logo
Wtorek, 01 grudnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Myśląca (24 l.) (37.128.156.---)
Data:   2020-10-03 11:25

Dzień dobry,
proszę o wskazówki, polecenia książek, które mogłyby mi pomóc stać się dojrzałą kobietą. Mam 24 lata, a widzę że ten aspekt u mnie kuleje. Słyszałam już od rodziny, że jestem niedojrzała emocjonalnie. Modlę się do Świętego Józefa od ponad roku o dobrego męża, ale w moim życiu nic się nie zmienia. A może i nawet jest gorzej, bo poznałam kogoś z daleka z kim nie mogę być ze względu na odległość i tutaj też wychodzi niedojrzałość - powinnam tę znajomość szybciej zakończyć.

I dochodząc do sedna sprawy. Dzisiaj sobie uświadomiłam, że ja nie zasługuję na poznanie kogoś dopóki się nie zmienię. Przecież Pan Bóg nie podłoży nikomu celowo kłód pod nogi, żeby musiał się ze mną męczyć.

Tak samo jest w domu, też jestem obciążeniem dla rodziny, ciągle przelewam na nich moje rozterki, problemy. Mam też niedojrzałego tatę i widzę jak mama się z nim męczy, dlatego ja staram się dystansować od mężczyzn, żeby nikt mnie przypadkiem lepiej nie poznał.

Proszę Boga w modlitwach o to, żeby pozwolił mi tak nie krzywdzić bliskich. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, chęci do zmian to jednak za mało.
Pozdrawiam

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Halina (---.13-2.cable.virginm.net)
Data:   2020-10-04 01:49

Droga Myslaca,

Jak wspaniale, że Ty teraz drazysz temat dojrzałości. Szczerze, to chciałabym cofnąć się do Twoich lat i mieć już takie odkrycie, czyli świadomość, że chcesz dojrzeć. Dla mnie droga świadomego używania słowa dojrzałość zaczęła się dopiero przed 50tka.

Bez wątpienia modlitwa jest najważniejsza, a i ufność, że Bóg nas kocha i chce jak najlepiej dla Ciebie. Polecam książki autorstwa Jednego Cloud'a i John Townsend. Sporo ich książek przetłumaczonych jest na język polski. Dla mnie jest ważne, że opierają się też na Biblii. Jeden z tytułów np: Granice w małżeństwie. Zapewniam Cię, że autorzy Ci są fachowcami i mają dobre rady. Pomagają zwracać uwagę na istotne fakty i bez wątpienia pomagają dojrzewać w różnym wymiarze.
Patrząc ze swojej pozycji, to nie zmarnowalabym ogromu lat morza łez i cierpienia bez sensu.

Myslaca, Bóg Cię bardzo kocha i nie bez przypadku tu jesteś.
Czasami trzeba też wyjechać z rodzinnych stron, to pozwala lepiej spojrzeć na siebie, poznać siebie jak się funkcjonuje w życiu, czy potrafi się podejmować decyzje, ryzykowac. Nie lekaj sie. Odwagi. Pozwól sobie podejmować decyzje w wolności i zgodnie ze swoim sumieniem. Pozwól sobie też popełniać błędy, bo to jest cząstką wzrastania.
Ja z naiwnością dziecka wierzyłam mamie i to był dla mnie błąd. Okazuje się, że ona wcale dobrze nie życzy swoim dzieciom, ale jest mistrzynią zakładania masek i grania cierpietnicy, czyli grania na emocjach. To moja rodzicielka, może Twoja jest zupełnie inna.
Gdybym mogła cofnąć czas, mając Twoje lata wyfrunelabym z gniazda aby powoli stawiać kroki w dorosłości. Poczuj pewność siebie, poczuj swoją wartość, kochaj siebie, tj. bądź sama wsparciem dla siebie w życiu. Życzę Ci dobrego i kochającego meza, który wie co to milosc, a nie manipulacja

Życzę obfitości Bożych błogosławieństw i odwagi w ruszaniu w nieznane

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Baś (---.30.30.54.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2020-10-04 14:50

Tak jak poprzedniczka duzo bym dała by już w tak młodym wieku mieć taką świadomość. Byłam wychowywana przez nadopiekunczą i (niestety nie znajduję lepszego słowa) toksyczną matkę. Miotałam się tak pod jej rządami do 33 roku życia. O tyle za długo... dystans od domu rodzinnego polecam. Pozdrawiam.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-10-04 18:39

Nie demonizujmy naszych matek. Żadna świadomie nie chce krzywdy dziecka. Może zwyczajnie niektóre nigdy nie dojrzały do odpowiedzialnego macierzyństwa. Może nikt im nie wyjaśnił zawczasu jak wychowywać dzieci i kiedy pozwolić im na samodzielne decyzje, a wręcz zachęcanie do nich.
Myśląca, jesteś już na właściwej drodze, bo masz świadomość i potrzebę dojrzewania, poszukiwania właściwej drogi. Szanuj matkę, ale pamiętaj też, że masz bezsprzeczne prawo do samodzielnych decyzji.
Dojrzałości nie nauczymy się z teorii, ale z praktyki, z życia własnego i obserwacji życia innych.
O dojrzałość należy się również (a może przede wszystkim) modlić.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Myśląca (37.128.156.---)
Data:   2020-10-05 13:20

Dziękuję Pani Halino za polecenia autorów, na pewno się zdecyduję na zakup książki.
Muszę sprostować, że już nie mieszkam w domu rodzinnym, bo studiuję ale jeszcze jestem zależna finansowo od rodziny i muszę z nimi utrzymywać dobre kontakty siłą woli. Jestem wdzięczna, że mam wsparcie od nich, bo studia są ciężkie i sama bym nie dała rady, ale... to jednak ciągle krok hamujący w moim dojrzewaniu.
Przyznaję również, że ufam mamie jak wyroczni, denerwuje mnie to a zarazem boję się sama działać.
Dziękuję za miłe słowa i również życzę wszystkiego dobrego :-)

Pani Doroto, nie napisałam wcale że mam złą mamę. To właśnie problem we mnie. Nauczyłam się, że jestem do tego za mało odpowiedzialna, do tego za młoda bo tak zawsze powtarza i tak mi zostało. Po prostu lepiej się czuję, gdy zapytam ją o zdanie, bo jest starsza i rozsądniejsza.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Xxx (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-10-05 20:02

Nie można „teoretycznie” dojrzeć, tak jak nie da się teoretycznie nauczyć pływać. Można dojrzeć wyłącznie podejmując decyzje i ponosząc ich konsekwencje. Oczywiście warto wysłuchać rad rodziców, ale ostatecznie decyzja należy do Ciebie. Będą porażki i sukcesy, jak to w życiu. Człowiek dojrzały nie staje się nieomylny, ale jest gotowy wziąć odpowiedzialność za siebie i nawet jeszcze za kogoś (mąż, dzieci). Człowiek dojrzały nie mówi „inni winni” (np. toksyczna matka itp), tylko rozumie, że inni są mu „zadani” i dba o relacje na tyle ile jest to możliwe.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2020-10-06 08:17

Myśląca, moja wypowiedź w temacie matek, miała ogólny wymiar, nawiązywała to wypowiedzi Baś. Nie dotyczyła konkretnie twoich relacji z mamą. Dobrze, że masz z nią dobry kontakt, ale powinnaś też wiedzieć, że rodzic dla dobra dziecka dwudziestokilkuletniego nie powinien mówić, że dziecko jest za mało odpowiedzialne, za młode. Nie tego winnaś się uczyć, bo pozostaniesz w tym życiowym rozdrożu długo. Nie będziesz miała szansy dojrzewać, jeśli nie zaczniesz w praktyce podejmować samodzielnych decyzji i (tak jak napisał Xxx) brać za nie odpowiedzialności. Dziecko nie nauczyłoby się chodzić, gdyby rodzic cały czas trzymał je na ręku. Dziecko musi się kilkakrotnie przewrócić, nim zacznie stawiać samodzielne kroki. Taka kolej rzeczy. Mądry rodzic musi dziecku (choć 24 lata to już dojrzały wiek) pozwolić na samodzielność, nawet jeśli jest przekonany o swojej nieomylności.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-10-06 12:54

"Po prostu lepiej się czuję, gdy zapytam ją o zdanie, bo jest starsza i rozsądniejsza."
Mama do końca będzie starsza od Ciebie i co, zawsze będziesz się jej podporządkowywać?
Lepiej się czujesz... To porzuć może tę sferę komfortu i zacznij brać odpowiedzialność za siebie, nie polegając zawsze na opinii mamy. W życiu nie chodzi o to, by zawsze się lepiej czuć.

"jestem do tego za mało odpowiedzialna, do tego za młoda bo tak zawsze powtarza i tak mi zostało"
Bo tak powtarza mama... Więc przestań tego słuchać. A jeśli nawet usłyszysz, odrzuć od siebie. Poniekąd zignoruj. Tak jakby nie padło. Jeśli wciąż będziesz wewnętrznie potwierdzać takie zdanie mamy, nigdy nie dorośniesz.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Ann (---.centertel.pl)
Data:   2020-10-07 18:37

Może warto pokonać odległość dla tego mężczyzny, jeżeli to jedyna rzecz, która Was dzieli. Warto spędzić życie z osobą, z którą czujemy się naprawdę dobrze. Oczywiście nie mam na myśli wspólnego mieszkania przed ślubem. Stancja, nowa praca. Bez sensu tracić cenną relację z powodu kilometrów. Pomyśl nad tym ;)

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Gabi (94.134.89.---)
Data:   2020-10-08 16:57

Myśląca :-)

To, że próbujesz spojrzeć z dystansem na siebie i swoje relacje z najbliższymi, już jest dobrym znakiem. Że się zastanawiasz, z jakim bagażem wejdziesz w przyszły związek, świadczy o tym, iż pragniesz świadomie przeżywać i kształtować swoje życie. Gratuluję! Myślę, że wiele starszych od Ciebie osób często nie posiada tak świadomego podejścia do życia. Może jesteś bardziej dojrzała niż o sobie myślisz :-)

Jeśli napisałaś na FP, to oznacza, że jesteś wierząca i Bóg jest dla Ciebie Kimś niezwykle ważnym, może Osobą najważniejszą. Spójrz na siebie jako najpiękniejszy dar, którym możesz obdarzać swoich bliskich, przyjaciół itd., a życie jako niekończącą się przygodę z Nim. On jest zawsze przy Tobie, w Tobie, idzie przed Tobą i prostuje Twoje ścieżki, możesz liczyć nieustannie na Jego bezinteresowną Miłość oraz wsparcie w każdej sytuacji. Zależy Mu na Tobie bardziej niż Tobie na sobie samej :-)

Zaprzyjażnij się z Maryją, była młodsza od Ciebie, gdy została Jego Matką. Wiele sytuacji w życiu przerastało Ją, jednak dzięki otwartości na działanie Ducha Świętego, potrafiła we wszystkim odnależć ścieżkę do Pana. W Niej jako jedynej istocie ludzkiej wypełniły się wszystkie zamiary Pana, Ona jest Jego wyjątkowym arcydziełem, najdoskonalej odzwierciedla Jego Miłość.

Myśląca, Ty również zostałaś powołana do Miłości, aby codziennie się otwierać na nowo na Jego łaskę i coraz bardziej stawać się sobą, tą niezwykłą, najpiekniejszą w Jego oczach kobietą, jaką Cię sobie wymarzył. Proś Maryję, aby uwrażliwiła Twoje serce na Jego delikatne tchnienie, abyś potrafiła usłyszeć Jego pociągnięcie, byś mogła wybierać Jego ścieżki. Niech nigdy nie zabraknie Ci Jego łaski.

Dla Ciebie :-)
https://www.youtube.com/watch?v=zfusL3xTKn4

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Myśląca (37.128.156.---)
Data:   2020-10-08 22:24

Dziękuję za Wasze mądre wypowiedzi, są bardzo cenne dla mnie.

Xxx, tak też myślałam pisząc ten post, że teoretycznie nie da się dojrzeć, ale chciałam się chociaż wspomóc książkami. Może dostrzec w nich inne spojrzenie na pewne sprawy czy wyczytać mądre wskazówki jak postępować w życiu. Ale to prawda, najlepiej ucz się człowiek na własnym przykładzie, radząc sobie z przeszkodami. Tylko nie chcę sobie celowo też tych problemów stwarzać, aby móc ćwiczyć dojrzewanie :)

Pani Doroto, musiałam źle zrozumieć poprzednią wypowiedź. Ale ten przykład z małym dzieckiem jest trafny. W moim przypadku muszę się po prostu bardziej zdystansować od rodziny, to i pole do decyzji będę miała większe.

Pani Hanno, rzeczywiście mama zawsze będzie starsza, nigdy o tym nie pomyślałam, naprawdę, a przecież to takie oczywiste ...to z tego by wynikało, że do końca życia miałabym jej się radzić bo jest bardziej doświadczona. Teraz dostrzegam tę patologię u mnie. Muszę się bardziej odważyć

Ann, bardzo bym chciała, żeby to było takie proste i gdyby chodziło o zmianę pracy i miasta to na pewno bym się nadmiernie nie zastanawiała. Ale jestem w gorszej sytuacji, bo zaczęłam ciężkie studia z poślizgiem i nie skończę ich za rok czy dwa niestety, a do tego nie pracuję bo nie mam na to czasu po prostu. Pomimo, że wydaję mi się, że poznałam tę osobę dzięki modlitwie do Świętego Józefa bo nastąpiło to niedługo po tym jak zaczęłam się modlić do tego świętego o dobrego męża to jest to sytuacja bez wyjścia.

Gabi, dziękuję za taką emanującą ciepłem wiadomość . Przesłana piosenka jest przepiękna, dziękuję bardzo :)
Tak, Bóg jest dla mnie bardzo ważny, staram się być przy nim, blisko. Może po prostu nie potrafię mu do końca zaufać, zawierzyć. Boję się, że te zbliżanie się do niego zaprowadzi mnie do zakonu .. Nie wiem, to mnie po prostu blokuje przed pogłębianiem relacji z nim :(

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Gabi (---.versanet.de)
Data:   2020-10-09 15:00

Myśląca :-)

"Może po prostu nie potrafię mu do końca zaufać, zawierzyć. Boję się, że te zbliżanie się do niego zaprowadzi mnie do zakonu .. Nie wiem, to mnie po prostu blokuje przed pogłębianiem relacji z nim :("

Witaj w klubie :-) Będąc w Twoim wieku i póżniej również obawiałam się bliższej relacji z Jezusem, gdyż sądziłam, iż takowa jest zarezerwowana tylko dla osób zakonnych, dlatego unikałam głębszego zaangażowania się. Bałam się, że Jezus "zaciągnie" mnie do zakonu :-) Tak skutecznie Mu uciekałam, aż uciekłam w małżeństwo. Tęsknota jednak pozostała, zaś małżeństwo, tzn. żadna ludzka relacja nie jest w stanie zaspokoić pragnienia Miłości, które zostało przez Niego złożone w sercu każdego człowieka. Dopiero gdy nawiążemy z Nim bliską relację i oddamy się Mu całkowicie, On ma szansę nasycić nas Sobą.

"Należeć do Boga, oddać Mu się w dobrowolnym darze miłości i Jemu służyć – jest powołaniem nie tylko garstki wybranych, lecz każdego chrześcijanina: czy jest on poświęcony Bogu, czy nie, czy jest mężczyzną, czy kobietą. Każdy jest bowiem powołany do naśladowania Chrystusa".
https://www.karmel.pl/rozmowa-ze-sw-teresa-benedykta-od-krzyza/

Mi osobiście na drodze do Pana niezwykle pomocne okazały się rekolekcje ignacjańskie (spędzone w milczeniu), najpierw Fundament, zaś póżniej kolejne tygodnie. Można tam pod czujnym okiem doświadczonego kierownika, a przede wszystkim oczywiście miłującego Pana, uczyć się rozpoznawać Jego prowadzenie w naszym życiu, poznawać lepiej siebie, swoje mocne i słabe strony, podejmować bardziej świadomie decyzje, te codzienne i te najbardziej wiążące. Polecam Centrum Formacji Duchowej w Krakowie :-)

Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Że żałuję, że wcześniej nie otworzyłam się na Jego łaskę, że zabrakło mi odwagi, aby podążać za Jego nieśmiałymi pociągnięciami? Może byłabym dzisiaj w innym miejscu, ale to jest tylko moje gdybanie :-) Doświadczam mocno, że On przychodzi kiedy chce, jak chce, do kogo chce i łamie wszelkie utarte schematy. Jest Miłością nieskończoną i pragnie "tylko" Jej odwzajemnienia na naszą skromną miarę. Możemy Go kochać zawsze: jako singielki, mężatki, wdowy, osoby konsekrowane i świeckie. W każdej sytuacji: w pracy, w domu, w kinie, w Lublinie, w metrze i w swetrze :-), gdyż On przyciąga nas nieustannie i ma moc, aby nas uświęcać poprzez naszą najbardziej szarą w naszym mniemaniu codzienność. Z Nim jednak wszystko nabiera nowego, intensywnego smaku. I tego Ci, Myśląca, najbardziej życzę, otwarcia się na Jego hojną i wierną łaskę. On wszystkiego w Tobie dokona, jeśli Mu tylko pozwolisz, czeka po prostu na Twoje TAK :-)

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Myśląca (37.128.156.---)
Data:   2020-10-11 11:53

Gabi :)

jakoś lepiej się poczułam, gdy przeczytałam że ktoś miał podobne obawy do mnie, ale okazały się one bezpodstawne. Za Twoją radą postaram się zmienić moje myślenie.
Dziękuję za rozmowę ze Świętą Benedyktą - właśnie tego teraz potrzebowałam :)

A jeśli chodzi o rekolekcje ignacjańskie, zaczęłam o nich ostatnio czytać bo ktoś w innym wątku poruszył ten temat. I jeszcze rozważam, czy byłabym w stanie tyle czasu milczeć, no i Kraków to drugi koniec Polski. Poszukam pewnie miejsca bliżej mnie. Ale już coś się w mojej głowie zaczęło dziać, więc pewnie się w końcu zdecyduję :-)
Dziękuję jeszcze raz za takie mądre wskazówki i życzliwe podejście. Bardzo mi Pani pomogła w początku drogi do zmiany.

Również życzę Pani dalszego wzrastania w wierzę i wielu łask Bożych. W podziękowaniu pomodlę się za Panią :)
I jestem bardzo wdzięczna Panu Bogu za takich pomocnych ludzi na mojej drodze.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Gabi (94.134.89.---)
Data:   2020-10-11 19:48

Myśląca :-)

Jak widać, Duch Święty działa :-)

Autorem Ćwiczeń Ignacjańskich jest św. Ignacy z Loyoli, założyciel jezuitów. Jezuickie Domy Rekolekcyjne są w Polsce w kilku lokalizacjach:
https://jezuici.pl/rekolekcje/

Jeśli zaś chodzi o milczenie, to nie jest ono samo w sobie celem, tylko środkiem prowadzącym do upragnionego celu, tzn. do osobistego spotkania z Panem. W ogóle takiego rodzaju rekolekcje są pewnego rodzaju wyjściem na pustynię w sensie duchowym. Zostawiamy na tych kilka dni (maksimum tydzień) swoich najbliższych, tych najbardziej kochanych i tych, którzy nas wkurzają, codzienne obowiązki szkolne lub zawodowe, ale również ulubione rozrywki, gadżety oraz wszystko, co stanowi naszą barwną lub najbardziej szarą rzeczywistość. Opuszczamy "nasz świat" i nie musimy o nic się martwić, gdyż organizatorzy starają się ze swojej strony o stworzenie najbardziej dogodnych warunków do owocnego przeżycia takich rekolekcji. Takie fizyczne zdystansowanie się od swego zwykłego trybu życia oraz wejście w zewnętrzne milczenie jest po prostu czasem błogosławionym. To jest prawdziwy luksus w czasach terażniejszych, gdy jesteśmy zabiegani, zasapani, zapracowani, a nasze umysły zapchane tysiącem "niezbędnych" wiadomości. Na początku można się czuć niczym rozpędzony pociąg, który zaczyna hamować, a droga hamowania będzie zależała oczywiście od prędkości, z którą jechaliśmy dotąd. Więc z doświadczenia mogę poradzić, aby zacząć hamować już przed wyjazdem, o ile jest to możliwe :-)
Potem można z całkowitą rozkoszą zanurzyć się w tę błogosławioną ciszę i przebywać z Panem sam na sam. Bezcenne chwile! Milczenie zewnętrzne wcale nie nuży, gdyż jest się przez większość czasu zajętym. Dzień zostaje dokładnie zaplanowany i ma określoną strukturę, więc nie trzeba się w ogóle zastanawiać, jak zagospodarować czas. Oprócz oczywistych posiłków są to wprowadzenia do medytacji, czas na medytacje, konferencje, rozmowa z kierownikiem duchowym, adoracja i naturalnie Msza Święta. Pan pragnie przemawiać i przemawia, wystarczy otworzyć serce :-) Podczas rekolekcji w ogóle nie zauważam, że milczę, ponieważ prowadzimy niekończące się rozmowy na istotne dla nas tematy :-) Oczywiste jest jednak, że każdy uczestnik wynosi inne doświadczenie z tego czasu, gdyż każdy buduje własną, niepowtarzalną relację z Panem, a Pan jak najlepszy Ojciec traktuje nas bardzo indywidualnie :-) Takie duchowe ładowanie akumulatorów jest czasem upragnionym, za którym zawsze bardzo tęsknię i już Ci trochę zazdroszczę :-)

Dziękuję Ci serdecznie za modlitwę i polecam Cię najczulszej opiece Maryi. Niech prowadzi Cię bezpiecznymi ścieżkami do Swego ukochanego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa :-)

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Robson (185.189.139.---)
Data:   2020-10-19 09:32

> Dzisiaj sobie uświadomiłam, że ja nie zasługuję na poznanie kogoś dopóki się nie zmienię.

Prawdopodobnie nie. Zasługujesz raczej na kogoś, kto równie niepewny i pogubiony będzie "dorastać" razem z Tobą. Irytuję mnie niezmiernie, kiedy problemy ze znalezieniem męża/żony przypisuje się automatycznie jakimś domniemanym wadom danej osoby, a już szczególnie kiedy ona sama na siłę takich się doszukuje. W ten sposób to do starości można się ciągle czuć "niegodnym", a potem jeszcze dochodzi wstyd ze staropanieństwa/starokawalerstwa (i proszę mi tu nie tłumaczyć w komentarzach, że żaden wstyd, bo na każdego mądrego który tak uważa spotyka się dziesięciu głupców, którzy dadzą i tak komuś odczuć).

Żaden małżonek nie wie, co to małżeństwo, żaden kapłan nie wie, co go czeka w kapłaństwie, żadna osoba konsekrowana nie jest przygotowana do życia zakonnego. To wyłącznie zaufanie.

 Re: Jak mam dojrzeć do życia?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-11-09 14:03

Tak, nie da się nauczyć dojrzałości teoretycznie. I - może zabrzmi to niektórym jak herezja - sądzę, że nie można się jej nauczyć na modlitwie. Można (trzeba) Boga prosić o potrzebne łaski, o Boże prowadzenie, o doświadczenie Jego miłości. Ale samo się nie zrobi. Marzy mi się np. piękna sylwetka, lepsza kondycja. To muszę w to włożyć wysiłek: właściwe odżywanie, sport. Modlić się mogę o wytrwałość, o dobry wybór diety, ćwiczeń. Ale nie mogę oczekiwać, że pomodlę się wieczorem, a rano się obudzę szczupła i wysportowana.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: