logo
Środa, 12 sierpnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Sens życia.
Autor: prime (59 l.) (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-27 09:11

Witam wszystkich. Od pewnego czasu, bardzo długiego mam mocne wątpliwości, strach graniczący z przerażeniem że po śmierci nic nie czeka. Zawsze byłem katolikiem, czy bardzo wierzącym? Chyba jak każdy. Chociaż od dawna nie chodzę do kościoła. Wierzę w Boga nie w kościół. Chociaż muszę przyznać że przez zaistniałą sytuację bardzo zaczyna mi brakować chwilkę ciszy przed ołtarzem. Straciłem praktycznie wszystkich bliskich została mi tylko 1 osoba. Do tego niezbyt udane życie osobiste. Ale nigdy nie wątpiłem w to że bliscy odeszli na dobre, że ich świadomość odeszła. Wręcz przeciwnie jestem całkowicie pewny że istnieją gdzieś. A mimo to zacząłem panicznie się bać śmierci i tego że to całkowity koniec. Zawsze jako katolik miałem wpajane że diabeł i demony to zło a mi zaczęły dawać nadzieję że skoro inne jej coś takiego, istnieje zło ponad wszelkie zrozumienie to i dobro też musi być. To może głupie że facet 59 lat ma takie wątpliwości jednak dały mi one zrozumienie że nic się nie liczy jeśli nie ma nic po śmierci. Wszystko co robię bez Boga nie ma dla mnie sensu. Może mnie ktoś nazywać fanatykiem, nic to nie zmieni w moim myśleniu. Bóg jest jedynym sensem, bez Niego bez życia po śmierci nic nie ma sensu. Ktoś powie że można być dobrym człowiekiem, kochać bliskich, pewnie że można. Ale dla mnie to za mało. Mieć tylko jedno marzenie w życiu... Żeby Bóg lub inna osoba z tamtej strony powiedział że jest coś, że warto żyć. Sorry za te wywody ale trochę przeszedłem w życiu i zwyczajnie nie liczy się już dla mnie gonienie za jakimiś marzeniami, kasa, kariera czy inne sprawy. Chociaż może mam coś nie tak z głową bo mało kto ma takie rozważania nad życiem. Pozdrawiam wszystkich.

 Re: Sens życia.
Autor: Katarzyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-05-27 12:31

To rozważania do których dochodzi każdy zdrowo myślący człowiek. Więc wszystko jest ok z Tobą ;) Też czasami mam wątpliwości lecz zawsze wracam myślami do osób, które poznałam w życiu a które zmieniły całe swoje życie po nawróceniu. Każdy z nas posiada zalążek życia wiecznego w sobie.

 Re: Sens życia.
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-05-27 13:36

"Chociaż od dawna nie chodzę do kościoła."

Idź do kościoła. Nie ma już restrykcyjnych ograniczeń. Może trafisz na czas kiedy będzie kapłan w konfesjonale, to najlepszy początek drogi nawracania. Sakrament pokuty i pojednania i Eucharystia. Idź za pragnieniem i tęsknotą

"Wierzę w Boga nie w kościół."

Tu można przypuszczać, że dałeś się wciągnąć w nagonkę na duchownych. Bo raczej nie piszesz o braku wary w kościół-budynek. Kościół-wspólnota jest jednością w wierze w Boga.

" 17 Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»." Mt 16

" Mieć tylko jedno marzenie w życiu... Żeby Bóg lub inna osoba z tamtej strony powiedział że jest coś, że warto żyć."
Prime,
"4 Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
Ty, Panie, już znasz je w całości."Ps 139

Pan Bóg już spełnił Twoje marzenie.
Zamieszczam fragment Ewangelii św. Jana.

"26 W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. 27 Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». 28 Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» 29 Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał». 30 Rzekli do Niego: «Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? 31 Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba». 32 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. 33 Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». 34 Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» 35 Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. 36 Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. 37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, 38 ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 39 Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40 To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym»." J 6

To zachęta do modlitwy Słowem Bożym, które jest ziszczeniem Twojego marzenia. Może na początek właśnie Ewangelia św. Jana, którą Kościół w Liturgii Słowa modli się w ostatnich tygodniach. Jeżeli nie jesteś zaprzyjaźniony ze Słowem Bożym, żeby odkrywać w całej treści istotę Boga, to bardzo jasną odpowiedź otrzymasz od rozdz.14.
Nie sposób i nie ma sensu zamieszczać więcej, niech ta zachęta będzie owocna.
Przy Twoim szczerym pragnieniu Bóg pokieruje Cię własną drogą. Wiara jest Bożą łaską.
W najbliższą niedzielę Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Szukaj natchnienia prosząc Ducha Świętego o światło. W modlitwie, żeby zrozumieć jak Duch Święty wieje kędy chce, może pomocne będą słowa sekwencji:

"Przybądź, Duchu Święty,
Ześlij z nieba wzięty
Światła Twego strumień.

Przyjdź, Ojcze ubogich, Przyjdź,
Dawco łask drogich,
Przyjdź, Światłości sumień.

O, najmilszy z gości,
Słodka serc radości,
Słodkie orzeźwienie.

W pracy Tyś ochłodą,
W skwarze żywą wodą,
W płaczu utulenie.

Światłości najświętsza,
Serc wierzących wnętrza
Poddaj Twej potędze.

Bez Twojego tchnienia,
Cóż jest wśród stworzenia?
Jeno cierń i nędze.

Obmyj, co nieświęte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę.

Nagnij, co jest harde,
Rozgrzej serca twarde,
Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary.

Daj zasługę męstwa,
Daj wieniec zwycięstwa,
Daj szczęście bez miary"

"...strach graniczący z przerażeniem"
Nie lękaj się, otwórz drzwi Chrystusowi.

 Re: Sens życia.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-05-27 18:07

Zdecydowałeś się na życie poza Kościołem. Na budowanie swojej wiary w Boga na jakichś własnych wyobrażeniach. A my w Kościele niedawno świętowaliśmy najważniejsze wydarzenie - Zmartwychwstanie (wciąż mamy liturgiczny okres Wielkanocny). We mnie to niesamowicie umacnia wiarę, że ziemska śmierć człowieka jest tylko przejściem do życia wiecznego. Może więc Twoje lęki to m.in. skutek Twoich wyborów - wiary w Boga po swojemu, niekorzystania z nauczania Kościoła, odrzucenia Jezusa (druga Osoba Boska) prawdziwie obecnego w Eucharystii.

"Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15,5).

"20 Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. 21 Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. 22 I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, 23 lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. 24 Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. 25 Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. 26 Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. 27 Wszystko bowiem rzucił pod stopy Jego. Kiedy się mówi, że wszystko jest poddane, znaczy to, że z wyjątkiem Tego, który mu wszystko poddał. 28 A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich" (1 Kor 14).

 Re: Sens życia.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-05-28 08:30

Kościół to my wszyscy chrześcijanie. To nie tylko księża. Biskupi są następcami apostołów, których powołał Chrystus. Nie myśl medialnymi schematami, że kościół to jakaś kolejna instytucja obok nas. My świeccy jesteśmy Kościołem. Ty też jesteś cząstką tego żywego organizmu. A ksiądz nie jest dowódcą wojskowym wydającym Ci rozkazy, tylko człowiekiem jak ty tylko powołanym by wskazywać - przypominać właściwą drogę. Ty wybierasz, decydujesz czy korzystasz z jego pomocy, bo masz wolną wolę. Decydujesz sam świadomie i dobrowolnie, czy jako "udziałowiec" wspólnoty Kościoła będziesz żył zgodnie z Bożymi nakazami, czy też nie.
Co do istoty samej wiary, to pomyśl może czy w Twoim życiu nigdy nie miały miejsca jakieś wydarzenia, które z ludzkiego punktu widzenia nie mogły być tylko zbiegami okoliczności. Ja lata temu, kilkakrotnie miałam w życiu takie sytuacje, które jednoznacznie były Bożą interwencją. Jestem o tym w pełni przekonana i to jest dla mnie jednym z dowodów (osobistych dowodów) na istnienie Boga.
Podsumowując, jeśli chcesz ruszyć z miejsca zacznij PRAKTYKOWAĆ wiarę: idź do kościoła, zacznij się modlić, przystąp do sakramentów. Zacznij z Bogiem rozmowę. W głębi serca wiesz na pewno, co jest dobre, jak postępować. Posłuchaj sumienia.

 Re: Sens życia.
Autor: prime (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-28 09:06

Dziękuję za odpowiedzi. Mała korekta, nie 59 ale 38 lat. Pisałem pod wpływem emocji. Nie odrzuciłem Jezusa, każdego dnia z nim rozmawiam. Każdy dzień zaczynam od przywitania się z Matką Boską która jest dla mnie niesamowicie ważna. Jest że mną przez całe życie. Czy to że nie chodzę do kościoła czy i że mnie złego katolika? Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Ja tak nie uważam. Każdego dnia mam dla Boga czas, każdego dnia grzeszę i przepraszam za to że nie czynie jak powinienem. Że nie okazuje wystarczającej wdzięczności za Dar Życia który otrzymałem. Wybaczcie ale wolę 5 słów z serca niż klepanie zdrowasiek aby klepać. Codziennie mówię do Boga i chociaż wiem że nie odpowie mi w taki sposób jakbym chciała to często widzę odpowiedzi w sytuacjach jakie mnie spotykają. Jesteśmy tylko ludźmi, nigdy nie będę raczej człowiekiem który chodzi ma różaniec w grupie czy tym podobne. Chyba każdy rozumiem Boga na swój sposób. Sądzicie że godzina w kościele jest więcej warta niż szczera rozmowa z Bogiem. Na pewno to poświęcenie czasu Bogu, ale nie potrafię wtedy się skupić. Cały czas to samo, te same słowa. Popieram modlitwy ale chciałbym żeby podczas mszy ksiądz opowiadał o Bogu nie cały czas te same słowa. Żeby mówił jak Jezus, sia dał jak każdy i mówił jak do 2 człowieka. Pan Jezus opowiadał ludziom o domu do którego wszyscy zmierzamy. O wartości każdego człowieka, nie przez godzinę te same słowa non stop i brak co niedzielę. Nigdy nie od wróciłem i nie odwrócę się od wiary. Jest dla mnie najważniejsza. A najbardziej wierze w Boże Miłosierdzie. Mam za co a Boga przepraszać i do końca życia nie starczy mi czasu żeby przeprosić za swoje grzechy. Powinienem nie mieć wątpliwości w to że istnieje życie po śmierci ale może to normalny etap w życiu. Wiem że jest pismo święte, liczne inne księgi, kościół ale zobaczcie jak się kościół wypierał licznych niechlubnych sytuacji w swojej historii. Bóg jest wszystkim, a kościół to ludzie a nie budynek. A k dziadzia to zwyczajny człowiek jak ja czy wy. Pozdrawiam.

 Re: Sens życia.
Autor: Renata ewangelikalna (---.nette.pl)
Data:   2020-05-28 18:20

Dzień dobry,
to bardzo słuszna konstatacja, że poza Bogiem (bez Boga) nic nie ma sensu.
Co do pragnienia "kontaktu z tamtej strony" - warto przeczytać w ewangelii Łukasza rozdz. 16 historię o Łazarzu i bogaczu. Bogacz prosi Abrahama o znak z zaświatów dla jego braci, ale Abraham odmawia, tłumacząc m.in., że skoro nie słuchają Mojżesza i proroków, to nawet gdyby przyszedł ktoś z umarłych - nie uwierzą.

W innymi miejscu Pismo św. mówi, że /.../
[powołując się na Pismo święte należy podać źródło cytatu - księgę, rozdział i wiersz. moderator]

Myślę też, że Pan Bóg wychodzi naprzeciw tym, którzy mają, że to tak określę "szczere wątpliwości" - np. w Starym Testamencie był to Gedeon, w Nowym warto spojrzeć do ewangelii Mateusza - "wierzę, pomóż niedowiarstwu memu" (Mk 9,24)

Pozdrawiam i życzę powodzenia :-)

 Re: Sens życia.
Autor: A2 (---.dynamic-3-poz-k-1-2-0.vectranet.pl)
Data:   2020-05-28 18:40

Tylko Pan Bóg jest trwałym sensem życia. Nie bez zawirowań, ale tylko ON. Wszystko inne runie.

 Re: Sens życia.
Autor: Anna (---.centertel.pl)
Data:   2020-05-28 18:58

Żaden z Ciebie fanatyk ani dziwak. Takie rozważania miewam codziennie odkąd skończyłam 19 lat. Teraz mam 27 a chcę tylko więcej ;)
Nie wątp w kontynuację życia po śmierci. Dar życia i możliwość przebywania na tej planecie jest tak przedziwnym tworem, że to dowód sam w sobie na to, że śmierć niczego nie kończy. Nasza świadomość bycia tu i teraz, złożona emocjonalność, intelekt, to że jedno wynika z drugiego, stale pokazuje, że to wszystko nie jest dziełem przypadku. Pomyśl o tym, że kiedy byłeś płodem Twój cały świat wyglądał zupełnie inaczej. Czy kiedykolwiek pomyślałbyś, że zaczniesz wykorzystywać płuca do łapania oddechu i będziesz poruszał się na dwóch nogach? Tak samo będzie z życiem wiecznym (klik).
Nie rezygnuj z Kościoła i Sakramentów. Do niego nie chodzisz dla księdza czy poruszającego kazania. Potrzebujesz Eucharystii oraz Spowiedzi. Natomiast Dusze w Czyśćcu cierpiące oraz niewierzący potrzebują Twojej modlitwy, Daru Komunii Świętej oraz odpustów (klik).
Kościoł to Jezus. Nigdy tego nie rozdzielaj, ponieważ z takim myśleniem wiele tracisz.

 Re: Sens życia.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-05-29 10:29

Dobrze, że poszukujesz, że pytasz. Rodzi się w Tobie potrzeba dialogu w temacie wiary. Staraj się przemyśleć to co otrzymujesz w odpowiedzi. Nie okopuj się w jednym miejscu. Wiara jest ja życie, trzeba cały czas iść do przodu. Kościół do ludzie, a ludzie nie są tu na ziemi bezgrzeszni i ich czyny i postępowanie na przestrzeni dziejów świata i tym samym Kościoła bywało różne i nadal bywa. Człowiek ma prawo (a nawet obowiązek) weryfikować swoje postępowanie i poglądy, gdy dostrzega błąd w swoim rozumowaniu i postępowaniu. Nie chodzi o to by wszystkim udowadniać (a w tym i sobie), że słusznie postępuję i myślę i trwać permanentnie w tym przekonaniu.
Jest jeszcze inna ważna kwestia, jeśli chcesz wiarę zgłębiać, musisz sięgnąć po wiarygodne informacje (np. literaturę). To tak jakbyś wypowiadał się w dziedzinie np. malarstwa oglądając w życiu kilka obrazów przy okazji nielicznych wizyt w muzeach. To logiczne, że jeśli jakiś temat mnie nurtuje, to nie tworzę własnych teorii i nie opieram się na nich, tylko sięgam do źródeł, z których czerpie wiedzę w interesującej mnie dziedzinie.
Kolejna kwestia: modlitwa. Nie ma obowiązku odklepywania "zdrowasiek". Można modlić się własnymi słowami. Sens i potrzebę rozmowy z Bogiem słowami istniejących modlitw, litanii, koronek itp. każdy odkrywa sam. Nie sądź, że większość ludzi wierzących modli się automatycznie klepiąc słowa modlitw. Jeśli będziesz szedł drogą wiary (a nie przycupniesz na poboczu), to może sam kiedyś poczujesz taką potrzebę i odkryjesz sens istniejących modlitw.
A teraz najważniejsze: sakramenty. Bez nich opieramy się tylko na ludzkich możliwościach, a one bywają zawodne. Sakramenty nie zostały ustanowione przez Chrystusa (czyli Boga), bez istotnego celu i sensu. Szczególnie sakrament pojednania - spowiedzi. Jeśli go zrozumiesz, będziesz mógł pomyśleć o sobie nie jak o permanentnym grzeszniku, który do końca życia ciągle musi przepraszać, ale jak o umiłowanym dziecku Rodzica Boga. Zrozumiesz, że twoje grzechy, jeśli poparte szczerą potrzebą i chęcią poprawy są ci WYBACZANE. Poczucie wybaczenia motywuje do poprawy, do dążenia do stawania się choć odrobinkę lepszym. Pomaga w trwaniu w dobrych postanowieniach. Przyjęcie Najświętszego Sakramentu to już kulminacja istoty wiary, wybaczania, zbawienia, obietnicy życia wiecznego. To Misterium, które wykracza poza ludzkie rozumowanie. Dotykamy Boga. Bóg jednoczy się z nami fizycznie, namacalnie.... nawet nie sposób tego wyrazić po ludzku. Poczytaj trochę na temat celu jaki miał Chrystus ustanawiając poszczególne sakramenty.
Pomyślałam jeszcze o jednym porównaniu. Gdy zapisujesz się do klubu sportowego, by trenować jakąś dyscyplinę i nie podobają ci się niektóre zasady, to nie stwierdzasz, że będziesz uprawiał ten sport (np. grę w piłkę nożną) na swoich zasadach, zmienisz to co niewygodne, (np. zlikwidujesz kary za faul, lub powiększysz bramkę). Doskonale wiesz, że musisz dostosować się do wszystkich ustalonych zasad.
Pokusa, by wiarę praktykować na swoich zasadach, bo nam wydaje się, że wiemy lepiej (do tego nie mając dostatecznej wiedzy by zrozumieć istniejące zasady), dotyka wielu osób. Tylko, czy to nadal jest dobra wiara?
Bądź otwarty na Ducha Świętego, jeśli szukasz On cię znajdzie.

 Re: Sens życia.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2020-05-29 11:40

Zastanawia mnie, na czym polega Twoje bycie katolikiem. Bo nauki katolickiej raczej ni przyjmujesz.

 Re: Sens życia.
Autor: Benia (---.96.175.2.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-05-30 16:38

J 6, 54-58

54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.
56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.
57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez* Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie.
58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».

Gdzie Ciało Chrystusa chcesz spożywać jak do kościoła Ci nie po drodze?

 Re: Sens życia.
Autor: B. (---.24.49.129.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-05-30 23:02

Drogi Prime,

Podobają mi się Twój zapał i Twoje refleksje.
Napisałeś „Chociaż może mam coś nie tak z głową bo mało kto ma takie rozważania nad życiem.”
Ależ to jest właśnie człowieczeństwo! Samo jeść, pić, ubierać się to za mało dla człowieka. Popatrz, jaką szatę godową ma paw czy rajski ptak, a jednak człowiek ze swoimi refleksjami jest większy :) Człowieka Bóg stworzył na Swój obraz i podobieństwo, coś niesamowitego!

„(…) Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go” Księga Rodzaju 5,1

Refleksje to czynność chyba bardziej czyniąca człowieka „na Boży obraz”…

Napisałeś: „od dawna nie chodzę do kościoła. Wierzę w Boga nie w kościół”.

Wierzysz w Boga, a z Twoich słów wynika że i kochasz Boga, a więc spróbuję pokazać Ci biblijnie, że Kościół to „pomysł” i wola samego Boga :)
To co wiemy o Bogu, wiemy głównie z Pisma Świętego.
Zatem popatrz, co sam Jezus powiedział o Kościele i kapłanach.

Powiem teraz coś, czego może jeszcze nie wiesz, albo to się nie mieści w głowie: Kościół założył sam Chrystus. Głową Kościoła jest sam Chrystus. Niemożliwe? Ależ WŁAŚNIE TAK. Kilkakrotnie jest to wprost napisane w Piśmie Świętym, na przykład:

„I wszystko poddał pod Jego [Jezusa] stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła” (List do Efezjan 1:22)

"I On [Jezus] jest Głową Ciała - Kościoła (...)" (List do Kolosan 1:18)

Zwróć uwagę (powoli) na słowa, że Jezus jest ‘Głową Ciała - Kościoła'. Wynika z nich, że Kościół jest Ciałem Chrystusa, dlatego Kościół jest Święty. Kościół to więc nie tylko ludzie. Kościół to ludzie i Bóg,

Kościół ma od Boga obietnicę, tzw. "władzę kluczy", Jezus powiedział:
"I tobie [Piotrowi] dam klucze królestwa niebieskiego; COKOLWIEK ZWIĄŻESZ NA ZIEMI, BĘDZIE ZWIĄZANE W NIEBIE, A CO ROZWIĄŻESZ NA ZIEMI, BĘDZIE ROZWIĄZANE W NIEBIE. "(Ew.Mateusza 16:19)
Czyli Bóg obiecał, że będzie respektował decyzje Kościoła, uzna je za swoje...

W głowie się nie mieści… Temu Piotrowi, który trzy razy się Jezusa zaparł (potem gorzko zapłakał), Jezus powiedział takie słowa jak wyżej. Jak widzimy, Jezus od początku wiedział, że tworzy Kościół z ludzi grzesznych… A mimo to utworzył, i mimo to Kościół jest święty…

Teraz sprawa głównego zadania Kościoła: głoszenie Słowa (na Mszy Św. są co niedziela inne czytania) oraz Eucharystia, ofiara Eucharystii (chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Jezusa).

Tuż przed męką sam Pan Jezus powiedział: "A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. (Ew.Mateusza 26:26)
A więc "bierzcie i jedzcie"... Czyńcie tak.

I jeszcze: "Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie." (Ew. Jana 6,53)
Poważna sprawa. Nie będziecie mieli życia w sobie. Wagę tego na pewno rozumiesz.

O kapłanach Pan Jezus powiedział: "Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał." (Ew.Łukasza 10:16)
Tu także poważna sprawa. Kapłani otrzymali obietnicę, że Bóg uzna gardzenie Nimi za gardzenie samym Bogiem... Niesamowite.

Trwa walka z Kościołem, walka tego zbuntowanego anioła.
"(...) Uderzę pasterza, a rozproszą się owce". (Ew.Marka 14:27)

Ale mimo to nadzieja jest, popatrz, co powiedział Chrystus Piotrowi Apostołowi: "Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Ew.Mateusza 16:18)

Teraz kolejny temat, który poruszyłeś:
„do końca życia nie starczy mi czasu żeby przeprosić za swoje grzechy.”
Podpisuję się pod tymi Twoimi słowami obiema rękami. TAK, dotyczy to i mnie i każdego z nas.
I napisałeś: „A najbardziej wierze w Boże Miłosierdzie”
Coś pięknego!

Moja gorąca rada: w tych sprawach korzystaj ze słów Jezusa, z Jego podarunku dla nas. Mianowicie już po zmartwychwstaniu Jezus obiecał, zobowiązał się, powiedział swoim pierwszym kapłanom: że:
„23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.” J 20:23 [a więc kapłan musi poznać grzechy, żeby podjąć decyzję czy odpuścić czy zatrzymać] Ależ wielka rzecz! Bóg obiecał odpuszczenie grzechów!
W historii Kościoła ta decyzja była realizowana różnie, bywało to bardzo ciężkie dla grzesznika (np. publiczna długotrwała pokuta). Teraz mamy spowiedź indywidualną, najczęściej anonimowość, tajemnicę spowiedzi, a na końcu słyszymy „Pan odpuścił tobie grzechy. Idź w pokoju”. Wyobrażasz to sobie? Bóg dał kapłanom aż taką władzę! Jeżeli spełniłeś warunek żalu za grzechy, to odchodzisz z konfesjonału z pokojem serca, że Twój grzechowy ciężki wór został Ci odjęty…

Biblia zachęca:
„16 Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy /.../” Jk 5:16

I kolejne, co poruszyłeś:
„wolę 5 słów z serca niż klepanie zdrowasiek”
Co do słów z serca - masz rację!
Pan Jezus zacytował Stary Testament: „8 Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” Mt 15:8

„nie będę raczej człowiekiem który chodzi na różaniec” - to nie jest konieczne. Jednak Matka Boża np. w objawieniach fatimskich tak prosiła o różaniec…
Różaniec uruchamia myślenie. Np. pięć tajemnic Radosnych: 1. Zwiastowanie. Kto zwiastował? Co zwiastował? Szukasz tych informacji w pamięci albo w Piśmie Świętym. Albo w jakiejś książeczce z tajemnicami różańcowymi. Następna tajemnica radosna to „Nawiedzenie św. Elżbiety”. Znów szukasz w pamięci lub w źródłach: Dlaczego Maryja tam poszła? Ile kilometrów szła? Dlaczego dziecko zatańczyło w łonie Elżbiety na widok Maryi? Kim było potem to dziecko?

I tak przez kolejne tajemnice poznajemy życie Maryi i Jezusa, historię całego życia Jezusa, a więc różaniec to także katecheza i pogłębianie wiedzy :)

Napisałeś „nie liczy się już dla mnie gonienie za jakimiś marzeniami, kasa, kariera czy inne sprawy” Brawo, chociaż z marzeń tak zupełnie nie rezygnuj, jeżeli są zgodne z Bożymi Prawami…

I napisałeś:
„nie odwrócę się od wiary. Jest dla mnie najważniejsza.”
Bardzo się z tego cieszę, bardzo. Niech Pan Bóg obdarza Cię potrzebnymi łaskami, niech Cię prowadzi i błogosławi.

Serdecznie pozdrawiam

 Re: Sens życia.
Autor: Asia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-05-31 19:14

Polecam homilie ks Piotra Pawlukiewicza głoszone w warszawskim kościele Św. Anny. Jest bardzo duży wybór księdza kazań na youtoube, naprawdę warto. Ksiądz Piotr zmarł 21 marca 2020, ale nadal są dostępne jego homilie i konferencje. Bardzo zmieniły moje spojrzenie na wiarę i Boga (oczywiście w sensie pozytywnym) :)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: