logo
Niedziela, 27 września 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Depresja, złe myśli. Czy jestem już potępiona?
Autor: Jagoda1 (195.136.136.---)
Data:   2020-08-10 15:31

Mam wielki problem. 10 lat temu popełniłam grzech ciężki z premedytacją tzn. świadomie i dobrowolnie licząc na to, że przecież później się wyspowiadam. Przemknęła mi wtedy przez głowę myśl,że to może być grzech nieodpuszczalny, ale stwierdziłam, że przecież nie ma grzechów nieodpuszczalnych i wkońcu (niestety) popełniłam zło. Po tym fakcie jednak przeraziłam się co zrobiłam. Zaczęłam żyć w strachu, że to chyba był grzech zuchwały , grzech przeciw Duchowi Świętemu. Po tym zdarzeniu przez kolejne 10 lat żyłam z myślą, że Bóg nie wybaczy mi tego grzechu. Przystępowałam do spowiedzi (rzadko z konieczności-ślub, chrzciny dziecka), ale nigdy nie spowiadałam się z tego grzechu myśląc, że jak powiem, że popełniłam grzech zuchwale to ksiądz i tak nie da mi rozgrzeszenia (czyli zataiłam ten grzech). W styczniu tego roku po 3 latach niechodzenia do kościoła postanowiłam , że zacznę się więcej modlić, że chcę prosić Boga o nawrócenie. I tu zaczął się problem. Po pewnym czasie zaczęłam mieć ogromne lęki, złe myśli na Boga, myśli niewiary, myśli, że jestem już skończona, potępiona. Czułam, że atakuje mnie jakieś zło. W desperacji udałam się do kościoła i po mszy poprosiłam księdza o rozmowę. Ksiądz wyspowiadał mnie i wytłumaczył, że to nie był grzech przeciw Duchowi. Jakiś dzień lub dwa po tej spowiedzi jeszcze bardziej poczułam się atakowana przez złe myśli o Bogu, myśli bluźniercze. W nocy gdy już żadne modlitwy nie pomagały położyłam się krzyżem i tak dotrwałam do rana. Rano w pierwszą sobotę miesiąca chciałam iść na msze. Nie zdążyłam, bo mąż później wrócił z pracy. Stwierdziłam, że chociaż wejdę na chwilę do kościoła. I znów zaczął się problem. Znów zaczęły mnie atakować myśli, że jestem przecież potępiona, skończona. Nie mogłam się pomodlić. Jedyne co mogłam powiedzieć to "Boże ratuj mnie". Na drugi dzień w niedziele czułam, że ataki złych myśli znów się wzmogły. Miałam dać sobie spokój, ale stwierdziłam jednak, że muszę iść do kościoła. Przyjęłam komunię. Od tamtego czasu chodzę regularnie na msze i przyjmuję komunię. Problem jednak mam z myślami, czy Bóg naprawdę mógł odpuścić mi tamten grzech, czy ja przypadkiem nie przyjmuję komunii niegodnie, z niewiarą, w grzechu. Te wątpliwości mnie psychicznie męczą. Ponadto codziennie odmawiam wieczorem różaniec, ale nie czuję bliskości Boga, odmawiam jakby bez przekonania. Zastanawiam się czy to może być wynikiem tamtego grzechu. Prześladuje mnie myśl, że jednak
mogłam wtedy zbluźnić przeciw Duchowi. Czuje czasem jakbym traciła wiarę. Dodatkowo leczę się na depresję. Nie mogę przestać myśleć o tamtym grzechu, codziennie sumienie wyrzuca mi tamten grzech, a po spowiedziach nie odczuwam ulgi. Czuję się jakby Bóg mnie skreślił już. Mam coraz mniej siły żeby walczyć z tymi złymi myślami.

 Re: Depresja, złe myśli. Czy jestem już potępiona?
Autor: A2 (---.dynamic-3-poz-k-1-2-0.vectranet.pl)
Data:   2020-08-10 22:26

Grzech masz odpuszczony. Powiedziałaś wszystko kapłanowi, szczerze, a on odpuścił. Nie wracaj do tego. Szatan się wścieka, atakuje, bo wymykasz mu się z ręki. Właściwie już się wymknęłaś. Depresja to poważna choroba, koniecznie lecz u specjalisty, znajdź pomoc w wyjściu z depresji.

 Re: Depresja, złe myśli. Czy jestem już potępiona?
Autor: Beata (---.30.49.162.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2020-08-10 22:37

Na tytułowe pytanie: Pan Bóg nikogo nie potępia, ale kocha każdego człowieka. Depresję trzeba leczyć i to dobrze, że to robisz. Dobrze też, że szukasz ratunku u Boga i w modlitwie różańcowej. Z tego, co piszesz, rozumiem, że wyznałaś swój grzech w sakramencie pokuty i dostałaś rozgrzeszenie. Zatem tego grzechu już nie ma. Miłosierdzie Boże jest większe od każdego grzechu. Módl się do Pana Jezusa Miłosiernego: Jezu, ufam Tobie. Sama niczego nie pokonasz, ale z Jezusem zwyciężysz zło, które cię kusi, abyś wracała myślami do chwili swojej słabości.
Tymczasem przeszłość już nie istnieje. Polecaj to, co było przykre, również męczące wspomnienia właśnie nieskończonemu Miłosierdziu Jezusa. Jedyne, na co masz wpływ, to teraźniejszość. Tylko w chwili obecnej możesz dokonać wyboru dobra. Dlatego zawsze, kiedy przyjdzie ci do głowy zła myśl, powtarzaj: Jezu, ufam Tobie. Polecaj swoje problemy Matce Bożej. Staraj się żyć w łasce uświęcającej.

 Re: Depresja, złe myśli. Czy jestem już potępiona?
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2020-08-10 22:41

"Wiedz, duszo, że wszystkie grzechy twoje nie zraniły Mi tak tak boleśnie serca, jak twoja obecna nieufność; po tylu wysiłkach Mojej miłości i miłosierdzia nie dowierzasz Mojej dobroci" (Dz 1486).

"Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia, dopokąd nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia Mojego" (Dz 570).

"Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu Mojemu dostąpi go" (Dz 420).

"Niech ufa dusza wszelka w męce Pana, niech ma w miłosierdziu nadzieję. Bóg nikomu miłosierdzia swego nie odmówi. Niebo i ziemia może się odmienić, ale nie wyczerpie się miłosierdzie Boże" (Dz 72).

PS. Nie jest w stanie grzechu przeciw Duchowi Świętemu ktoś, kto poszedł w końcu do Spowiedzi, żałuje i chce się zmienić. Ważnie odbyta Spowiedź oznacza, ze grzech przeciw Duchowi Świętemu nie zaistniał. Czy nie mówił Ci tego ksiądz na Spowiedzi?

 Re: Depresja, złe myśli. Czy jestem już potępiona?
Autor: Jagoda1 (195.136.136.---)
Data:   2020-08-11 09:39

Właśnie co do ważności tej spowiedzi mam wątpliwości. 1 czy dostatecznie żałuję za ten grzech (chyba bardziej ze strachu przed potępieniem niż z miłości do Boga ale żałuję). 2 czy wątpliwości czy Bóg mógł mi ten grzech wybaczyć nie powodują, że spowiedź była nieważna? Ze swojej strony na pewno zrobiłam tyle ile mogłam.Nie chcę grzeszyć, chcę żyć dobrze i zgodnie z przykazaniami.

 Re: Depresja, złe myśli. Czy jestem już potępiona?
Autor: po prostu (---.centertel.pl)
Data:   2020-08-11 15:04

Ad 1. Do ważności spowiedzi wystarczy żal niedoskonały (czyli ze strachu, nie z miłości). Żal doskonały wymagany jest jedynie, kiedy w pobliżu nie ma kapłana, a pragniemy uzyskać odpuszczenie grzechu ciężkiego w niebezpieczeństwie śmierci.

Ad 2. Wątpliwości nie czynią spowiedzi nieważną. Nieważną/świętokradzką spowiedź powodują:

a) brak żalu za grzechy (nie - niedostateczny żal, ale brak żalu w ogóle, co można streścić w przekonaniu: "Ten niby grzech to było coś, co musiałem zrobić i dziś zrobiłbym to samo. To było świetne, nie ma czego żałować, niech sie ksiądz nie czepia i niech sie cieszy, ze w ogóle wyznałem.")

b) świadome zatajenie grzechu

c) wyznanie grzechu ciężkiego w taki sposób, który celowo pomniejszy winę: np. "oszukałem żonę", zamiast "zdradziłem żonę".

d) spowiadanie się dla innych celów niż sama spowiedź, np. w celu pośmiania się z tego Sakramentu. Albo nagrywanie spowiedzi na dyktafon.

Nie ma poza tymi przypadkami innych czynnikow, ktore po stronie penitenta czyniłyby Spowiedź nieważną.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: