logo
Środa, 22 września 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Kasia (26 l.) (---.play-internet.pl)
Data:   2021-04-28 09:53

Witam,
Zacznę od początku. Mam 26 lat, gdy miałam 19 lat się nawróciłam. Przez pierwsze dwa lata kochałam Boga, ale przez następne się odwróciłam od Niego z różnych swoich powodów. Po czym do Niego wracałam i znowu odchodziłam i tak w kółko Macieja. Przez ten czas gdy wydawało mi się, że do Niego wracam robiłam wiele różnych złych rzeczy, które Go obrażają, całkowicie ŚWIADOMIE. (Można byłoby powiedzieć iż wiedziałam, że popełniam grzechy przeciw Duchowi Świętemu, przy tym nie mając żadnych skrupułów. Nawet wtedy Go za to nie raczyłam przeprosić ani tego żałować (tak wiem tak nie należy, ale ja nie umiałam inaczej, a raczej nie umiem). Mam zdiagnozowaną chorobę dwubiegunową. Chciałam jeszcze dodać, że wtedy, gdy po pierwszych 2 latach się odwróciłam to wtedy chyba miałam co do tego powody, a teraz? Teraz bluznię Jemu w myślach tak bez powodu? Co ze mną nie tak? A najgorsze jest to, że ja już mam tę pewność, iż wiem że i tak nie trafię do Nieba to nie opłaca się starać czyli zmieniać. Ja to czarno widzę i tak sobie myślę, iż trafię na najgorsze miejsce czyśćca, ale wróć, skoro popełniałam wielokrotnie świadomie grzechy przeciw Duchowi Świętemu to już tylko do piekła.. Straszne jest jeszcze to, że ja nawet nie wiem czy chcę do Boga wrócić? chyba raczej nie chcę Jemu służyć, skoro nawet do tej pory się mnie to nie udawało... Wiem,że na mnie jest za pózno i że nic tego nie zmieni :( Tak naprawdę to wstyd się przyznać, ale oprócz tego, że Jego nienawidzę, nawet nie potrafię rozpoznać czy tak naprawdę Go nienawidzę? To swojego zdania na każdy temat nie mam. No i jeszcze nienawidzę swojego życia też tak bardzo jak chyba Jego?. Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.. Najgorsze jest to, że ja nawet nie wiem gdzie chce być? Do Boga nie, do tego świata tez nie, bo nienawidzę. To gdzie? się pytam? Chyba chciałabym nigdy się nie urodzić.. Chyba jestem faryzeuszem, bo jak to inaczej nazwać? A przypadkiem nie jest tak,że Ci którzy wiedzieli, że grzeszą świadomie surowszy wyrok dostaną? To chyba ja ten współczesny faryzeusz? :(
Jeszcze jedno pytanie? Jacy ludzie trafiają do czyśćca? I jak te Jego "wykonało się" pogodzić z tym, że jest czyściec? że trzeba za niektóre rzeczy odpokutować po śmierci? To idziemy tam, jakie uczynki pełniliśmy na ziemi? Jak pogodzić Jego Miłosierną Ofiarę na Krzyżu ze sprawiedliwosciśią uczynków? Mógłby mi to któś wyjasnić? Bo dla mnie jest czarne albo białe, nic nie ma po środku.. Z góry dziękuję za pomoc i przepraszam za rozpiske ;)

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: antonima (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2021-05-13 15:51

Czy podjęłaś jakieś kroki, żeby leczyć swoją chorobę? Z dwubiegunówką można w miarę normalnie żyć (oczywiscie każdy przypadek jest inny), ale przestrzegając zaleceń lekarza i najpewniej przyjmując leki. Jeśli przed podjęciem leczenia powstrzymuje Cię wstyd, to spróbuj się go pozbyć - nawet w ostatnich dniach i tygodniach sporo pisze się o tej chorobie i o innych zaburzeniach zdrowia psychicznego, ludzie mówią o tym coraz bardziej otwarcie i bez wstydu, takze aby pomóc takim osobom jak Ty.

Wiele z Twoich problemów może wynikać z nieleczonej choroby (o ile faktycznie się nie leczysz), więc radziłabym zająć się w pierwszej kolejnosci tym obszarem. Odwagi!

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Kasia (---.centertel.pl)
Data:   2021-05-15 20:31

Ja się ogólnie leczę psychiatrycznie i to od dobrych kilku lat. Tylko duchowo sobie nie umiem pomóc. Najgorsze, że boję się że trafię do czyśćca. Dlatego właśnie nie próbuje na nowo zrobić kroku w stronę wiary, bo zakładam, że i tak trafię do czyśćca, to nie opłaca mi się starać :(

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Key (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-05-15 22:03

A co złego w trafieniu do czyśćca? Bo ja żyję sakramentalnie, z reguły popadam w tzw grzechy powszednie, trzymam się z daleka od ciężkich, ale nie mam złudzeń, że trafię bezpośrednio do Nieba, z pominięciem czyśćca. Trochę jak z wyprawą na wesele - nie wejdę na salę w brudnych ciuchach i niedomyta od tygodnia. Czyściec przygotowuje Cię do spotkania w radości z Bogiem. Co w tym złego?

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-05-16 12:34

"A co złego w trafieniu do czyśćca"?
Na przykład to, że trafia się tam za nieodpokutowane na ziemi grzechy i dlatego właśnie autorka tematu powinna się przemóc i podjąć w praktyce temat spowiedzi oraz zadośćuczynienia. A najlepiej porozmawiać z księdzem, bo nie wiadomo czy i które konkretnie grzechy miałyby ją ewentualnie obciążać, skoro rzeczywiście cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową. Podsumowując, Key - czyściec to nie "poczekalnia" na drodze do Nieba, gdzie znajduje się wielki zegar odliczający czas do przekroczenia bram niebieskich przez konkretną osobę, a w oczekiwaniu na ten moment może ona wypić sobie kawkę, poczytać książkę lub obejrzeć komedię romantyczną na przykład. Bądź więc łaskawy/a nie polecać nikomu pobytu tam.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Kasia (---.centertel.pl)
Data:   2021-05-16 12:49

Bo jak ja tu nawet na lżejsze problemy potrafię narzekać (tak wiem to głupie, ale nie umiem inaczej, być może to mam słabą psychikę). Ponoć ktoś ze świętych powiedział, że dusza wolałaby nawet przejść przez najgorsze doświadczenia na ziemi jeżeli jeden dzień tortur w czyśćcu :( Odpowiedzcie mnie tylko na jedno pytanie - jak to z nim jest? To mam rozumieć, że idziemy do Nieba, piekła i czyśćca za uczynki jakie popełniliśmy tu na ziemi? Czy jak to jest? Czegoś nie rozumiem. Mianowicie ja bym mojego psiaka nie skazywała na cierpienia i tortury w czyśćcu nawet gdyby np mnie ugryzł i rękę by mnie amputowali :( Mam przez to rozumieć, że jestem bardziej "miłosierna" niż Bóg? :( Przecież to pycha. Przepraszam, że może pytam. Ma ktoś z was dzieci? Nie musicie mnie odpowiadać, ale odpowiedzcie sami przed sobą. Kochacie je bezgranicznie, na tyle na pewno,że sami byście ofiarowali swoje cierpienie i życie za nie jak zrobił to Sam Jezus. To ja się pytam po co ten cały czyściec? To za co w końcu tam idziemy za uczynki?

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Key (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-05-16 22:08

Czyściec nie służy torturowaniu za karę, a oczyszczeniu duszy ze zła, jakie zaciągnęła. Trochę jak z odwykiem dla uzależnionych. Dla nich to również nic przyjemnego, ale bez tego nie doświadczą uzdrowienia. Czasami zrozumienie wyrządzonego zła samo w sobie jest źródłem boleści i cierpienia, przypuszczam wiec, że z czyśćcem może być podobnie.
Nie polecam nikomu trafienia tamże. Jeśli jednak ktoś z powodu wizji czyśćca ma się skazać na wieczne zatracenie, to lepiej, aby zaakceptował ewentualność czyśćcowego oczyszczenia, a jednocześnie starał się żyć na tyle godziwie, aby do niego nie trafić.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-05-17 00:13

Myślę, że czyściec - nie trywializując sprawy do zdumiewającego obrazka z kawką i komedią romantyczną - jest jednak wielką nadzieją. Dla tych, którzy mają świadomość swojej niedoskonałości, uwikłania w grzech itd. Tego, że grzech ma konsekwencje i że naprawdę życia może (mi) nie starczyć, by tu wszystko odpokutować. Nie wszyscy umieramy nieskazitelni, w pełni gotowi, w doskonałej miłości.
Czyściec jest więc też pewnym dowodem Bożego miłosierdzia.
W tym sensie jednak jak najbardziej polecam. Jako szansę.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: orelka (---.merinet.pl)
Data:   2021-05-17 10:11

Bardzo ostrożnie podchodziłabym do wypowiedzi - nawet świętych - na temat tego jak jest w czyśćcu i co by kto wolał. W ogóle byłabym ostrożna z myśleniem o życiu wiecznym w kategoriach ludzkich - nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tego, co to jest wieczność, a co dopiero tego, jak tam jest.

Tym bardziej nie skupiałabym się na tym ile czasu przyjdzie mi spędzić w czyśćcu, tylko na tym, żeby budować relację z Panem Bogiem. Żeby zaczynać od tych różnych drobiazgów, bycia wiernym w małych rzeczach, cierpliwości, szukania okruszków dobra, budowania w sobie poczucia wdzięczności - nawet jak jest trudno. To wszystko, choć pozornie niewielkie, wzmacnia nas, zbliża do Boga i przygotowuje na większe rzeczy.
A całą resztę - ocenę, stopień odpokutowania i tak dalej - zostawić Bogu.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: mary (---.dsl.bell.)
Data:   2021-06-01 20:17

Kiedy przeczytalam twoja wypowiedz ze boisz sie isc do czysca to az mna potrzaslo. Twierdzisz ze grzeszysz swiadomie popelniasz grzech przeciwko Duchowi Swietemu i jeszcze masz czelnosc isc prosto do Nieba? Ja mialam na sumieniu grzechy i teraz sie nawrocilam ale wcale nie mam najmniejszych watpliwosci ze w oczach Boga bede pokutowc w czysccu wlasnie w tych najciezszych czesciach i uwazam ze to by byla wlasnie ta Boza sprawiedliwosc. Zastanow sie nad swoimi myslami. Moze za duzo filozofujesz. Zamiast tego wez w rece rozaniec powierz sie Maryi i Trojcy Swietej i odrzucaj wszystkie podszepty szatana. To gdzie wolisz isc do najgorszych czesci czysca czy do piekla ja wybieram to pierwsze. Mamy tylko dwie mozliwosci nie mamy innych.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: zzapalkamid (---.centertel.pl)
Data:   2021-06-01 22:16

Mary, przeczytaj raz jeszcze:

"Czegoś nie rozumiem. Mianowicie ja bym mojego psiaka nie skazywała na cierpienia i tortury w czyśćcu nawet gdyby np mnie ugryzł i rękę by mnie amputowali :( Mam przez to rozumieć, że jestem bardziej "miłosierna" niż Bóg? :( Przecież to pycha. Przepraszam, że może pytam. Ma ktoś z was dzieci? Nie musicie mnie odpowiadać, ale odpowiedzcie sami przed sobą. Kochacie je bezgranicznie, na tyle na pewno,że sami byście ofiarowali swoje cierpienie i życie za nie jak zrobił to Sam Jezus. To ja się pytam po co ten cały czyściec?"

Mary, czy zauważasz, że Kasia o coś prosi? Kasia prosi o próbę wyjaśnienia swoich wątpliwości. Czy próbowałaś odpowiedzieć w swoim sercu na postawione wyżej pytania Kasi? Bo Kasia wyraźnie prosi o odpowiedź = wyjaśnienie czegoś, czego nie rozumie. Wśród jej pytań jest taki dylemat: czy np. Ty skazałabyś kogoś ze swoich bliskich (np. dzieci) na tortury imię sprawiedliwości? Jeśli odpowiedź Twoja brzmi "nie", to jak z istnieniem czyśćca (rozumianego jako najgorsze tortury) godzisz fakt, że miłosierdzie Boże jest nieskończenie większe od Twojego miłosierdzia nad Twoimi bliskimi (np. dziećmi)? Kasia tego nie rozumie. Mary, czy próbowałaś odpowiedzieć na ten poważny dylemat? Odpowiedzieć najpierw w swoim sercu? Moim zdaniem dopiero po przeżyciu i przerobieniu tego dylematu w sobie, można adekwatnie odpowiedzieć Kasi.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: mary (---.dsl.bell.)
Data:   2021-06-02 18:53

nie wiem czy bede potrafila przekonac Kasie ze lepszy jest czysciec niz pieklo. Bo mamy tylko te dwie opcje. Czy lepiej bedzie w piekle na cala wiecznosc? A wogole jezeli Kasiu jestes chora (zajrtzalam do wikipedii) to w Oczach Boga mozesz byc inaczej oceniana za te same grzechy jak osoba zdrowa. Ja nie widze problemu z Milosierdziem Bozym stan sie po prostu dzieckiem Bozym i nie mysl za duzo, Pan Bog Ciebie nie potepi za twoja chorobe. A Sprawiedliwosc Boza to nie kara za grzechy a zezwolenie twojej duszy na oczyszczenie. Ja nie jestem Panem Bogiem zeby ci zapewnic ze nie bedziesz w czyscu ktory zostal przez Trojce Swieta stworzony po to aby dusze niepotepione mogly przygotowac sie na wieczne szczescie. Pan Bog wie wszystko i staraj sie jak mozesz aby swiadomie (nie jestem pewna czy to jest swiadome) nie pograzala cie. Przepraszam za moje niezrozumienie choroby ale odmawianie rozanca na pewno ci nie zaszkodzi nawet jak nie bedziesz robila tego z przekonaniem. Niech Maryja ma ciebie w swojej opiece. A w ogole nawet zdrowy czlowiek wszystkiego nie rozumie a co dopiero chory. Nie potrzeba wszystkiego rozumiec zeby byc szczesliwym.

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: Kasia (---.centertel.pl)
Data:   2021-06-06 22:44

Mary ja rozumiem... I dziękuję za wszelkie rady i odpowiedz :)
Ale jednego nie jestem w stanie przezwyciężyć :(
Kobitki pytanie do was: " bo znacie się na rzeczy"
Rozpoczynałyście kiedyś dietę? Założę się, na pewno nie raz.
Zależności od przypadków każda motywacja jest inna. Jedna jest silna, druga słaba, a trzecia gdzieś po środku. Założę się,że większość z was ma świadomość, zna i stosuje zasadę 80/20 (czyli te 20 to są jakieś małe "grzeszki" np. batonik itp.
Powiem wam jak to u mnie wygląda. Albo jem 5 tys kalorii dziennie (tak wiem, nie jestem kulturystą i mam tylko 165 cm wzrostu). Wiem też, że obżarstwo jest grzechem, albo jem 700 kalorii na dzień, bo inaczej nie opłaca się przekroczyć czegoś co psuje dietę np standardowo ten jeden batonik. Za przeproszeniem po co sięgnąć po przysłowiowego batonika? Skoro zdajesz sobie sprawę, że nie sięgniesz po więcej jak Ci się zachce, (bo nie oszukujmy siebie każdemu się chce jak najwięcej) to nie po to nie będziesz mogła zjeść ich np. 15. (jak najwięcej)
To samo tyczy się w kwestii wiary. Po co się starać skoro i tak masz tę świadomość, że trafisz tylko do czyśćca ;(.
Rozumiecie o czym mówię?

 Re: Żyję na siłę, tylko dla ukochanego pieska.
Autor: antonima (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-06-07 12:14

Mogę się wypowiedzieć w kwestii jedzenia. Twój opis to klasyczne zaburzenia odżywiania, których możesz nie być w stanie okiełznać bez terapii, zwłaszcza że zmagasz się też z innymi problemami typu dwubiegunówka. To, co robisz teraz, to rujnowanie sobie metabolizmu i zdrowia jako takiego, co jak najbardziej można rozpatrywać w kategoriach grzechu ("nie zabijaj"). Nie wiem natomiast, czy zbytnie skupienie na grzechu nie jest w Twoim przypadku zbędną przeszkodą, dorzucaniem sobie dodatkowego ciężaru na już i tak ogromne brzemię. Postaraj się po prostu zadbać o siebie pod względem psychicznym, a za tym pójdzie także sfera fizyczna. Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę, żeby przeć z tym do przodu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: