logo
Poniedziałek, 26 października 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Słabość czy siła?
Autor: Kamila (---.as13285.net)
Data:   2020-10-05 23:46

Witam, mam pewien, pewnie wielu pomyśli, że głupi, ale problem. Mianowicie ciężko mi zrozumieć taki prosty fakt, że jesteśmy słabi i grzeszni, więc mamy z wszystkim zwracać się do Boga, żeby nas umocnił. W mojej głowie głos mi podpowiada, że w takim razie nie mogę się starać, nie mogę wykonywać zbyt wielkich rzeczy, bo przecież jestem słaba i muszę się modlić, żeby Bóg mi dał tą siłę. Że nie mogę sama się wziąć w garść i w końcu zwalczać swoje grzechy i złe nawyki, bez wcześniejszej modlitwy, bo niby jestem słaba i nie mogę tego sama uczynić. Za każdym razem, gdy czuje się zmotywowana do wielu działań i naprawdę dużo zrobię i to daje mi tą satysfakcję, to później, zwłaszcza podczas modlitwy, mam wyrzuty sumienia, że nie jestem wcale aż tak słaba, jak to Bóg ciągle mówi, bo w końcu czegoś dokonałam. Wtedy jestem silna. A Bóg twierdzi, że jestem słaba. Boję się, że Bóg będzie zły, jak zacznę w końcu sama od siebie walczyć z grzechami i złymi nawykami, bo wtedy zniknie mi pokora, że nie jestem już słaba, jestem silna, bo sama na to pracuje i sama tego dokonałam bez żadnej pomocy. Czy naprawdę myśląc, że jestem silną kobietą, nie jest to miłe Bogu? Wiem, że tak naprawdę prawdziwy Bóg jest inny i mu chodzi o coś innego, wiem, że mój obraz tego wszystkiego jest fałszywy, bo jest zniewalający... ja nie czuje się wolna... ja chcę żyć pełnia życia bez żadnych obaw, będąc poddana Bogu... a jednak się boję służby, bo bardzo cenię wolność. I boję się, że służąc Bogu będę musiała zrezygnować z wielu rzeczy, które dają mi szczęście i w rezultacie nie będę szczęśliwa. Proszę o pomoc.

 Re: Słabość czy siła?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-10-06 02:00

Kamila, odpowiedź znajdziesz w dzisiejszej (6 października 2020) Liturgii Słowa. Pomedytuj z Psalmem 139.

"...bo sama na to pracuje i sama tego dokonałam bez żadnej pomocy."
Pamiętaj o Bożej łasce:

" 4 Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. " (J 15)

" ja nie czuje się wolna... ja chcę żyć pełnia życia bez żadnych obaw, będąc poddana Bogu... a jednak się boję służby, bo bardzo cenię wolność. I boję się, że służąc Bogu będę musiała zrezygnować z wielu rzeczy, które dają mi szczęście i w rezultacie nie będę szczęśliwa."

Poleciałaś ogólnikami, nie konkretyzując co możesz utracić służąc Bogu. Bóg obdarzył Cię konkretnymi talentami i trzeba je wykorzystać. Jeżeli służba Bogu będzie się opierać na tych talentach, będzie służyła dobru, będzie wypływała z miłości do Boga, bliźniego i siebie samej, to w czym widzisz problem.

"1 Ku wolności wyswobodził nas Chrystus." (Ga 5)

Pamiętaj tylko by ceną wolności i życia pełnią, nie był grzech.

"Że nie mogę sama się wziąć w garść i w końcu zwalczać swoje grzechy i złe nawyki, bez wcześniejszej modlitwy, bo niby jestem słaba i nie mogę tego sama uczynić."
Chwalebne, że modlisz się w tej sprawie. W ramach budowania więzi z Bogiem, módl się do Ducha Świętego o pomoc rozeznaniu dobra i zła. Myślę, że lubi takie zajęcia jak uwrażliwianie sumienia.

Budujesz sobie jakąś niezrozumiałą dla mnie filozofię wiary i obrazu Boga. Może podaj jakiś przykład konkretnego uczynku= złości Boga, rezygnacja z?= utrata szczęścia.
Jeżeli żyjesz przykazaniami, starasz się być dobrym człowiekiem a jak upadniesz w grzech, to wracasz do Boga w sakramencie pokuty i pojednania, wierzysz w Boga żywego, to w czym uwłaczasz? Dlaczego boisz się Boga, który kocha?

"16 Myśmy poznali i uwierzyli miłości,
jaką Bóg ma ku nam.
Bóg jest miłością:
kto trwa w miłości, trwa w Bogu,
a Bóg trwa w nim. (1J,4 )

 Re: Słabość czy siła?
Autor: Xxx (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-10-06 11:07

Wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, Ty też. Możesz się „wziąć w garść”, ale zapewniam Cię, wcześniej czy później natrafisz na swoje granice. Wtedy albo wpadniesz w pychę, przypisując sobie zwycięstwo nad swoimi ograniczeniami, albo w rozczarowanie sobą i zgorzknienie. Takie jest moje doświadczenie.
Polecam drogę „oddolną”: dużo mniej zastanawiania się nad sobą, oczy otwarte na innych i Boga, który w innych przychodzi, a czy jesteś słaba, czy silna - nie ma takiego znaczenia, jeśli czujesz, że współdziałasz z Bogiem. On uzupełnia to, czego Ci braknie i da Ci radość z działania. W konkretnych wydarzeniach będziesz mogła dostrzec, gdzie są Twoje słabe i mocne strony w danym momencie. Wtedy bez wahania będziesz wołać do niego o pomoc ;) Mnie takie myślenie służy I wierzę, że i Bóg patrzy na moje zmagania z uśmiechem cierpliwości, niczym matka na dziecko uczące się chodzić.
Bóg nie chce Cię ograniczać, nie będzie Cię do niczego przymuszał i pragnie, żebyś była szczęśliwa. On Cię lepiej zna i rozumie, niż Ty sama siebie.

 Re: Słabość czy siła?
Autor: Mateusz (31.42.25.---)
Data:   2020-10-12 15:13

Wiedz, gdzie kończą się Twoje możliwości i to wystarczy. Czasem nawet przyznanie się, że nie damy rady czegoś zrobić sami (jeśli mamy tego pewność), bywa wyrazem siły.

"Że nie mogę sama się wziąć w garść i w końcu zwalczać swoje grzechy i złe nawyki, bez wcześniejszej modlitwy".
Możesz, a nawet powinnaś. Modlitwą wspomagaj się wtedy, gdy dojdziesz do granicy, o której wspomniałem powyżej. Pan Bóg pomaga, ale również wymaga od człowieka choćby wykonania pierwszego kroku. Jeśli Ty uznasz, że nie możesz nic zrobić ze swoimi grzechami, to tak będzie. Nic się z nimi nie stanie.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: