logo
Sobota, 04 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Moc modlitwy - świadectwo.
Autor: ... (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-06-29 20:33

Witam Was wszystkich

Chciałbym się z Wami podzielić swoim ostatnim doświadczeniem jakie mnie spotkało.
Nie opowiem Wam go ze szczegółami bo pierwsze nie o to chodzi, a po drugie historię, które nie wyczerpują
tematu do ostatniego słowa są historiami, które lepiej skłaniają do refleksji, a pisząc tutaj chyba taki jest cel.

Od zawsze jestem człowiekiem wierzącym, chodzę do kościoła i wogóle. Myślę, że w wielu sferach swojego życia pokazuję szacunek do drugiego człowieka itd. ale przy tym wszystkim w moje życie wkradł się też grzech, a moja walka z nim chyba nie zasługuje na uznanie. Czasem popadając w grzech nie widzimy w nim większego problemu. Bo przecież tak jest nam dobrze i wygodnie. Czasem dostrzegamy problem ale tylko wtedy gdy coś nie idzie po naszej myśli i pojawia się w nas odrobina refleksji. Gorzej, że po chwili refleksji przychodzi chwila dalszej konsumpcji naszego życia. Myślę, że nie trzeba mówić, która ze wspomnianych chwil wypełnia większą część naszego życia. Zawsze łatwiej znaleźć sobie wewnętrzne wytłumaczenie swojego postępowania, potem je sobie usprawiedliwić i by ostatecznie je akceptować i przyjmować w naszym życiu.

Nie wiem jak działa to na wszystkich ludzi ale zauważyłem w swoim życiu, że im dalej brnę w "bagno" tym gorzej układają się pewne kwestie mojego życia, a co za tym idzie częściej wracają chwile refleksji. Bo przecież jak trwoga to do Boga.
Myślę, że wielu z Was wie, że ciężko nam odmówić modlitwę dziękczynną, natomiast modlitwa oparta o prośby przychodzi nam o wiele łatwiej.

W pewnym momencie mojego życia zacząłem odczuwać w sobie chorobę. Nie będę tu opowiadał co to za choroba. O jej objawach i szczegółach tego co czułem. Mówiąc chorobę nie mówię tutaj w przenośni o grzechu lecz o naszych typowych ziemskich problemach. Powiem tyle, gdy choroba postępuje dokładnie tak jak przykład modelowy mimo braku jej potwierdzenia w badaniach ciężko wierzyć, że nie jesteśmy chorzy. Gdy wszystkie przesłanki na nią wskazują nawet mimo braku ostatecznego potwierdzenia badaniem ciężko zasiać w sobie nadzieję, że to nie ona.

Przyszła więc pora na badania. W dniu w którym miałem otrzymać wyniki wziąłem wolne w pracy i poszedłem do kościoła by po prostu pomodlić się aby wynik badania był taki jakiego bym chciał. Przeprosiłem Boga, obiecałem, że zmienię swoje życie aby być bliżej Niego i poprosiłem o dobry wynik badania. W tym dniu nie wiedzieć czemu w tej porze akurat odbywała się dodatkowa Msza święta, a czytany był fragment ewangelii o uzdrowieniu trędowatego. Gdy usłyszałem słowa "Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić" poczułem ciarki na sobie. W duchu sam powtórzyłem te słowa. Odpowiedź Jezusa brzmiała: "Chcę, bądź oczyszczony".
Poczułem wtedy, jakby Jezus przemówił do mnie. Uwierzcie tego uczucia nie da się opisać. Pewnie wielu z Was pomyśli: To tylko przypadek - nakręcił się, do tego łatwo chwyta takie tematy to wmówił sobie, że był adresatem tych słów. Rzecz w tym, że nic bardziej mylnego. Zawsze negowałem takie kwestie, uznając je za zwykły przypadek. Myślę, że niewierny Tomasz nie miałby się czego wstydzić gdybym był jego uczniem. Wynik badania oczywiście okazał się taki o jaki prosiłem: Tak, zostałem oczyszczony.

Uwierzcie, moja historia jest mocno uproszczona, nie omawiam tutaj szczegółów bo nie tego chciałem. Samo badanie nie było pierwszym, lecz ostatnim celem potwierdzenia choroby.

Mam nadzieje, że moja historia wywoła u Was choć odrobinę refleksji nad własnym życiem. Bóg naprawdę nad nami czuwa, wysłuchuje, a także przemawia do nas. My musimy jednak chcieć Go słuchać.... a na pewno Go usłyszymy.

 Tematy Autor  Data
 Moc modlitwy - świadectwo. nowy ... 
  Re: Moc modlitwy - świadectwo. nowy Adriana 
  Re: Moc modlitwy - świadectwo. nowy klara 
 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: