logo
Sobota, 04 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: Julka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-06-19 10:09

Witam. Od 2 lat (po pierwszych rekolekcjach u sióstr) powracają do mnie myśli o życiu zakonnym, czasem bardzo mocno, natrętnie. One przychodziły i na jakiś czas odchodziły, a ja w tym czasie układałam swoje plany, nie mogąc zdecydować się co do wyboru studiów. (W zasadzie wciąż nie jestem przekonana, choć studia powinnam zacząć od października, każdy kierunek był w porządku tylko na jakiś czas). W Niedzielę Dobrego Pasterza to znów wróciło tylko trochę inaczej. Wtedy zdecydowałam, że ja też tak chcę przeżyć życie, że to właśnie to, co chciałabym robić, gdzie powinnam być. Zdecydowałam, że nie pójdę nas studia, a do zakonu. Wtedy poczułam taki niezwykły spokój, później dostawałam pewne znaki (przynajmniej ja je tak odczytuję). Myślałam, że będzie łatwiej, jak już podjęłam decyzję, to wreszcie będę wiedzieć, co robić. Ale zaczęły atakować mnie wątpliwości, dużo, dużo większe niż wcześniej, a może po prostu nie brałam tych różnych kwestii pod uwagę? Czuje się naprawdę dziwnie, z jednej strony jakbym chciała wstąpić, a z drugiej, jakby to w ogóle nie było dla mnie. To jakby taka "wewnętrzna walka). Przecież boję się tyłu rzeczy (w ogóle stresuję się różnymi sytuacjami, wydarzeniami, nawet takimi drobnymi), zaczął mi przeszkadzać brak ubrań, oddalenie od rodziny, samotność, myślę, że nie dałabym sobie rady, patrząc na siebie obiektywnie. (W momencie tej wstępnej decyzji jakoś zupełnie nie brałam tego pod uwagę, nie wiem dlaczego, nie było to istotne). Może to tylko jakiś zachwyt? I nie wiem, czy mam odpowiednią motywację.Nie mam bardzo głębokiej wiary, relacji z Bogiem, a przecież być blisko Niego i pomagać innym można też w życiu świeckim... Nie wiem, jak to interpretować?
Może ktoś miał/ma trochę podobne doświadczenia?

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: A ja powiem (---.play-internet.pl)
Data:   2020-06-19 14:41

Moim zdaniem zawsze zdążysz spróbować życia w klasztorze, a studia przydają się również w życiu duchownym. Ja bym poszła na studia (skoro nie masz wyraźnego faworyta, pasji czy celów życiowych wybierz takie, które zapewnią Ci pracę) i nawiązala relację z jakimś konkretnym zgromadzeniem w mieście, w którym będziesz studiować. Można być blisko takiego zakonu, pomagać w czymś, modlić się z siostrami, rozmawiać. oczywiście to nie to samo, ale zawsze jakieś doświadczenie. Szkoda według mnie stracić czas bez choćby wyraźnego przekonania, że to, co robię, jest tym, czego chcę.

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2020-06-19 16:12

Julko,

Jakoś najbardziej (z całego wpisu) przemówiło do mnie Twoje końcowe zdanie:

"Nie mam bardzo głębokiej wiary, relacji z Bogiem, a przecież być blisko Niego i pomagać innym można też w życiu świeckim..."

Otóż to. Twoja postawa jest jeszcze nieugruntowana, chwiejna. Dlatego z życiem zakonnym poczekaj jeszcze, nie spiesz się, bo to może być chwilowy zachwyt - jak sama piszesz. Najpierw nawiąż z Bogiem dobre relacje. Uwierz w Jego wielką miłość i pokochaj Go całym sercem. Czy tak się stanie? - sama się o tym przekonasz....

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-06-19 17:35

Każdy medal ma dwie strony, jak powiadają.
Z drugiej strony dziwiłaby mnie więc kandydatka, która na dzień dobry powiedziałaby: mam bardzo głęboką wiarę, dlatego idę do zgromadzenia.
Dojrzewać warto (dojrzewa się i w życiu konsekrowanym), i zacząć studia (nie na siłę!!! i nie na oślep) pewnie też warto, ale czekać na moment pt. "mam głęboką wiarę, więc..." - chyba nie.

Ważniejsze jest, czego chcesz i dlaczego akurat tego. Ty jeszcze zapewne nie wiesz. Trzeba siebie poznać. Kto i co Cię naprawdę pociąga. Dla kogo lub czego spokojnie chcesz poświęcić życie.
Wątpliwości i wewnętrzna walka są naturalne.

Dodam, że czas kandydatury (postulatu, różnie to się nazywa), nowicjatu itd. też jest czasem rozwoju i poznawania siebie...

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: Wierna (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2020-06-19 17:40

Julka, właśnie idę na mszę, a pojawił się Twój wpis, pomodlę się za Ciebie - o rozeznanie powołania i utwierdzenie w nim.

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: Julka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-06-19 19:27

Myślę, że ma Pani rację, dziękuję za te słowa.

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: O. (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-06-19 22:57

Nie ma co sie dziwic watpliwosciom. Akurat wymienione przez Ciebie przykladowy brak ubran itp mnie tak nie martwi, jak np. losowy dobor obowiazkow. I tu nie chodzi o to, ze bym sie sprzeciwiala, bo sklada sie slub posluszenstwa, ale po prostu swiadomosc, ze kaza byc np. kucharka albo jechac na misje (a znam jezyki, wiec szansa na taki los jest duza) mnie stopuje. Z takimi watpliwosciami to pewnie ludzie napisza, ze zakon nie dla mnie. Gdybym takich watpliwosci nie miala, poszlabym w ciemno do siostr Michalitek z powodu m. in. mojej szczegolnej relacji w modlitwie ze sw. Michalem Archaniolem. Mam troszeczke wiecej lat niz Ty, ale na gorny standardowy prog przyjec do zakonow jeszcze sie chyba łapię. Obawiam sie jednak, ze rozeznam, jak juz bedzie za pozno.
Tez bede sie modlic, zebys znalazla wszystkie odpowiedzi.

--------

Czyżby żyły gdzieś jeszcze dinozaury uważające, że w zakonach obowiązuje ślepe posłuszeństwo? Jeśli tak, to ignorancja na temat życia zakonnego u niektórych (katolików?) jest po-ra-ża-ją-ca...
moderator (i wieloletni zakonnik) (znający kilka sióstr michalitek, w tym poprzednią przełożoną generalną, s. Natanaelę)

 Re: Powołanie a wątpliwości, lęki.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-06-19 23:08

Do O.
Ciekawe, ile Twoich obaw ma związek z rzeczywistością, a ile polega na przypuszczeniach. Sprawdzałaś u źródeł?
Nie wierzę w "losowy", ślepy przydział obowiązków (wyciąganie z kapelusza losów z imionami i przypisywanie do obowiązków? Nonsens). Tak to nie wygląda, choć zapewne owszem, można się czasem zdziwić.
Co do misji, to o ile mi wiadomo, dziś często, może nawet zazwyczaj się jednak pyta, a nie wypycha siłą. Pytałaś o to w konkretnym zgromadzeniu?
Chyba że ktoś trafia do zgromadzenia typowo misyjnego, czyli wie, na co się decyduje - na duże (choć jednak wcale nie 100-procentowe) prawdopodobieństwo wyjazdu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: