logo
Sobota, 04 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jeśli mi czegoś brak to Pan nie jest moim pasterzem?
Autor: Katarzyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-06-04 22:27

Pan jest moim pasterzem.
Znany wszystkim werset z psalmu. Usłyszałam na rekolekcjach, że skoro nam czegoś brak to Pan nie jest naszym pasterzem.
Czy tak mamy to właśnie rozumieć? Co w taki razie z naszymi marzeniami, planami? Czy coś źle zrozumiałam?

 Re: Jeśli mi czegoś brak to Pan nie jest moim pasterzem?
Autor: Aneta (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2020-06-05 09:46

Ja bym to rozumiała raczej w sensie duchowym - Bóg może nam zapewnić wszystko, czego potrzebujemy do duchowego rozwoju, jeśli przyjmiemy Go za swojego pasterza, to w tym obszarze niczego nam nie zabraknie. Jeśli zabrakło mi drobnych na bilet, to raczej świadczy to o moim roztargnieniu, niż relacji do Boga.

 Re: Jeśli mi czegoś brak to Pan nie jest moim pasterzem?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-06-05 17:08

Takie zero-jedynkowe myślenie. Życie nie jest czarno-białe. Każdemu czegoś brak - i mam na myśli sferę duchową. Ale to nie znaczy, że Ps 23 nas nie dotyczy. Czy Apostołowie byli idealni? Nie/. Ale szli za Jezusem.
Podobne hasło: jeśli jesteś chory (akurat tu chodziło o depresję), to za mało ufasz Jezusowi.

 Re: Jeśli mi czegoś brak to Pan nie jest moim pasterzem?
Autor: EmGie (---.bartnet.pl)
Data:   2020-06-05 22:23

Pan jest moim pasterzem. On podtrzymuje moje życie, porusza moim sercem i jest w każdym drgnieniu mojej powieki. I tak czyni już 52 lata. Ja jednak jestem głupcem i sam probuję sobie często, bardzo często wybierać drogę. Ale On już w tym momencie pokazuje następne rozwidlenie, które mogę wybrać by wrócić.

 Re: Jeśli mi czegoś brak to Pan nie jest moim pasterzem?
Autor: kinia128 (---.icpnet.pl)
Data:   2020-06-06 13:02

Tu chyba chodzi bardziej o coś takiego, że gdy w pełnym oddaniu pozwalasz się Panu prowadzić jak owieczka pasterzowi, to masz w sobie taką ufność, że droga, którą za nim idziesz jest dla Ciebie najlepsza. Marzenia/plany nie są absolutnie niczym złym, jeśli nie prowadzą do odstępstwa od Jezusa. I chodzi też o to, żeby nie uzależniać od nich swojego szczęścia/spełnienia, czyli nie stawiać ich ponad Bogiem :) Dla przykładu, ktoś jest singlem, a szczerze marzy o założeniu rodziny. To nie znaczy, że Bóg nie jest jego pasterzem. Wręcz przeciwnie - Bóg często powołuje nas do określonych rzeczy właśnie poprzez nasze pragnienia. Jeśli nie prowadzą one do grzechu - należy dążyć do ich spełnienia. Ale w przypadku, gdy się nie uda, a my się totalnie załamiemy, obrazimy na cały świat i staniemy zrzędami - to właśnie świadczy o tym, że Bóg nie jest naszym pasterzem. Bo jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to nieważne, czy nasze ziemskie plany się powiodą, czy nie - i tak jesteśmy w Tym, który nas umacnia, a więc mamy wszystko, co potrzebne do szczęścia, umiemy i cierpieć biedę, i obfitować :)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: