logo
Sobota, 24 października 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dan (31 l.) (---.centertel.pl)
Data:   2020-07-07 16:39

W sferze uczuciowej dalej jestem wciąż bardzo ułomny. Nigdy nie dojrzałem do posiadania kobiety, nie było żadnych randek, pocałunków, przytulania, chodzenia za rękę, o stosunku seksualnym nie wspominając. Co więcej, w przestrzeni publicznej zwracają na mnie uwagę dziewczęta 15+, ale boje się podjąć jakikolwiek kontakt. Nieśmiałość zabija mnie i poczucie że już nic nie mogę w życiu, bo najpiękniejsze chwilę straciłem raz na zawsze, do tego czuje się wyobcowany ze społeczeństwa. Z tego powodu ukończyłem wyłącznie liceum, od tego czasu podejmowałem prace dorywcze ale na studia nie poszedłem gdyż jak uważałem (wciąż uważam) mnie przerastają. Jedyne co mi się udało to zrobić "prawko" choć samochodem nie jeżdżę, mimo że mieszkając w domu rodziców mam do dyspozycji dwa. Nie wiem gdzie szukać źródła mojego pogubienia życiowego, ale najprawdopodobniej to było jeszcze liceum gdzie nie już wtedy nie miałem żadnego towarzystwa, do tej pory nie mam. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nerwica natręctw i można powiedzieć że jestem wrakiem człowieka. Przegrana sytuacja życiowa. Mój czas minął raz na zawsze.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-07-15 14:05

Czego oczekujesz? Głaskania po główce i litościwego współczucia? Czy porządnego kopa, który "zachęci" Cię do jakiś działań? Studia można podjąć nawet po 40-stce, ale najpierw trzeba się usamodzielnić. Znaleźć pracę. A do tego trzeba mieć chęci i determinację do działania. Jak sam jej w sobie nie odnajdziesz, to całe elaboraty tłumaczeń i zachęt Ci nie pomogą. Człowieku nie użalaj się nad sobą, nie szukaj tego "źródła" twojego "postoju" życiowego, tylko rusz z miejsca. Masz dopiero 31 lat, a nie aż 31 lat. Ludzie na tym świecie dożywają 90 i więcej lat, więc przed tobą jeszcze szmat czasu do pożytecznego zagospodarowania. Ale... w życiu nic łatwo nie przychodzi, każde ważne i wartościowe działanie wymaga zaangażowania i dużego wysiłku (nikt za ciebie nie znajdzie pracy, nie wsiądzie za kierownicę, nie prześle ci telepatycznie odwagi do kontaktów z kobietami, nie podejmie studiów, nie pójdzie po poradę do lekarza w sprawie nerwicy natręctw itp.) Dorośnij i stań się z chłopca mężczyzną. Mężczyźni nie analizują tego co minęło - nie zatrzymują się nad czasem przeszłym, tylko działają. To charakterystyczna cecha dojrzałego mężczyzny.
A ponieważ piszesz na forum katolickim dodam jeszcze: podeprzyj swoje działania modlitwą. Codzienną modlitwą błagalną o życiową odwagę i dziękczynną za otrzymane łaski.
Nie mazgaj się więcej, to nie uchodzi Mężczyźnie.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2020-07-15 22:41

Nie rozumiem tego:
"bo najpiękniejsze chwilę straciłem raz na zawsze". Takie stwierdzenie oznaczałoby, że jednak coś przeżyłeś ale utraciłeś to, z powodu niepowodzenia, nieszczęścia, braku decyzji.

Myślę, że ogarnia Cię jakaś niemoc. Tylko skąd ona pochodzi lub jaka jest przyczyna, że jesteś bezsilny ?
Ostatnio słyszałam, że człowiek, który nie kocha Boga nigdy nie pokocha drugiego człowieka, bo miłości uczymy się od Boga i przez Niego tylko umiemy kochać.

Na początek spróbuj odnaleźć w sobie wiarę, że Twoje życie jest ważne, może dopiero za 30, 50 lat dotrzesz do tego, najważniejszego momentu swego życia. A po drodze Twoja obecność pomoże, wzmocni innego człowieka.

Straszne to Twoje przekreślenie istnienia, do którego zostałeś przecież powołany.
Na miłość boską, odszukaj siebie, podejmij ryzyko.

Powiem Ci, że robię teraz takie banalne wydawałoby się rzeczy, podejmuję jednak działanie by nie doprowadzić do stagnacji i uwierz że mam dużo radości, choć fizycznie jestem wykończona :). Czy przypadkiem nie za dużo rozmyślasz ? Wiesz chyba o tym, że wysiłek fizyczny wyzwala dopaminę- hormon szczęścia.
Spróbuj więc i Ty, a zobaczysz.

https://www.przegladsportowy.pl/czas-na-bieganie/jak-mozg-reaguje-na-aktywnosc-fizyczna/ypgvxqe

https://kobieta.wp.pl/dopamina-hormon-szczescia-jak-dziala-i-jak-zwiekszyc-jej-poziom-6114437297424001a

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: M. (---.master.pl)
Data:   2020-07-16 07:23

Do p. Doroty: uważam, że to nie jest tak, że mężczyźni nie analizują tego co minęło. Gdyż analizowanie jako takie jest cechę wybitnie męską i w ogóle pozytywną, ponieważ pozwala, najlepiej w połączeniu z modlitwą i pomocą jakiegoś dobrego bliskiego człowieka, sensownie przejść do dalszego działania.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-07-16 14:03

Do M. - rozumiem o czym piszesz. Chodziło mi o analizowanie w sensie tkwienia ciągle w tym samym miejscu i rozkładania rzeczywistości na części, by znaleźć jakiś strzęp, który usprawiedliwi taki marazm życiowy, takie tchórzostwo w podjęciu wysiłku do ruszenia w dalszą drogę życiową. Mężczyźni są ludźmi :)))), wiec jak każdy człowiek zapewne poddają analizie swoje i cudze działania i zachowania. Ale przede wszystkim mężczyźni działają. Dojrzały mężczyzna, gdy powiesz mu o problemie, podejmuje działanie w celu jego rozwiązania, lub choćby zminimalizowania niechcianych skutków tego problemu. To cecha, którą bardzo cenię u płci przeciwnej. To cecha, która żonie takiego mężczyzny daje poczucie bezpieczeństwa (oczywiście nie jedyna).
Mnie chodziło o uświadomienie Pytającemu, że analizowanie, jak to ujął: "szukanie źródła mojego pogubienia życiowego" nie może być jego celem i usprawiedliwieniem tkwienia na życiowym poboczu. Mężczyzna w wieku 31 lat to człowiek w rozkwicie życiowej energii. Jeśli zdobędzie się na odwagę, może swemu życiu nadać sens, ale musi wyznaczyć sobie cele i liczyć się z wysiłkiem, a nie siedzieć w "przydrożnym rowie" i analizować.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Adam (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2020-07-16 19:55

Może zastanów się, czy był w całym Twoim życiu (szkolnym albo później) jakiś moment, w którym coś dobrze Ci wyszło albo czułeś satysfakcję z dobrze wykonanej pracy/jakiejś czynności. Było kiedyś coś takiego? Może tego się chwycić? Z drugiej strony większość ludzi ma podobny (tzn. związany z nieśmiałością) zgryz ze swoim życiem. Dotyczny to też ludzi wybitnych - np. wczoraj widziałem ciekawy film (na TVP Kultura) o Zbigniewie Zapasiewiczu, który rozwiązanie problemu swojej nieśmiałości i stabilizację zawodową próbował szukać w aktorstwie.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-07-17 13:20

Zastanów się co lubisz robić, co dawało ci satysfakcję, jaki masz talent. Idź na jakiś kurs lub do szkoły policealnej albo studia zaoczne mające związek właśnie z twoim zainteresowaniem - na pewno masz takie! W międzyczasie poszukaj pracy, sama wiem, że bezczynność przynosi takie myśli, w których analizujesz, krytykujesz się, no ogólnie nicnierobienie nie jest dobre dla młodej osoby. Mówisz, że nie jeździsz samochodem, więc to zmień! Zacznij jeździć najpierw gdzieś blisko, a później już normalnie, tak żeby mieć poczuci,e że coś Ci wychodzi. Może zapisz się też do jakiegoś wolontariatu? Poznasz ludzi, wyjdziesz z domu a przy okazji będziesz pomagać. Dopóki żyjesz, masz szansę, więc to wykorzystaj:)
Poproś o pomoc Ducha Świętego, poproś o kierowanie w życiu. A relacjami się nie martw, najpierw musisz uporządkować własne życie, a później Bóg na pewno da Ci okazję do poznania jakiejś dziewczyny, a przy odpowiedniej osobie nie musisz się martwić 'małym doświadczeniem' w kwestiach związkowych, bo po prostu dobrze się przy niej czujesz.
Z Bogiem

---
Na pewno "na pewno" piszemy rozdzielnie :)

z-ca moderatora

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Tomasz (---.interkonekt.pl)
Data:   2020-07-18 08:32

Taka postawa życiowa wynika z choroby psychicznej. Zachęcam do pójścia do psychiatry po leki oraz na psychoterapie. Inaczej nic nie zmienisz. Wiem to z własnego doświadczenia.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dan (31 l.) (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2020-07-18 13:14

Wizualnie na tle społeczeństwa bardzo się wyróżniam. Problem w tym że nikt mnie nie odbiera za mężczyznę, stąd też sam się nim nie czuje. Właściwie to nikim się czuje, nie jestem za bardzo dojrzały, mam malutkie dłonie, wąziutkie ramionka, pryszcze na twarzy, nie wiem kim jestem, mam problemy z własną tożsamością. Nie pasuje do tego świata, nie wiem kim są moi rówieśnicy, nie wiem gdzie mam odnaleźć takie osoby jak ja, co dla mojego prawidłowego rozwoju jest konieczne. Przez lata w ogóle mnie dziewczyny nie interesowały, ale po pewnym czasie one zaczęły się mną interesować i spoglądać na mnie godzinami czy to w komunikacji miejskiej czy gdziekolwiek na mieście. One nawet w tych relacjach są dużo odważniejsze ode mnie. Teraz czuje się jeszcze bardziej pogubiony.

Dodam jedynie że nigdy nie rozwijałem się w tym samym tempie co wszyscy. Na każdym etapie życia zawsze odstawałem od innych, ale gdybym mógł mieć taką możliwość to z wielką chęcią powtórzyłbym wszystko od początku raz jeszcze, już jako zwyczajny człowiek. Po prostu, chciałbym zakosztować zwyczajnego życia zwyczajnych ludzi, zobaczyć jak to jest przechodzić różne fajne etapy których nigdy nie miałem okazji doświadczyć. Można powiedzieć że jestem takim obserwatorem świata, ale mojej przyszłości jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, bo jak wspomniałem wciąż nie wiem kim jestem, stąd nie potrafię sobie wyobrazić czym będę się zajmować, jak będzie wyglądało moje życie, w końcu z kim będę, bo to już dla mnie kompletna abstrakcja podobnie jak całe moje życie. W rodzinnym domu praktycznie "zimna" atmosfera od lat. Matka choleryczka, ojciec prowodyr, jak nie awantury i wyzwiska to każdy siedzi w swoim kącie, ogląda telewizje albo siedzi godzinami na tablecie. Osobiście ojca przy mnie prawie nigdy nie było, dorabiał handlem, później kiedy matka zaczęła pracować stałem się podrzutkiem po babciach. W późniejszym życiu w ogóle z nikim już nie nawiązywałem kontaktów. Zapracowani rodzice nigdy nie mieli czasu by ze mną przeprowadzić jakiekolwiek rozmowy, jedynie matka wybłagiwała na zebraniach nauczycieli by mnie przepuszczali na poprawkach do następnych klas. Teraz zacząłem zdawać sobie sprawę że praktycznie nie mam żadnych wspomnień ani doświadczeń, które sprawiłyby że byłbym dużo lepszym człowiekiem niż jestem teraz.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dan (31 l.) (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2020-07-19 23:29

Danusiu, żeby odszukać siebie najpierw muszę siebie poznać. Nieustannie to robię lecz niestety bezskutecznie. Nie mam żadnych przyjaciół z którymi mógłbym porozmawiać na tego typu tematy, także jestem pozostawiony sam sobie, stąd moja obecność na tym forum.

Przyznam bez bicia, że nigdy w pełni nie pokochałem Boga, chyba że jak trwoga... stąd racja, nikogo nie kocham ani rodziców ani nikogo innego. Nie odczuwam wielkiego uczucia względem innej/innych osób. W pewnym sensie oni wszyscy stali się dla mnie obojętni, mogę co najwyżej dobrze czuć się w towarzystwie drugiej osoby gdyż w ten sposób pomaga mi to w leczeniu swoich kompleksów, ale w życiu nie powiem że ją kocham, zresztą nigdy tego nikomu nie mówiłem, że o adresowaniu pod w moim kierunku tych słów (poza babcią kiedyś) nie wspominając. Pewnie z tego względu mam skrzywienie umysłowe, moralne jak zwał tak zwał.

Adamie, jeżeli masz na myśli dobrze napisane wypracowanie/klasówkę to zapewne tak, natomiast w moim prywatnym życiu jedyne satysfakcje jakie odczuwam związane są z kolejnymi już "odhaczonymi" czynnościami natręctw które dręczą mnie od rana do wieczora.

Klaro, mam strach przed podejmowaniem jakichkolwiek czynności gdyż obawiam się zmiany podejścia rodziców odnośnie mojej osoby, choćby tego że zarówno oni jak cała moja rodzina w pewnym sensie przyzwyczaili się do mojego stylu bycia i tego że jestem jaki jestem. Zaburzenie pewnej świadomości u nich iż od tej pory moje życie uległo drastycznej zmianie wywołuje we mnie lęk przed ich reakcją, a zarazem wstyd, coś na zasadzie komentarzy skierowanych pod moim adresem "ooo w końcu się usamodzielnił". Po prostu nie chcę już psuć tego wizerunku mojej osoby w ich oczach że jestem nieco ułomny. Na tej samej zasadzie zawsze bałem się buntu, rozmów na tematy damsko-męskie, np. seks, albo lęku że ktoś mógłby mnie zauważyć z moją ewentualną dziewczyną jak chodzę z nią za rękę, stąd nie wyobrażam sobie przedstawiania kogokolwiek rodzinie, zresztą jak wspomniałem wyżej, oni są już przyzwyczajeni do tego że nikogo nigdy nie miałem, nie mam i mieć nie będę, więc po co miałbym psuć ten wizerunek w ich oczach że jednak nie jestem aseksualny i aromantyczny? Żeby znowu dręczyli mnie komentarzami na które nie chcę odpowiadać?

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: M. (---.master.pl)
Data:   2020-07-20 13:27

Nie tyle chodzi o napisanie dobrego wypracowania, ale o szukanie swoich mocnych stron. Spróbuj nie przejmować się tak rodzicami, bo piszesz, że boisz się, że zmienią oni swoje przyzwyczajenia co do Ciebie. Jakie to ma znaczenie? Spóbuj mimo wszystko zainwestować w siebie. Na pewno masz jakieś mocne strony i wyostrzone spojrzenie na wiele spraw. To jest Twoje życie i to Ty masz walczyć, żeby być w nim szczęśliwym i choć trochę spełnionym. Ta presja ze strony rodziców bardzo Ci przeszkadza. Czy jest szansa, abyś się kiedyś usamodzielnił? Na początek spróbuj mimo wszystko wyjść z tej swojej ciasnej skorupy i przestać myśleć wyłącznie o sobie. Nie przejmuj się tak swoim wizerunkiem...Ludzie dookoła mają tyle różnych problemów i każdy musi dźwigać swoją biedę...

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dan (31 l.) (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2020-07-21 19:12

Cała moja niechęć do życia i ogólny brak energii bierze się stąd że od zawsze żyłem w przekonaniu że mi nic nie wolno. Ale mam też świadomość że wystarczy jedna "iskra" by to wszystko odwrócić, by móc na nowo się narodzić, stać się pełnym energii szczęśliwym i pewnym siebie człowiekiem. Lecz niestety nic mnie nie mobilizuje do tego działania. Stąd czuje pewien żal do rodziców że zlekceważyli mój rozwój i nie interweniowali kiedy trzeba było. Od zawsze byłem pozostawiony ze swoimi problemami sam sobie.

Wracając jeszcze do wątku Danusi, przeżyłem jedynie tyle że przez pół roku podróżując kolejką z pewną panną ewidentnie zainteresowaną moją zakompleksioną osobą, nie wykonałem żadnego kroku by się do niej zbliżyć, zagadać, itp mimo że wspólnie wysiadając na stacji końcowej zawsze szła blisko mnie a nawet czekała kiedy zostawałem w tyle. Od marca kiedy rząd pozamykał wiele instytucji państwowych już się nie widujemy. Zresztą mój staż też już się zakończył i obecnie nie pracuję.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-07-21 21:47

"od zawsze żyłem w przekonaniu że mi nic nie wolno."
Wiesz przecież, że to nieprawda. Wiele Ci wolno, bez względu na ewentualne zdumienie otoczenia. Niech sie zdziwią, ich problem, nie Twój.
Ale to tylko Ty sam możesz coś zrobić, coś zmienić. Niech ta iskra zapłonie!

Żal do rodziców jest bezproduktywny. W niczym Ci nie pomaga, najwyżej blokuje.
Bodźcem jest Twoje dobro, Twoja szansa na inne życie. Twoja, nie innych osób.
Już napisałeś, czyli widzisz, że coś nie gra i wymaga zmiany. Nie strwoń tego, proszę.

Szukasz pracy, tak konkretnie? Mam nadzieję, że tak.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: klara (---.centertel.pl)
Data:   2020-07-21 23:05

Dan, rozumiem, przyzwyczaiłeś się niejako do tego jakim Cię traktują. Ale pomyśl, że to Bóg Cię oceni po śmierci, a nie rodzice. A może się to stać w każdej chwili dlatego zacznij coś zmieniać, pros Ducha Świętego o te iskrę jak mówisz. A z wyglądem hmm, może to jest tak że ty tylko widzisz się w złym świetle? Nie mówię że przesadzasz, ale wiesz często jest tak że ktoś jest 'brzydki' w opinii większości a w oczach jednej osoby jest piękny i może Ty będziesz właśnie piękny w oczach jakiejś dziewczyny? Pozwól sobie na to, nie broń się przed miłością, gdy taka zapuka do Twojego życia. Obiecaj mi że jeśli spotkasz znów tą dziewczynę to chociaż się do niej uśmiechniesz, albo powiesz że znasz ją z widzenia? Naprawdę nie bój się żyć, codzienność niesie niespodzianki, chociaż wiem że skoro nie miałeś oparcia w domu to jest ci teraz ciężko.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dan (31 l.) (---.multi.internet.cyfrowypolsat.pl)
Data:   2020-07-22 17:22

Dzięki za wszystko ale uważam że już nie będę miał okazji jej spotkać, zresztą prawie o niej zapomniałem. Ona najprawdopodobniej od września wróci do swego środowiska, zaraz pozna kogoś fajnego a co najważniejsze normalnego o ile przez ostatnie pół roku już tego nie zrobiła - szczęście w nieszczęściu kwarantanna prawdopodobnie o parę miesięcy przesunęła naturalny okres dobierania się w pary (bo to już ten moment u statystycznych ludzi) i o mnie szybko zapomni, a ja pozostanę zawsze tam gdzie moje miejsce. Z roku na rok moja świadomość odnośnie dziewczyn zainteresowanych moją zakompleksioną osobą będzie rosła, a ja nieustannie będę zastanawiał się dokąd mnie to wszystko prowadzi, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę że niczego więcej nie będzie dopóki sam nie wykonam tego pierwszego kroku. Pytanie tylko jak to zrobić skoro wokół tyle ludzi i nie ma choć chwili prywatności by do kogoś zagadać, a narzucać się nie zamierzam. Chcę żeby to wszystko wyszło naturalnie. Czy rozumiem że mam od września o 7 rano codziennie zjawiać na stacji żeby w subtelny sposób złapać z nią jakiś kontakt? Do tego czasu musiałbym złapać w miarę ludzką robotę żeby nie wyjść na tłuka, choć nie wiem czy legalna praca ze średnim wykształceniem tu cokolwiek pomoże żeby nie być postrzeganym jako tłuk. Musiałbym się przez te dwa miesiące bardzo postarać.

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-07-23 08:22

Dan, musisz się starać nie tylko przez dwa miesiące, ale przez całe życie. Człowiek stara się przez całe życie: w domu, w relacjach międzyludzkich, wychowując dzieci, żyjąc z mężem, w relacjach w pracy, rozwiązując pojawiające się mniejsze i większe problemy itd, itp. Cały czas zmaga się z wyzwaniami, podejmuje walkę o różne wartości( np. o zdrowie, o zażegnanie konfliktów w ludźmi, o przezwyciężenie kryzysu w małżeństwie, o znalezienie pracy, o problemy z nieposłusznym lub zagubionym nastolatkiem ...) Masz błędne wyobrażenie o życiu innych ludzi. Wyobrażasz sobie siebie jako jakiś niezwykły ewenement ludzki - tak bardzo różny od innych, bo niemający odwagi do podejmowania życiowych wyzwań. A to jest błędne myślenie. Przeciętny człowiek, podejmuje te wszystkie wyzwania i "płaci" za nie często wysoką cenę: stres, lęk, fobie, obawa przez porażką, czasem przypłaca nawet zdrowiem. Inni obok Ciebie widzą Cię jak pozostałe setki i tysiące innych - zwykłych ludzi przewijających się przez ich życie. Przestań marnować energię na wyszukiwanie argumentów typu: "nie da się, to nie dla mnie, jestem za słaby, nie nadaję się". Jesteś dorosły, ocena twoich rodziców nie może Cię demotywować do działania. Nie oczekuj, że ktoś da Ci instrukcję postępowania w dziedzinach, które Cie interesują. To Ty musisz iść do lekarza z prośbą o pomoc w leczeniu swoich natręctw, Ty musisz ruszyć się w poszukiwaniu pracy (nie musisz byś od razu wiceprezesem, by zarabiać na życie). Podejmując pracę poszerzysz krąg znajomych, posłuchasz i zobaczysz jak żyją inni. To ty sam musisz się usamodzielnić. Proś Boga o życiową odwagę. I nie zrażaj się porażkami, bo każdy człowiek upada w wyniku różnych porażek i problemów, wiele razy. Potem podnosi się i idzie przez życie dalej. Czego i Tobie życzę z całego serca. Odwagi!!!

 Re: Pogubienie życiowe, nerwica natręctw, wrak człowieka.
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2020-08-01 23:31

Trochę się spóźniłam?

Zacznę od tego, że masz poczucie humoru i jesteś romantykiem. Bardzo ładnie wyrażasz swoje myśli jak i to, co obserwujesz, widzisz z dystansu, no bo jesteś rozmarzony a życie to nie tylko marzenie :) Może mama choleryczka mogłaby Ciebie wiele nauczyć, podzielić się swoim życiem, doświadczeniem.

"... żeby odszukać siebie najpierw muszę siebie poznać." Poznajemy samych siebie będąc w relacji z innym, najlepiej trudniejszym od siebie samego. Ileż się nauczysz.

"...w życiu nie powiem że ją kocham, zresztą nigdy tego nikomu nie mówiłem, że o adresowaniu pod w moim kierunku tych słów (poza babcią kiedyś) nie wspominając. Pewnie z tego względu mam skrzywienie umysłowe, moralne jak zwał tak zwał."

Nie, nie, nie przyjmuję żadnych pomysłów na skrzywienie umysłowe czy moralne :)
Wiesz, jak miałam 15 lat, to byłam też trochę samotniczką. Ale taką codzienną, bo od czasu do czasu spotykałam się z kimś. Wyobraź sobie, że jedna koleżanka, która dzieliła się swoją niedolą, w jakimś momencie powiedziała, że mnie kocha. Jak by było tego mało, druga koleżanka w dramatycznej sytuacji porzucenia przez mamę i bardzo ciężkiej pracy fizycznej, pamiętam, bo ukradkiem się spotykałyśmy, gdyż jej tata miał psychiczny problem, także powiedziała, że mnie kocha. Do dzisiaj to pamiętam i do dzisiaj nie wiem dlaczego te różne osoby uczyniły takie piękne wyznanie. Szczerze mówiąc ani od mamy ani od taty nie usłyszałam tego.

Dlatego już z Panem Bogiem porozmawiałam, by się za Ciebie wziął, by serce Twoje się rozweseliło i dostrzegło, że życie Twoje jest darem dla Ciebie i także innych.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: