logo
Wtorek, 20 kwietnia 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Panna ewa (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2021-03-06 08:16

Witam. Bardzo cierpie po zdradzie. Mija rok, a ja sie zastanawiam, dlaczego Bog dal mi tak trudne zycie? Jestem po 30., bylam zawsze otwarta, wesola... a ktos przyszedl, pobawil sie mna i zniknal bez slowa. Zawsze w zwiazkach bylam.2. i zazdroscilam kobietom, ze sa takie fajne. Czesto slysze, ze "tamta jest inna, ona sie nie odzywa pierwsza do mezczyzn", a ja jestem takie byle co, ktore niczego w przemocowym domu nie nauczono. Ciagle walcze o siebie, ale zaczynam watpic, ze te braki kiedykolwiek nadrobie i stawianie granic jest dla mnie kosmicznie trudne. Czystosc i zasady nie sa rowniez dla mnie latwa kwestia, raczej nie przestrzegalam tego, ale to nie jest kwestia woli. Nie potrafie nie ulegac, lapie sie na puste slowa za szybko, bo nie doswiadczylam nigdy milosci. Jestem niechcianym dzieckiem, wiec jak moge uwierzyć w dobrego Boga i odróżnić dobrego czlowieka od zlego? Czemu nie dal mi meza? Bo nie moge miec dzieci, jestem chora? Ja jestem z tych "naiwnie slodkich", wiem o tym. Czuje sie glupia. Nie narzekam na powodzenie, ale jestem uwazana za zabawke, kogos do popatrzenia, a nie na zone. Wstyd mi, ze nie umiem wielu rzeczy i nie mam rodziny. Nigdy nie zdradzilam nikogo, pracuje nad soba, ale Boga w ogole nie obchodze :( Mam tak trudno w zyciu, jeszcze prace stracilam, choroby sie nasilaja, znajomych zrazilam przez gniew po zdradzie... Jest mi najbardziej przykro, kiedy widze wszystkich po slubach, a nikt nie jest wierzacy. Maja dzieci, kase, domy i naprawde fajni ludzie... a ja staralam sie o czystosc, nie wyszlo, ciezko pracuje - zarobki male, jestem po studiach... i na co one byly? Nie wychodzi mi mimo staran i modlitw. Wieloletnich zreszta. A chlopak ex zastosowal gaslighting i okazal sie dda. Gdybym inaczej sie zachowywala moze byloby lepiej, dobrze... ale ja naprawde nie potrafilam! Zaluje ;( nie widze perspektyw

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: B (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2021-03-17 13:18

Nie biczuj siebie. Jestes wartosciowa osoba. W zyciu roznie bywa, jedni wychodza za maz, zenia sie, inni nie. Inwestuj w siebie. Rob co lubisz, a zycie samo sie ulozy. Zyj, pracuj, usmiechaj sie. Nie zawsze szczesie przynosi druga osoba, czasami wrecz moze dostarczyc tylko klopotow. Sa osoby, ktore sa stanu wolnego szczesliwe i mezatki/zonaci, ktorzy sa nieszczesliwi. Nie ma reguly na szczesliwe zycie. Zyj tu i teraz z zachowaniem przykazan Bozych i w towarzystwie osob, ktore sprawiaj Ci radosc. Miej zawsze "oczy otwarte", zeby nie dac sie wykorzystac. Niech w sercu Twoim zapanuje Pokoj i Dobro.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-03-17 14:45

Widzisz, na pewno nie należy się porównywać do innych, którzy np. mają rodzinę i dom. Porównania prowadzą nas w ślepą uliczkę. Zawsze będzie ktoś, kto żyje w sposób, który wydaje się ciekawszy od naszego. Koncentrując się na porównaniach, skazujesz się na wieczną frustrację. Nie warto, prawda? Odpuść.

Droga, to, że nie masz rodziny, na pewno nie jest powodem do wstydu. Nie daj sobie tego wmówić. Jesteś wartością sama w sobie, a nie: jesteś coś warta pod warunkiem posiadania rodziny. Nie pozwól sobie na dalsze takie myślenie.
Twoja wartość w tym i przyszłym świecie od męża i rodziny nie zależy, w związku z tym nie koncentrowałabym się na robieniu wyrzutów Bogu: dlaczego nie dał męża. A Ty tak właśnie myślisz, czemu dałaś jasny wyraz.

Jeśli będziesz mierzyć swoją wartość miarą: mieć męża, to będziesz lgnęła do kogokolwiek i byle jak, na dowolnych prawach. Byle się "przykleić" do faceta i mieć status: "nie jestem bez mężczyzny, więc mam wartość". Nie! Twoja wartość nie zależy od mężczyzny przy boku.
Poza tym czasem można wyczuć czy zobaczyć, że kobieta jest nastawiona na "mieć mężczyznę, być z nim koniecznie". No i to ułatwia niecne gierki, zabawienie się Tobą. Nikogo to nie usprawiedliwia, ale nie ułatwiajmy nikomu...

Ty bardzo dużo o sobie już wiesz. To cenne. Nie jesteś kompletnie nieświadoma- słodka-naiwna. Już wiesz, wiele, ale jeszcze nie potrafisz wprowadzić w życie. Więc powolutku - próbujmy coś zmienić. Od czego zacząć? Nie wiem, to Ty chyba powinnaś ustalić sobie kroki "uczenia się". Może z mądrym towarzyszeniem.
Zresztą doświadczenie przemocowego domu warto przepracowac profesjonalnie.

Tylko nie chodzi mi o to, by wśród kroków były cele: znaleźć męża, zdobyć wielkie pieniądze. Nie. Chodzi o zmiany w sobie, rozwijanie siebie, wprowadzanie ładu w myśleniu i sercu... Blisko Pana Boga.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Panna ewa (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2021-03-18 04:38

Nie w tym rzecz. Nie jestem już zebrajaca o milosc. Ale mi smutno samej, a Bog nie wysluchal moich modlitw. Rozumiem, ze gdybym miala inne zasoby w zyciu, to moze bym to puscila... ale nie, nie rozumiem. Jakie mam powolanie, skoro ewangelizowac na pewno nie bede, do zakonu o zgrozo - nawet odrzuca mnie na sama mysl, a meza nie mam? Moi patologiczni starzy dostali 2 dzieci, a ja nie dostane zadnegi (nawet nie chce), wiec jako reproduktor tez sie nie nadaje. Dostalam mega ciezkie choroby, zniszczyly mi czesc zycia, rodzice nie wychowali dobrze, przemoc, zdrady , okultyzmy i potem wyrzekania i modlitwy.. zero wierzacych osob przez 25 lat, walka o przetrwanie, mobbingi, pobicia, bieda jakby nie patrzec. W rodzinie chyba kazdy mnie pobil od dziecka, nawet vhorowac bylo strach, bo bylo darcie, musialam jak w zegarku chodzic i poprawiac co do cm cos na stole... Rodzenstwo tez tyranstwo, ale od kiedy sie uwolnilam od rodzenstwa uspokoilam sie bardzo i nie boli mnie brzuch na sam widok. Dojrzałam, chce zyc, staram sie... a Bog co robi? Nie umiem sie cieszyc, nie zasluzylam na az takie zle zycie i skoro Bog nawet po tym wszystkim nie daje mi pracy godnej i kogos w zyciu, zebym mogla kochac i byc kochana, to naprawde nie moze byc dobrym Bogiem. Czuje sie jak tredowata, nie dotykana i gorsza. Bog sie chyba pomylil jak mnie stwarzal. Czuje sie jak zlepek z odpadow, bo przeciez jak sie kocha, to chce sie dobrze? Ja kocham mojego zwierzaka i dbam o jego potrzeby, a Bog o moje - czlowieka nie. Nie mam tez strachu przed Bogiem, tyle zla, ze jestem wyczerpana.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: HalinaMR (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2021-03-18 16:05

Panno Ewo, jest czas Wielkiego Postu. Polecam Ci artykuł w tym serwisie pt.
"Wyskocz ze stęchłej wody"
A oto link do artykułu
https://www.katolik.pl/wyskocz-ze-stechlej-wody,35435,416,cz.html

Polecam Ci także strony:

https://www.faustyna.pl/zmbm/transmisja-godziny-milosierdzia-i-koronki/

http://bractwokrolowejpolski.pl/niespokojni-nadzieja/

Pan Bóg kocha każdego człowieka, Ciebie także. Ale czy Ty Pana Boga kochasz? Czy chcesz otworzyć Jemu Twoje serce? Kiedy byłaś ostatni raz u spowiedzi? Czy modlisz się po to żeby być z Bogiem, Maryją, dziękować za życie, za przeżyty dzień, za wzrok, słuch i inne łaski, czy po to żeby coś utargować dla Siebie poprzez modlitwę? Nie odpowiadaj mi proszę tu na forum. Odpowiedz Sobie i zdecyduj czy chcesz przez kolejne kilkanaście lat użalać się nad Sobą i obwiniać o złe wydarzenia w Swoim życiu Pana Boga i innych ludzi, czy chcesz zamknąć złą przeszłość, żyć tu i teraz, pracować nad Sobą, rozwijać się, służyć innym i być szczęśliwą.
Uwierz mi, nie Ty jedna miałaś złe dzieciństwo, pogubionych rodziców, doświadczałaś przemocy fizycznej i psychicznej, byłaś zmanipulowana, oszukana, porzucona, zdeptana dosłownie i w przenośni. Dobry, szczery i uczynny człowiek może Ci pomóc np. znaleźć dobrą szkołę lub kurs, specjalista pomoże Ci przepracować traumę i wypisze leki, jeśli będą potrzebne. Ale nikt za Ciebie nie przeżyje Twojego życia tylko Ty, nikt za Ciebie nie będzie się systematycznie modlił, czytał, uczył, podnosił kwalifikacji żeby mieć lepszą pracę, chodził na terapię, spotykał się z odpowiednimi ludźmi itd. Powodzenia :)

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Panna ewa (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2021-03-18 23:03

Mam studia, robie 1000 rzeczy, mam pasje itd. Caly czas dzialam i o to chodzi, ze człowiek sie stara i Bog mu nie pomaga. O to chodzi! Czlowiek chce zmian, otwiera sie, a i tak dzieje sie latami zle... Prosze mi nie nowic, ze mam smutne zycie, bo nie jest i nie potrzebuje patrzenia przez rozowe okulary. Robie ciekawe rzeczy. Ale wszytsko dla siebie, samotnie, same toksy w pracach, alkoholicy... co to noze tez moja wina? Nie mam ochoty po prostu modlic sie, kiedy to nic nie daje. Jestem kilka etapow wyzej od Pani toku myslenia. Bie kazdy, komu nie wychodzi ma depresje i robi cos zle. Ja robie dobrze, a i tak nigdzie Bog nie otwiera przejscia. Brak meza jest powodem do dola, bo najwazniejsze kiec bliska osobe. Bog jest? Jestm jest na 1. Miejscu. A i tak nie robi nic, zebym byla szczesliwa. Katolicy pottwfia tylko wnawiac zle zle zle... a znasz taki cytat, jak pytali co robi ktos zle albo co zawinil, a Jezus odpowiedzial, ze nic?? No wlasniem to sprobuj to wyjasnic a nie wcislac kolejne koronki, msze i inne, ktore juz dobijaja mnie, bo nic to nie daje od dluuugiego czasu. Dluga modlitwa sprawila ze jestem frajer tak mi sie wydaje.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-03-19 20:50

Ewa, w Twoich wpisach nie widzę Boga. Jesteś Ty, Twoje zranienia, Twoje plany - no chyba, że grzeszysz, to wtedy nie Ty, bo "to nie jest kwestia woli". Czyli samo się.
Pytasz Boga, jakie ma plany względem ciebie? Czy ważniejsze są Twoje plany, Twoje odczucia, Twoje chęci?
Popatrz, co piszesz w kwestii małżeństwa. Mężczyzna ma być dla Ciebie lekarstwem na samotność. Tymczasem katolickie małżeństwo to wspólne wzrastanie i przyjęcie dzieci. Ty dzieci nie chcesz mieć, a to znaczy, że ważnego małżeństwa nie możesz zawrzeć. Przysięgę małżeńską składa się w wolności - Ty sama piszesz, że ważne sprawy w Twoim życiu pozostają poza Twoją wolą. To się kłóci. Moim zdaniem nie jesteś na ten moment wystarczająco dojrzała na związek i małżeństwo i Bóg wie, co robi dając Ci na ten moment samotność.
Zresztą, w Twoim obecnym stanie, szybciej wplączesz się w kolejny przemocowy związek niż zwiążesz się z kimś wartościowym. Zatem nic na siłę. Pracuj nad sobą, najlepiej z pomocą psychologa, pytaj Boga o Jego wolę dla Ciebie, a związki na razie odpuść. Na to przyjdzie czas.
Zastanów się też nad tym, dlaczego jesteś uważana za zabawkę, a nie za kogoś do poważnego związku. To też można i trzeba zmienić. Popracuj też nad sprawczością: nie może być tak, że coś się dzieje poza Twoją wolą, zwłaszcza grzech. To typowe zachowanie dla osób z rodzin przemocowych: postawa "ja nie mogę", "nie jestem w stanie", "tak się po prostu stało, nie było w tym mojej woli". Przyjaciół też zraziłaś też na zasadzie "tak się stało", czy jesteś w stanie uczciwie przyznać, że swoją złość odreagowywałaś na nich? Przy okazji: może to kolejny powód, dla którego Bóg nie daje Ci teraz być w związku: nieumiejętność panowania nad emocjami i wyżywanie się na innych. Mądrych masz znajomych, jeśli nie zgodzili się na taki układ.
Miłości od rodziców nie dostaniesz, ale teraz jesteś duża, dorosła, możesz sama o siebie zadbać, zatroszczyć się o swoje relacje i zaopiekować się sobą.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: HalinaMR (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2021-03-19 22:16

Panno Ewo, może zaboli - to nie ja jestem na niższym poziomie rozwoju, lecz Ty.

Pogubiłaś się, straciłaś wiarę, ot co. A jeśli chodzi o studia - to skończyłam nie tylko studia ale także podyplomowe, mam kilka zawodów, startowałam od zera - skoro już o tym mowa.

Mój temperament pozwolił mi być szczęśliwą bez udziału w moim życiu mężczyzny. Owszem, był kilkanaście lat, ale... (to nie miejsce i czas na pisanie o tym, poza tym nie mam takiej potrzeby).

Skoro źle Ci bez pana, to Sobie go znajdź :) Dlatego dałam Ci linka niespokojnych nadzieją, bo niespokojni nadzieją spotykają się na Jasnej Górze, modlą się ale także szukają męża/zony :)

Życzę powodzenia :)

PS.
Modlitwa dużo daje, uwierz. Bez wiary życie jest puste i poplątane. Ale do tego trzeba dojrzeć. Trzeba umieć wyłączyć się z szumu świata i zajrzeć w głąb siebie, dostrzec np. w przyrodzie piękno świata stworzonego przez Boga. Każdy człowiek ma różne momenty w życiu. Da Bóg, że i Ty znajdziesz Swoje szczęśliwe miejsce w Kościele i w życiu.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-03-19 22:34

"Jestem kilka etapow wyzej od Pani toku myslenia."
Panno ewo, w taki sposób marnuje Panna szanse na sensowne relacje.
Jak pomagać komuś, kto tak o sobie myśli i pomocy nie przyjmuje?
Wie lepiej, jest mądrzejszy, robi 1000 fajnych rzeczy i... jest nieszczęśliwy.
Oraz winny jest oczywiście Pan Bóg.

Fakt, to jest swego rodzaju nieszczęście.
Choć jasne, Twoje życie, jak deklarujesz, nie jest smutne. Sorry.
Chcesz z tego stanu wyjść? Dopuść, że nie Ty zawsze masz rację.
Na razie śladu otwartosci nie dostrzegam. Jasne, to jest - uprzedzę zarzut - zapewne moja wina.

Nie, posiadanie męża nie jest w życiu najważniejsze. Brak męża nie jest z definicji powodem do doła.

Robisz wszystko dla siebie? Tak piszesz. Świetnie, że to widzisz.
Przestań więc robić wszystko tylko dla siebie. Zadbaj o innych.
Nie mów przypadkiem, że nie ma o kogo. Bo to nieprawda.

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: HalinaMR (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2021-03-19 22:54

"Co zrobić, kiedy doświadcza się, że modlitwa nie pomaga?"

https://www.katolik.pl/milczenie-boga,35561,416,cz.html

 Re: Inni mają dzieci, kasę, domy.
Autor: Mika (178.212.127.---)
Data:   2021-03-20 16:42

"może to kolejny powód dla którego Bóg nie daje Ci teraz być w związku." Ale masę trudności, które być może do tego doprowadziły Bóg dopuścił. Mimo wszystko zawsze winny jest człowiek. Nie każdy dobrze znosi ciągłe milczenie Boga. Może dlatego tylu ludzi teraz odchodzi z Kościoła.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: