logo
Czwartek, 13 maja 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: MW (31 l.) (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-04-18 21:55

Przygotowuje sie do drogi dziewicy konsekrowanej i zastanawiam sie, czy mam modlic sie o to, aby sie nie zakochiwac, nie ulegac tego typu pokusom, czy po prostu byc blisko Pana Jezusa i nie martwic sie zbytnio tego rodzaju kontaktami miedzyludzkimi. Dzis boje sie, ze im blizej konca przygotowan, tym trudniej bedzie mi pozostac przy swiadomie wybranym powolaniu.
Bog zaplac za modlitwe o wytrwalosc.

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: Katolik (---.146.1.129.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-04-19 09:10

Jeśli się faktycznie przygotowujesz to wiesz gdzie i kogo pytać.

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: Porada (23.129.64.---)
Data:   2021-04-19 10:41

Modlę się o te śluby do Najświętszej Maryi Zawsze Dziewicy i jej męża Świętego Józefa patrona dziewic.
Oczywiście, że można się modlić o spokój serca, abyśmy nie ulegali afektom. Jednak nawet gydyśmy się zakochali mimio ślubu, to to tak samo jak w małżeństwie - mamy dachować wierności zgodnie ze ślubami. Zdrada Jezusa to bardzo cięzki grzech. Proszę się nie bać, tylko gorliwie modlić i ufać Jezusowi. Nie polegajmy na własnych siłach, bo bez Łaski Bożej nic nie wskóramy. Proszę wytrwać w tym wyborze. Jezus sam powiedział, że
/.../

Powołując się na słowa Jezusa należy podać źródło: księgę Pisma świętego, jej rozdział i wiersz.
moderator

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: Ona (---.30.20.218.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-04-19 12:23

Wydaje mi się, że zakochanie jest niezbędne, żeby właściwie przyjąć powołanie dziewicy konsekrowanej. Trudności przy pozostaniu wierną powołaniu nie znikną magicznie po złożeniu ślubów, wtedy właściwie dopiero się zaczną. Dopóki trwa czas przygotowań, to proś przede wszystkim o rozeznanie, czy to Twoja droga.

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-04-19 14:25

Nie chodzi o to, żeby się nie zakochać (nie do końca mamy nad tym władzę), ale o to, by wiedzieć, jak się wtedy zachować.

Zakochanie nie jest niezbędne. Nic na siłę przecież. Ale takie doświadczenie bywa pomocne.

Przy okazji jednak napiszę: najszczerzej dziwię się, że osoba trwająca w takiej formacji zadaje pytanie na dowolnym forum, zamiast (z całym poważaniem do Czytających i Piszących) w sensowniejszym, bardziej spersonalizowanym i odpowiedzialnym miejscu.
Coś tu nie gra. Co i gdzie - nie mnie zgadywać.

--------

appendix od moderacji:

Abba Antoni powiedział: "Nikt nie może wejść do Królestwa Niebieskiego nie wypróbowany. Zabierz pokusy - rzecze - a nikt nie będzie zbawiony".

No właśnie - czy przyszłoby nam do głowy popatrzeć na pokusę pozytywnie? Antoni widzi w walce z nią jeden z warunków zbawienia. Czym jest pokusa? Dla Antoniego to przede wszystkim synonim próby. To pytanie o to, co dla nas jest najważniejsze; wreszcie to stary problem z pierwszym przykazaniem i prymatem Boga w naszym życiu.

Mierząc się z życiem, często dopiero z czasem odkrywamy, że zetknęliśmy się z pokusą. O czym mówi nam ona mówi? Pokazuje nam, co dla nas jest ważne. Przyglądając się uważnie pokusie, lepiej poznajemy samych siebie. I możemy dostrzec lepiej jak wiele jeszcze dzieli nas od Boga.

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: Porada (---.Texas4Tor.com)
Data:   2021-04-19 16:05

10 Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». 11 Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. 12 Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»
(Mt 19, 10-12)

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: zielona_mrowka (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2021-04-19 22:16

Ojej, a dla czego nie chcesz się zakochać? To takie piękne uczucie i jak każde jest dobrym i mądrym posłańcem, który chce nam coś powiedzieć. Wcale nie oznacza zaraz konieczności budowania trwałego związku. Poza tym dojrzały człowiek kilka-kilkanaście razy w życiu się zakochuje. Nie ma w tym nic złego ani zdrożnego. Ot uczucie jak każde inne - pojawia się by ubogacać życie.

Bardziej niepokoi mnie to czego wprost nie napisałaś, ale co wydaje mi się jest ukryte między wierszami. Że w jakiś sposób odrzucasz pewną sferę jako „niewłaściwą dla kandydatki” do konkretnego stanu. Jeżeli tak jest to zastanów się dlaczego kasz takie przekonanie, skąd i kiedy się ono zrodziło. Myślę, że ważne byłoby się temu przyjrzeć póki jeszcze jesteś w formacji. Czy przez przypadek Cię to nie oddziela od ludzi, nie usztywnia Cię w rożnych relacjach, co potem może prowadzić do frustracji w życiu i niełatwej drodze.

No i na koniec... watpliwości zawsze bedą, ale wytrwanie w polowaniu to przede wszystkim decyzja, przy łasce Pana Boga i ludzi, ale nadal jest to po prostu Twoja decyzja. Niezależnie od tego jaką drogę wybierzesz, zawsze bierzesz na siebie jej konsekwencje. Jeżeli rozważasz drogę dziewictwa konsekrowanego to prawdopodobnie w Twoim życiu wydarzyły się rzeczy, które przekonały Cię, że relacja z Panem Jezusem na wyłączność to najlepsza opcja dla Twojego rozkwitnięcia w pełni, więc dlaczego już na początku zakładasz, że On Cię opuści w trudniejszych momentach? Jeżeli coś jest na rzeczy to, jest to rownież ważne pytanie by poszukać na nie odpowiedzi, oraz jego źródeł w czasie formacji przed konsekracja

Pozdrawiam ciepło,
OV

 Re: Obawa o wytrwanie w powołaniu.
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2021-04-20 13:15

"Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary." Mt 9, 12-13
Sumienie to sanktuarium duszy ludzkiej w której przebywa Bóg i szepcze do serca, to co dla nas najważniejsze. Posłuchaj więc Boga w sobie i pamiętaj że jesteś wolna i ukochana, nie naciskana przez siebie czy otoczenie.
Wklejam Ci ciekawe rozważanie ks. Węgrzyniaka, może Ci to pomoże.

https://wegrzyniak.com/ksiadz/medytacje/1879-xiii-piatek

Słowo na dziś: CHREIA – potrzeba”. On usłyszawszy to, rzekł: „Nie POTRZEBUJĄ lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” (Mt 9,12-13) „Chreia” może znaczyć „potrzeba, konieczność, interes, sprawa, korzyść, pożytek”. Chodzi o pewną konieczność, która jest potrzebna, aby z tego, co się robi, był pożytek. Skoro Jezus mówi, że zdrowi nie mają potrzeby lekarza, to znaczy, że nie każdy tak samo potrzebuje Boga. To z jednej strony stawia sprawę relacji z Bogiem na płaszczyźnie konieczności i pożytku a nie emocjonalnych pragnień czy braku zainteresowania. Z drugiej strony tłumaczy, dlaczego Bóg tak w nierówny sposób wchodzi w życie ludzi. Bliskość Boga nie jest nagrodą, ale lekarstwem dawkowanym w zależności od chorób. Uchroń nas od dwóch błędów, Panie: myślenia, że o Bogu trzeba zawsze myśleć i ułudy, że jesteśmy na tyle zdrowi, że Boga nie potrzebujemy nigdy.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: