logo
Czwartek, 26 listopada 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Imię (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-10-23 12:07

Czy są tu panie zmagające się/zmagały z pragnieniem założenia rodziny, którego nie były w stanie zrealizować? Jak sobie z tym poradziłyście? Niestety w Kościele mamy nadreprezentację kobiet i jako osoba wierząca nie mam już szans na męża i dzieci. Bardzo mnie to boli, ponieważ bardzo marzyłam o licznej, tradycyjnej, katolickiej rodzinie. Wcale nie miałam też żadnych wygórowanych oczekiwań co do przyszłego męża, co się często kobietom zarzuca. Po prostu, wyszło jak wyszło. Próbuję się modlić, ale w ogóle nie jest mi łatwiej. (Jeśli to czytasz proszę Ciebie o krótką modlitwę w intencji poradzenia sobie z tą sytuacją).

Próbowałam też psychologów, ale szkoda słów na to, co wynikło z tych wizyt.

Poznawać nikogo na portalach randkowych też już nie chcę. Chciałabym po prostu znaleźć w sobie akceptację samotności.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2020-11-09 22:55

Polecam konferencje "Młodość mija a ja niczyja": (klik) .

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Ania (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2020-11-10 04:43

O samotności pięknie mówi Inga Pozorska. Może w innym kontekście niż opisany przez Ciebie, ale z jej słów można sporo odnieść do siebie. Polecam obejrzeć i posłuchać:
https://www.youtube.com/watch?v=KrJBHWE5dhg&app=desktop

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Marta (---.16-1.cable.virginm.ne)
Data:   2020-11-10 20:45

Zajmij się czymś innym, co by chociaż częściowo Ci wypełniło brak własnej rodziny. Niektórzy single spełniają się w pracy, podróżują po świecie, angażują w wolontariat, uprawiają jakiś sport, uczą psa sztuczek cyrkowych itd. Znajdź coś, co Ci daje radość i się tym zajmij. O ile dobrze wiem, osoby samotne mogą też się starać o adopcję lub zostać rodziną zastępczą.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: AsiaBB (---.play-internet.pl)
Data:   2020-11-10 20:51

Jestem samotną kobieta, choć wolałabym nie. W twojej wypowiedzi uderza mnie takie radykalne "nie mam już szans na męża i dzieci". Też tak kiedyś myślałam i byłam smutna z tego powodu. Bo takie podejście mówi, że koniec, granica i basta. Poczułam się lepiej, jak zrozumiałam, że na nic w moim życiu nie jest za późno. Że ja sama nie powinnam tak sobie wyznaczać końca wszystkich marzeń i wycofywać się z życia. Trzeba było roku pracy ze stałym spowiednikiem, żebym pozwoliła Bogu uzdrowić moje serce i zaczęła cieszyć się życiem. Oczywiście, są też momenty zwątpienia, braku wiary we własne siły. Ale ufam Jezusowi, a nie sobie. To nie ja wiem, jak będzie wyglądało moje życie, tylko On. Czy mam szansę na założenie rodziny, czy nie. Jaka droga On mnie na tej ziemi poprowadzi.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2020-11-11 23:15

Wprawdzie od kilku lat jestem mężatką, ale z powodu samotności przepłakałam swoje, więc pozwolę sobie wtrącić trzy grosze.

Otóż u mnie największą ulgę przyniosła akceptacja... tego, że nie jestem w pełni szczęśliwa będąc samotna i nigdy nie będę.
Stwierdziłam, że nie mam najmniejszego zamiaru się ze swoją samotnością godzić, że będę szukać tak długo, jak to będzie możliwe, a pogodzę się z tym, że małżeństwo nie jest moim powołaniem dopiero wtedy, gdy grabarz będzie moją trumnę ziemią zasypywał.

To mi dało takie poczucie bycia uczciwą z samą sobą i - paradoksalnie - więcej spokoju. Było pragnienie - którego wcale nie musiałam gasić, był jakiś plan działania i było jakieś takie otwarcie się na Pana Boga - że ja swoje powiedziałam, ja swoje będę robić, a On zrobi z tym, co zechce - ale przynajmniej z mojej strony nie ma niedomówień.

Od tego momentu i łatwiej było mi otwarcie szukać (przestałam się wstydzić mojej samotności) i łatwiej zawierać znajomości i łatwiej czerpać radość z życia. Bo wszystkie radosne elementy nie były czymś, co ma zastąpić męża i dzieci tylko po prostu radosnymi rzeczami, którymi można się po prostu cieszyć.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-11-12 11:29

Czy ja wiem, czy nie masz szans? Może wielkie one nie są. Jeśli już za późno na biologiczne dzieci, to może się trafi wdowiec z dziećmi.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Imię (---.elblag.vectranet.pl)
Data:   2020-11-12 23:26

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, konferencje ojca Szustaka bardzo mi pomogły w życiu i teraz też :)

@orelka dziękuję, to bardzo podnosząca na duchu i pełna nadziei wiadomość. Może to jest właśnie klucz...

Myślę, że mimo wszystko akceptuję siebie. Nawet uważam, że całkiem fajna ze mnie 'babka' (oczywiście też nie popadając w pychę bo wiele wad u siebie widzę) i dobra żona i mama by też była. Staram się żyć nauką Boga jak tylko potrafię, czytać Pismo święte, rozwijać duchowo, mimo kryzysów trudności i upadków, ale koniec końców zawsze dążyć do prawdy.

Może nie jestem jakaś 'stara' bo dobijam do 30, ale w tym wieku wierzących mężczyzn i niezajętych już nie ma. Zdarzają się jakieś wyjątki, dlatego szanse marne.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2020-11-12 23:30

Myślałam, że masz jakieś 45 lat. Naprawdę.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2020-11-13 00:07

Swojego męża poznałam jak miałam lat 31. On jest osiem lat starszy. Więc ja bym się na Twoim miejscu tak szybko nie mówiła "nie mam już szans". Bo w tym "sędziwym" ;) wieku można jeszcze zdążyć i poznać i pokochać i ślub wziąć i nawet dziecko urodzić.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: K. (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-11-13 10:57

Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach te granice zamążpójścia poprzesuwały się znacznie. Także ze względu na to, że sporo kobiet studiuje, szuka pracy, pracuje. Ale też ta nasza epoka niestety sprzyja samotności i dłuższym poszukiwaniom tej drugiej osoby. Wiele znajomych mi kobiet wyszło za mąż w okolicach 30, nikogo to nie dziwi w dzisiejszych czasach. Co więcej da się zauważyć trend, że bardziej dojrzałe kobiety, około 40 lat decydują się na kolejne dziecko, często mając już starsze, nastoletnie dzieci.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-11-13 12:03

Podobnie myślałam jak Hanna. Dziewczyno, można i męża poznać, i kilkoro dzieci urodzić. Skąd taka dramatyzacja sytuacji?

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: K. (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2020-11-13 13:40

Polecam poczytać o św. Joannie Beretcie Molli. Wyszła za mąż w wieku lat 33, zdążyła urodzić 4 dzieci i zostać kanonizowana.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Imię (---.147.106.84.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2020-11-13 13:58

@Margaret @K. @orelka @Hanna to troszkę bardziej skomplikowana sprawa, nie chcę jej tutaj poruszać.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Kinga (---.centertel.pl)
Data:   2020-11-13 14:09

Swojego męża poznałam tuż przed 30 przez internet. Bardzo chciałam założyć rodzinę i moim kryterium był prawdziwie wierzący mężczyzna. Wydawało mi się też, że już nigdy mi się to nie uda. No cóż, Pan Bóg ma na wszystko najlepszy czas i miejsce. Teraz jesteśmy od półtora roku po ślubie, a od pół roku rodzicami. Marzenia się spełniają, tylko trzeba trochę pomóc szczęściu. Modlitwa i działanie.

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Myśląca (37.128.156.---)
Data:   2020-11-13 19:02

Droga autorko,
Mimo, że jestem z kilka lat młodsza od Ciebie to rozumiem, co odczuwasz. Sporo ostatnio analizowałam na swoim przykładzie tę kwestię i doszłam do pewnych wniosków.
Myślę, że jesteś w takim wieku, że sporo znajomych jest już po ślubie czy go w najbliższym czasie planuje, jednak każdy ma swój czas i te negatywne emocje koncentrujące się na tym jak Ty jesteś bardzo w tyle w porównaniu z nimi wcale Ci nie pomagają.

Polecam Ci z całego serca zaangażować się w wolontariat. Teraz jest dużo osób starszych, które potrzebują pomocy, czy w zakupie leków czy też jedzenia i wiem, że szukają takich osób do pomocy. Zyskałabyś poczucie, że komuś pomagasz ale i możesz poznać kogoś nowego przy okazji oraz zapełnić czas wolny.
Właśnie nadmiar czasu wolnego sprzyja takim negatywnym rozmyślaniom, Jak trzeba coś pilnie zrobić i poświęcić temu maksymalnie czas to zauważ nie ma szans na rozmyślania :)

Ja jednak polecam portale randkowe dla katolików, może i jest tam trochę dziwnych osób, ale z większością dało się prowadzić ciekawą rozmowę :) I gdyby nie te odległości to myślę, że moje grono znajomych by się powiększyło. Nie patrz też na osobę po drugiej stronie monitora jak na przyszłego męża od razu, staraj się lepiej poznać i nie zniechęcaj się po pierwszej rozmowie. Nie wszyscy umieją się dobrze sprzedać w pierwszej wiadomości :)

Wykorzystałabym czas, którego masz więcej niż osoby w związkach na poszukanie ciekawego hobby, zajmie trochę czas wolny i super gdyby angażowało jeszcze inne osoby.

Zauważ też, że i w małżeństwie niektórzy czują się samotni. Moja mama jest takim przykładem. Nie ma wsparcia w tacie, nic go nigdy nie interesuje, nie słucha jej. I ona pomimo tego, że fizycznie nie jest sama myślę, że też odczuwa samotność w sercu.

Hmmm. Może też być tak, że w ogóle nie poznajesz nowych osób i dopóki się nie otworzysz na świat będzie ciężko. Także do dzieła. Życzę Ci, abyś już niedługo poznała tę osobę, której brak Ci doskwiera :)
Pozdrawiam :)

 Re: Chciałabym znaleźć w sobie akceptację samotności.
Autor: Gabi (---.citykom.de)
Data:   2020-11-20 20:39

Imię :-)

Moja śp. babcia wyszła za mąż w wieku 24 lat, mama i ciocia również, więc ja byłam na 200% przekonana, że w odpowiednim czasie i miejscu zjawi się w moim życiu rycerz na białym koniu i staniemy szczęśliwi na ślubnym kobiercu. Zgodnie z moim przeznaczeniem w wieku 24 lat :-) Latka mijały, rycerze się pojawiali, ale bez białego konia, więc czekałam wytrwale na tego Jedynego i wyłamałam się niestety z tradycji rodzinnej :-(
Przed trzydziestką znalazłam chyba w czasopiśmie "Miłujcie się" modlitwę do św. Józefa o dobrego męża i zaczęłam ją odmawiać chyba dwa albo trzy razy dziennie, aby św. Józef na pewno mnie usłyszał i nie zapomniał o mojej prośbie, tak mi na tym zależało :-) Teraz na wspomnienie tej desperacji po prostu umieram ze śmiechu :-) Modliłam się wytrwale, ale ponieważ na zewnątrz nic się nie działo, zaczęłam wewnętrznie odpuszczać. Pan zaczął mnie uwalniać od tej desperacji, kierować mój wzrok ku Sobie, obdarzać wewnętrznym pokojem. Odkryłam dzięki łasce Bożej, że moje szczęście ani spełnione życie nie zależy od tego, czy wyjdę za mąż czy też nie, czy spotkam kogoś na zawsze czy też zostanę singielką. Nie potrzebuję drugiej osoby, aby mnie wypełniła sobą i uszczęśliwiła, gdyż prawdziwym szczęściem i spełnieniem jest tylko ON. Nikt inny tak mnie nie zna i nie kocha jak Pan. Gdy pozwoliłam Panu uzdrawiać moje spragnione miłości serce, poczułam się wolna, aby oddawać Mu swoje życie oraz wszystkie pragnienia, otwierać się na Jego wolę, która jest samą Miłością. Nauczyłam się rozkoszować byciem sobą, cieszyć się życiem, relacjami, otaczającym mnie światem. Byłam w stanie poznawać osoby rodzaju męskiego w wolności bez wypatrywania od razu kandydata na męża :-) W tamtym okresie niezwykle mocno przemawiały do mnie słowa Koheleta:
"Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono (Koh 3, 1-2)
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju" (Koh 3, 8).
I pytałam Pana, kiedy nadejdzie dla mnie czas miłowania. I ufałam Mu, że On wie najlepiej, co jest dla mnie dobre, gdyż czułam całą sobą, iż "Niedobrze być człowiekowi samemu” (Rdz 2, 18). Pewnego dnia całkiem nieoczekiwanie, nie licząc na nic ani niczego się nie spodziewając poznałam kogoś, kto póżniej został moim mężem :-)
Z dzisiejszej perspektywy widzę, jak bezcenny był ten okres singielstwa, aby poznać lepiej siebie, pogłębić relację z Panem, nauczyć się kochać w wolności i przyjmować drugą osobę jako dar. Oczywiście to wszystko jest procesem niezakończonym i staram się codziennie otwierać się na Jego wierną łaskę, gdyż każdy dzień jest nową szansą na wzrastanie w miłości i tylko ona się liczy :-)

"Raduj się w Panu,
a On spełni pragnienia twego serca.
Powierz Panu swoją drogę
i zaufaj Mu: On sam będzie działał" (Ps 37, 4-5).

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: