logo
Sobota, 05 grudnia 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję?
Autor: Benek (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2020-11-08 09:34

Skoro w Piśmie Świętym Pan Bóg przekazał nam takie straszliwe proroctwa, które muszą się wypełnić i nie ma od nich żadnego ratunku (wielki ucisk, prześladowania), to w jaki sposób jako katolicy mamy wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję w ramach naszego życia? Może będziemy szczęściarzami i nie dożyjemy do czasów największego ucisku, ale jaki sens ma mieć to, co robimy w swoim życiu, skoro kolejne pokolenia są na to wszystko skazane?

 Re: Jak wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję?
Autor: #%@&* (---.17-3.cable.virginm.net)
Data:   2020-11-08 17:50

Czy prawda boli? Boli. To co wybieramy życie w kłamstwie? Pewne istoty, np. które trudno nazwać ludzkimi, domagają się tzw. praw. Ja bym im te prawa z całego serca przyznał i zastosował te prawa w pierwszej kolejności w stosunku do tych istot. No skoro się domagają takiego prawa, to czemu nie? Ale po co eksperymentować skutki na innych i do tego niewinnych, skoro są ochotniczki?
Te istoty (nie piszę o ludziach, bo ludzie to inna kategoria) dla udokumentowania prawdy swoich poglądów epatują wszystkich np. zdjęciami dzieci ciężko chorych. Ale nie znoszą by pokazywać zdjęcia efektów swoich poczynań, czyli prawdy. Prędzej czy później i tak jej doświadczą. Im później tym ona będzie dla tych istot straszliwsza. (Oczywiście istoty te twierdzą, że tak nie będzie, problem w tym, że dowodów na to nie da się przedstawić, więc trudno te twierdzenia przyjąć za prawdę)
Co do tzw. proroctw - celem proroctwa nie jest objawienie przyszłości, tylko prawdy. Boże proroctwa stanowią ostrzeżenie i są zawsze warunkowe. Np.: Jeśli się nie nawrócicie spotka was to, albo i coś gorszego niż spotkało tych na których spadła wieża w Siloe, która tu jest symbolem "przypadkowego nieszczęścia", które na człowieka spadło ni z tego ni z owego. Albo: Jeszcze trzy dni i Niniwa będzie unicestwiona. Tymczasem nie została i to wywołało pewien dylemat moralno-egzystencjalny proroka.
Jak z powyższych przykładów wynika nie stoisz przed tzw. fatum. Masz wybór. Możesz wybrać tak jak te istoty z początku mojej wypowiedzi, albo jak mieszkańcy Niniwy. Sądząc jednak po twoim strachu, ty chciałbyś "zjeść ciastko i mieć ciastko", tak samo jak te istoty. Bóg jednak mówi ci tylko, że tak się nie da, dlatego te istoty krzyczą: Je... cos tam Boga. Ależ proszę bardzo istoty... Jak potraficie, to pokażcie co potraficie - i pokazują. No to gratulacje. Oczywiście jest to cierpienie dla chrześcijan, ale wiesz - mnie to jakoś nie dotyka. Współczuję tym istotom ich przyszłego losu, który został bardzo dokładnie opisany ale to ich wybór, nie mój. Podejrzewam, że ten ich wrzask wynika nie tylko z tzw. zagłuszania sumienia, bo one go abortowały, ale z tego, że myślą że wrzeszcząc zagłuszą prawdę (która zawsze jest obiektywna, albo jej nie ma czyli jest kłamstwem). Wykrzykiwanie kłamstw ma za cel zagłuszenie prawdy. Załóżmy, że według najnowszej dyscypliny naukowej zwanej gender ogłosisz, że jesteś krzesłem. Zgodnie z kryteriami prawdy obiektywnej czeka cię co najmniej kilka lat w odosobnieniu. Ale jak zaczniesz na ten temat wrzeszczeć, to jest szansa, nie tylko, że ci dadzą spokój, ale i nawet wstawią cię na pomnik tzw. postępu.
To ludzie dokonują wyborów, nie Bóg (Bóg jest niezmienny), np. będę jeździł autostradą w drugą stronę niż reszta. Bóg ci tego nie zabroni, tylko uprzedza cie o konsekwencjach. Zabronić ci tego może tzw. aparat państwowy stojący na straży praw większości. Ale jak zaczniesz wrzeszczeć, to może aparat państwowy uwzględni twoje niezbywalne prawo do jazdy pd prąd, jako prawo mniejszości, a profesor fuszerka (czy jakoś tak) uzasadni to naukowo.
Trochę przydługi wykład był.

Teraz w skrócie błędy logiczne, do tego wyssane z palca:
> Bóg przekazał nam takie straszliwe proroctwa, które muszą się wypełnić i nie ma od nich żadnego ratunku w jaki sposób jako katolicy mamy wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję w ramach naszego życia jaki sens ma mieć to, co robimy w swoim życiu, skoro kolejne pokolenia są na to wszystko skazane?

Odnoszę nieodparte wrażenie, że nie tylko nie przeczytałeś żadnego proroctwa zawartego w Piśmie Świętym, ale nawet nie bardzo wiesz jak Pismo Święte wygląda. A to oznacza, że na forum katolickim szerzysz zabobony. Odkąd to forum istnieje temat ten był tu wałkowany, ale na tzw. ignorancję nie ma rady.

 Re: Jak wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję?
Autor: lalou (82.177.5.---)
Data:   2020-11-09 07:36

Zabobony zabobonami, to chyba problem braku edukacji w kwestiach religijnych. Ile osób mi zarzuca, jako wierzącej, to samo: że mamy proroctwa, które odbierają nadzieję, bo cała ta Apokalipsa taka straszna itp.
Ja tu widzę człowieka, który po prostu traci nadzieję, jak zastępy innych w obecnym czasie i nie wiem, po co mieszać w to te swoje wywody o aborcjonistach itp. Jak aborcjoniści mają się nawracać, skoro na naszych oczach tylu katolików wpada w beznadzieję i traci wiarę?

 Re: Jak wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję?
Autor: moni (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2020-11-09 17:31

Myślę, że źle interpretujesz. Słuchaj swojego Sumienia i daj sobie czas, na rozwiązanie wszystkich życiowych problemów. Z Bogiem :))

 Re: Jak wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję?
Autor: Margaret (---.wieszowanet.pl)
Data:   2020-11-09 17:43

Nadzieja, jak wiara i miłość, jest po pierwsze Bożą łaską. Proś o nią. A potem to już Twój wybór: czy tę nadzieję przyjmujesz od Boga z ufnością czy tkwisz w czarnowidztwie.

 Re: Jak wykrzesać z siebie jakąkolwiek nadzieję?
Autor: Y (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2020-11-09 21:45

Warto przeczytać teksty o. Augustyna Jankowskiego OSB na temat Apokalipsy. Wiele rozjaśnią. Ojciec Augustyn zmarł 6.11.2006 roku. Był redaktorem Biblii Tysiąclecia i najpierw kapłanem diecezji warszawskiej, a potem mnichem tynieckim. Napisał wiele książek, bo był aktywny duszpastersko i naukowo do końca długiego życia.
Jak zrozumiesz, będziesz czytać... z radością! Naprawdę. Tam nic strasznego nie ma.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: