logo
Niedziela, 27 września 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-11 18:49

Szczęść Boże!
Jestem samotną matką. Mam prawie dorosłego syna.
Byłam związana cywilne z jego ojcem, był rozwód cywilny.
Od wielu lat jestem sama jednak chciałabym jeszcze związać się z kimś i we dwoje iść przez życie.
Niestety w moim życiu pojawiają się mężczyźni zainterwsowani mną ale tylko po przejściach, po rozwodzie cywilnym i że ślubem kościelnym. W sumie nie trudno się dziwić w tym wieku to przeważnie ludzie po przejściach. Traktuje ich tylko koleżeńsko, często to dobrzy ludzie, fajne osobowości, z którymi sądzę miałabym udane pożycie. Jednak zdaje sobie sprawę z ograniczeń jakie wynikałoby z takiej damsko- męskie ewentualnej relacji w kontekście wiary. Z drugiej strony myślę, czy litera prawa nie jest dla mnie ważniejsze niż taki zwykly realizm i potrzeby-zadbanie o własną pomyślność, spełnienie jako kobiety w tym zakresie, kochanie i bycie kochaną i czy Pan Bóg jest też tak jak ja wobec mnie wymagający bo ciągle odrzucam adoratorow, a może jest bardziej ludzki niz ja patrzy na takie związki szerzej niż zakaz, nakaz w przypadku gdy te małżeństwa kościelne od lat praktycznie, realnie nie istnieją i widzi krzyż samotności mojej, moje potrzeby jako ważniejsze do zrealizowania niż ślub zawarty lata temu, który w życiu tych mężczyzn nie jest realizowany z różnych przyczyn w żaden sposób i być nie może. Czlowiek chce kochać i być kochanym i być może Pan Bog nie patrzy tak srogo na to jak ja A miłosiernej i jest obecny w życiu takich osób, i tak było by w moim życiu gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem. Jak myślicie?

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-08-11 20:09

O tym, jak patrzy Pan Bóg, dowiadujemy się z Pisma świętego i z nauczania Kościoła.
Sprawę trzeba postawić jasno. Związek z tym rozwodnikiem byłby moralnie akceptowalny tylko wtedy, gdyby ów pan uzyskał od sądu biskupiego orzeczenie o tym, że jego małżeństwo sakramentalne nigdy nie było ważne.
Póki się tego nie dowiedzie, małżeństwo pozostaje ważne, a wiązanie się tego mężczyzny z kimkolwiek jest cudzołóstwem.

Rozumiem tęsknoty i potrzeby, ale nie ma żadnej ścieżki, która pozwala zgodnie z Bożym porządkiem związać się z tym mężczyzną. "Gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem" - skoro jest on nadal sakramentalnym mężem, to ładowałabyś się w ciężki grzech, bez dyskusji.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: B. (---.24.45.233.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-08-11 20:38

Rozwodnik po ślubie kościelnym jest mężczyzną żonatym. Małżeństwo sakramentalne jest dozgonne.
Pozdrawiam :)

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-11 21:32

Dziękuję, uważam tak samo. Chyba szukałam jakieś furtki itp.
Więc dziękuję jeszcze raz.
Z Bogiem

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-11 21:49

Dziękuję, uważam tak samo. Chyba szukałam jakieś furtki itp. Myślałam - A co to komu szkodzi, biorąc pod uwagę sytuację jego i jego zony - ani nikogo nie krzywdzi, a uszczęśliwi - tak zwyczajnie po ludzku. Ona od lat zwiazana z kims. Ja sama, on sam - lubimy się i znamy. Aż się prosi o związanie. Sama świadomość grzechu czynilaby to jednak udręką, a tak trudno widzieć grzech tam gdzie nie ma z tego powodu powstałej realnie krzywdy w tej sytuacji dla kogokolwiek. Myślałam że może Bóg patrzy na takie rzeczy może z szerszej perspektywy. Tak jak ja bym patrzyła na swoje dziecko, które po latach samotnego życia pomimo złamanej przysięgi chciałoby kochać i być kochane. Które choc tyle napsulo, zepsuło, nie dotrzymalo, nie umialo, nie chcialo, czy cokolwiek innego - po latach dźwignia tych decyzji konsekwencji i dojrzalsze już bycie teraz - to ja chciałabym żeby kochalo i było kochane, a nawet jakbym nie chciała tego to po 20 latach rozterek i samotności chyba nie miałabym złego słowa powiedzieć na drugą miłość i pamiętając o oderwanych zobowiązaniach, nie otrzymanych obietnicach dozgonnych sprzed tyłu lat - chyba bym z przymrużeniem oka cieszyła się szczęściem dziecka a o grzechu choćby formalnie byl - raczej nie wspominała. Czy wymyślam pod siebie czy może to obraz Boga Ojca jaki noszę, też z Pisma świętego?

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Katarzyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-08-11 21:59

Do Autora B.:
Czyli nie ma czegoś takiego jak stwierdzenie nieważności małżeństwa?

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Mateusz (31.42.25.---)
Data:   2020-08-11 22:02

Rozbrajające jest to "być może", które pojawia się pod koniec Twojego posta. Ale od początku: z ojcem Twojego syna nie tworzyłaś sakramentalnego małżeństwa, nie jesteście już razem. Teoretycznie mogłabyś zawrzeć takie z kimś innym, mężczyzną stanu wolnego. Najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście ślubowanie osobie, z którą doprowadziło się do poczęcia dziecka, skoro jednak piszesz, że nie jest to możliwe, to tej opcji nie bierzemy pod uwagę.
Pamiętaj tylko, że ewentualny związek z rozwodnikiem (przewinął się gdzieś między liniami) zamykałby Ci drogę do korzystania z sakramentów. I nie ma tu znaczenia, co pomyślą ludzie na forum, ponieważ prosta zależność: jest życie z osobą po rozwodzie - nie ma korzystania z sakramentów na własne życzenie - wciąż obowiązuje, bez wyjątków.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-11 22:45

Dlaczego rozbrajające? Zastanawiam się z czego takie moje myślenie wynika - czy z szukania furtki czy z takiego obrazu Boga jakie też mam. Podaje w wątpliwość własne myślenie.

(...)
[Formuła FP to pytanie-odpowiedź. Do dyskusji zapraszam tutaj: (klik) - z-ca moderatora]

Ja nie zdecydowalabym się na taki związek ze względu na świadomość grzechu ciężkiego o którym mowa i udręke z tego powodu. Pokazuje tylko moje rozterki o co chodzi z tym grzechem w niektórych sytuacjach kiedy realnie nic złego się nie dzieje. Mówię też o moim obrazie Boga jako Ojca, o zaufaniu Mu nawet wtedy kiedy nasze życie nie jest idealne. To wszystko bardziej moje przemyślenia, teoria a nie rzeczywista chęć wiązania się z rozwodnikiem. Pytam po prostu co w tym złego w sytuacji wolnych ludzi - których wcześniejsze związki nie są możliwe i swoje już odcierpieli. Ale tak po ludzku, bez rzucania uszczypliwosci. Pisząc wolnych mam na myśli długoletnie samotne zycie.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-11 23:04

O co chodzi moderatorze- czy moje pisanie było w czymś niezgodne z wiarą katolicką?
Czy nie mogłam skrytykować (...)? Co złego napisałam? Pokaż mi to.

---
Na Forum Pomocy nie dopuszczamy krytyki ze strony proszących o pomoc. Taka jest formuła (forum istnieje od 2001 roku). Dla osób zainteresowanych polemiką (krytyka ją inicjuje) zostało utworzone Forum Dyskusji. Link powyżej.


Z sekcji 'Zanim zapytasz' (klik):
"Korzystającym z pomocy przypominamy, że każdy z odpowiadających radzi, jak potrafi - z własnego punktu widzenia, według własnych doświadczeń i osobistego rozumienia naszej wiary. Dlatego pytający proszeni są o pokorę w czytaniu odpowiedzi. Nikt nie jest zobowiązany do stosowania rad uzyskanych na Forum".

z-ca moderatora

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-08-12 05:11

Anno, mimo że napisałaś "Dziękuję, uważam tak samo. Chyba szukałam jakieś furtki itp" mam wrażenie, że nadal szukasz tej furtki.

"czy Pan Bóg jest też tak jak ja wobec mnie wymagający bo ciągle odrzucam adoratorow, a może jest bardziej ludzki niz ja patrzy na takie związki szerzej niż zakaz, nakaz w przypadku gdy te małżeństwa kościelne od lat praktycznie, realnie nie istnieją i widzi krzyż samotności mojej, moje potrzeby jako ważniejsze do zrealizowania niż ślub zawarty lata temu..."
Bóg jest miłujący, miłosierny i SPRAWIEDLIWY.

Obraz Boga, który jest naginany do własnych pragnień a nie jest oparty na Słowie Bożym, jest obrazem fałszywym. Proponuję dogłębną lekturę, refleksję i korektę obrazu Boga.

"37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5).

"15 Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. 16 Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. 17 Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im - 18 oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. 19 Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, 20 miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi" (Pwt 30).

"14 Nie będziesz cudzołożył.
17 Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego»" (Wj 20).

(17 - Pan rozwiedziony cywilnie, należy do swojej żony sakramentalnej niezależnie od - jak to określiłaś - "Pisząc wolnych mam na myśli długoletnie samotne zycie").

Poszukaj jeszcze samodzielnie tego co Bóg w Piśmie Świętym mówi o nierozerwalności Sakramentu małżeństwa, zapoznaj się z nauką Kościoła Katolickiego zawartą w KKK. Jeżeli nie posiadasz wersji papierowej: pkt 1601-1666, to proszę gotowca z odnośnikami do Słowa Bożego: (klik).


Anno, pragnienia, pożądliwości i nurtujące Cię wątpliwości oddaj Bogu w Sakramencie pokuty i pojednania a z pewnością otrzymasz stosowne pouczenie, które - daj Bóg - w uzdrawiającej mocy sakramentu wyzwoli Cię z pokus do związków z cudzymi mężami.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-12 22:09

Dziękuję Ci Kalina za tak obszerne i merytoryczne wyjaśnienia. Takie jakie potrzebowałam. Szczególnie za ostatni akapit bo zwracam się z tymi moimi pytaniami do Pana Boga, a Ty pokazałaś mi oprócz modlitwy - gdzie te moje rozterki zostawić. To bardzo dobre rozwiązanie.
Bóg zapłać.

Podziękuję dzis Najwyższemu za Twój wpis, Twoje słowa.
Pozdrawiam serdecznie.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-08-13 00:54

Anno, dziękuję za modlitwę.

Chciałam Ci jeszcze zaproponować do przemyśleń pojęcie - relatywizm moralny. Myślę, że możesz odnieść wiele korzyści duchowych po wpisaniu np. relatywizm moralny a nauka Kościoła Katolickiego.
Proponuję też systematyczne rozważanie Słowa Bożego. Tak spontanicznie wobec różnych dylematów moralnych z jakimi się zmagamy, przyszły mi na myśl Księgi Starego Testamentu: Koheleta, Mądrości, Syracha. Słowo Boże to niezawodny "przepis na życie"

"Twoje słowo jest pochodnią dla nóg moich i światłem na mojej ścieżce" (Ps 119, 105).

Anno, tego się trzymaj, a nie pobłądzisz.
I może zechcesz skorzystać z jeszcze jednej podpowiedzi "O naśladowani Chrystusa" Tomasz a Kempis. To też przewodnik po życiu.

W żywej relacji z Bogiem, w miłości i trosce o bliźnich nigdy nie będziesz samotna.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: B. (---.191.117.197.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-08-13 05:56

"nie zdecydowalabym się na taki związek ze względu na świadomość grzechu ciężkiego (…) o co chodzi z tym grzechem w niektórych sytuacjach kiedy realnie nic złego się nie dzieje"
Zawsze grzech ciężki to zło. Zawsze. Np. grzech zgorszenia, ze skutkami na pokolenia.
Można zapytać: co w sumie złego było w tym, że Ewa i Adam zjedli owoc zakazany? Przecież zjedzenie owocu to realnie był drobiazg?
A jednak skutki odczuwamy na pokolenia (śmierć).
Bóg widzi szerzej niż człowiek. W sytuacji wątpliwości "co powinnam zrobić" jedynym bezpiecznym dla człowieka rozwiązaniem jest oprzeć się na mądrości Boga, na mądrości Jego Praw, oraz na pewności, że te Prawa dał nam ponieważ nas kocha i troszczy się o nas. Tak bardzo, tak ogromnie kocha nas, że aż dał sobie przebić serce na krzyżu.
Pozdrawiam.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-13 20:23

Dziękuję Kalina i B., mądrze mówicie. Będę czytać Pismo Święte, szczególnie te wskazane przez Ciebie Kalina fragmenty.
Książkę Kempisa "O naśladowanie Chrystusa" mam. Jednak przyznam, że jak dla mnie jest takim ciężkim językiem pisany, że nie rozumiem często za bardzo sensu.
Moze dojrzeje do tej lektury, podejsc bylo wiele. Masz rację Kalina, że będąc również samotny gdy żyje się dla innych i o nich troszczy to życia ma sens, zaspokaja to potrzebę kochania. Wiem, że Bóg mi błogosławi.

B. - dziękuję za przypomnienie skutków pokoleniowych takiego związku i ogólnego zgorszenia. Bo nie widząc realnych krzywd dla nikogo tu i teraz rzeczywiście nie pomyślałam o tym, jakbym zapomniała?... A przecież wiem to. Jest realne zło.
Wszystko się zgadza.
Dziękuję Wam najmocniej.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Agnieszka (---.147.96.84.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2020-08-16 09:50

Pani Aniu. A wdowcy?

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-16 21:53

Agnieszko :) więc tylko wdowcy wchodzą w grę:) ale póki co Pan Bóg żadnego nie stawia na mojej drodze, a tych rozwodników chmara.
Pożyjemy zobaczymy. Jak Bóg da to będzie a jak nie to trudno.
Lepiej się z samotnością borykać jak z rozwodnikiem i z tym grzechem i żoną gdzieś w tle.
Ale faktycznie też pomyślałam, że tylko wdowiec wchodzi w grę.

---
Bardzo proszę o eliminację niepolskich znaków (np. ä) oraz nieużywnie "Że" (wielka litera zamiast małej) w środku zdania. Większość tego rodzaju literówek moderatorzy poprawiają. Ręcznie.

z-ca moderatora

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: Anna (---.play-internet.pl)
Data:   2020-08-19 18:47

Tylko że wdowców w moim wieku w sumie nie ma więc jest jak jest.

 Re: A gdybym zdecydowała się na związek z rozwodnikiem?
Autor: #%@&* (---.17-3.cable.virginm.net)
Data:   2020-08-23 16:03

Przeczytałem początek, reszty nie, bo nie mam czasu, wiec wypowiadam się tylko w temacie, bez brania udziału w dyskusji.
Jako że rzecz, jak rozumiem, odbywa się w Polsce, to jaki problem by połączyć przyjemne z pożytecznym? Kościół katolicki w Polsce wypracował własną drogę (zapewne synodalną) rozwiązywania problemów symultanicznie do zaproponowanej przez papieża Franciszka. Sprawa jest do załatwienia w jakieś dwa tygodnie. Trzeba znaleźć biskupa o którym wiadomo, że nie robi niepotrzebnych trudności (do niedawana był to np. ordynariusz gdański, niestety już na emeryturze, a ja nie znam obecnych realiów hierarchicznych w kraju (znaczy się znałem obecnych biskupow, kiedy byli jeszcze klerykami, ale skoro są biskupami to oznacza, że ich wiara wystarczajaco dojrzała, pytanie na ile?) i udać się do niego (znaczy się apsztyfikant winien to zrobić) z zaświadczeniem o niepoczytalności w chwili zawierania poprzedniego małżeństwa, wspartym finansowo (w dobie pandemii bezobjawowej, która przetrzebiła Kościół potrzeby z pewnością wzrosły, a wraz z nimi gotowość wyjścia naprzeciw oczekiwaniom wiernych). Po uzyskaniu orzeczenia o nieważności poprzedniego małżeństwa, które w skrocie bedę dalej nazywał rozwodem kościelnym, należy temu samemu biskupowi (apsztyfikant) przedłożyć stosowne zaświadczenie (oczywiście wsparte ofiarnością wiernych) o przywróceniu poczytalności, dzięki któremu biskup będzie mogł udzielić dyspensy. Potem nalęży wybrać stosowny kościół, w którym ma się odbyć uroczystość w zależności od zdolności ofiarnej pary(pana) młodej(młodego) (uwagi w nawiasie dla tzw. niekumatych, z doświadczenia - sami tacy) i zawrzeć ważny kościelny zwiazek sakramentalny.
Uwagi:
Ta skomplikowana nieco procedura Kościoła w Polsce jest autorską adaptacją Amoris laetitia niewątpliwie uwarunkowaną okolicznościami w jakich działa Kościół lokalny skazany na tackę. W krajach, gdzie obowiazuje podatek kościelny, wystarczy rozeznać sprawę we własnym sumieniu. Ale ma to swoje plusy - oznacza, że apsztyfikant jest rzeczywiście wierzącym katolikiem i to takim, któremu zależy, o stosownej zdolności finansowej, adekwatnej do potrzeby sakramentalnej. Pozwala też rozeznać delikwentce na drugim etapie (wyboru miejsca ślubu koscielnego), czy te zdolności nie są zbyt wielkie, bo to oznacza, że apsztyfikant ma zdolność finansową do wielokrotnego powtarzania opisanej wyżej procedury rozwodowej (a to wymaga stosownych przemyśleń panny młodej - chciwość może w tym wypadku nie popłacać). Jak wiemy takie przypadki w kraju powtarzały sie ostatnio wielokrotnie, szczególlnie u tzw. niekwestionowanych autorytetów moralnych.
P.S.
Przypadła mi do gustu synodalna droga Kościoła katolickiego w Polsce. Zaproponowane rozwiązania powinny skutecznie zastąpić najwyraźniej nie działające tzw. nauki przedmałżeńskie i pomóc nie tyle w powstrzymaniu tzw. plagi rozwodów, co w podniesieniu wiedzy religijnej wiernych, co jednocześnie oznacza wzrost ich dojrzałości w wierze.
A wszystko lege artis - można spać spokojnie, bez obawy o swoje miejsce w pierwszej ławce w Kościele i w niebie. Zupełnie jak za ks. Marcina Lutra, co do którego nie mamy jeszcze consensusu, czy był destruktorem, czy też budowniczym mostów. (Jak wszyscy wiedzą, żył jednoczesnie z trzema kobietami, więc przecierał szlaki do których Kościół katolicki jeszcze nie dotarł)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: