Stwierdzanie, że to facet bez honoru, jest zapewne rodzajem pocieszania siebie. Taka stara nieszlachetna sztuczka poprawiająca samopoczucie. Odreagowanie kosztem ewentualnego dobrego imienia przeciwnika, ech... Po co się dajesz wciągać w takie nieeleganckie gry? On zachował się nie tak jak chciałaś, Ty mu odbierasz honor w necie. Jeden : jeden?

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-05 07:59

Klaro, chciałabym się rozstać w zgodzie bo wiem że za jakiś czas (szybciej niż nam się wydaje) po prostu nie będziemy pamiętać nawet o co poszło. Niestety aby rozstać się w zgodzie potrzeba minimalnych chęci dwóch stron. On się zaciął i się nie odzywa. Proponowałam spotkanie i rozejście się w pokoju ale nie wiem czy chociaż odczytał moja wiadomość. To chyba urażona męska duma. Myślę że on nie chce się rozstać w zgodzie.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-06-05 10:25

Ja tam zgadzam się z Moniką. To nieładnie z jego strony, i to że nawet się nie odważył na żywo, albo przez telefon poprosić o ten pierścionek, na jej miejscu też bym zastosowała taką 'nieszlachetną sztuczkę poprawiająca samopoczucie' zwłaszcza że ta rodzina na pewno nadszarpnęła poczucie wartości autorki. Nie popieram oczywiście podejścia 'oko za oko', ale nie popadajmy w przesadę, nie widzę żeby w tym jednym zdaniu Monika bardzo mu odbierała honor, zresztą nawet nie znamy człowieka, a bardziej wyznała nam swoje odczucia w tamtej chwili.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-05 17:24

Nie wiem czy to sztuczka. Skoro ktoś decyduje się odejść to powinien zrobić to z honorem a nie uciekać jak szczur. Mam nadzieję że nie będzie sytuacji w której on za jakiś czas będzie chciał wrócić.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-06-05 17:34

"Proponowałam spotkanie i rozejście się w pokoju ale nie wiem czy chociaż odczytał moja wiadomość. To chyba urażona męska duma. Myślę że on nie chce się rozstać w zgodzie".

Przy Waszych tendencjach do kłótni o bzdury rozejście bez spotkania może dawać Wam największą szansę na pokojowe, zgodne rozstanie. Musisz po prostu teraz zadbać, żeby w Twoim sercu zapanował pokój. A temu na pewno nie sprzyja oskarżanie byłego narzeczonego i jego rodziny. Ani w necie, ani nawet przed sobą.

I choć teraz przyjemniej Ci słuchać osób, które winą za nieudany związek obarczają chłopaka, a w Tobie widzą wyłącznie ofiarę, to dla Ciebie byłoby lepiej, gdybyś uczciwie przed samą sobą przeanalizowała wszystkie krytyczne uwagi, które wobec Ciebie padły. I te na forum, i w realu. Nie ma osób, które nie popełniają żadnych błędów w relacjach. Ale lepiej żyje się w związkach tym, które potrafią się do nich przyznać i starają się je eliminować. U siebie samych, nie u drugiej strony.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-05 17:50

Oczywiście że widzę błędy w sobie. Nie oskarżam go o całe zło świata. Uważam jednak ze kultura wymaga osobiście rozwiązać kwestie rozstania. Szczególnie że byłam jego narzeczona. To kwestia kultury po prostu. To męska sprawa żeby wziąć na siebie ból partnerki po rozstaniu jeśli sam go wywołał. Tak uważam. A jako kobieta po prostu postaram się pozbierać i ruszyć dalej. Nawet trochę zaczynam się uśmiechać ze znów wrócą randki i zobaczę że ktoś się o mnie znów stara.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-06-05 18:42

"To męska sprawa żeby wziąć na siebie ból partnerki po rozstaniu jeśli sam go wywołał. Tak uważam".

Czyli po głowie Ci jednak chodzi "jedynie słuszny" scenariusz tego rozstania, w którym on bierze winę na siebie. A gdyby się nie ziścił, co jest dość prawdopodobne, to co wtedy? Czy Twój ból nie byłby jeszcze większy?

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: B. (---.191.104.145.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-06-06 01:52

Moniko, jest taka biblijna rada:

„15 Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą.” List do Rzymian 12,15

Zatem jeżeli w przyszłości rodzina przysyłałaby z radością zdjęcia swojego dziecka, ich skarbu, to wzbudź w sobie także radość oglądając te zdjęcia. Jakże się nie cieszyć, że narodził się człowiek, zdrowy i zapewne, jak to dziecko, śliczny. Oni będą szczęśliwi, że ktoś (Ty) dzieli ich radość i na pewno nie będą źle usposobieni do Ciebie.
Biblijne rady są wspaniałe.
Nie smuć się już. Wszystkiego dobrego w przyszłości.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-06 07:55

Wiecie, zostawiam tego człowieka w spokoju. Zdjęcia były przysyłane codziennie po kilkanaście. Co innego jedno raz na jakiś czas. Zastanowiłam się i ja nie chce być częścią tej rodziny. Może podświadomie sama dążyłam do rozpadu. Nie wiem. Jak teraz o nim myślę to wydaje mi się być obrzydliwy. Kiedyś mówił mi że jestem psychiczna, że mam borderline, powiedział że będzie się spotykał ze mną gdy pójdę do psychologa czy psychiatry. Jak zaprzeczyłam stanowczo to się obraził. Później wrócił stwierdził że jednak nie mam. Teraz tak samo stwierdził że jestem toksyczna. I może ma nawet rację. Trochę jestem. Ale. Mam dość tych cichych dni w naszym związku. Jeśli ja kogoś bardzo kocham a on nie odzywa się przez kilka dni. Zawsze po takiej akcji czułam się jak skopany pies chociaż siniaków nie bylo. Wiele razy informowałam go żeby tak nie robił bo mnie to strasznie boli, że wtedy cierpię. Uważam ze to była przemoc psychiczna na mnie. Nie życzę mu tego ale jeśli nie zauważy problemu w sobie to powtórzy go w kolejnym związku. Ale to już jego problem. Myślę że on nie potrafi rozwiązywać konfliktów a to był jedyny pomysł który miał gdy się kłóciliśmy - uciec w milczenie. Jestem wykończona jego zachowaniem. Idę dalej sama. Powrotu nie ma.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-08 22:27

Dzisiaj mój były narzeczony przysłał mi książkę która mu kiedyś pożyczyłam. I wszystko wróciło. Jestem bardzo zła na samą siebie.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Mary (---.dsl.bell.ca)
Data:   2020-06-09 13:47

Chcialabym swoje kilka groszy wtracic. Monika wedlug twoich opisow sytuacji wyglada na to ze cala swoja znajomosc z chlopakiem opieralas na probie milosci chlopaka do siebie poprzez probe wprowadzenia wrogosci chlopaka do swojej rodziny (jako ze narzzeczenstwo to jeszcze nie rodzina) . Czasami mezczyzni odrzucaja swoja rodzine dla zony i wtedy nie maja juz wiezi rodzinnych i ty bys byla w takiej sytuacji. szczesliwa. Dobrze sie stalo ze nie ukrywalas przed slubem swoich zadan (i dla waszego malzenstwa i dla niego). Mysle ze bylabys uczciwa gdybys z chlopakiem mowila o twoich watpliwosciach zamiast walczyc z nimi. Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy ze mozna zyc w malzenstwie kochac zone ale miec rowniez dobre zwiazki z jego rodzina. Ty potrzebujesz chlopaka ktory albo nie ma rodziny albo juz jest poklocony z rodzina, tylko nie wiem jak wedlug ciebie bedziesz sprawdzac milosc chlopaka. Moze troszke przesadzam ale wierz mi tyle naogladalam sie na swiecie ze tak to widze. Radze ci troszeczke nie przesadzac z ta bezwzgledna miloscia chlopaka nawet za cene zerwania stosunkow z jego rodzina. Czas narzeczenstwa to czas docierania sie pod wzgledem waznych rzeczy. Chlopak tez nie widzial ze opowiadanie o waszym zwiazku do jego rodziny jest nie na miejscu i powinien wiedziec ze powinien opanowac sie przed plotkowaniem na wasz temat, wlasnie w czasie narzeczenstwa sprawe powinnas delikatnie prowadzic (nie walczyc z jego rodzna) i sama byc przygotowana na ewentualne zerwanie.

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-09 15:36

(...)

---
Formuła forum to pytanie i odpowiedź (rada). Do dyskusji zapraszam tutaj (klik).

z-ca moderatora

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: jeszcze żona (---.hsi16.unitymediagroup.de)
Data:   2020-06-26 13:33

Mary, dlaczego tak myślisz? Może wystarczyłby jej mąż, który jest dorosły i niezależny od swojej rodziny? Niezależny psychicznie, dojrzały, umiejący spojrzeć z dystansem na to, co dostaje od rodziny?
O sobie bym już mogła tak powiedzieć. Mam tak złe doświadczenia z powinowatymi, że wolałabym już nigdy żadnych nie mieć. Będę za jakiś czas wnioskować o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Pierwszy powód, jaki mi przy tym wybija się ze wszystkich (są też inne, które może są łatwiejsze do udowodnienia) to niedojrzałość i zależność psychiczna od rodziców. To, jakie patologie są w rodzinie mojego męża zobaczyłam dopiero po ślubie, jednocześnie to wszystko odbija się cały czas na mnie i naszych dzieciach. I to jest najbardziej beznadziejnie wyglądająca sprawa między nami.

W tych opisach widzę w Twoich opisach, to bardzo przypomina przemoc, która mnie spotkała. Wmawianie choroby psychicznej, doprowadzanie do niej a co najmniej do zniszczenia mojej opinii wśród innych. Co to za pomysły, ze masz borderline czy inne a później wycofywanie się z nich? zależnie od tego, czego od Ciebie w danym momencie oczekiwał? Ten facet jest psychiatrą? Moja teściowa chciała u mnie diagnozować schizofrenię lub inne choroby psychiczne. Mąż powtarzał mi takie rzeczy w różnej formie. Po latach związku, w których co chwilę dostawałam informacje, że jestem wariatką, że nikt nie zachowuje się tak jak ja itd. poszłam się diagnozować. Nic w stronę diagnoz moich powinowatych nie udało się potwierdzić. Dlaczego nigdy teściowa czy mąż nie pomyśleli, żeby iść do specjalisty ze sobą, tylko wysyłali mnie?

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Monika (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-07-05 17:27

Minęło już trochę czasu i coraz bardziej potrafię popatrzeć na to wszystko z dystansu. Myślę, że dobrze się stało. Ta rodzina by mnie zniszczyła. Dopiero teraz o widzę.

Tak jak pisze jeszcze żona, mężczyzna powinien być niezależny psychicznie i dojrzały. Powinien podejmować decyzje sam. Teraz dopiero widzę ogromną niedojrzałość mojego narzeczonego. W tym związku to ja brałam odpowiedzialność, zawsze przepraszałam i czułam się winna każdej kłótni. Oczywiście to skutek prania mózgu jakie mi zrobił. Na pytanie dlaczego nazywał mnie "głupią suką" odpowiedział, że to moja wina... Rozumiecie to? To dzieciak.

Przemoc której nie widać, bo dla świata to ludzie uczynni, mili, do rany przyłóż. Mój narzeczony co miesiąc jakiś procent zarobków przeznaczał na fundacje. Chodził co miesiąc do spowiedzi, przystępował do komunii. To uśpiło moją czujność. Był na każde zawołanie rodziców. Przykładny syn i katolik, tylko ja ta niewdzięczna, nie potrafiąca docenić. Niszcząca go..

Nie można się poddawać takim ludziom. Byłam osobą która zna swoją wartość, wydawało mi się, że jestem wolna od takich ludzi, że rozpoznam takiego kogoś z daleka. A jednak.. Niech to będzie przestroga dla każdej kobiety która to przeczyta. Uważajcie i nie dajcie sobą pomiatać.

jeszcze żona, świetnie Cię rozumiem.. Myślę że powinnaś uwolnić się od tego człowieka. Zrób to dla siebie i dla swoich dzieci. Bezpośrednio po rozstaniu myślałam, że mój świat się zawalił, że z niczym sobie nie poradzę.. mimo że mam dobrą pracę, ludzi którzy chcą mi pomóc wokół siebie i naprawdę niczego mi nie brakuje. Ale dzisiaj już widzę więcej. Życzę Ci powodzenia i będę trzymać kciuki aby udało Ci się przede wszystkim ochronić siebie i dzieci. Ja też poszłam się zdiagnozować. Okazało się, że jestem zdrowa. Cały czas słyszę jednak w swojej głowie ten głos który wmawia mi, że mam borderline i jestem toksyczna. Mam nadzieję, że z czasem i to minie. Również teraz uważam, że to mój narzeczony i jego rodzina powinni udać się na diagnozę. Ale z drugiej strony... mam to gdzieś. Odpuściłam im. Ja się od nich na szczęście w porę uwolniłam a oni zostali tam sami ze sobą. Ciekawe czy nadal mnie diagnozują, haha. Muszę mieć strasznie nudne i ciężkie życie. Tak samo mój narzeczony który pokazał swoim rodzicom, że to oni mu będą wybierać żonę i mogą w pełni rozporządzać jego życiem. Jak dla mnie bomba! :D Lepszej zemsty chyba nie mogłam sobie wyobrazić :))

 Re: Krucjata rodziny narzeczonego przeciw mnie.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-07-08 00:38

"Byłam osobą która zna swoją wartość".

Złudzenie. Gdybyś znała, nie pozwoliłabyś sobą pomiatać ani sobie "prać mózgu". Odeszłabyś po pierwszych wulgarnych słowach pod swoim adresem ("głupia suka"). Nie pytałbyś go, dlaczego tak się do Ciebie zwraca.
 
"Tak samo mój narzeczony który pokazał swoim rodzicom, że to oni mu będą wybierać żonę i mogą w pełni rozporządzać jego życiem. Jak dla mnie bomba! :D Lepszej zemsty chyba nie mogłam sobie wyobrazić :))".

Z Twoich wpisów wynika, że narzeczony sam miał poważne wątpliwości co do zawarcia małżeństwa z Tobą. Rodzice mu nie narzucili odmiennego zdania. A Twoje wpisy wciąż potwierdzają, że miał ku temu solidne podstawy. Mściwość, którą się teraz chwalisz (!), nie jest bynajmniej cechą, która sprzyja harmonii w małżeńskim związku.

"Ciekawe czy nadal mnie diagnozują, haha. Muszę mieć strasznie nudne i ciężkie życie".

Naprawdę Cię to ciekawi? Naprawdę musisz nadal żyć ich życiem? Czyżby bez nich to Twoje było strasznie nudne? Minął już ponad miesiąc, a Twoje myśli krążą wokół tego, co u nich... Po co? Czy chcesz się lepiej poczuć, przypinając im kolejne łatki?

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: