logo
Środa, 19 stycznia 2022
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: zielona (---.centertel.pl)
Data:   2021-06-25 22:35

Jak przełamać zupełną niechęć do wiary i Boga? Jestem świadomie wierząca od mniej więcej 10 lat, odkąd weszłam w nastoletni wiek i miałam kilka naprawdę dobrych lat, gdzie wzrastałam duchowo (mimo że wtedy nie byłam z siebie zadowolona, ale widzę ze się starałam, czułam tą wiarę, dużo czasu spędzałam w Kosciele walczyłam ze słabościami dla Boga itd.). Z drugiej strony pamiętam że od zawsze gdzieś tam tliła się niechęć i wrogość do Boga (wynikająca być może z psychologicznych powodów).
Od 3-2 lat wiele rzeczy mi nie wyszło, sporo modlitw nie zostało wysłuchanych, sporo rozczarowań, niechęć do życia i szczerze ostatnio już poczułam że nie mam na nic nadziei. Najpierw ta myśli spotkała się z wielką rozpaczą wewnętrzną, ale później stwierdziłam, że w sumie bez nadziei jest łatwiej żyć bo nie ma rozczarowań, po prostu stwierdziłam, że moje życie jest beznadziejne i tyle.
Teraz jest dosyć stabilnie, polepsza mi się sytuacji z kilkoma sprawami, ale duchowo jestem martwa, zapomniałam o Bogu i jedynie krótka modlitewka "odklepana" rano i wieczorem w ogóle jest jakimś przejawem że jest Bóg u mnie w życiu. O Bogu myślę z niechęcią, ciągnie mnie jedynie do odmawiania różańca w konkretnej intencji, bo taką mam dosyć ważną, o Matce Bożej czasem myślę z tęsknotą, jednak trochę nie czuję się godna modlitwy do Niej. To nie tak że zmieniłam postępowanie na gorsze - raczej żyję tak jak żyłam, tylko nie walczę już tak z pokusami, nie myślę o Bogu, nie modlę się, jest mi to obojętne. A jednak coś w środku mówi mi że trzeba to zmienić. Myślałam o spowiedzi, aby żyć tak jak żyję czyli bez relacji z Bogiem, ale bez grzechów, jednak trzeba żałować za nie najpierw, a ja mam z tym problem. Pamiętam też o ewentualnej karze za grzechy po śmierci która może przecież nastąpić nawet zaraz. Pomyślałam że ratunkiem dla mnie może być Nowenna Pompejańska, ale ledwo dam radę odmówić ze skupieniem jeden różaniec - tak już mam.

Z jeszcze innej strony boję się znów zbliżyć do Boga, że znów przyjdą trudne chwilę i naprawdę boję się tak złych momentów jakie często przeżywałam w ostatnich miesiącach. Co to za stan w którym jestem? Proszę o poradę , choć tak na prawdę nie wiem co możecie mi poradzić, może to było bardziej aby ułożyć moje myśli dot. Boga. Ale dziękuję za każdy komentarz, wiem że często są tu bardzo wartościowe wpisy.

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2021-06-26 04:44

Zielona, miałaś obraz Boga swoich wyobrażeń, Boga, który ma spełniać to co sobie założyłaś, Boga, którego czułaś jak słodycz cukierków. Wiele w Twoim wpisie wskazuje, że była to wiara niedojrzała, opierająca się na miłości własnej. Ale też etap nawracania, który do Boga zachęca, jest światłem w początkach nawracania. Miałaś lat ...naście, teraz masz ...dzieścia ale duchowo zatrzymałaś się na tych nastu. I pojawił się kryzys wiary.
W życiu Ci nie wychodziło, nie spełniały się TWOJE plany, nie spełniał się koncert życzeń i kto temu winien. Oczywiście Bóg, którego postrzegałaś interesownie.
Za co kochasz swoich rodziców? Czy to też jest miłość interesowna?
"ciągnie mnie jedynie do odmawiania różańca w konkretnej intencji, bo taką mam dosyć ważną" I kolejne oczekiwania na wypełnienie Twoich planów.
"Teraz jest dosyć stabilnie, polepsza mi się sytuacji z kilkoma sprawami" Podziękowałaś za to Bogu, czy uznałaś za swoje zasługi?
"walczyłam ze słabościami dla Boga " Dla Boga, czy dla wzrastania do świętości?
"gdzieś tam tliła się niechęć i wrogość do Boga... O Bogu myślę z niechęcią" Czy sądzisz, że takie Twoje myśli, błądzące serce są przed Bogiem ukryte? Polecam Przykazanie Miłości.
"Myślałam o spowiedzi, aby żyć tak jak żyję czyli bez relacji z Bogiem, ale bez grzechów, jednak trzeba żałować za nie najpierw, a ja mam z tym problem."
Pełna nazwa spowiedzi to Sakrament pokuty i pojednania. Bez pojednania i nawiązania relacji z Bogiem to formalność, bez żalu za grzechy, nie wypełniasz warunków dobrej spowiedzi. Zielona, ale inna nazwa spowiedzi, to sakrament uzdrowienia.
"Co to za stan w którym jestem?" "A jednak coś w środku mówi mi że trzeba to zmienić."
Na pytanie co to za stan, odpowiedź masz w szepcie, który słyszysz, że trzeba coś zmienić.
To Bóg przemawia do Ciebie, pragnąc byś dla duchowego dobra pogłębiała wiarę bardziej dojrzałą, żebyś w Bogu rozpoznawała Ojca, Przyjaciela a nie wypełniacza koncertu Twoich życzeń.

"8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana.
9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje - nad waszymi drogami
i myśli moje - nad myślami waszymi" Iz 55
Polecam do medytacji cały rozdział.

Zielona, zrodziła Ci się najlepsza z najlepszych myśl o spowiedzi. Nie obawiaj się braku żalu za grzechy, tylko jak najszybciej przystąp do sakramentu, resztę pozostaw Bogu. On zna Twoje zagubienie, poprowadzi Cię. Kapłanowi wyjaw całą sytuację zwątpienia, trudności. Do spowiedzi znajdź swobodną przestrzeń czasu.
Od tego zacznij. Dobrze by było, żebyś korzystała z posługi stałego spowiednika, może w połączeniu z kierownictwem duchowym choć nie musi to być ta sama osoba.
Jak najczęściej, najlepiej codziennie sięgaj do rozważania Słowa Bożego. Żywa wiara opiera się na znajomości Boga, nie poznasz Go z innego źródła niż Pismo Święte. Proponuję rozpocząć od Nowego Testamentu i Ksiąg Mądrościowych.
Wsłuchuj się uważnie w natchnienia płynące od Ducha Świętego. Natchnienia do modlitwy, praktyk religijnych, codziennego życia w dojrzewającej wierze.
Pomedytuj nad Modlitwą Pańską.
Jak znajdziesz możliwość adoruj Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Daj sobie przestrzeń ciszy, żeby słyszeć głos Boga.

https://www.karmel.pl/oczyszczenia-nocy-ciemnej-u-sw-jana-od-krzyza/
To w pigułce, możesz sięgnąć do samego dzieła "Noc ciemna" św. Jan od Krzyża.

Wędrowanie z Bogiem przez życie, to najpiękniejsza podróż z najwspanialszym zwieńczeniem, które nie kończy się ale się zmienia.

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2021-06-26 15:47

Tak jak się spodziewałem, w odpowiedzi na wątpliwości autorki tematu został przytoczony fragment z Księgi Izajasza (Iz 55, 8-9). Konkluzja, jaką zapewne z niego wyciągnie będzie taka, że Pana Boga nie ma sensu prosić o nic konkretnego, bo i tak nam tego nie da - ot tak, dla zasady, żeby nie było tak, jak chce człowiek. To błędne myślenie, którego nie należy wtłaczać do głowy nikomu. Jeśli już chce się podsuwać złote myśli z Pisma Świętego, to może lepiej coś w stylu Łk 18, 1-8. Jeśli się czegoś pragnie, należy się o to wytrwale modlić: gdyby było to coś dobrego, spełni się, a jeśli nie - człowiek być może dostanie szansę, aby zrozumieć, dlaczego tego nie otrzymał.

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: Danusia (178.219.104.---)
Data:   2021-06-26 16:33

zielona :) Znalazłam takie zdanie, które piszesz: '...niechęć do życia i szczerze ostatnio już poczułam że nie mam na nic nadziei. Najpierw ta myśli spotkała się z wielką rozpaczą wewnętrzną, ale później stwierdziłam, że w sumie bez nadziei jest łatwiej żyć bo nie ma rozczarowań, po prostu stwierdziłam, że moje życie jest beznadziejne i tyle.'
Tak w całości Twego postu, to trochę eksperymentujesz, nie wiesz z której strony ugryźć :) Początek w Twojej wierze był dojrzały, wszystko było na swoim miejscu i tak trzymać dalej.
To co Ci wyżej zacytowałam z Twojego pisania, to chyba taki moment w Twoim życiu, gdzie zrozumiałaś może delikatnie Duch Święty Ci pokazał, że Twoje życie jest piękne, bo Bóg do tego życia Cię powołał. Nie musisz się aż tak "gimnastykować" by prostym sercem powiedzieć: Ojcze, kocham Cię tak, jak potrafię i chcę żyć dla Ciebie z całych moich, wątłych sił. To wystarczy i to jest w moim odczuciu ten Twój "brak nadziei", który bym nazwała brakiem kręcenia, manipulowania, a poddanie się woli Bożej. Sama podświadomie uwolniłaś z siebie jakiś sztucznie stworzony przymus.
Największa nadzieja to ta gdzie wiemy, że zmierzamy przez całe nasze życie do Boga. I myślę, że w głębi ją także masz, skoro szukasz, jak dotrzeć do Boga.
Tak, wiem że życie jest trudne, a Pan Bóg cały czas, bez względu na wszystko kocha nas miłością bezwarunkową i naprawdę jest blisko, kiedy się gubimy. Wiesz ile łask otrzymujesz, kiedy przyjmujesz życie z ufnością do Niego?. Wszystko czego doświadczasz jest po to byś kształtowała siebie i innych poprzez obecność. To ma naprawdę sens. Zaufaj.

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: Kalina (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2021-06-26 18:17

@Mateusz
Złote myśli powiadasz. "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem"
Przeciwstawiasz jeden fragment Bożego Słowa przeciw drugiemu? Wartościujesz Boże Słowo? Jedno lepsze, drugie gorsze? Autorytatywnie stwierdzasz, że (Iz 55, 8-9) nie zasługuje na medytację? Powiem tak, teza bardzo nieprzemyślana.
Uważasz, że założycielka wątku odczyta to Słowo tak jak Ty i doszuka się w tym fragmencie tego, czego w nim nie ma, a co Ty Mateuszu nie wiedzieć gdzie znalazłeś. Mam nadzieję, że nie. Że podejmie medytację całego rozdziału przesyconego wezwanie do bliskości z Bogiem i modlitwy. Czy zechcesz wskazać gdzie Pan Bóg mówi "nie ma sensu prosić o nic konkretnego, bo i tak nam tego nie da - ot tak, dla zasady, żeby nie było tak, jak chce człowiek." Tobie też proponuję Iz 55, 1-13
Można by mnożyć cytaty. Zielona dostała zachętę do samodzielnego kontaktu ze Słowem Bożym
Mateuszu, nie siej burzy w nadwątlonej wierze zielonej, pozwól by Duch Święty prowadził ją jej własną ścieżką. Serdecznie Cię pozdrawiam.

Zielona i jeszcze kilka słów do Ciebie. Droga nawracania wymaga Twojego TAK. Mogą pojawiać się trudności, zniechęcenia, działania złego ducha odciągające Cię od bliskiego kontaktu z Bogiem. Trwaj, nie wyznaczaj sobie czasu, ufaj, powierzaj każdy trud Bogu.
Złożyłam Cię dziś na ołtarzu w porannej Mszy świętej.

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: zielona (---.centertel.pl)
Data:   2021-06-27 02:25

Dziękuję Wam za odpowiedzi, a Tobie Kalino za Mszę Świętą i pamięć. Wzruszyło mnie to i zanim jeszcze przeczytałam to to w dzień pojawiła się lekka zmiana, pomyślałam o Bogu bez niechęci. W przyszłym tygodniu spróbuję porozmawiać z księdzem, być może to zahaczy o spowiedź. Polecone przez Was fragmenty Pisma przeczytam.
Wiecie, tak naprawdę przez długi czas chyba brakowało mi poczucia miłości Boga. Wiem że mam Jego fałszywy obraz i może to dla mnie czas takiego "katharsis".
Danusia, rzeczywiście kiedy stwierdziłam że nie mam nadziei to trochę jakby kamień spadł mi z serca, poczułam ulgę że nie muszę się o nic troszczyć.

Pozdrawiam was serdecznie

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: Marcin (---.centertel.pl)
Data:   2021-06-27 13:06

Żal za grzechy jest bardzo ważny

 Re: Jak przełamać niechęć do wiary i Boga?
Autor: Marek Piotrowski (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2021-06-28 20:05

Myślę, że powinnaś mniejszą wagę przykładać do uczuć - również tych negatywnych ("niechęć do Boga").

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: