logo
Sobota, 24 października 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Karolina (---.anfa.net.pl)
Data:   2020-09-18 09:16

Dzień dobry,
popełniłam jeden z najcięższych grzechów - zdradziłam męża. Mąż lubi popijać alkohol, czasem po tym był agresywny, próbowałam go z tego wyciągnąć, ale on nie widzi problemu. Wtedy zamiast być przy nim, pojawił się w moim życiu człowiek, mężczyzna, z którym zdradziłam męża. Trwało to około 6 miesięcy. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Na ten czas ja również jakbym zapomniała o Bogu 😔 jest mi tak bardzo wstyd, codziennie wyrzuty sumienia dają o sobie znać, płacze w nawet najmniej odpowiednich sytuacjach. Do tego wszystkiego jestem w ciąży, myślę że z kochankiem 😔 boje się o to, że maleństwo zostanie bez ojca. Mąż o niczym jeszcze nie wie, od kiedy wie o ciąży, mniej pije i nie jest agresywny. Ja nie wiem co dalej robić. Modlę się codziennie o wybaczenie u Boga, ale już nie wiem czy potrafi wybaczać takim złym ludziom jak ja. Skrzywdziłam najbliższego mi człowieka, żałuję tego bardzo. Nie wiem co dalej zrobić, czy mogę prosić Boga o przebaczenie i o siłę dla męża, aby mi to wybaczył? Powiedzieć mężowi, czy całe życie ukrywać ta tajemnice jako pokutę za moje grzechy. Naprawdę nie wiem co robić.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: AsiaBB (---.play-internet.pl)
Data:   2020-09-18 11:17

Idź do spowiedzi najpierw, najlepiej do mądrego spowiednika, najlepiej takiego, który będzie miał czas na dłuższa rozmowę, bo temat, który poruszasz jest za trudny na Internet.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: B. (---.191.117.173.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-09-18 11:32

Idź do spowiedzi i zrób tak, jak powie Ci spowiednik.
Z ludzkich kalkulacji nie ma dobrego rozwiązania.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Izabela (---.centertel.pl)
Data:   2020-09-18 12:12

Okoliczności, które skłoniły Cię do współżycia z innym były ciężkie, jednak nie są usprawiedliwieniem dla Twojej zdrady. Były inne możliwości rozwiązania problemu: rozmowa z mężem i zasygnalizowanie problemu, postawienie warunku, iż ma udać się na leczenie oraz samemu przemyśleć swoje życie i rolę jaką pełni w Waszym małżeństwie, ostatecznie separacja.
To co wybrałaś było złe, jednak to już przeszłość. Niech to błędne posunięcie nie rzutuje na całe Twoje przyszłe życie. Ważne, że żałujesz. Pójdź do spowiedzi i zostaw ten grzech za sobą. Najważniejsze to odbudować relację z Bogiem, taką prawdziwą, przyjacielską oraz nie trwać już w grzechu ciężkim. Bóg już Ci to wybaczył i czeka na Ciebie. Ty z czasem również powinnaś nauczyć się wybaczyć sobie samej. Ludzie popełniają błędy, jednak ważne jest to co zrobią z tym później.
To co napisałam dotyczy Twojego życia duchowego. Ciąża i obecna relacja z mężem to oddzielna sprawa.
Nie powiem Ci co masz zrobić a wytłumaczę jak ja to widzę.
Mężowi przysięgałaś przed Bogiem, że nie opuścisz go aż do śmierci. Jeżeli szanujesz Boga oraz męża to opcje są zawsze dwie, niezależnie od okoliczności: życie z mężem bądź odejście od męża, kiedy jego zachowania nie pozwalają na wspólne życie i pozostanie samej. Innych opcji nie ma, jeżeli chcesz żyć w zgodzie z własnym sumieniem.
Małżeństwo to wspólne życie dwojga przyjaciół. Jeżeli z jakichś przyczyn rozjeżdżają się oni w drodze to pierwsze, które się opamięta, powinno dążyć do przywrócenia tego stanu. Widzisz pewnie do czego zmierzam. Uważam, że nie wolno zataić przed mężem, że dziecko ma innego ojca. To nieuczciwe. Przed całym incydentem czekała Was poważna rozmowa o Waszym związku i wspólnym życiu. Życie pokazuje Ci, że nie warto szukać innych rozwiązań, ponieważ wszystko tylko bardziej się komplikuje. Ta rozmowa nie powinna Was ominąć. Teraz przychodzi na nią czas a okoliczności są trudniejsze niż poprzednio. Na Twoim miejscu powiedziałabym o zdradzie oraz o tym, że dziecko nie jest Twojego męża. Następnie szczerze opowiedziałabym, że jego postępowanie doprowadziło do tej sytuacji. Opowiedziałabym o swoich myślach i emocjach, które towarzyszyły przez ten cały czas, kiedy bezskutecznie prosiłaś o zmianę. Zaznaczyłabym, że zdecydowałam się na jedną z njgorszych opcji i jako człowiek po prostu pomyliłam się w wyborach.
Po tym wyznaniu mogą stać się dwie rzeczy. Mąż uzna swoją winę i postara się udźwignąć z Tobą całą tą sytuację bądź zamknie się w swoim zranieniu i odejdzie bądź zostanie i ponownie zacznie pić.
Musisz być świadoma tych opcji, jednak to właśnie są konsekwencje jego oraz Twoich grzechów. To również jest uczciwe wyjście z sytuacji, jeżeli naprawdę chcesz uzdrowić własne małżeństwo i nawiązać przyjacielską relację z mężem. Nie zbudujesz tego na kłamstwie.
Jeżeli mąż przepracuje tę sprawę to uważam, że nie warto mieszać kochanka w całą sytuację. Pomimo że jest ojcem tego dziecka to Wasze małżeństwo jest ważniejsze. Nie odbudujecie relacji, kiedy ten człowiek nie zniknie z Waszego życia. Dziecko także potrzebuje dorastać w spokojnym domu, w którym mieszkają odpowiedzialni ludzie, wrażliwi na jego odpowiedni rozwój.
Ważne, żeby zrozumieć, iż jeżeli mąż miał problem z alkoholem to ta sytuacja ma dalej miejsce. Nawet jeżeli zmniejszył częstotliwość picia. Powinien zająć się problemem.
To będą trudne rozmowy, pełne emocji. W Twoim obecnym stanie nie możesz pozwolić sobie na nie wiadomo jaką emocjonalność. Tutaj ważna będzie postawa Twojego męża.
Rozmawiaj z Bogiem, odmawiaj różaniec za siebie, męża i Wasze małżenstwo. Bóg nie zostawi Was samych i każdemu da rozeznanie jak zachować się w danej sytuacji. Najważniejsze to zachować spokój. Kłótnie, krzyki oraz wzajemna obwinianie niewiele dadzą. Budująca rozmowa o własnych słabościach, oczekiwaniach i Waszej relacji to jest to czego teraz Wam trzeba.
Polecam książkę:
"Ile warta jest Twoja obrączka" Anna Jedna oraz forum:
https://www.kryzys.org/

Już widzisz co dzieje się kiedy zapominamy o Bogu i działamy pod wpływem emocji. Teraz przechodź przez to wszystko razem z Bogiem. Choćby wydawało Ci się, że nie są to reakcje w Twoim stylu to nie zbaczaj z tej ścieżki. Po pewnym czasie zobaczysz, że był to dobry wybór.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-09-18 12:42

"Modlę się codziennie o wybaczenie u Boga, ale już nie wiem czy potrafi wybaczać takim złym ludziom jak ja" - z całą pewnością potrafi. A poprosiłaś Pana Boga o to sakramentalnie, w spowiedzi? To ważne, naprawdę ważne. Boże przebaczenie zdejmie z Ciebie też choć jakąś część niepokoju, co istotne i dla maleństwa, które czuje Twoje napięcia.
"czy mogę prosić Boga o przebaczenie i o siłę dla męża, aby mi to wybaczył?". Tak, możesz.

Co poza tym, nie bardzo wiem, bo i Ty sama nie wiesz, czyje to dziecko.
Przypuszczam, że można po narodzinach sprawdzić, czyje. O ile ta wiedza komuś w czymś pomoże.

"Powiedzieć mężowi, czy całe życie ukrywać ta tajemnice jako pokutę za moje grzechy.". Ukryć? Nie jest to wcale mądra pokuta.
Tylko jeden wymiar poruszę. Ukrycie, skuteczne ukrycie - które uważam za chybiony pomysł - nie zależy wcale od Ciebie samej. Zawsze ktoś może coś powiedzieć - kochanek, osoby postronne, które Cię z nim widywały itp. Nie mów, że przez pół roku nikt nic nie mógł zauważyć. Nie masz nad tym żadnej władzy. Świat jest mały. No i o ile dziecko nie jest Twojego męża, to wystarczy jakaś poważniejsza choroba, żeby się nagle okazało przy badaniach, np. za 10 lat, że dane medyczne wykluczają, aby mąż mógł być ojcem. Jakieś niezgodności genetyczne itp., niemożność przekazania organu, nie znam się na tym dokładnie, ale chodzi mi o ten kierunek...

"boje się o to, że maleństwo zostanie bez ojca". Nad tym też nie masz władzy. To jest potencjalny koszt zdrady. Skutek grzechu. To nie jest tak, że grzech jest prywatną sprawą kochanków. Grzeszący krzywdzi osoby obok... Najniewinniejsze też.

Ojej, no naprawdę trzeba ważyć słowa, bo żadne tanie pocieszanie nie ma tu sensu. Sytuacja jest trudna i dobro dziecka wymaga tego, abyś starała się zrealizować dobro, które spełnić możesz, i dbała o maluszka bez względu na realia, które od Ciebie już nie zależą.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Gabi (---.citykom.de)
Data:   2020-09-18 14:23

Karolino :-)

"popełniłam jeden z najcięższych grzechów - zdradziłam męża".

Myślę, że Jezus nie stopniuje naszych grzechów: cięższy-najcięższy, lżejszy-najlżejszy. Chodzi o to, że każdy nasz grzech zamyka nas na Jego nieskończoną Miłość, Jego łaskę, bez której umieramy. Jesteśmy bezcenni w Jego oczach i dlatego oddał za nas Swoje Życie na Krzyżu, aby nas nieustannie ratować. To oznacza, że On zna najlepiej naszą kruchą i skłonną do grzechu naturę i nie ogranicza Swojego Miłosierdzia do jakiegoś określonego ciężaru grzechu albo ilości, np. Ten grzech to jeszcze Ci wybaczę, ale z tym to się do mnie nie zbliżaj, zaś jeśli ten popełnisz, to możesz sobie o Mnie w ogóle zapomnieć. Nie chcę Cię znać!
"Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją" (Iz 1, 18).

Mam nadzieję, że zrozumiałaś o co mi chodzi :-) On się nigdy nie zmęczy nam wybaczać. Jego najważniejsze przesłanie brzmi:
Droga Karolino albo Karolinko (nie wiem jak wolisz :-)
Ja, Jezus Chrystus, Twój Stworzyciel i Odkupiciel, kocham Cię do szaleństwa na Krzyżu i uczynię wszystko, aby Cię zbawić, abyś była szczęśliwa, tylko Mi zaufaj. Kocham Twoje dzieciątko, które nosisz pod sercem, otulam was oboje swoją Miłością. Kocham Twojego męża, który się pogubił, chcę być z wami i uzdrawiać wasze małżeństwo.

"Modlę się codziennie o wybaczenie u Boga, ale już nie wiem czy potrafi wybaczać takim złym ludziom jak ja".

Karolino, nie jesteś złym człowiekiem. Ludzie się nie dzielą na dobrych i złych, gdyż wszyscy zostaliśmy stworzeni jako dobrzy na Jego podobieństwo. To nasze uczynki bywają złe, ale Pan nas kocha zawsze mimo naszych błędów. Choćbyśmy ze słabości popełnili wszystkie najgorsze uczynki, to On się nie odwróci od nas, nie zostawi nas i nie potępi, gdyż umiłował nas Miłością odwieczną i jest Bogiem wiernym. Jego największym pragnieniem jest nasze szczęście, dlatego się pochyla nad nami i uzdrawia.

Gdy już Pan przebaczy Ci ten grzech, a przebacza każdy, za który żałujemy i który wyznajemy w szczerej spowiedzi, najważniejsze, abyś wybaczyła sama sobie i się nie katowała. Nie zadawaj sobie jakiejś dodatkowej pokuty, wystarczy ta od kapłana. Nie zadręczaj siebie i Pana brakiem ufności, gdyż to rani Jego Serce najboleśniej.
"(…) wszystkie grzechy twoje nie zraniły Mi tak boleśnie serca, jak obecna twoja nieufność; po tylu wysiłkach Mojej miłości i miłosierdzia nie dowierzasz Mojej dobroci" (Dz 1486).
„Jak jest odległy wschód od zachodu, tak daleko odsuwa od nas nasze występki” (Ps 103, 12).

Rozumiem, że nie jesteś jeszcze pewna, kto jest ojcem Twojego dzieciątka. Tak czy owak jesteś w stanie błogosławionym, Pan obdarzył Cię słodką istotką, powołał nowe życie. Wiem, że w Twojej sytuacji trudno się tym cieszyć, ale to nowe życie już tętniące pod Twoim sercem jest w tej chwili najważniejsze. Zatroszcz się o siebie i o dzieciątko, dbaj o zdrowie. Poszukaj mądrego spowiednika, wsparcia w realu, może w jakiejś poradni rodzinnej.

Przytulam Cię bardzo mocno :-):-):-)

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2020-09-18 15:53

Niezależnie od spowiedzi i tego, co zdecydujesz, idź na terapię dla osób współuzależnionych. Nie musisz bezczynnie znosić picia i agresji męża.
To nie tak, że tylko Ty go skrzywdziłaś. On Ciebie też krzywdził i krzywdzi, piciem i agresją, czyli, zgaduję, biciem, wyzywaniem, krzykiem, zwalanie na Ciebie winy za wszystko. Nie umniejszam Twojej winy, natomiast myślę, że Twoja zdrada wynikała z poczucia bezradności, z chęci poczucia się dla kogoś ważną, atrakcyjną. Te chęci same w sobie nie są złe, tylko wybrałaś zły sposób na ich realizację. Dobrze by było, gdybyś mogła porozmawiać o tym w realu z osobą kompetentną, np. psychologiem, terapeutą uzależnień, kimś z poradni rodzinnej.
Twoje aktualne samobiczowanie być może wynika też z obniżonego poczucia własnej wartości. Ale to, że źle zrobiłaś, nie oznacza, że jesteś zła i nic nie warta.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Ewelina (---.net.pulawy.pl)
Data:   2020-09-18 22:58

Karolino, proponowałabym Ci ustalenie faktów przed rozmową z mężem - ustalenie ojca dziecka. Test na ojcostwo można przeprowadzić od 8 - 10 tygodnia ciąży. Dopiero w oparciu o tę informację mogłabyś sensownie rozmawiać z mężem.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: x (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-09-18 23:01

"najlepiej do mądrego spowiednika"

A czy Bóg nie może działać przez każdego księdza? Bez względu na taki czy inny stan jego mądrości? I w jaki niby sposób miało by się określić tą jego mądrość? I czy w ogóle można tak powiedzieć, że jeden ksiądz jest mądry, a inny nie? Każdy jest księdzem, wybranym i powołanym przez Boga. I przez każdego Bóg może w taki sam sposób działać. Nawet jeśli to by był bardzo młody ksiądz, bez żadnego jeszcze doświadczenia, to Bóg może właśnie jego wybrać i nim się posłużyć, żeby działać w drugim człowieku. Wskazać mu przez niego właściwą drogę. Bo ja myślę, że to nie człowiek wybiera księdza, idąc do spowiedzi. Tak mu się może wydaje. Ale pierwszym zawsze jest Bóg. To On go wskazuje albo do niego prowadzi. Nawet jeśli człowiek nie jest tego świadomy. Dlatego mnie osobiście dziwią takie słowa - o tym mądrym spowiedniku. A pojawiają się tutaj na forum dosyć często.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: AsiaBB (---.play-internet.pl)
Data:   2020-09-19 10:56

Drogi X, widzę, że piszesz do mnie. Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z Twoim zdaniem. Księża to są ludzie i są różni, jedni potrafią wspierać jako spowiednicy, pomagać ludziom zerwać z grzechem i wrócić do Boga, inni niestety nie. Można zostać niesamowicie zranionym w konfesjonale. Znam przypadek w bliskiej rodzinie, kiedy po spowiedzi u niemadrego księdza osoba nie chce mieć nic wspólnego z Kościołem. Masz rację, w spowiedzi działa Bóg, ale jest też człowiek ze wszystkimi swoimi słabościami. Sam sakrament pokuty oczywiście nie zależy od ksiedza, bo to Bóg przebacza grzechy nie on. Rozgrzeszenie udzielone nawet przez najglupszego i najwredniejszego ksiedza jest ważne. Ale kiedy idziemy do spowiedzi potrzebując także duchowej rady, rozmowy o trudnym problemie, warto świadomie wybrać osobę, z którą chce się o tym pogadać jak również czas tej rozmowy. Właśnie dlatego, że jest zbyt duże ryzyko bycia zranionym przez spowiednika, który może z braku czasu zlekceważyć problem albo kompletnie nie potrafić penitenta zrozumieć z racji innej duchowości. O to chodzi w stwierdzeniu "najlepiej do mądrego spowiednika"

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Asia (176.124.190.---)
Data:   2020-09-19 18:33

Karolinko, Bóg wybaczy, chociaż ten ciężar zdejmij z serca. Módl się o potrzebne siły i zdrowie dla siebie i dziecka, rozmawiaj z nim, Bóg cię nie zostawi. Odwagi!

---
Kolejny raz proszę o niesklejanie wyrazów znakami interpunkcyjnymi i nierobienie zbędnych odstępów między wyrazem a znakiem.
Zamiast:
"serca.Módl"
"zostawi.Odwagi"
"Odwagi !"
powinno być:
"serca. Módl"
"zostawi. Odwagi"
"Odwagi!"

Więcej w poczcie mailowej (zagląda Pani do swojej skrzynki?) oraz w tym wątku: (klik).
z-ca moderatora

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Mango (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-09-19 22:00

Iść do spowiedzi - koniecznie. Czy do mądrego księdza czy do zwykłego. Nie przeceniałabym tu jego roli w kwestii doradztwa, jeśli nie masz księdza poleconego czy sprawdzonego.
Co do pozostałej kwestii mówić czy nie mężowi to raz, że bym się wstrzymała do czasu kiedy będzie wiadomo czyje to dziecko (jeśli kochanka to tak samo powinien wiedzieć, że ma dziecko), a dwa - skorzystałabym z pomocy dobrego psychologa, żeby pomógł uporać się z całą sytuacją. Możesz skorzystać np. ze stowarzyszenia psychologów chrześcijańskich, jeśli chcesz, żeby zajęła się Tobą osoba z odpowiednim światopoglądem.
I dopiero wtedy podjąć decyzję co dalej i jak rozegrać wszystko.

X-sie, że są lepsi i gorsi spowiednicy wiadomo nie od dziś. Inaczej nie byłoby takich kolejek i ludzie nie zjezdżaliby się zewsząd chociażby do o. Pio.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Release (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-09-20 13:59

X, zdarza się, że w konfesjonale zasiada kapłan z taką wrażliwością jak słoń w składzie porcelany, że czasem sobie myślę ze współczuciem dla Boga (pół żartem pół serio), jak On to musi się nagimnastykować żeby pomiędzy słabością tego kapłana przemycić Swoje mądre słowo w formie cywilizowanej. Nieraz coś nie wychodzi, patrząc po ludzku i to jest fakt. Sama spotkań z niemądrym, z brakiem wrażliwości, brakiem taktu i też wiedzy psychologicznej kapłanem w konfesjonale doświadczyłam w swoim życiu, ale na mnie, jak się to mówi to "nie działa", bo wiem, że i tak pomimo tego Jezus przez tego kapłana działa dając mu moc odpuszczenia bądź zatrzymania grzechów i w tym widzę obecność Jezusa w kapłanie niekoniecznie zawsze w słowach, które ten kapłan wypowiada. Jeśli ktoś ma wybór, a my mamy takie błogosławieństwo w naszym kraju, że mamy wybór ogromny pod względem wyboru spowiednika, to dlaczego z tego nie skorzystać? Mamy wybór i ja z tego dobrodziejstwa też czasami korzystam.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: x (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-09-20 21:42

Księża są różni, to fakt. Mają różne charaktery, różną wrażliwość, różny sposób bycia, podejścia do drugiego człowieka. I czasem, nieświadomi tego, potrafią zranić w konfesjonale. Ale do spowiedzi człowiek przychodzi do Boga, nie do księdza. To On tam czeka na niego w konfesjonale. I On tego wszystkiego słucha. Słucha, a potem działa. Niekoniecznie od razu, tam w konfesjonale. Czasem tak, przez siedzącego tam księdza, ale niekoniecznie. Czasem człowiek odchodzi od konfesjonału zawiedziony, czasem też w jakiś sposób zraniony. Boli go to, co usłyszał od księdza. Ale potem powoli zaczyna dostrzegać to Boże działanie. Tą jakby dłoń na swoim ramieniu. Może nawet bardziej niż jakby uzyskał to wsparcie bezpośrednio wtedy przy konfesjonale. I czasem jest tak, że jeden ksiądz - ten w konfesjonale - zrani człowieka w czasie spowiedzi. Nieświadomie, ale zrani. Albo nie zrozumie. Przemilczy to, o czym ten ktoś mówił licząc na jakąś pomoc i wsparcie. A potem inny ksiądz jakby opatruje to zranienie. Nieświadomy tego, że to robi. Po prostu Bóg wybiera jego, żeby pomóc temu człowiekowi. Człowiek przychodzi do spowiedzi do jednego księdza, a pomoc uzyskuje od innego. Dlatego ta "mądrość spowiednika" niekoniecznie jest taka ważna. Ważny jest człowiek, który przychodzi do konfesjonału niosąc to wszystko w sobie - nawet niekoniecznie to wypowiadając, czasem po prostu niosąc. Będąc tym jakby przygniecionym. Tak od środka. Człowiek i Bóg, który tam na niego czeka i który to wszystko widzi. Widzi, słyszy, rozumie i odpowiada. Niekoniecznie od razu, ale odpowiada. Działając w sposób, którego człowiek się czasem zupełnie nie spodziewa. Dlatego najważniejsze to po prostu przyjść. A resztę zostawić Bogu.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Anita (---.191.52.66.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2020-09-21 00:07

Warto poszukać dobrego spowiednika. Dobrego, czyli takiego, który ma doświadczenie i życzliwość, który ma świadomość, że w szczególnie trudnej sytuacji życiowej penitent potrzebuje czegoś więcej niż tylko formalnego rozgrzeszenia. Niektórym naprawdę bardziej potrzeba uświadomienia, że Jezus i tak ich kocha i będzie z nimi na najtrudniejszej nawet drodze niż obrażenie ich w konfesjonale.
U niektórych zranionych podczas spowiedzi nie dochodzi do leczenia zranień u innego księdza. Na tym polega problem. Zranienie to nie lekki dyskomfort, nie "zawiedzenie". Jak ktoś ma poczucie zranienie, to nie jest "zawiedzony". To bardzo naiwne założenie, że zranienie w konfesjonale sprowadza się do poczucia "zawiedzenia". I chyba nie warto bronić zwykłego braku kultury czy zaangażowania. Bóg z każdego zła potrafi wyprowadzić dobro, ale to nie oznacza, że mamy produkować to zło, żeby Pan Bóg "mógł się wykazać". I ksiądz nie musi się przygotowywać, modlić o światło Ducha św., bo przecież "Pan Bóg to załatwi".
I nie chodzi mi o to, że dobry spowiednik to pobłażliwy spowiednik. Można być bardzo wymagającym, ale życzliwym.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Mango (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-09-21 07:23

X-sie, jeśli chodzi o sam sakrament to tak, ale osoby wcześniej poleciły takie 2 w 1: spowiedź + rozeznanie konkretnej, bardzo trudnej sytuacji, a do tego trzeba już kogoś naprawdę mądrego i doświadczonego.

Poza tym różni są nie tylko księża w konfesjonale, ale też przychodzący do spowiedzi. Niekiedy nawet potrzeba takiej osoby z małą wrażliwością, bo właśnie odpowiednio się zachowa, jeśli po drugiej stronie kratki też będzie klęczeć takowa. I najlepiej do niej dotrze.

Co do zranień w konfesjonale to mam znajomą, która po spowiedzi u takiego księdza po prostu już nigdy więcej nie wróciła do kościoła...

Tak więc droga Karolino, na spokojnie, nie spiesz się z decyzjami co do dalszego życia, poszukaj kogoś kto będzie miał dla Ciebie czas: czy to psychologa czy księdza (nie musisz całej sytuacji omawiać w konfesjonale, możesz obok spowiedzi umówić się na indywidualną rozmowę z księdzem). I sobie też daj czas na uspokojenie się i podejście bardziej na chłodno, mniej emocjonalnie do tematu. To bardzo ważne, bo nie decydujesz tylko o sobie, ale i o życiu innych osób.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: x (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-09-21 14:40

Widzę, że się nie rozumiemy. Ale nie musimy.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Ania (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2020-09-22 11:00

Zacznij od ustalenia kto jest biologicznym ojcem dziecka. Jeden z księży kiedyś powiedział myślę, że mądrą, ale kontrowersyjną rzecz - jeśli nie ma ryzyka, że mąż od kogoś dowie się o zdradzie - nie mów mu o tym. Jeśli mu powiesz, może Ty poczujesz się lepiej, ale męża tylko tym obciążysz. W podobnym tonie jest na forum kilka wątków na ten temat.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Ann (---.centertel.pl)
Data:   2020-09-22 20:27

@Ania
Zdrada to jedno, ale tutaj jest również dziecko. Nie można zatajać takich rzeczy. Małżenstwo to związek dwojga przyjaciół. Nie zbudujesz nic trwałego na takim kłamstwie. Owszem, relacja może zostać zburzona, jednak wcześniej był czas, żeby o tym myśleć. Naprawdę uważasz, że wmawianie komuś ojcostwa jest w porządku?

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: KK (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-09-23 06:24

Małżeństwo to niekoniecznie układ przyjaciół. W naszej kulturze owszem, ale to nie jest reguła. Autorka nikomu nie wmawia ojcostwa, bo nie wie, kto jest ojcem. Jej obowiązkiem jest natomiast dbać o trwałość małżeństwa, bo z kochankiem rodziny nie założy (patrz: ślub sakramentalny). Co jeśli sprawa wyjdzie za np. 15 lat? Mąż będzie miał inne spojrzenie na tę samą sprawę, niż obecnie, a i również inne motywacje. Być może właśnie to dziecko pomoże mu wyjść z nałogu alkoholowego, prawda może tu naprawdę więcej szkody zrobić, niż pożytku.
Podobną opinię nt. zdrady również słyszałam kiedyś u księdza.

Najpierw konfesjonał, uregulować sprawy duchowe, a sana decyzja jest zbyt ważna, by podejmowali ją ludzie na forum.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Ann (---.centertel.pl)
Data:   2020-09-23 15:01

Nie wierzę w to co czytam. To, że mąż ma problemy z alkoholem, nie oznacza, iż dziecko, które zostało spłodzone poza związkiem, ma być receptą na jego udane życie. Uwierz, że jest kilka innych rozwiązań na pokonanie nałogu. To dorosły człowiek i nie potrzebuje podejmowania aż tak drastycznych kroków, żeby z niego wyjść. Ma prawo decydować o swoim życiu, a co za tym idzie, wiedzieć o tak istotnej sprawie. Jeżeli zgodzi się wychować cudze dziecko, będzie to jego świadoma decyzja. Tylko taka opcja jest uczciwa. Ta sytuacja to konsekwencja grzechów obojga małżonków.
Jeżeli nawet katolicy radzą, żeby brnąć dalej w kłamstwo w tak istotnych sprawach to nie wiem gdzie zmierza ten świat. Jeżeli którykolwiek ksiądz doradzi, żeby zataić fakt, iż dziecko jest tak naprawdę kochanka, to będzie jedynie jego osobista opinia. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której osoba idzie zmazać z siebie grzech ciężki a zostaje jej doradzone aby brnęła w kłamstwo. To jakaś abstrakcja.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Petunia (37.120.156.---)
Data:   2020-09-26 23:53

Nie wyobrażam sobie sytuacji w której świadomie narażasz dziecko na wychowanie się w domu alkoholowym i przemocowym. To fundowanie dziecku już od startu traumy. Ono nie jest niczemu winne.
Nie wierzę że ktoś kto jest agresorem w magiczny sposób nawróci się bo mu się urodzi potomek. Ludzie się aż tak nie zmieniają. Może na chwile, ale co jeśli wróci znów agresja i alkohol? Po za tym dziecko będzie widzieć bardzo chore relacje rodziców, widzieć a więc i uczyć się ich, później może powtarzać. 
Sądzę że to dziecko to znak od Boga aby wziąć życie za bary i uporządkować go. Przede wszystkim bronić siebie przed agresją. Nie wiem jak można rozmawiać z agresorem? Powiedzieć mu: nie bij mnie? Naprawdę ktokolwiek sądzi że poinformowanie agresora że to jest krzywda sprawi że on przemyśli swoje zachowanie i stwierdzi że już więcej nie będzie bił? 

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Tadek (---.61.citypartner.pl)
Data:   2020-09-27 09:08

Nie ma większej obrzydliwości niż okłamywanie swojego męża w sprawie dziecka.
Pomyśl czy Ty chciałabyś wychowywać owoc zdrady Twojego męża. Przypuszczam, że nie.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2020-09-28 17:05

Karolino,

można podsumować i podjąć na podstawie wypowiedzi
następujące działania:

1. Sakrament pokuty i pojednania,
2. Ustalenie ojcostwa i wyznanie prawdy o dziecku,
3. Pomoc małżonkowi w chorobie alkoholowej (z udziałem rodziców, całej rodziny, może przyjaciół)
4. Rozważyć ewentualnie separację,
5. Bądź dzielna i odważna, z Bożą pomocą pokonasz przeszkody.

Życzę odwagi i pozdrawiam.

 Re: Dziecko owocem mojej zdrady. Co robić?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-09-28 22:09

Jeszcze punkt nr 6. Fundamentalny.
6. KOCHAĆ dziecko i dbać o nie bezwarunkowo teraz i zawsze; kimkolwiek jest tato - Ty jesteś mamą.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: