logo
Piątek, 22 października 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: edyta (13 l.) (---.147.3.6.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-09-19 16:52

Mam 13 lat. Przez jakiś czas byłam zielonoświątkowcem i nawiązałam tam osobistą a relacje z Jezusem. Niestety rodzina zmusza mnie do chodzenia do świontyni katolickiej i uczestniczenia w różnych świętach. bardzo żle sie czuje bo po prostu księża katoliccy nie odpowiadają mi. Rozmowa z księdzem na temat powrotu do katolicyzmu przebiegła w atmosferze krętactwa i przypomnienia o przysiendze małrzeńskiej moich rodziców.

Czy ktoś zwolnić moich rodziców i chrzestnych z przyrzeczenia wychowania mnie w katolicyzmie?
Ja na prawdę nie chce być katoliczką, Co mam zrobić?
Jeszcze jakiś czas bende mieszkac u rodziców a potem pojade do internatu by sie odczepili.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Hmm (---.29.150.191.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-09-19 20:37

Nawiązałaś osobistą relację z Jezusem? I to Jezus czy zielonoświątkowcy uczą cię jak ODCZEPIĆ się od Rodziców? A raczej co zrobić, żeby się rodzice od ciebie odczepili?

Bóg nas uczy przede wszystkim szacunku i miłości do ludzi, także do rodziców. Jak widać, tego się u naszych braci zielonoświątkowców nie nauczyłaś. Może więc jednak warto na razie dalej chodzić do ŚWIONTYNI katolickiej, bo rzeczywiście rodzice obiecali Bogu podczas PRZYSIENGI MAŁRZEŃSKIEJ, że BENDĄ tego pilnować. A księża katoliccy nie muszą ci się podobać pod żadnym względem. NA PRAWDĘ.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Aneta (77.87.0.---)
Data:   2021-09-19 21:08

Kochana, na początek nawiąż bliższą znajomość ze słownikiem ortograficznym. Naprawdę trudno traktować poważnie osobę, która w wieku trzynastu lat nie opanowała podstawowych zasad poprawnej pisowni. Nawet w przypadku dysleksji można swój wpis przed publikacją sprawdzić ze słownikiem. Chcesz decydować o swoich życiowych sprawach jak osoba dorosła - zacznij trochę więcej od siebie wymagać. Wybieranie wyznania na podstawie tego, którzy księża Ci bardziej odpowiadają, jest kolejnym przejawem niedojrzałości, naturalnej w Twoim wieku. Najrozsądniej byłoby dać sobie trochę czasu na dorośnięcie do spraw tego kalibru i dopiero wtedy decydować. Rodziców z części przysięgi nie może zwolnić nikt.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Ona (---.147.105.79.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-09-19 21:23

Może na początek poczytać słownik ortograficzny? Co Cię odrzuca w katolicyzmie? Co pociąga w zielonoświątkowcach? Dlaczego do nich trafiłaś? Jak wygląda wiara w Twoim domu? Przecież do kościoła (jakiegokolwiek) nie chodzisz dla księży. Czy jeśli u zielonoświątkowców też spotkasz kiepskich pastorów (a wbrew pozorom szanse są takie same jak na spotkanie kiepskich księży), to też odejdziesz? 13 lat to nie jest najlepszy wiek na radykalne decyzje

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Maciek (---.dynamic-2-waw-k-2-3-0.vectranet.pl)
Data:   2021-09-19 22:11

Jesteś jeszcze bardzo mloda, a zatem masz prawny obowiązek podporządkowania się Twoim rodzicom, także w kwestii Twojego wychowania religijnego (Art. 95 § 2 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego: Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo).

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: komputer zapomiał (---.17-3.cable.virginm.net)
Data:   2021-09-20 01:29

Wg byłego papieża (Benedykta XVI) katolicyzm jest jedyną religia relacyjną i ofiarniczą. Co to znaczy? Aby być katolikiem trzeba nawiązać osobistą relację z twórcą katolicyzmu. We wszystkich Kościołach katolickich stale i wciąź na nowo kapłani składają na ołtarzu Bogu tą samą ofiarę przebłagalną za nasze grzechy - Jezusa Chrystusa, a my stoimy na Golgocie jako jej świadkowie i uczestnicy. Oczywiście są inne kulty ofiarnicze - gdzieś tam w puszczy amazońskiej z pewnością jacyś szamani składają ofiary np. z kurczaka na rzecz lokalnych duchów i bóstw, ale nie o to chodzi. Żadna inna religia poza chrześcijaństwem nie zakłada konieczności osobistej relacji z bóstwem (islam, konfucjanizm itd.)
Od kiedy istnieje Kościół zielonoświatkowy? Od 120 lat mniej więcej. (Pomijam wcześniejsze tzw. ruchy przebudzeniowe, ponieważ one występowały w calym protestantyzmie, a pod inną nazwą w Kosciele katolickim i ortodoksyjnym przez cały okres istnienia [2 tys. lat].)
Oczywiście mamy teraz pewne zamieszanie, ponieważ od paru lat nie wiadomo co dokładnie znaczy katoilicyzm, ale przez 99,95 % czasu istnienia Kościoła katolickiego, co to teraz zostało podważone (przez obecnie urzedującego papieża), nie podlegało jakiejkolwiek dyskusji i było oczywiste, nawet dla wrogów Kościoła. Ja sobie zdaję też sprawę z tego, że dobrzy księża katoliccy zostali ubezwłasnowolnieni, a znaczna część hierarchii, to nie duszpasterze, a najemnicy patrzący dobra własnego a nie trzody.
Ale to nie zmienia faktu, że Kościół katolicki został założony przez Jezusa Chrystusa (z którym masz osobistą relację).
Zdaję też sobie sprawę z tego, że jesteś bombardowana miłością od rana do nocy, a rodzicom nie podoba się to co robisz i widzą, że ich wpływ na ciebie jest żaden. Co w tym wieku jest, tak na marginesie, normalne.
Problem w tym, że to rodzice ciebie jak sama nazwa wskazuje urodzili cię i wychowują, a jest to i wysiłek i koszt, o jakim pojęcia nie masz. Nie bardzo wierzę że twoi rodzice są patologiczni - wymagania to nie patologia, tylko miłość i dojrzałość, a bombardowanie milością to po prostu typowe działanie sekty, która przychodzi i poluje na gotowe.
Przerobiłem to na własnej skórze, tylko czasy wtedy były inne i wytrzeźwiałem w ciągu najwyżej 2 miesięcy, patrząc na to co widziałem.
Coś ci zaproponuję - poczytaj sobie o Kościele, którego chcesz być członkiem w Wikipedii - zielonoświatkowcy to hasło zredagowali, więc brzmi wspaniale. Tyle, że ich Kościół, to raptem 6 % czasu istnienia Kościoła Chrystusowego. A oni sami skad się wzieli? Prosto z nieba spadli? No to by było bardzo dobrze.
Tyle, że prawda jest bardziej prozaiczna. Nie bedę ci robił wykładu.
W hasile o pentakostalizmie znajdziesz założycieli - rzeczywistym, wspominanym obecnie marginalnie był pomocnik pastora metodystycznego (choć przedstawiany jest inaczej) Charles Fox Parham. W tej chwili postać wstydliwie pomijana, kiedyś pierwszoplanowa i na świeczniku. Mnie zielonoświatkowcy 40 lat temu uczyli o nim zupełnie innych rzeczy, niz te opisane w Wikipedii. A jednak jest tam oprócz szeregu przeinaczeń wspomniana pewna przykra historia z jego życia.
Jaka jest prawda o Parhamie, oprócz tego, że nie był żadnym pastorem i nie miał żadnego wykształcenia teologicznego? No nie było tak cudownie jak w zielonoświątkowej hagadzie o ojcu założycielu. Pomijam to, że był homoseksualistą skazanym na więzienie kilka lat po wydarzeniach na Azusa str. za uprawianie seksu z pewym młodym Zydem w hotelu. Czy to, że był zwolennikiem syjonizmu od chwili jego powstania. Natomiast to co istotne, to to, że był zapalonym spirytystą i jako taki zajmował się m.in. wywoływaniem ducha swojej zmarłej matki. Udało mu się to bodajże przy pomocy talerzyka i po jakimś czasie jako pomocnik metodystyczny, wpadł na pomysł, że można by spróbowac tak samo wywoływać... Ducha Świętego. I... udało mu się! Potem dorobiono do tego wspaniałą historię. Jej rzeczywistym twórcą była żona Parhama - córka pastora kwakrów, wraz ze swoim ojcem i siostrą. To co się zaczęło dziać, było tak widowiskowe i sensacyjne że okazało się działalnością nad wyraz dochodową. Momentalnie powstał ogromny (jak na owe czasy) i bardzo dochodowy zbór, z którego wyrzucono - postać zupełnie kiedyś zapomnianą - Williama Josepha Seymoura (zielonoświatkowcy do lat 80-tych ub. stulecia uprawiali segregację rasową, obawiajac się zresztą słusznie, włączenia do praktyk zielonoświatkowych pogańskich praktyk afrykańskich,) a obecnie stawianą na postumencie postępu religijnego. Działalność była tak dochodowa, że żonie Parhama i jej rodzinie nie przeszkadzał homoseksualizm męża i starano się tę sprawę wyciszyć.
To tyle odnośnie historii istnienia czegoś co pojawiło się po prawie 1900 latach istnienia chrześcijaństwa.
A, może jeszcze parę słów odnośnie Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce i różnych jego odłamów. Powstał jeszcze poźniej, bo pod koniec lat 90-tych XX wieku z przekształcenia ze Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego, prowadzony przez tych samych pastorów i starszych zboru w tych samych budynkach z tymi samymi wiernymi. Może coś więcej o ZKE, bo jest to historia starannie przemilczana, a nieliczni młodzi pastorzy, którzy próbowali coś z tą historią zrobić zostali po prostu wyrzuceni ze zborów. W czym rzecz? W późnych latach 40-tych XX w. komunistyczna służba bezpieczeństwa wpadła na znakomity pomysł - stworzenia własnego Kościoła, przy pomocy którego będzie mogła spacyfikować wszystkie niezależne odłamy protestanckie. Udało się to tak dobrze, że 100 % pastorów ZKE było etatowymi pracownikami UB (w Kościele katolickim podobno "tylko" ok. 15 % księży współpracowało z UB), a władzę tego Kościoła po prostu wybierało UB. Wszelkie nieśmiałe próby buntu kończyły się więzieniem i pacyfikacją. Oczywiście jak zawsze, jesli ktoś daje się uwikłać we współpracę, to nie dzieje się to bez powodu - patologie zawsze są takie same, niezaleznie od środowiska. W drugiej połowie XX w. UB Użyło ZKE do niszczenia ruchu oazowego i powstajacych na jego bazie katolickich grup zielonoświatkowych. (Napisałem na ten temat pracę, której w Polsce nikt nie wyda, bo to wielki skandal dla wszystkich, także przy toczących się procesach beatyfikacyjnych, nie mam zamiaru cie przynudzać, w każdym razie zielonoswiatkowcy z ZKE rozwalili w stanie wojennym 3 katolickie grupy zielonoświatkowe, których byłem członkiem, niszcząc na zawsze życie ludziom bardzo mi bliskim, przy okazji zmuszając ich do pisemnych deklaracji na rzecz Jaruzela).
Powiem szczerze, że nie podoba mi się to co się dzieje w Kościele katolickim, który na najwyższych szczeblach władzy i nie tylko, bardzo często zdradził Jezusa, a postępowanie hierarchii jest w wielu miejscach po prostu skandaliczne, nie do usprawiedliwienia i nie ma nic wspólnego z wiarą. Ale - Kościoł katolicki to ciągle jest bijące źródło prawdziej wiary, przechowujące depozyt powierzony mu 2 tys. lat temu przez Jezusa.
Ale ty jesteś tylko dzieckiem, ubezwłasnowolnionym przez sektę według stale tego samego schematu: "nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia." I dalej "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. "
Działa, nie? Jak zwykle.
A co z tymi słowami Jezusa: " A Duch i Oblubienica mówią:
«Przyjdź!»
A kto słyszy, niech powie:
«Przyjdź!»
I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie,
kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.
Ja świadczę
każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi:
jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył,
Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze.
A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa,
to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia
i w Mieście Świętym -
które są opisane w tej księdze.
Mówi Ten, który o tym świadczy:
«Zaiste, przyjdę niebawem»."
Czy z nich wynika, że 4 przykazanie już nie obowiązuje?
"Czcij ojca twego i matkę, jak ci przykazał Pan, Bóg twój, abyś żył przez długi czas i żeby ci się dobrze wiodło na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie"
Może zanim podejmiesz jakieś decyzje, typowe dla twojego wieku, za które przyjdzie ci latami płacić i często będzie to nie do odrobienia, zastanów się nad każdym zapisanym powyżej słowem 4 przykazania - co ono oznacza, także dla ciebie?
Jeden przykład dotyczący słabo mi znanego młodego człowieka.
Lata temu poproszono mnie, bym porozmawiał z tym niezrównoważonym młodym człowiekiem - studentem. Rodzina chciała by skończył studia, a potem niech robi co chce. Powiedziałem mu, to co kiedyś usłyszałem - gdy masz do wyboru dwie decyzje i nie wiesz która wybrać - wybierz trudniejszą - za nią stoi Bóg. Ku mojemu zaskoczeniu - bardzo się ucieszył. Miał tak zwichrowaną hierarchię wartości i tak zdemolowany mózg, że w oparciu o tę radę, jak twierdził dokonał trudniejszego (dla niego) wyboru - zdecydował, że zamiast dokończyć studiów woli chodzić do zboru ZKE na spotkania pełne miłości i prawdy. Ponieważ miał problemy psychiczne, które zbór leczył poprzez wypędzanie z niego złego ducha, w jakiś czas potem po jakieś sesji wyjazdowej w górach, na której nie udało się wypędzić z niego złego ducha - sama miłość podsunęła zborownikom, by go porzucic na stacji kolejowej. Tam znalazł go nasz ówczesny duszpasterz akademicki, który wracał z innego - katolickiego obozu. I tę trzęsącą się ludzką galaretkę, zupelnie rozsypaną, z którą nie dało się porozumieć zawiózł prosto do wariatkowa. Nie wiem jakie były dalsze losy tego chłopaka, dzis już w wieku emerytalnym zapewne, jesli jeszcze żyje, ale bombardowanie miłością z pewnościa mu się nie przysłużyło. Gdzie tu osobista relacja z Jezusem, gdzie miłość bliźniego, gdzie bombardowanie miłoscią? Z pewnością to źli rodzice to sprawili, a dobrzy zielonoswiątkowcy uczynili wszystko co w ich mocy by dac ci prawdziwą miłość. A ta cała reszta mojej opowieści o zielonoświatkowcach to tylko bajki o złym wilku - nie ma złych wilków, te co ocalały są dobre i trzeba je chronić. A ty dziecię - idź tam gdzie woła cię miłość, porzuć "dla Jezusa" to co stanowi o twojej istocie, bo przecież do tej pory to nie Bóg cię stworzył i prowadził, rodzina to była Jego pomyłka, którą wiesz jak naprawić.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Robson (---.w.knc.pl)
Data:   2021-09-20 11:54

Można co najwyżej "zmuszać" do uczestnictwa w nabożeństwach, nie do wiary.
> Czy ktoś zwolnić moich rodziców i chrzestnych z przyrzeczenia wychowania mnie w katolicyzmie?

A skąd pomysł, że tylko ze względu na to przyżeczenie jesteś do czegoś "przymuszana", a nie dlatego, że rodzice po prostu chcą dla ciebie jak najlepiej? Jaka można zwolnić rodziców z bycia rodzicami?

> Ja na prawdę nie chce być katoliczką, Co mam zrobić?

Nic; wystarczy nie chcieć. Tylko niech ci nie przyjdzie do głowy "dla świętego spokoju" przystępować do świętokradczej spowiedzi lub Komunii.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-09-20 12:14

Jak śpiewwają: czasami człowiek musi. Inaczej się udusi.
Do drugiego (tylko) wypowiedzi Autora: komputer zapomniał:
Bardzo przepraszam, ale nie rozumiem, jaki jest cel opowiadania trzynastoletniej raczej zagubionej nastolatce oburzających (mnie na pewno) rzeczy o domniemanym ubezwłasnowolnieniu katolickich kapłanów, o szkodliwej działalności Ojca świętego podważającego obecnie to i owo itp.
W czym to pomaga, konkretnie?
Jeżeli w ogóle chcemy rozmawiać w tych kategoriach (ja nie, ale może są zwolennicy, przyjmuję do wiadomości), to moim zdaniem Autor tym razem mocno pomylił audytorium. (Może także stylistykę. Nie do końca widzę tu miejsce na ewentualne gry językowe).
Myślę, że jest granica między rzeczywistą pomocą a manifestowaniem swoich zawodów, a może i urazów kosztem innych.

Poza tym - komputer zapomniał... kto wie, może np. i nick, i hasło, ale styl autora jest nader rozpoznawalny :) To komplement.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Magdalena (---.centertel.pl)
Data:   2021-09-20 19:32

Michale, komputerze

rozgadałeś się za dużo, ten wywód to nie na rozum trzynastoletniej małolaty, bardziej na mój. :) Opanuj się, rozumiem doskonale, po prostu poniosło Cię. Mnie też ponosi! Następnym razem może bardziej syntetycznie, zwięźle etc. ;)

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-09-20 20:49

Mnie też niektórzy księża nie odpowiadają, ale nie uznaję tego za wystarczający powód do porzucenia Kościoła katolickiego. Tu znalazłam Jezusa, nawiązałam z Nim osobistą relację, ba, więcej: tu mogę się karmić Jego Ciałem i Krwią. Tu mogę Go codziennie oglądać w Najświętszym Sakramencie. Tu działa Duch Święty. Tu jest realne obcowanie świętych. Tu mam odpuszczenie grzechów - za księdzem w konfesjonale kryje się Jezus. Nigdzie indziej tak bardzo nie ma pełni Boga, jak w Kościele katolickim. No i jeszcze tu mamy pomoc Maryi, Matki Jezusa.
Napisałam Ci, dlaczego ja wybrałam ten Kościół. A Ty pomyśl, co takiego dają Ci zielonoświątkowcy, czego tu nie będziesz mieć.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-09-20 23:39

Pomijając to, że wypowiedź pewnie jest prowokacją (za dużo ewidentnych błędów ortograficznych) to sytuacja jest dość trudna.
"Co mam robić?"
Trochę tak, jakbym na forum dla prawników zadał pytanie, jak mam pozwać adwokata za przegraną sprawę.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: edyta (---.147.3.6.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-09-21 18:26

Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Na spowiedzi nie mówie i ksiądz mnie wypytuje. Nie chce tak.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Dorota (---.satfilm.com.pl)
Data:   2021-09-23 14:43

Czy z powodu nieodpowiedniego zachowania lekarza, powinno się porzucić leczenie???
Analogicznie: czy z powodu nieodpowiedniego zachowania księdza, powinno się porzucić wiarę katolicką?

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Hmm (---.29.173.228.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-09-23 15:52

Ale wypytywanie księdza na spowiedzi nie można zazwyczaj porównać do nieodpowiedniego zachowania lekarza. Edyta pisze, że na spowiedzi "nie mówi". To jak ksiądz może udzielić rozgrzeszenia jak nie wie o co chodzi?
No i jak to - jako zielonoświątkowiec chodzisz do spowiedzi do katolickiego księdza? Czyli dalej się czujesz katoliczką? Katoliczką, która po prostu nie lubi chodzić do spowiedzi. A przecież zasadniczo nikt tego nie lubi (uczuciowo). Chodzimy żeby pojednać się z Bogiem, a nie dlatego, że lubimy.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: edyta (---.147.33.230.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-09-23 16:09

Ja mam 13 lat. dorosli wybrali mnie katolicyzm, Ja teraz nie chce.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-09-23 16:43

Rozumiem, teraz nie chcesz. Ale cóż, świat jest tak zorganizowany, że na razie jesteś dużym, ale dzieckiem. A rodzice mają prawo podejmowac pewne decyzje. Dzieci zaś się buntują, normalna sprawa. Nie jestes tu osamotniona.

TERAZ nie chcesz. fakt. Ale nie wiemy, co będzie za jakiś czas. Nie masz się co zarzekać - nie wiesz tego o sobie.

Żeby za jakiś czas świadomie i odpowiedzialnie podjąć decyzję, co z Twoim życiem, trzeba mieć konkrety. Ty ich nie masz, a przynajmniej nie podajesz.
To, że "po prostu księża katoliccy Ci nie odpowiadają", to słaby i niekonkretny argument. Nazwij sobie, konkretnie i bardzo dokładnie, CO Ci w nich nie odpowiada. Nie ma szans, nie znasz wszystkich nawet w diecezji, więc operujesz najwyżej pojedynczymi przykładami. Nie wykluczam, że któryś zachował się źle, bardzo źle, może popełnił jakieś głupstwo czy zrobił coś gorszego, skandalicznego. Ale nie masz raczej konkretnych podstaw do uogólniania.

Żadnych innych argumentów poza "ja nie chcę" na razie nie podajesz. To emocje.
Założę się, że nie jesteś w stanie w tej chwili bez ściągania z netu porządnie opisać listy merytorycznych różnic między zielonoświątkowcami a katolikami. Zresztą - ile wiesz tak naprawdę o katolicyzmie? Może lepiej byłoby go solidnie poznać, żeby móc dokładnie wypunktować, co Ci sprawia trudność.

Jeśli jesteś ochrzczona jako katoliczka, to prawdopodobnie jednak nie byłaś zielonoświątkowcem. Mogłaś zapewne uczestniczyć w ich spotkaniach itp., zgoda, ale chrztu w Kościele katolickim chyba nic nie wymazało, prawda?

Co to za spowiedź, na której spowiadający się nie mówi - pojęcia nie mam. To nie ma prawa bytu. Nie ma spowiedzi bez mówienia, bez komunikacji. Choćby językiem migowym.

I na koniec, Edytko: w czym Ci można pomóc? Jakiej pomocy tu oczekujesz?

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Ona (---.30.2.54.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-09-23 17:09

Ciężko oczekiwać, że kapłan udzieli rozgrzeszenia bez wyznania grzechów... I tak nie byłoby ważne... Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to kłamać na spowiedzi. Pogadaj z rodzicami, pogadaj z innym księdzem. I do słownika ortograficznego dodaj jeszcze słownik gramatyczny...

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-09-23 18:16

Nie chcę odpowiadać za inną osobę, ale chyba wiem w czym jest problem. Ludzie od zarania dziejów próbowali ułatwiać sobie życie. Zjedli jabłko z drzewa zakazanego - owoc poznania, brat zabił brata z zazdrości, jeden z braci oszukał ojca by przywłaszczyć sobie błogosławieństwo, Jakub bił się z Aniołem.
Ludzie pragną osiągać rzeczy wielkie, jak najmniejszym kosztem. "Msza za długa, kościół daleko, spowiedź krępująca."
W swoim czasie, po latach człowiek nabywa doświadczenia, uczy się cierpliwości i wie, że nie wszystko da się zdobyć za pieniądze, w sposób łatwy i przyjemny. Ofiara, którą trzeba ponieść, jest dla niektórych zbyt uciążliwa.
Religia to nie jest produkt w sklepie, który się wybiera, bo jest łatwiejsza. Wiara jest wyrażana czynami. Bez nich jest tylko pustą fasadą.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: komputer zapomiał (---.17-3.cable.virginm.net)
Data:   2021-10-15 11:33

Przepraszam - zajrzałem, jak miałem czas, czyli od przypadku, do przypadku. Odpowiadam - nie wiem, czy mnie poniosło, nie oceniam. Ale dla wyjaśnienia - nie zakładam, że jak coś napiszę, to to się pokaże - nie mam takich ambicji - lubię i uważam za powinność stanu, rzucanie grochem o ścianę. Pisząc, nie pisałem dla tej głupiej, której zrobili sieczkę z mózgu (zakładam z góry przypadek beznadziejny - tak prosciej i tak uczy doświadczenie). Ale przecież - jeśli już, to nie tylko ona to przeczyta, a nie każdy jest na tym samym etapie. To jak ludzie sobie paprają życie (i jak inni im je paprają), to jedno, co mnie zdumiewa, to to że ciągle zdarzają się istoty myślące, mimo, że to z założenia beznadzieje - wszystko w czym uczestniczymy, to tylko tresura, ona wyklucza myślenie. Jakie ma znaczenie, czy dla poprawy świata zlikwidujemy globalne ocieplenie, czy wytłuczemy wróble?

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-18 19:46

"Zjedli jabłko z drzewa zakazanego" - A. (---.toya.net.pl).
Kiedy to zakazane jabłko wreszcie zniknie z naszej świadomości? Kiedy chrześcijanie zaczną bazować na Biblii zamiast na jakichś potocznych wiadomościach? Smutne to.

 Re: Rodzina zmusza mnie do katolicyzmu.
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-10-22 16:30

@Jasna
Tak, przyznaję się do nadinterpretacji. Mowa w Piśmie Świętym o owocu z drzewa ogrodu: פרי עץ-הגן. Nie wiemy zatem co to był za owoc.
Ludzie powielają różne kalki, przeinaczenia. Na przykład Maria Magdalena przez wieki była uznawana przez wielu za nawróconą nierządnicę, a o tym w Ewangelii nie ma nigdzie mowy (Łk 8,2; Mk 16,9).

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: