logo
Czwartek, 09 grudnia 2021
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-16 08:28

A bardziej zachowującego się, jak przeciwnik Boga i Kościoła. Jawnie to deklarującego. Człowieka w wieku przedemerytalnym, żyjącego w stylistyce muzyki metalowej (heavy, black i trash), mrocznych obrazów, żywiącego nienawiść do ludzi, swoich rodziców, rodzeństwa, dorosłego dziecka, to samo czując do samego siebie. Nie szanującego życia, ceniącego jedynie świat zwierząt, zwłaszcza tych siejących postrach lub budzących wstręt, jak węże, pająki, jaszczurki, robaki. O skłonnościach depresyjnych i samobójczych. Pragnącego ciemności, unicestwienia się. Zwolennika aborcji, eutanazji. Po przemocowym dzieciństwie, z ciężkimi przeżyciami w życiu dorosłym, po przejściach, zdradach i rozwodzie, z trudnym charakterem. Odrzucającego ideę pomocy psychologicznej, terapeutycznej, a nawet lekarskiej? Mającego za sobą dużo kobiet, wrażliwego na sferę cielesną.
O twardym charakterze, odznaczającym się cechami, jak: egocentryzm, egoizm, brak empatii, ukryta agresja, pamiętliwość, mściwość, brak skruchy - nie przeprasza, pycha, despotyzm, nieuznawanie odmowy, bezkompromisowość, skłonności sadystyczne, zadufany w sobie, krytykanctwo, obwiniający, wymagający,
samolubstwo, wyniosłość, duma, arogancja, chamstwo, bezczelność, prostactwo, nieprzewidywalność, krętactwo, kłamstwo, narcyzm, bawidamek, zdrajca, zimny, zatwardziałość, cyniczne wyrachowanie, małoduszność, bezlitosność i bezduszność, zamknięcie w sobie, odrzucający zasady, autorytety, ludzi, antykonformizm, brak szacunku, skrytość, powściągliwość, brak uczuć wyższych, małomówność, niesprawiedliwość, antyrodzinny, outsider, ograniczone horyzonty myślowe, pustka wewnętrzna, niechęć do rozwoju i zmian, skąpstwo, surowość, karzący, sztywny, manipulant, wykorzystywacz, nieufność, przekora, obrażalstwo, nabuzowany, zwierzęcość, groźny, bezwzględność, władczość, zarozumiałość, niepokorny, indywidualista, magnetyzm, a przy tym inteligencja, niezależność, wytrwałość, pracowitość, skupienie, regularność, punktualność, oszczędność, pasjonat,
rutyniarstwo, obowiązkowość, zdyscyplinowanie, samodzielność, zdrowy i silny, wytrzymały.
Czy jest sens próbować? Do tej pory osoby wierzące ponosiły porażkę, a nawet uszczerbek we własnej psychice i wierze. Czy jest sposób?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ona (---.30.16.246.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-16 14:21

To nie Ty kogokolwiek, nawet siebie, nawracasz, tylko Bóg. A On może wszystko.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kalina (---.home.aster.pl)
Data:   2021-10-16 15:46

"... 42 I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». 43 Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»" (Łk 23)

Czy to Słowo Boże nie jest odpowiedzią?
Zawsze warto, a nawet należy w imię miłości bliźniego prosić Boga o nawracanie grzeszników.
Bea, jeżeli tytuł wątku pochodzi od Ciebie, to nie jest ludzką mocą, nawrócić kogokolwiek. Ale sens starań poprzez modlitwę jest zawsze. Za życia grzesznika o nawrócenie, po śmierci o łaskę zbawienia. Tylko Pan Bóg wie co jest w jego sercu, tylko Pan Bóg będzie znał jego wolę w godzinie śmierci.
Próbuj wytrwale. Nie bądź napastliwa w rozmowie, bo to zwykle rodzi bunt, przekorę. Bądź świadectwem miłości i dobra, które Bóg czyni.

"Czy jest sposób?" Ludzki, to szeroko pojęta modlitwa od osobistej, przez zamawianie Mszy św., przyjmowanie Komunii w intencji, podejmowanie postu. Jeżeli jesteście w takich relacjach, że możliwy jest spacer, to może w jakiś sposób "przypadkowe" wejście do kościoła, takie w trakcie spaceru, poniekąd turystyczne.
"Pierwszym językiem Boga jest cisza" św. Jan od Krzyża
Kto wie, w jakim momencie Pan Bóg może dotknąć jego serca.
I ufność, bo brak ufności w Bożą moc uderza w Ciebie.
"37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego"(Łk 1)

Uff, ulga żeś w tym człowieku odnalazła choć kilka dobrych cech. Taka nutka sarkazmu.
A dla umocnienia się w decyzji, że warto, może odsłuchaj na YouTube świadectwa nawrócenia przestępców, gangsterów.

---
>Bea, jeżeli tytuł wątku pochodzi od Ciebie

Tytuł - nie, zdanie - tak.
z-ca moderatora

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: A2 (---.icpnet.pl)
Data:   2021-10-16 22:51

Post, modlitwa. Nawraca tylko Pan Bóg.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kalina (---.home.aster.pl)
Data:   2021-10-17 02:14

"Do tej pory osoby wierzące ponosiły porażkę, a nawet uszczerbek we własnej psychice i wierze."

https://www.youtube.com/watch?v=UPI5biCekXE
Jeszcze "ciepłe" nagranie. Przypadek?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-17 18:07

Jestem zaskoczona liczbą cech, które zostały wymienione. Żadnego człowieka nie umiałabym tak obszernie i szczegółowo opisać.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-17 18:49

A2,
Czyli ja mam podjąć post w tej intencji?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-17 23:21

Jasna, poznałam go bardzo dobrze. Przez kilka lat codzienny kontakt i rozmowy.

Jest to człowiek, który ma pracę zawodową, nie pali, nie pije, nie używa narkotyków, nie jest z prawem na bakier,
domator. Był ochrzczony, był u Komunii św. i miał Bierzmowanie, ślubu w kościele już nie brał. Jedyny punkt zaczepienia, to, że co tydzień jest na cmentarzu i modli się nad grobem matki.
Tym niemniej, uważa wiarę w Boga za "wymysły i bajki", a po śmierci jest nicość i spokój, nieistnienie.
Gdy pytam, to do kogo się modlisz i po co, on mówi, że taka tradycja. Mówi też, że chce, by po swojej śmierci, jego prochy rozrzucono w lesie :(
Wiem, że nawrócenie, to łaska od Boga, lecz tyle lat nie przyszła, a on nie poprosi. Dlatego pytam, czy może człowiek coś uczynić, by Bóg go obdarzył wiarą? Nie chciałabym jego potępienia.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-17 23:21

A jest jakiś powód, dla którego akurat tę konkretną osobę chcesz nawracać?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-10-18 00:32

Wiesz, ja bym nie pisała i nie mówiła o nawracaniu kogoś. Mi to się trochę kiepsko kojarzy, że człowiek ma nawrócić człowieka...
Natomiast bardzo rozumiem wielkie pragnienie, żeby ktoś był zbawiony.
Co zrobić? Być dla kogoś dobrym, ale nie dać się wykorzystywać i nie narzucać się. I modlitwa, ofiara, wierne składanie tego człowieka w Boże ręce. Siebie też.
I jeszcze coś. Musimy się liczyć z tym, że nie zobaczymy efektu. Zgodzić się na to, że przynajmniej za życia nie zaznamy smaku ulgi czy satysfakcji.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-18 00:44

Pewnie, że jest powód. Jest dla mnie bliską, ważną osobą.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-18 01:08

Hanna,
Tak mi się przypomniała historia mojego chrzestnego. Nigdy mną się nie interesował. Większość życia był alkoholikiem, żył w warunkach marnych, raczej nie chodził do kościoła. Za młodu podejmowałam za niego deklaracje abstynencji w ramach Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Efektów nie było, pił prawie do końca życia.
Zdarzyła się sytuacja, że wracając z miasta do domu miał wypadek, ktoś go napadł, okradł, uderzył w głowę, zostawił na środku drogi. Wujek zapadł w śpiączkę, po obudzeniu całkowity paraliż, brak mowy, ruszał tylko powiekami. Kilka miesięcy w szpitalu. Zdążyłam pojechać i odwiedzić go raz, bo to drugi koniec Polski. Po powrocie zadzwoniłam do kapelana tego szpitala po spowiedź dla wujka, udzielił sakramentu. Wujek żył w tym stanie jeszcze dwa miesiące, po czym zmarł bez możliwości samodzielnego wyznania grzechów. Tamta spowiedź była prawdopodobnie jedyna w ostatniej połowie jego życia, ufam, że odszedł w stanie łaski.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-18 12:12

Bea, coś mi tu pachnie współuzależnieniem. Obym się myliła.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-18 13:16

W czym? W historii o wujku? Nie miałam z nim kontaktu przez większość życia. Nie było między nami więzi emocjonalnej, nawet nigdy nie porozmawialiśmy ze sobą na żaden temat.
A przyjaciel nie pije i nie ma uzależnień, żebym miała być współuzależniona.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Anna (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2021-10-18 14:34

Proszę o konsultację ze spowiednikiem.
Końcówka Twojego posta dużo daje do myślenia.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-18 14:51

Anna, co masz na myśli?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-18 19:15

Ja nie wiem, kto w Twoim otoczeniu był uzależniony bądź przejawiał zachowania dysfunkcyjne i skąd u Ciebie tendencje do bycia ratownikiem. Tylko z mojego punktu widzenia relacja z tym panem wygląda dziwnie. Chcesz poświęcić się dla kogoś, kto niszczy innych, nie chce pomocy i u kogo nie jesteś w stanie wymienić właściwie niczego pozytywnego. Oczywiście możesz, to Twoje życie, Twoje zdrowie, Twoja wiara i Twoja wolność. Ja mogę tylko sugerować zastanowienie się nad Twoimi motywami, emocjami i nad tym, co dostajesz w tej relacji.
Nawrócić się może każdy, pod warunkiem, że chce. Ten ktoś chyba na ten moment nie chce, skoro jak sama piszesz "Do tej pory osoby wierzące ponosiły porażkę, a nawet uszczerbek we własnej psychice i wierze". Na siłę się nie da.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-18 20:47

Wątpię, żeby sam z siebie kiedykol chcial.
Wokół mnie nie było osób uzależnionych.
Tylko czułam się niekochana i nieakceptowana w dzieciństwie, przez ojca. Był surowy, bałam się go, wczesnie zmarł. Rówieśnicy również mnie odrzucali, wyśmiewali, nie miałam i nie mam przyjaciół, bo po kilkunastu latach poddałam się. Później trzy przemocowe związki.
Ten syndrom ratownika, który zauważyłaś, podejrzewam, że wziął się z przekonania, że na miłość muszę zasłużyć.
I tak nic z tego nie wychodzi, nigdy nie wychodziło. Jestem i byłam samotna. Z tym panem zerwałam kontakt wbrew sobie, bo ta relacja była destrukcyjna dla mnie. A wbrew, bo nadal za nim tęsknię, ale nic z tego nie byłoby, bo on mnie najpierw rozkochał, później odrzucił. Pewnie też ciągnie mnie do niego z powodu ojca.
W każdym razie, nie chcę jego potępienia, nawet w ukryciu i z dala od niego, życzę mu dobrze.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-10-18 22:32

Bea,
polecam kazanie Ks. Piotra Pawlukiewicza: Miłość czy uzależnienie?" (klik).

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-18 22:56

Bea, odpuść i przebacz. Im mniej będziesz miała do czynienia z tą osobą, tym lepiej dla Ciebie. Pierwsza zasada ratownictwa to zapewnienie bezpieczeństwa sobie.
Bardzo się cieszę, że znalazłaś siły na zerwanie relacji, która Cię niszczyła.
Czy korzystasz z pomocy psychologa? Jeśli nie, to warto.
Możesz też wybrać się na rekolekcje dotyczące poczucia własnej wartości, np. "Cenniejsza niż perły" z panią Ireną Neumiller.
Jesteś mądrą kobietą. Zasługujesz na szacunek i miłość. Nie pakuj się więcej w toksyczne relacje, to Cię tylko rani.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Maciek (212.180.176.---)
Data:   2021-10-19 11:31

Od niektórych ludzi trzeba się trzymać z daleka, a nie próbować ich nawracać.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-19 21:29

No to słusznie mi to było podejrzane. Zbyt jesteś zafascynowana tym człowiekiem, skupiona na nim. Może to nawet jakoś obsesyjne jest. Postaraj się o wolność od myślenia o nim.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-20 18:48

To straszne, co piszecie.
Jak można się uwolnić od myślenia, jeśli jest się w stanie zakochania, a tamten człowiek często dzwoni do mnie porozmawiać?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-20 19:42

Bea, jak to w końcu jest?
Pisałaś: "Z tym panem zerwałam kontakt wbrew sobie, bo ta relacja była destrukcyjna dla mnie."
A teraz "tamten człowiek często dzwoni do mnie porozmawiać".
Albo zerwanie kontaktu, albo rozmowy. Tego się nie da połączyć.

Nie rozumiem, o co Ci chodzi oprócz tego, żeby ten pan się nawrócił. Do tego nie potrzebuje on kontaktu z Tobą. A jest wręcz przeciwnie, skoro sama powątpiewasz: "Czy jest sens próbować? Do tej pory osoby wierzące ponosiły porażkę, a nawet uszczerbek we własnej psychice i wierze". Chcesz uszczerbku psychiki i wiary? Po co trwasz w tej destrukcyjnej relacji?

Przykro mi, że się tak zaplątałaś.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.8.255.44.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-10-20 19:57

Bea,
ja nie jestem brutalna w osądach - są ludzie zagubieni, nie źli z natury (tacy też są) ale często zagubieni. Tak mi to wygląda. I to piękne, że nie skreślasz go jak inni powyżej. Jeśli widzisz w nim wartość to warto go po ludzku wspierać, ale nic na siłę i własnym kosztem. Jeśli chcesz pomagać to tak, żeby Cię to nie niszczyło.
Wiele osób, też tych co pisali wyżej, zapomina, że za każdym działaniem jest przyczyna. Nie warto każdego skreślać. Osoby wierzące ponosiły porażkę? Z doświadczenia powiem, że niektórzy bywają porostu napastliwi w wierze. Pokaż się od dobrej strony, nie niszcz siebie i po prostu bądź a nie wiecznie mów o Bogu. Jak pokażesz się od dobrej strony to to może to poskutkuje, może nie. Druga sprawa to szczerość.Mów wprost zamiast dawać sygnały. Powiedz mu to co nam. Powiedz, że Ci zależy na nim, ale uważasz, że na ten moment nie jest w stanie stworzyć związku, że jest zagubiony i potrzebuje terapii. Powiedz, że coś do niego czujesz. Powiedz, że z nim pójdziesz na pierwsze spotkanie, że ma Twoje wsparcie, lekko nie będzie, ale ma szansę. On musi zrobić kawał roboty. Nie Ty.
A co jeśli to byłby mąż, to z obowiązku byście wspierali? bo mąż i trzeba? A co jeśli zachowałby się nagle tak kilka lat po ślubie? Wspieranie, bo trzeba, bo mąż?. Taki sam człowiek może wymagać pomocy i warto go zostawić, bo to nie mąż? To puste. Zasługuje na taką samą pomoc. Warunek jeden. Nie może Cię to niszczyć, bo Ty jesteś w tym najważniejsza. Jeśli Cię to wykańcza, ma zły wpływ, obarcza to odpuść!!!
Tylko nie nastawiaj się na sukces, sukcesem w tym wypadku powinno być jak chociaż jedna z cech co wymieniłaś się zmieni i to po wielu miesiącach. To na pewno długa droga w której konieczna jest terapia i to powinien być warunek. Musisz postawić warunki i dać odpowiedni czas na ich spełnienie. Jeśli nie będzie żadnego ruchu to odpuść.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-20 20:19

Telefon ma taką opcję: odrzuć połączenie. Czasem warto z niej korzystać.
Bea, nie jesteś niewolnicą tego pana. Wiesz, co robić, bo innym osobom w analogicznej sytuacji jesteś w stanie dobrze radzić. Teraz zastosuj to do siebie.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-20 20:24

Jasna
Telefonował przez 3,5 roku codziennie. Zerwałam tę relację (mimo uczuć z mojej strony) około miesiąca temu, mówiąc mu uczciwe dlaczego to robię. Mimo to, po tygodniu zadzwonił, po kolejnym dzwonił trzy razy w ciągu 1 dnia, w bieżącym tygodniu znowu.
Ja nie dzwonię, nie piszę, lecz uczuć nie umiem od razu wyłączyć.
Moje pytanie dotyczyło nawrócenia, bo tylko o to mi chodziło, co do niego.
On widoczne sam nie wie, czego chce ode mnie.
W każdym razie, nie wie, że myślę o jego niewierze.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-20 20:36

Kl
Dziękuję za dobre słowo.
Bycie w związku lub nie, nie stanowi dla niego argumentu. On nie chce być ze mną. Tak powiedział, a o moich uczuciach wie. Wyniszczała mnie ciągła i niespełniona tęsknota i moje nieprzyjęte uczucie do niego. Psychicznie i aż zdrowotnie.
Nigdy nie byłam napastliwa w wierze, nie epatowałam go naukami i nie sztorcowałam, ani nie krytykowałam. Byłam. Czasem, gdy nadarzył się temat, w sposób naturalny w rozmowie, mówiłam jak ja widzę pewne kwestie, wiary, zarzutów do KK, księży, aborcji, eutanazji, współczucia, pomocy ludziom, miłosierdzia, spowiedzi, śmierci, wieczności, itd. On nigdy nie chciał wchodzić głębiej w wątek, stopował i zmieniał temat,mówiąc, że nie chce o tym rozmawiać, irytowały go te tematy. Powiedział, że ma kolegę, prawie dewocyjnie wierzącego, on go bezskutecznie zarzuca różnymi nowinami, poza tym jego krewna jest religijna, wzrost mu powiedziała, że modli się za niego o jego nawrócenie. Przyjął to z politowaniem, jeśli nie wysmianiem, wręcz rzekł mi, że w życiu nikomu nie uda się go zaciągnąć do kościoła i tym bardziej on będzie po ciemnej stronie, bo jest potworem i najgorszy.
Wręcz ja mam do siebie wyrzuty, że jestem zbyt delikatna w wierze, a nawet tchorzliwa. Milczę w towarzystwie, gdy odzywają się krytykanci kościoła lub obrońców życia, itd. ale tobw pracy, tam tym bardziej obawiam się ujawniać poglądy. Wobec niego jestem/byłam otwarta i szczera.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Anna (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2021-10-20 21:04

Poważnie radzę rozmowę ze spowiednikiem na ten temat.
Na Twoim miejscu trzymałabym się z daleka od tego pana. Za bardzo Ci na nim tak po ludzku zależy. A ten pan się wyraźnie deklaruje. Proś Boga o wolność od tego człowieka.
Jesteś pewna, że on naprawdę chce, żebyś próbowała go zmieniać? To dla niego może być zabawne.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-20 22:26

Anna
Zabawne? Dla kogo, dla Boga, czy tego człowieka?
Nigdzie nie napisałam, że ta osoba chce, abym go zmieniała.
Paradoks (którego nie rozumiem), polega na tym, że on dąży do kontaktu ze mną, deklarując, że mnie nie chce, ja zadeklarowałam odwrotnie, lecz wbrew woli, ograniczam się w tych dążeniach. Tylko wszystko szaleje wewnątrz, psychika. Gdyby można było nie tęsknić..

Czasem zastanawiam się, czy szatan może "umotać, zniewolić" człowieka człowiekiem.

Estera
Skąd wiesz, co jestem w stanie "radzić innym" w analogicznej sytuacji?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.8.255.44.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-10-20 23:22

Bea sama odpowiedziałaś sobie co powinnaś zrobić. Jeśli wyśmiewa i bagatelizuje Twoje uczucia to w ogóle nie ma sensu. Każdy człowiek jest wolny. Z tego co mówisz to u niego nie ma ani chęci, ani woli ani zamiaru, planu, marzenia, celu zmiany. Niczego. Jemu jest dobrze jak jest. Jest wściekły za to co się działo w jego życiu. Nic dziwnego. Doznana agresja albo przechodzi w autoagresję albo powoduje, że działamy podobnie. Jedno albo drugie i bez terapii tego nie zmieni. Podoba mu się jak jest. Wyczuwam, że chyba jest dumny z tego, że nie pójdzie do Kościoła, nie zmieni się. Wszystko można jeszcze jakoś zrozumieć - nie można zmusić do wiary, nie można zmusić do bycia towarzyskim. ALE. On nie widzi w sobie żadnych wad i problemów. Nic nad czym trzeba pracować - tak wywnioskowałam z wypowiedzi i to jest coś co skreśla nawet najlepszego kandydata na męża. Bez tego nie ruszysz związku, a jak nawet to się rozleci raz dwa albo zamieni w gehennę. Można mieć czarną przeszłość, można robić dużo złego, ale jak ktoś tego nie widzi i nie chce się. zmienić, TO SIĘ NIE NADAJE DO ZWIĄZKU/ZNAJOMOŚCI/PRZYJAŹNI.
Nie zarzucaj, że musisz na każdym kroku krzyczeć wiarą. Może na zewnątrz jesteś cicha, za to wewnątrz wiary masz więcej niż wszyscy krzyczący. Mądry człowiek nie krzyczy, ale słucha argumentów jednej i drugiej strony a nie przekonuje innych usilnie. Możesz powiedzieć, że się nie zgadzasz, powiedzieć dlaczego i to wystarczy w rozmowie ze znajomymi. Resztę zostaw dla przyjaciół i zainteresowanych.
Jeśli wydzwania i Cię to męczy to jest opcja zablokowania numeru z poziomu telefonu. Jak będzie dzwonił to połączenie od razu samo się odrzuci.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-20 23:45

Kl,
kto skreślił w tym wątku tego mężczyznę? Kto był taki brutalny w osądzie? [Interesuje mnie kryterium, którym się posłużyłaś oceniając/osądzając przedmówców].
Najgorsze rzeczy napisała o nim Bea, a ona go nie przekreśla.
Piszę, żeby pomóc Autorce wątku - w tej niezdrowej dla niej relacji. To Bea ma różne trudności i ona się zwraca o pomoc. Sytuacja tego człowieka to wątek poboczny; on pomocy w kwestiach wiary nie oczekuje.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.8.255.44.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-10-21 00:00

Bea, może on podświadomie chce pomocy, ale nie daje świadomego przyzwolenia. Tu jest rola jego woli i tu jest pies pogrzebany. Myślę, że jesteś dobrą osobą i chcesz za wszelką cenę go "uratować" i dlatego czujesz poczucie "zależności". Chcesz mu pomóc. Jesteś osobą wrażliwą na cierpienie (wbrew pozorom mało ludzi jest i wierzących i niewierzących) i poprostu czujesz potrzebę pomagania. Potrzebę. Siłę. Powołanie do pomagania. A nie tylko poczucie "pomagać trzeba, no to jest ważne, tak trzeba i w ogóle" jak większość ludzi, którzy tak mówią, ale mało co robią w tym kierunku. Masz to co się nazywa miłością do bliźniego. Prawdziwą miłość a nie samo słowo. Mało ludzi to ma. Taką żywą miłość do każdego a nie tylko do "męża, żony, siostry, brata itd". Taka się wydajesz i to jest cenne oraz wyjątkowe, ale mało kto będzie w stanie to pojąć, że dla Ciebie ważny jest ktoś "obcy". Wtedy bardzo ciężko jest odpuścić i przestać pomagać, ale musisz zrozumieć, że choćbyś dawała 200% to nie zdziałasz nic jeśli on nie zechce. Twoja rola ogranicza się do ruszenia wózka, ale dalej to on musi go pchać. Wiem, że to ciężkie, ale pomyśl tak - każdy postępuje tak jak uważa za słuszne, odpowiednie dla niego. On uważa swoje postępowanie za słuszne, tak jak Ty swoje. Czy chciałabyś, żeby ktoś na siłę Cię zmieniał?
Pierwsze tygodnie będą bardzo ciężkie. Po 2 tygodniach powinno zelżeć.
Jeśli masz potrzebę pomagania to polecam wolontariat/ zawody medyczne (ale tutaj trzeba ogarnąć empatię, żeby nie zeżarła człowieka za życia) to może pomóc pokonać ciężki czas.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-10-21 00:01

"Czasem zastanawiam się, czy szatan może "umotać, zniewolić" człowieka człowiekiem." - jeśli dana osoba jest podatna, jeśli nie umie stawiać wystarczająco skutecznych granic, to myślę, że istnieje zniewolenie drugim człowiekiem, w sensie: uzależnienie się. Ale to się nie dzieje samo, bez udziału danej osoby; to znaczy - to nie jest tak, że przychodzi Zły, rzuca czar i stało się.
Możesz się bronić. Masz wpływ. Masz wpływ na to, czy zerwiesz kontakt, czy jednak ulegasz. Zapewne ograniczanie się, o którym wspominasz, to za mało. Są sprawy, które się tnie radykalnie, aby je skończyć. Koniec kropka. Ciach. Żadnego odbierania telefonów, sms-ów, żadnych spotkań.
Psychika się wyciszy. Ból tęsknoty i zawodu mija z czasem (ewentualnie z pomocą doświadczonej osoby). Sądzę, że pod warunkiem, że nie jest podsycany kolejnymi, nawet rzadkimi, kontaktami. Nie widzę tu miejsca na połowiczność.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data:   2021-10-21 00:16

Bea, ten związek jest toksyczny. Im więcej o nim piszesz, tym wyraźniej to widać. Zresztą Twój rozum też Ci to podpowiada ("relacja była destrukcyjna dla mnie"), choć może nie do końca. Bo relacja nadal JEST dla Ciebie destrukcyjna. Dlatego potrzebne jest jeszcze mocniejsze cięcie - całkowite zerwanie. Bez tego Twoje uczucia się nie uspokoją. A to przecież z nimi masz problem.

Wiesz co mnie uderzyło w Twoich wpisach? Podziękowanie za dobre słowo jednej tylko osobie. Mianowicie tej, która obstawała za podtrzymywaniem tej znajomości. Tak jakby pozostałe rady były Ci bardzo nie na rękę. Zastanawia mnie, czy nie wynika to z Twojej (podświadomej?) chęci tkwienia w tej chorej relacji. I czy ta Twoja chęć nawracania nie jest aby (podświadomym?) pretekstem do kontynuacji. Żal Ci zerwać definitywnie, więc znajdujesz szczytny cel.

Masz za sobą 3 przemocowe związki. Ten też do zdrowych nie należy. Myślę, że to nie przypadek. Wydaje mi się, że jeszcze nie zdołałaś w pełni wypracować mechanizmów, które by Cię chroniły przed przemocą (niektórzy nabywają te umiejętności w dzieciństwie). Polecam pomoc specjalisty.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-21 00:47

Przecież widzę, co piszesz na forum.

Proponuję do rozważenia na modlitwie: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? (Łk 6,39)
i całą Pieśń nad Pieśniami. Wyobraź sobie, że te wszystkie piękne słowa Bóg mówi do Ciebie

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.225.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-21 10:04

Z czytaj ze zrozumieniem, nie obstawiałam przy zostaniu z tą osobą.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-21 11:47

Na - miłości do bliźniego nie wolno stawiać ponad miłość własną. To wbrew przykazaniu miłości.

Jeszcze tak mi się skojarzyło... Bea, czy zauważyłam, że Ty w tym wątku robisz dokładnie to, co Twój znajomy w stosunku do innych, w tym Ciebie? Odrzucasz pomoc. Brniesz dalej w swoje schematy. Nie docierają do Ciebie żadne argumenty, poza tymi, które są dla Ciebie wygodne i pozwalają dalej tkwić w swoim bagienku. Jedyna różnica między Tobą a nim jest taka, że nie jesteś niemiła i nie próbujesz nikogo niszczyć.
To TY potrzebujesz pomocy. Dopóki nie pomożesz sobie, nie zaczniesz stawiać granic, nie staniesz na własne nogi, nie nauczysz się bronić przed chamstwem i przemocą, nie będziesz w stanie pomóc innym. Bo nawet gdyby Ci się udało, to ta pomoc będzie nasiąknięta Twoimi schematami i możesz zniszczyć siebie i osobę której pomagasz.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Anna (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2021-10-21 12:16

Zabawne dla tego człowieka. Brzmi brutalnie, ale trzeba też spojrzeć na to z takiej strony. Dla własnego dobra.
Pomóc można tylko wtedy, gdy ktoś tego chce. I to ma się wyrażać w konkretach. Nie, że Ty poświęcasz się, a on nic.
Czy wolą Bożą może być coś, co Ci tak odbiera spokój? Nie wydaje mi się. Dlatego polecam rozmowę ze spowiednikiem.
A tego człowieka powierz opiece Matki Bożej.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.160.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-21 14:17

Bea ile masz lat? Jeśli jest to już któryś Twój "trudny" związek/znajomość/relacja to może warto zastanowić się nad terapią? Możliwe, że powielasz schematy ze swojego dzieciństwa, gdzie musiałaś być "bohaterem domu" i oczekiwano od Ciebie pomocy. Przez to nie widzisz granicy między pomaganiem a niszczeniem siebie. Miłość do bliźniego na pewno masz piękną, ale musisz mieć też miłość do siebie i to nie gorszą. Tak myślę. A jeśli jesteś starsza to może czujesz presję na małżeństwo? Presję na dzieci, na ślub, bo "lata lecą" i przez to dużo trudniej Ci zrywać nieodpowiednie realcje damsko-męskie (niekoniecznie związki)?
Warto pójść do terapeuty, na pewno pomoże Ci przejść ten trudny czas.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-10-21 15:10

Bea,
Sprawa jest pozornie zagmatwana. Jesteś w tym narcyzie zakochana i chciałabyś, aby Ci się oświadczył. Niestety tego nie robi, a "tylko" zawraca głowę telefonami i mailami.
Nie ma nic dziwnego, gdy nastolatkowie piszą do siebie niezobowiązująco. Ale jeżeli dorosły facet pisze ciągle do dorosłej kobiety, a nie proponuje nic więcej od "przyjaźni", to jest to z jego strony wielkie nadużycie. Nie posiada empatii i być może oprócz natury narcystycznej jest dodatkowo człowiekiem o psychice psychopatycznej. Poczytaj o takich osobach. To są ludzie bardzo inteligentni, ale mający olbrzymią umiejętność manipulacji. Terapia takich osób jest najtrudniejsza, ponieważ nie zauważają u siebie zaburzenia i koło się zamyka.
Pozdrawiam i życzę poznania innego mężczyzny, który będzie poważny w swoich zamierzeniach i planach na przyszłość.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-21 17:37

Hanna,
Z

Macie rację, zdecydowane cięcie niezbędne. Kiedy sama doszlam do tego wniosku, dużo mnie kosztowało przemóc się miesiąc temu i powiedzieć odchodzę. Tylko dlaczego on mi nie daje? Nie chce związku, nie chce nawet spotkać się, jak znajomi, ale dzwonić tak. Dziś znowu to zrobił, tym razem z przerwą 1 dniową od ostatniego razu. Te przerwy robią się coraz krótsze.. tydzień, 5 dni, 1...

Z
Jestem wdzięczna wszystkim za odpowiedzi. Podziękowania dla tej jednej osoby wyrwały mi się w sposób naturalny, spontanicznie, niepotrzebnie dorabiasz do tego znaczenie, że wybiórczo traktuję rady z preferencją wobec tych "po mojej myśli". Gdyby było po mojej, gdyby to było takie jednoznaczne, nie miałabym rozterek, rozdarcia

Estera

Rozumiem, że ja ta niewidoma. Tylko pod jakim względem?
PnP kojarzy mi się z miłością typu eros, nie agape. Nie bardzo pomaga mi rozważanie tej pieśni, bo przywodzi na myśl, co by było, gdyby... w relacji damsko-męskiej i powoduje smutek, żal i nutę zazdrości.
Wierz mi, gdybym dalej chciała bagienko, to bym nie pisała, nie szukała odpowiedzi. Wiele przemyśleń mnie to kosztowało, wiele nerwow, zdrowia, analiz, poznawania siebie. Zebrałam sobie jego wady i zalety, te które później tu pisałam. Równocześnie i siebie też tak przeanalizowałam.
Wpadłam gorzej, ale i jako odwrotność jego
Lenistwo
Kłamstwo
Łakomstwo
Spóźnialstwo
Nieobowiązkowość
Nieregularność
Powolność
Niezdecydowanie
Niekonsekwencja
Niezdyscyplinowana
Krytykanctwo
Użalanie
Egocentryzm
Ocenianie
Obmowa
Zmęczenie
Brak motywacji
Miękki charakter
Melancholia
Smutek
Rezygnacja
Wycofanie
Izolacja
Aspołeczność
Sadyzm
Uzależnienie
Lęk
Marazm
Apatia
Nerwowość
Zamartwianie się
Irytacja
Niezadowolenie
Niepewność
Poczucie gorszości
Brak energii
Zaniedbywanie
Nieuporządkowanie
Wymagania
Pamiętliwość
Pretensje
Roszczeniowość?
Brak umiaru
Zmysłowość
Podejrzliwość
Wstyd
Rozpamiętywanie przeszłości
Brak odwagi
Próżność
Marnowanie czasu
Wyobcowanie
Niepokój
Dekoncentracja
Melancholia
Sentymentalizm

...

Empatia
Pomoc
Serce
Uczuciowość
Emocjonalność
Wylewność
Wielkoduszność
Ciepło
Czułość
Wdzięczność
Zrozumienie
Wsparcie
Sprawiedliwość
Idealizm
Analiza
Autorefleksja
Intelektualizm
Bystrość
Akceptacja
Tolerancja
Szacunek
Pamięć
Szerokie horyzonty
Wyobraźnia
Fantazja
Artystyzm
Dociekliwość
Szczegółowość
Dokładność
Bezstronność
Obiektywizm
Skromność
Pokora
Wierność
Moralność
Duchowość
Porozumienie
Otwartość
Pokojowość
Takt
Kultura
Poszukiwanie
Czytanie
Wszechstronność
Dobroduszność
Poświęcenie

Naprawdę uważasz, że brak mi autorefleksji i obiektywizmu?


Kl,
A

Mam 42l., po rozwodzie z dzieckiem. Miłość własna, do siebie, to dla mnie temat w miarę nowy i tylko ze słyszenia. Ani w praktyce, ani w teorii nie wiem co to, ani jak wdrożyć. Czyżby honor? Szacunek, godność? Nawet jeśli dobrze dedukuję, nie wiem, jak stosować. Kojarzy mi się z obrażaniem się, a nawet i to mi nie wychodzi. Zawsze mam poczucie winy, pierwsza przepraszam, również, gdy nie mam racji, bo niezgodę trudno mi znieść i dążę do harmonii i porozumienia.
Czytałam trochę i wskazana tu jest również dbałość o własne potrzeby, podstawowe choćby. Różnie to bywa u mnie.
Z klei, tematem narcyzmu i psychopatii interesuję się od 1,5 roku, sporo czytam o tym. Wzięło się to z podejrzeń, że takie zaburzenia osobowości ma on, gdy zaczęłam szukać odpowiedzi na rodzące się pytania.
Wiele czytałam też o kobietach kochających za bardzo i DDD. Przede mną temat, jak pokochać swoje wewnętrzne dziecko. Totalna abstrakcja.

Anna
Fakt, ten niepokój i chaos wewnątrz prowadzi niemal do obłędu. Przeżywałam na przestrzeni tych lat całe spektrum emocji (od euforii, nadziei, entuzjazmu, przez zwątpienie, zazdrość, po zawód, smutek, żal, rozpacz, beznadzieję, obniżone poczucie własnej wartości, aż
w kon - depresję, stany lękowe). Wiele mu pomogłam w realnym wymiarze, robiąc coś konkretnego dla niego, poświęcając swój czas i niestety lata życia dziecka :( sprawy bardzo istotne w tego życiu.
Gdy przyszło co do czego i chciałam wysondować, czy on by mi pomogł (w kwestiach mniej ważnych i wymagających wyłącznie jego słowa, wiedzy, bez wysiłku, czasu, itd.), wtedy on odmówił, choć to było pytanie teoretyczne z mojej strony. Uderzyło mnie to. Mimo, iż zawsze radziłam sobie sama w życiu i tu nie było to niezbędne, by on pomagal, to poczułam zawód. Powiedziałam mu, że nie chcę więcej żyć złudzeniami. Bo ja się rozmarzam, on nakręca moje emocje, wyłudza uczucia, bierze pomic, gdy potrzebuje, a potem do niczego to nie prowadzi. Nie ma równości, wzajemności, podstawowej dawki wysiłku, chęci.
Więc odeszłam, wirtualnie, a on nie daje mi uciąć definitywnie kontaktu.
Dobry pomysł z zawierzeniem MB, dziękuję.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-10-21 18:25

Bea,
po przeanalizowaniu Twojego zachowania (zastrzegam, że nie jestem psychologiem) podejrzewam u Ciebie zaburzenie typu masochizm psychiczny oraz syndrom sztokholmski. Jesteś świadoma, że ta znajomość działa na Ciebie destrukcyjnie. Wiesz o tym, że on to prawdopodobnie narcystyczny psychopata, ale wciąż znajdujesz powody, aby pogrążać się w cierpieniu, które Ci ten człowiek funduje. Tutaj wymówka do kontaktu: "Nawrócenie". Pan Jezus powiedział jak się zachować wobec tych, co nie słuchają uczniów:
Mk 6,11"Jeśli jakieś miejsce nie przyjmie was ani nie będą chcieli was słuchać, odchodząc stamtąd, strząśnijcie proch ze swoich stóp jako świadectwo przeciw nim".
Dobro nie polega na pobłażliwości. Wymagaj do siebie szacunku, ponieważ Bóg stworzył nas wszystkich równych. A w "odwyku" od tego Pana możesz zastosować 12 kroków AA. Stosuje się je do różnych typów uzależnień, nie tylko alkoholowych. Najważniejszym przesłaniem tej metody jest przyznanie się przed samym sobą, że bez Pana Boga, jego pomocy sami nie poradzimy sobie z problemem. Twój problem to nieumiejętność zerwania wszelkich kontaktów z osobą toksyczną, krzywdzącą Cię i wyniszczającą Twoją psychikę. Jeśli nie dla siebie, to zrób to dla dobra swojego dziecka.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-21 18:41

Bea, oboje jesteście niewidomi. Pod jakim względem, to sama napisałaś, nie będę powtarzać wszystkiego. Nie czujesz się dzieckiem Boga, nie wierzysz, że On Cię kocha bezwarunkowo, a to podstawa bycia z Nim. Jak chcesz przekazać coś, czym nie żyjesz? Dodatkowo masz niskie poczucie własnej wartości, nie umiesz stawiać granic, szukasz miłości za wszelką cenę - w przeciwnym wypadku nie pchałabyś się w przemocowe związki. W dodatku poświęcasz osobę, którą masz obowiązek się opiekować - własne dziecko. Wiesz, czego je uczysz? Że można nim pomiatać, że jest totalnie nieważne, że jego potrzeby się nie liczą. Albo się weźmiesz za siebie i - jak radzisz innym - z pomocą psychologa i ewentualnie dobrego kierownika duchowego uporządkujesz własne życie i emocje, albo skażesz je na życie i miotanie się podobne do Twojego. Chcesz tego? Dla własnego dziecka? W kim ono ma mieć oparcie, jak nie w Tobie?
Masz prawo nie wiedzieć, co z sobą teraz zrobić, jak poradzić sobie z emocjami. Ale właśnie od tego są psycholodzy - żeby w tym pomóc.
Co do PnP: interpretacja, o którą mi chodzi w tym momencie to ta: Oblubieńcem jest Bóg, a Ty Oblubienicą. I to do Ciebie mówi: Bea, moja piękna, Bea, mój ogrodzie zapieczętowany (a więc taki, gdzie byle kto nie wejdzie, żeby go podeptać), Bea, zawładnęłaś moim sercem, Bea, jesteś bez żadnej skazy, Bea, najpiękniejsza z kobiet, Bea, moja miłość do Ciebie jest większa niż śmierć. Słyszysz Go? Jego nie obchodzą Twoje wady, kocha Cię właśnie taką, jaką teraz jesteś.

Patrzysz na siebie zbyt krytycznie, bez miłości. Jesteś dzieckiem, któremu zabrakło miłości i za wszelką cenę, nawet kosztem własnego życia i życia własnego dziecka życia, próbujesz ją znaleźć. Nie tędy droga. Prawdziwą miłość daje tylko Bóg.

Polecam Ci na youtube i facebooku panią Julię Kawalec - kanał Julia Kawalec - psychoterapia integracyjna. To psycholog i psychoterapeuta, specjalista od uzależnień oraz osób DDA/DDD. Mówi o mechanizmach uzależnień, o zaopiekowaniu się sobą i o tym, jak to zrobić, o traumach DDA/DDD. Warto posłuchać. Można też dołączyć do jej grupy wsparcia (od stycznia, płatnej, o szczegółach możesz poczytać i posłuchać - nie mam profitów z reklamowania jej). Ciekawą propozycją chrześcijańską na youtube jest kanał dr Anny Saj o rozwoju osobistym. Terapii nie zastąpią, ale to dobry początek.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.160.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-21 18:48

Bea masz w sobie dużo pokory i to jest super. Sama widzisz, że masz trochę tematów do przepracowania. Warto pomyśleć o terapii. Na pewno pomoże Ci to nabrać pewności siebie a i na dziecko będzie miało dobry wpływ (nie żebyś była złą matką, bo tak nie mówię). Przemyśl to. A on? On jest niewarty nawet myślenia o nim. Z takimi cechami jakie wymieniłaś o sobie, myślę że masz szansę na dobry związek, ale z dobrą osobą. Może po prostu nie ten czas.

======

"Po prostu" - pisze się oddzielnie (dwa słowa).
moderator

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data:   2021-10-21 19:33

"Macie rację, zdecydowane cięcie niezbędne. Kiedy sama doszlam do tego wniosku, dużo mnie kosztowało przemóc się miesiąc temu i powiedzieć odchodzę. Tylko dlaczego on mi nie daje?"

Bea, nie zastanawiaj się nad jego motywacjami. W ten sposób tylko się z nim emocjonalnie wiążesz. Zrób wszystko, co możesz, żeby się od niego odciąć. Nie licz na rozstanie polubowne.
Wiesz, że jest osoba, która się modli za niego. Jeśli chcesz dołożyć coś od siebie, to proponuję zamówienie w jego intencji Mszy wieczystych.


"Z czytaj ze zrozumieniem, nie obstawiałam przy zostaniu z tą osobą".

Kl, czytam ze zrozumieniem. Ale przy pisaniu nie zawsze dobieram celnie słowa. Chodziło mi o to, że jedynie Ty w swoim PIERWSZYM wpisie, na który Bea odpowiedziała podziękowaniem, wprost opowiedziałaś się za warunkowym podtrzymywaniem tej znajomości. W mojej radzie do Bea nie było istotne, jak bardzo byłaś za. Czy było to warunkowe, czy nie. Istotą była reakcja Bea na Twój wpis. Wpis odmienny od poprzednich, mogący dawać Bea nadzieję, że tej "przyjacielskiej" znajomości nie trzeba definitywnie zakończyć i że wciąż istnieje jakaś szansa na powrót do relacji damsko-męskiej. Podkreślam, że odnoszę się do Twojego pierwszego wpisu. W kolejnych zdajesz się już zauważać to, co inni zauważyli wcześniej.

A czy dostrzegłaś już pytanie Jasnej (Data: 2021-10-20 23:45)? Też ciekawa jestem odpowiedzi.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.160.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-21 20:19

Z Nadal twierdzę, że nie warto skreślać człowieka i to się nie zmieniło, ale on ma na Bea zły wpływ, więc musi się odciąć. ALE. Może być tak, że inna osoba, z żelazną psychiką potrafiłaby znaleźć do niego jakąś drogę bez uszczerbku na zdrowiu. I nie zmieniam zdania. Bea swoimi wypowiedziami pokazała coraz bardziej jaki ma to na nią wpływ. Nie warto go skreślać, ale Bea ewidentnie nie powinna mu już pomagać. Nie oznacza to, że jest słaba, po prostu może on wymaga traktowania takiego jakie sam serwuje, żeby przejrzeć na oczy, ale to już nie Nasza i Bea sprawa. To nadzieja? Mówię wprost, że Bea tego nie zrobi. Jeśli by to nie było destrukcyjne to można by się zastanowić nad pomaganiem, ale to jest destrukcyjne. Natomiast retoryka większości odpowiedzi była jednoznaczna- zanim się wczytali od razu wszyscy wybrali jedną odpowiedź- zerwać kontakt. Dam sobie rękę/głowę i wszystko uciąć, że jakby to był mąż Bea to 99% wiadomości skupiłoby się na twierdzeniu, że trzeba zostać i pomagać, bo mąż. Nawet jeśli by ją tak samo niszczył. Ja nie jestem 0/1 i zawsze to podkreślam w wypowiedziach. Niech on szuka kogoś, kogo ta dziwna relacja nie skrzywdzi, może wyjdzie na prostą. I pod tym względem nie skreślam, bo na pewno jakieś pokręcone/mało dobre sposoby dotarcia do niego są, ale musi to robić równie chora osoba jak ten człowiek. Każda inna osoba z tej relacji wyjdzie poraniona. Bea choćby chciała niebo i ziemię ruszyć nic nie zrobi, bo jest zupełnym przeciwieństwem jego i chwała jej za to.

Skreślanie to wydawanie werdyktu po przeczytaniu samej listy cech, 1-2 postach. Bez dłuższej rozmowy.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.160.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-21 20:21

Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.
Po prostu; od razu; można by - piszemy oddzielnie.

moderator

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-21 20:28

Bea, co to znaczy "on nie daje"? Zerwałaś, nie odbierasz telefonu, nie odpowiadasz na maile i tyle. Możesz mu to ostatni, ale naprawdę ostatni i ostateczny raz to zakomunikować, lepiej pisząc, niż dzwoniąc. Sobie też w ten sposób zostawisz ślad o swojej decyzji. Nie będzie to niegrzeczne, nie świadczy o braku miłości bliźniego. Masz do tego prawo, a w stosunku do siebie i dziecka.
Już tyle czasu i energii zmarnowałaś. Wystarczy.

To, co piszę, może brzmi sucho. Ale serio myślę o Tobie dobrze i ciepło. Tyle, że bez owijania w bawełnę chcę Cię zachęcić do porządku w życiu. Dla Twojego dobra i szczęścia. Na razie to jest i będzie trudne. Ale trudno to już Ci jest, prawda? Ząb boli. Trzeba do dentysty i może będzie przez jakiś czas bolało jeszcze bardziej. Jest to jednak konieczne i daje możliwość powrotu do zdrowia.

Wydaje mi się, że spontaniczne podziękowanie osobie, która napisała jakoś pozytywniej i Twoje teraz wyjaśnienie oznacza, że na rozum, to wiesz, że inne rady też są dobre, ale emocjonalnie to jednak wolisz nadal tkwić w tej zależności - i to jest zrozumiałe. Na ten moment zrozumiałe. Ten moment się właśnie kończy i czas zacząć to zmieniać.

Miłość do siebie to troska o siebie, zadbanie o swoje potrzeby - zaczynając od najprostszych (zdrowy tryb życia - dieta, sen). O potrzeby emocjonalne, religijne itd.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.160.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-21 20:53

Widzę moderatorze, że bardzo lubujesz się w polszczyźnie i opcji kopiuj wklej. Mam nadzieję, że w swoim życiu również jesteś całkowicie poprawny i nie popełniasz żadnych błędów. Prawda?

---
Pani Kl,
Do księży zwyczajowo zwraca się nie na "ty", ale "proszę Księdza". Na FPK można (wypada) także posłużyć się inną formą (z racji pełnionej funkcji), np. Moderatorze (wielką literą). Wielka litera i zwracanie się w trzeciej osobie są oznakami szacunku.
Wchodząc w nowe środowisko, warto się zawczasu zorientować, na jakich zasadach ono funkcjonuje, i kto jest kto. Zanim zacznie się wszystkich wokół pouczać i krytykować. A kto jest Gospodarzem (Moderatorem) tego forum, nie jest żadną wiedzą tajemną.

Tak, na tym forum staramy się dbać o poprawną polszczyznę. Najpierw poprawiamy wychwycone błędy bez zwracania uwagi. Jeśli nie widzimy poprawy, reagujemy mocniej.
Dbamy też o kulturę.

z-ca moderatora

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-21 21:55

Kl - to nie pierwszy post Bei na ten temat. A zachowania destrukcyjne przy pewnej wprawie, umiejętności obserwacji, czytania między wierszami oraz modlitwie (a tak traktuję, i chyba nie tylko ja, odpowiedzi na forum) po prostu widać.
I nie, tu na 99% nie radzi się pozostawania w związku, który zabija. Nie bez powodu Kościół dopuszcza separację.

Co do "po prostu może on wymaga traktowania takiego jakie sam serwuje" - nie. Przemocy nie zwalcza się przemocą.
"Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski". (Mt 5, 38-48)

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-21 22:48

"Dam sobie rękę/głowę i wszystko uciąć, że jakby to był mąż Bea to 99% wiadomości skupiłoby się na twierdzeniu, że trzeba zostać i pomagać, bo mąż."
Kl, za mało cenisz swoją rękę/głowę. Albo za krótko jesteś na forum.
Jeszcze inne zdania mogłabym komentować, ale nie o Tobie ten wątek.

Bea, trzymaj się dziewczyno. Masz w sobie siłę, by lepiej żyć; łaska Boga Ci pomoże.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-21 22:52

Do moderatora:
"Jeśli by to nie było destrukcyjne to można by się zastanowić"
tamte osobno, ale to łącznie "jeśliby"
https://sjp.pwn.pl/sjp/jesliby;2468089.html
Cierpliwości życzę. Też na pewno robię błędy językowe. Choć staram się ciągle uczyć poprawności.

---
Publikuję :) Dyskretną korektę zapewne tylko Pani zauważy. Natomiast publikacja może się przydać wielu.

z-ca moderatora

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-21 23:34

Dziękuję za wszystkie uwagi i kubeł zimnej wody. Przy moim niskim poczuciu wartości, jednocześnie miałam o swojej "moralności" zbyt wygórowane mniemanie. Wstyd mi za siebie. Proszę o dłuższą modlitwę, jeśli ktoś ma zasoby. Pozdrawiam Was i czujnego Moderatora.

Jestem bardzo słabym człowiekiem. Cierpienie sprawia mi samotność, a przy tym mam świadomość, że w całej mojej nędzy (psychicznej i duchowej) nie nadaję się do związku. Jednocześnie, nie odpowiadam za moje, powstające uczucia. Na początku może tak, choć też nie do końca, bo tylko za moment, gdy pojawiły się czerwone lampki, a jeszcze zdrowy rozsądek był ze mną. To złożone. Na pewno nie odpowiadam za obecne postępowanie tamtego człowieka. Chociaż może też przyczyniłam się do jego przyzwyczajenia (?). Nie wiem, nikt nie zna, co jest w człowieku, tylko sam Bóg.
Wszystko to powyżej wprawia mnie w poczucie bycia w matni. Zostało mi już tylko "Jezu ratuj, bo [tonę]".

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Jasna (---.wieszowanet.pl)
Data:   2021-10-22 01:31

Bea, ale teraz się nie dołuj. W człowieku jest i wielkość, i nędza. We mnie też bida z nędzą, naprawdę. Wołanie do Jezusa to bardzo dobry pomysł. On jest naszą nadzieją i mocą.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-22 01:46

Proszę o dopisanie:
(...)

---
Nie będę dopisywać, tylko wyjaśnię. To pytanie nie było skierowane do Pani. A jeśli widzi Pani wpis ze wskazaną datą, to widzi Pani wszystko.
z-ca moderatora

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.67.160.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-22 07:47

/.../

Od razu - pisze się oddzielnie.
moderator

> ... to temat na długie dyskusje. Pozdrawiam.

/.../
Formuła Forum Pomocy to pytanie-odpowiedź. Do dyskusji przeznaczone jest Forum Dyskusji: (klik).

Fora funkcjonują odrębnie, zarówno od strony technicznej, jak i obsługi moderatorskiej. Ewentualne założenie wątku na sąsiednim forum spoczywa w pełni na Użytkowniku. Odwzajemniam pozdrowienia
moderator

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ona (---.30.16.246.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-22 11:51

Bea, zapisz ten numer w telefonie jako "nie odbierać". I się tego trzymaj.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-10-22 19:09

"Kiedy sama doszlam do tego wniosku, dużo mnie kosztowało przemóc się miesiąc temu i powiedzieć odchodzę. Tylko dlaczego on mi nie daje?"

Nie wiem, dlaczego. Nie muszę dociekać. Ty też nie wiesz i nie musisz wiedzieć. Twoje dociekanie krzywdzi Ciebie, bo utrzymuje Twoją uwagę i więź, choćby niechcianą, z osobą, która wyrządza Ci krzywdę.
Nie widać innej recepty. Skończ to na poważnie. Bez dopowiedzeń i pytań o tego mężczyznę.
Zajmij się sobą. Mądrym zadbaniem o siebie. To nie jest egoistyczne.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-22 20:41

Hanna

A jak to widzisz, tzn. dlaczego Ty sama uważasz, że on robi mi krzywdę? Pytam, bo chcę obiektywnej oceny sytuacji, a dotąd bazowała na mojej. Bo być może ja jestem przewrażliwiona, że tak to odbieram u niego.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kl (---.147.96.86.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-22 21:43

Bea, wierzę, że Ci się uda. Masz w sobie tą siłę, tylko jej nie czujesz. Silna babka jesteś. Masz szansę na fajny związek i życzę Ci, żebyś spotkała równie fajnego mężczyznę.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-10-22 21:48

Uwaga, Bea, nie mogę być na 100% obiektywna. Danych zresztą mało. Ale owszem, sytuacja mnie nie dotyczy, więc mam jakiś dystans.

1. Zaczęłaś od listy cech ogólnie uznawanych za złe, a przypisywanych temu panu. Nie sądzę, aby wszystkie one były zawieszane w odniesieniu do Ciebie. Trzy lata regularnego kontaktu z uosobionym grzechem? Nie sprawiasz wrażenia osoby na tyle wewnętrznie silnej i asertywnej, by kontakt z kimś takim Ci nie szkodził. Zresztą, nie wiem, czy to w ogóle możliwe.
Ja bym uciekała gdzie pieprz rośnie.

Swoją drogą byłaś lub jesteś mocno wpatrzona w tę osobę, bo tak potężna lista cech - o ile nie jest np. wytworem Twojej biednej umęczonej wyobraźni - wymaga długotrwałej obserwacji i refleksji. Poświęcania czasu (tyle czasu!!! czy na pewno masz tyle dla innych osób?) i uwagi.
I co, pomagało Ci to zgłębianie? Rozwija Cię kontakt z kimś takim? Jako kobietę, matkę, chrześcijankę? Nie bardzo wierzę.
Sama nazwałaś relację destrukcyjną. Namawianie do jej kontynuacji dobre dla Ciebie nie jest.

2. Jesteś teraz rozchwiana, rozbita i jakoś omotaną tą relacją. Chciałabyś skończyć, ale jednak wygląda na to, że nie bardzo umiesz. On Ci nie pomaga. Nie daje Ci spokoju. Nie szanuje Twojej decyzji. To nie jest w porządku.
Podziękowałaś za kontakt (mam nadzieję, że jasno), a on nadal się kontaktuje, często, natrętnie. Dlaczego, nieważne. Grunt, że za często, zbyt nachalnie. Tobie to szkodzi, nie masz siły na radykalne się odcięcie, a on Cię nęka nadal. Nie pomaga to Twojej kondycji. Narzucanie się jest nie tylko nieprzyjemne, bywa krzywdzące.
No ale facet trafił pewnie na podatny grunt. Na osobę, która prawdopodobnie nie bardzo umie się obronić.
Jeśli do tego ów pan jest wystarczająco inteligentny, może wiedzieć, że Cię uzależnia. Ale to tylko domysł.

Na marginesie.
Zauważyłaś, że w Twoim pierwszym poście jest lista słabości, wad i win do entej potęgi, a w tym z datą: "2021-10-17 23:21" mamy portret całkiem porządnego człowieka, tyle tylko, że nie wierzy on w Pana Boga (to zwyczajna ludzka wolność). Na ile jest to naprawdę spójny obraz, w sumie ciekawe.

Jeszcze coś mnie uderzyło. Cierpienie wywołane samotnością. Z jednej strony niby oczywiste. Z drugiej - jeśli ktoś rzeczywiście nie umie być sam, to łatwo go wykorzystywać, bo lgnie do osób niekoniecznie odpowiednich. Jak ćma do światła.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-22 23:59

Jasna, Kl, Ona
Obym znalazła tę siłę w sobie

Hanna
1) Jego cechy są z obserwacji i tak prezycyzyjne, na ile moja idealistyczna, dokładna i analizatorska natura była w stanie zsyntetyzować doświadczenia płynące z kontaktu z nim. Nie są przesadzone, aczkolwiek wyłaniały się subtelnie, z niuansów. On przecież nie przedstawiał mi siebie słownie w ten sposob. W spektrum emocji, które wcześniej opisywałam, a dane mi było przeżyć dzięki lub przez niego, na początku, w stanie jeszcze euforii, przez rok napisałam ok.100 wierszy, nie mając wcześniej doświadczenia. O mim, dla niego i z jego powodu. Później, gdy tęsknota, rozczarowanie i inne trudne emocje zaczęły mną targać, gdy nadzieja gasła, przestałam. Najbardziej wyniszczające było ciągłe trwanie w napięciu oczekiwania, w niewiedzy co będzie.

Margines) Ten kolejny post z cechami na plus jest uzupełnieniem. Uznałam, że trzeba uczciwie i z każdej strony przedstawić osobę, jeśli ma zostać oceniona pod kątem szans na bycie nawróconym. (Na marginesie, nie traktowałam nawracania, jako usprawiedliwienia kontynuacji kontaktu z nim. To było moje zamierzenie w formie działania "zza kulis", już po zerwaniu relacji).
Wracając do tematu, ta lista cech +, jego opis również nie jest wyssana z palca, ani przesadzona. To człowiek złożony i zaskakujący. Dysonans poznawczy występował u mnie często w kontacie z nim.

2) Wszystko racja, do "często". Czy nachalnie, nieprzyjemne - pewnie z zewnątrz, obiektywnie - tak, lecz ja tego tak nie odczuwam, bo "lubię ten smak". Uzależniony nie skarży się na urodzaj swojej używki. Przeciwnie - wciąż mu mało.
A on wie, sam to niegdyś wyartykułował - "uzależniajsz się, masz obsesję". Ja też to miałam na uwadze, analizując swoje wnętrze, starając się walczyć z tym.

3) Odczuwam cierpienie fizycznie, ono jest stałe, od lat codziennie wewnętrznie płaczę, wręcz wyję i to nie jest przenośnia. Ścisk w gardke i w żołądku i rozpacz w środku. Tym trudniej jest zrezygnować z kogoś, właściwie jedynej osoby, że nie ma się wkoło nikogo, zero znajomych i przyjaciół, nigdy nie miałam. Normalnie funkcjonujący człowiek tego nie rozumie, nawet nie zastanawia się nad takimi podstawami, bo ich brak w życiu, to absurd. To jest udręka, rozpacz, piekło. Mówiłam Bogu, «mam nadzieję, że policzysz mi to za część kar czyśćcowych. A jeśli moja wieczność miałaby być stałym odcięciem od Miłości, to już teraz mam jej przedsmak.» Bo piekło, to brak Boga, brak obecności, osamotnienie, tylko towarzyszenie własnych przewin, cielesności, grzechów, słabości i nędzy. Obłęd.
Wielokrotnie w ciągu życia pytałam Boga, dlaczego. Kiedy życie będzie dla mnie wreszcie dostępne, bez zbędnego filozofowania? Kiedy dane mi będzie minimum, podstawa, tak po prostu. Emocjonalna, ludzka, obecność. Ja rozumiem, że mam wiele, jeszcze jako takie zdrowie, wykształcenie, pracę, dom, dziecko, rozum. Lecz chodzi mi o co innego. Strawę duszy, kontakt. Nawet z punktu widzenia medycyny i psychologii, dotyk, przytulenie, bywają uzdrawiające, dają ukojenie, rozwijają, itd. Niemowlęta pozbawione dotyku, czułości, chorują, nie rozwijają się, cierpią... tak samo dorosły potrzebuje tego, sama duchowość nie wystarczy. A ja jestem całe życie obserwatorem, pustelnikiem, wygnańcem, jestem sama i już z ludźmi nie potrafię. Pragnę, a nie mam predyspozycji, sił, wiary, nie potrafię. Także w tym kontekście - tak, on trafił na podatny grunt człowieka wygłodniałego, uschniętego. A taki to nawet ze śmietnika zje.
Jestem ślepa, tak. Od zawsze. Kiedyś na wielu rekolekcjach wołałam Boga, płakałam, wczuwałam się do bólu, chcąc poczuć jego obecność, doświadczyć czegoś. I nic. Inni zasypisli w Duchu Św., przemawiali językami, modlili się na głos, wygłaszali świadectwa. Ja bym musiała udawać, robić to na siłę. Nie czułam nic, nie czułam Boga, ani nie otrzymałam charyzmatów. Nic, prócz zawodu i smutku. Nawet myśląc o swoim ewentualnym świadectwie, czułam, że to byłoby oszustwo, na wzrost, bo nie miałabym co przekazać. Z perspektywy lat myślę, że byłam zbyt dosłowna, chciałam dotknąć palcem Boga. Niewierny Tomasz. Inni, może byli zbyt wyluzowani, nie podchodzili z należytą powagą, zbyt lekko to traktowali. Może wszystkim nam brakowało tego środka, punktu równowagi. Po tym moim usilnym wołaniu i szukaniu Boga, przyszło życie z realnymi problemami; już nie było czasu na idealizm. Ono zweryfikowało zasady, wiarę, przekonania. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Zostałam sprawdzona i nie dochowałam wierności ideałom. Rozczarowanie, że życie jedzie po mich jak walcem. Napotkałam problemy, które nie mają dobrych rozwiązań, pytania, na które nie ma trafnych odpowiedzi. Sytuacje, niemożliwe do jednoznacznej oceny moralnej.
Nie wiem, jak będzie dalej, zastanawiam się nad wieloma aspektami życia. Nad sobą. I tak po ludzku, prócz glodu i tęsknoty, odczuwam lęk przed samotnym niedołęstwem, chorobą i śmiercią w opuszczeniu. Lecz tu nie zdecydował strach, tylko szczere uczucia.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ζ (---.res.spectrum.com)
Data:   2021-10-23 04:09

"A ja jestem całe życie obserwatorem, pustelnikiem, wygnańcem, jestem sama i już z ludźmi nie potrafię".

Bea, przez internet komunikacja zupełnie dobrze Ci idzie :) Najwyraźniej coś Cię blokuje przed kontaktami w realu. I to jest temat, jeden z wielu, do przepracowania. Moim zdaniem - z psychologiem. Czy próbowałaś kiedykolwiek? Czy może usiłowałaś radzić sobie jedynie na własną rękę, licząc na swoją umiejętność samoobserwacji?

"Na marginesie, nie traktowałam nawracania, jako usprawiedliwienia kontynuacji kontaktu z nim. To było moje zamierzenie w formie działania "zza kulis", już po zerwaniu relacji".

Niestety, działanie "zza kulis" też jest pewną formą kontaktu. Jeśli je podejmiesz, ono również będzie Cię wiązać z tym człowiekiem. Nie sposób przecież nie przywoływać w myślach osoby, za którą się regularnie modli czy podejmuje jakieś umartwienia. Dlatego zaproponowałam Ci wcześniej zamówienie Mszy wieczystych. Zapewniłabyś mu dzięki temu stałą duchową opiekę, zwalniając jednocześnie siebie z "konieczności" duchowej troski o niego.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Akittm (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2021-10-23 10:10

Śmiercią w opuszczeniu?
Czy z tym zdaniem "rozumiem, że mam wiele, jeszcze jako takie zdrowie, wykształcenie, pracę, dom, dziecko, rozum" nie jest coś nie tak?
Dziecko wymienione na końcu. Ludzie wymieniając rzeczy dla nich ważne, zwykle świadomie bądź nie, stosują gratyfikację. Kręcisz się wokół jakiegoś pana, podczas gdy, to najpierw o dziecko i o to by być dobrą mamą dla niego powinnaś zadbać. Jak to możliwe, że tyle czasu wyjąc w poduszkę, nie rozeznałaś, że potrzebujesz pomocy z zewnątrz? Zwróć się na do psychiatry i do psychoterapeuty, jeśli twierdzisz, że "sama duchowość nie wystarczy". Ewentualnie do kierownika duchowego czy stałego spowiednika. Nie wystarczy wołać do Pana Jezusa. Trzeba Go słuchać. Twoja sytuacja tj. uzależnienie. Szukaj woli Jezusa, a nie rób z siebie cierpiętnicy (wiem, że bardzo cierpisz i nie zaprzeczam temu). Czy Pan Jezus chce tego dla Ciebie? Nic nie zdziałasz przez kontakt z nim (tym człowiekiem), bo nie jesteś asertywna. Nie mówię, że masz od razu zerwać kontakt, ale nie możesz w tym trwać. Zwróć się o pomoc , a do decyzji dojrzej. Teraz to jest babranie się we własnym bagienku.
"Działanie zza kulis" również widzę jako wymówkę. Zerwałaś z nim kontakt i chciałaś "działać zza kulis"? Chciałaś poprostu dalej zachować z nim więź i być męczennicą miłości. Modlitwę za niego można przekazać komuś innemu. Można poprostu modlić się "za nawrócenie grzeszników" czy "za tych, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia". Nie musisz go personalnie wymieniać, ale Ty poprostu chcesz podtrzymać ten rodzaj więzi, kiedy jesteś do niego tak bardzo przywiązana. To upajające, wygodne, bolesne... ALE weź odpowiedzialność za swoje życie. Znajdź kogoś, kto Ci w tym pomoże. Zwróć się po konkretną pomoc.
Jeśli chodzi o kontakt z tym człowiekiem, jeśli nie umiesz go zerwać, może na początek go ogranicz. Ustacie jakiś czas w miesiącu, w którym będziecie rozmawiać - co trzy tygodnie np. Zdecydowanie nie codziennie.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kalina (213.134.168.---)
Data:   2021-10-23 16:48

"Uznałam, że trzeba uczciwie i z każdej strony przedstawić osobę, jeśli ma zostać oceniona pod kątem szans na bycie nawróconym."

...szans na bycie nawróconym? Bea, przy całym zrozumieniu, że pragniesz dobra duchowego dla tego mężczyzny, nie uzurpuj sobie prawa do tego co jest przynależne tylko Bogu.
Wracając po wielokroć do przymiotów i wad tego mężczyzny, dokarmiasz swoją tęsknotę, podsycasz emocje. Analizując w najdrobniejszych detalach ten były/obecny związek, Ty go ciągle wyczekujesz, choć wobec nas zaprzeczasz. Poddajesz się bolesnej dla siebie manipulacji. Ten mężczyzna, znając Twoją wrażliwość i obecne stanowisko znęca się nad Tobą.
Bea, dlaczego na to przyzwalasz? Niesiesz na sobie tak trudny bagaż dzieciństwa i młodości. Jesteś bogatsza o lata autoanalizy, obserwacji relacji w otaczającym świecie.
Cenne rady odnośnie troski o duszę tego mężczyzny dostałaś. Używając woli, pewnie kruchej na początku wdrażaj je od zaraz. Szukaj umocnienie w sakramentach, w zawierzeniu Bogu. Tyle w temacie wątku startowego.

"Gdyby można było nie tęsknić."
Powtórzę, nie dokarmiaj tęsknoty. Zdecydowanie - nie odbieraj połączeń telefonicznych, nie czytaj smsów, @. Bez wybiegów, że jeszcze tylko ten jeden raz. Unikaj przywoływania nostalgicznych wspomnień - trasy wspólnych spacerów, muzyki, której wspólnie słuchaliście, sięganie do wierszy, które dla niego pisałaś czy jakiejkolwiek formy spędzania czasu, która przywołuje wspomnienia.

"Odczuwam cierpienie fizycznie, ono jest stałe, od lat codziennie wewnętrznie płaczę, wręcz wyję i to nie jest przenośnia..."
Bea, za przedmówcami- czy to nie pora oddać taki stan psychofizyczny specjalistom z dziedziny psychiatrii i psychologii? Czy nie wkraczasz w stan depresyjny. Jesteś matką odpowiedzialną za rozwój i kształtowanie Twojego dziecka. Czy Twój stan nie rzutuje na postrzeganie relacji międzyludzkich przez Twoje dziecko? Czy nie "okradasz" go z czasu i emocji przez poświęcanie tak wiele uwagi Temu mężczyźnie, przez swój smutek?

Bea, myślę że rady które otrzymujesz są wynikiem wiedzy zaczerpniętej ze źródeł naukowych, doświadczeń własnych lub zaobserwowanych, życia duchowego.
Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, nikt też za Ciebie nie podejmie decyzji, ale jesteś już wystarczająco poturbowana i osłabiona. Warto wykorzystać to, co z serca niosą Ci współuczestnicy FPK. Moim zdaniem radyklane cięcie jest bardziej właściwe. Odkładając w czasie, będziesz nadal pod jego wpływem bo doskonale potrafi Tobą manipulować. Tęsknota boli na początku, czas łagodzi. Czy masz jakiś własny świat pasji, spędzana czasu, czy wszystko jest skupione na myślach o panu?
Otaczam Cię modlitwą.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-23 18:46

Dziękuję za cenne uwagi, coraz bardziej trafiają do mnie.

Z - mam (może) zdolność do wyrażania się na piśmie, precyzyjnie określam stany i argumentuję. Słownie są bariery w niepewności, potknięciach w wymowie, świadomości, że ktoś patrzy, że ocenia mój wygląd, że czytam z reakcji, co myśli, że ma lekceważący stosunek do tego, co mówię lub przerywa, albo jest silniejszy psychicznie ode mnie, zapędza mnie w kozi róg, zbiha z tropu i nie mam przestrzeni, by się wyrazić, że od razu wyciąga wnioski, skreśla, jestem niezrozumiana, itd.

On od trzech dni dzwoni codziennie, czyli było to z jego strony stopniowe badanie i zmiękczanie gruntu po moim zerwaniu, by wejść ponownie w poprzedni tryb. Dziś nie odebrałam.

Tak, wiem, jaka to porażka wobec dziecka, wiem, co jestem mu winna. To duże cierpienie, ta świadomość. Staram.się być tu i teraz przy nim, gdy jesteśmy razem, być obecna całym umysłem,uwagą, skupieniem, przytulam, mówię, że je kocham, pielęgnuję, karmię, wożę na zajęcia. Sypiam po 2,3 godziny. Tyle obowiązków, że ciagle w biegu, wstaję o 4 rano, kładę się po północy.
Wizyty u psychologa miałam kiedyś, gdy w małżeństwie źle się działo, to nic nie dało, zraziłam się, psycholog ziewał i patrzył na zegarek, ja się nagadałam, a żadnych odpowiedzi, czy rozwiązań nie otrzymałam.

Kalina, nie uzurpuję sobie praw w zakresie nawrócenia, przecież wiem, że to łaska od Boga. Ale racja w tym, że lepiej scedować praktykę modlitwy na kogoś innego i te Msze wieczyste, to dobre rozwiązanie. Moja ś.p. ciocia zamówiła kiedyś za mnie i moje kuzynki, gdy byłam mała, także znam.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Joanna (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2021-10-23 19:11

Jeśli chodzi o odpowiedź na tytułowe pytanie - Bóg każdego może nawrócić. Bez wyjątku. Łaskę nawrócenia może otrzymać każdy. Tylko jeszcze trzeba chcieć ją przyjąć.

A tak w ogóle, to zazdroszczę Ci ilości odpowiedzi, które otrzymałaś. I uwagi, którą te osoby Ci poświęciły. Osoby, a przez nie Bóg. Wiem, że On działa w różny sposób. Niekoniecznie przez człowieka. Ale czasem właśnie takiego działania jest się jakby spragnionym. Czeka się na nie, liczy. Ale widocznie On to widzi inaczej.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-23 19:18

Akittm

Teraz dopiero wpadłam na to, dlaczego połączyłaś na początku te dwa zdania. Dziecko jest dla mnie priorytetem, a moja wypowiedź o samotnym umieraniu wynika z tego, iż w dziecku oparcia mieć nie będę. Noe jest w pełni zdrowe, wymaga bardzo dużo starań i opieki i będzie sukcesem, jeśli samo da radę poradzić sobie w życiu, lecz ja oparcia w nim nie będę miała. Zresztą, nawet, gdyby było zdrowe, wychodzę z założenia, że dzieci nie rodzi się i nie wychowuje dla siebie, pod siebie, swoje potrzeby, ukojenie swoich strachów, zabezpieczenie starości, itd., tylko dla nich samych, dla ich dobra, ich szczęścia, dla świata. Po to, by mogły dążyć do swoich celów, iść swoją ścieżką w życiu, będąc wyposażone w poczucie bycia kochanymi, wsparcie, ziarna wiary i miłości, znajomość Boga, zasad, moralność, z kierunkowskazem w dobrą stronę, otrzymanym od rodziców.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: A. (---.toya.net.pl)
Data:   2021-10-23 19:24

Tak mało spać nie można. Nie wytrzymasz na dłuższą metę. Serce nie wytrzyma, albo zaśniesz za kółkiem - jeżeli jesteś kierowcą. Rozumiem w tygodniu nie dosypiać, ale jeden dzień w tygodniu organizm musi "odebrać" brakujące godziny dosypiając bez budzika. Jeżeli masz mamę, to dobrze jak dziecko oddasz na ten dzień odsypiania.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-23 19:43

Joanna, nie zazdrość, to niedobre, wolałabym być normalna i żyć normalnie, niż musieć "jeść cukierek przez papierek", będąc zdolna wyłącznie do wirtualnego kontaktu z ludźmi.
A. wiem to. Nie jestem kierowcą. Mama już nie daje rady z racji wieku, a i ja wolę sama, bo ona bardzo narzeka, utyskuje i wzmaga moje poczucie winy. A pomagając, wchodzi na poziom pychy, krytykuje mnie i atakuje, uważając za złą matkę, porównując do siebie, kpiaciąc z mojego wyczerpania, a to nie jest dobre dla nikogo z nas, tylko wpędza w błędne koło.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: B. (---.184.238.43.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2021-10-24 03:24

Napisałaś: „Mam 42l., po rozwodzie z dzieckiem”
Bea, jeżeli miałaś ślub kościelny i sąd biskupi nie wydał orzeczenia o jego nieważności, to jesteś mężatką (pomimo rozwodu cywilnego). Sakrament małżeństwa trwa do śmierci. W takiej sytuacji nie wolno Ci wchodzić w związek z jakimkolwiek innym mężczyzną, nie wolno Ci szukać bliskości z innym mężczyzną.

„Jednocześnie, nie odpowiadam za moje, powstające uczucia”
Są dwa Boże Przykazania „Nie pożądaj”. Mamy więc panować nad naszym pożądaniem żony/męża oraz rzeczy bliźniego. Zatem odpowiadamy za nasze uczucia pożądania. Boże Przykazania są dla człowieka wykonalne.

Jako mężatkę, obowiązują Ciebie słowa Jezusa: „A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” Mt 5,28

„Kiedy życie będzie dla mnie wreszcie dostępne, bez zbędnego filozofowania? Kiedy dane mi będzie minimum, podstawa, tak po prostu.”
Tą podstawą, tym minimum są właśnie słowa Jezusa, w tym powyższe, proste. Opierając się na tych Słowach i postępując według nich zyskuje się pokój serca, pewność, że nasze decyzje są słuszne.
Serdecznie pozdrawiam.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: G_JP (---.nycmny.fios.verizon.net)
Data:   2021-10-24 04:57

Może byś spróbowała odmówić Nowennę do św. Antoniego z Padwy w dobrze sformułowanej intencji za siebie (np. o poczucie wolności i uwolnienie od wpływu tego człowieka na Twoje samopoczucie; ale nie wiem jaka intencja jest miła Bogu)? Św. Antoni jest bardzo pomocny w różnych sprawach, nie tylko w odnajdywaniu zaginionych rzeczy. Dobrze, że walczysz o siebie. Powodzenia.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-24 14:26

B.
Znam przykazania i prawo koscielne i doskonale zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Kwestia ważności zawartego małżeństwa jest przedstawiona przed sądem biskupim. A z nim nie miałam kontaktu fizycznego, tylko telefon. Wszelkie rozmowy inicjowane jego wolą. Kwestię rodzących się uczuć moich wielokrotnie omadlałam. I walczyłam z nimi i sama ze sobą. Nie, samotność nie jest rzeczą dającą pokój. Zwłaszcza gdy ma się świadomość, że małżeństwo zabrało kawał życia, młodość, bo było nieważnie zawarte (w bojaźni, z przymusu i przy niezdolności psychicznej współmałżonka do podjęcia obowiązków małżeńskich - maminsynkostwo, agresja i zaburzenia osobowości).

G_JP
Skorzystam z tej modlitwy, bardzo lubię św. Antoniego. Dziękuję

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-10-24 16:23

Zaczynam mieć wrażenie, że więcej odpowiedzi to większe ryzyko dla Inicjatorki wątku. Robi się niezbyt bezpiecznie. Trudno uporać się z nieprecyzyjnością.
No bo jak tu zawsze odpowiadać za uczucia (a tak czytam w jednej z ostatnich wypowiedzi), skoro uczucia same w sobie są amoralne, ani dobre, ani złe, o czym uczy Katechizm Kościoła katolickiego?

" A z nim nie miałam kontaktu fizycznego, tylko telefon"
No sorry, czy wszystko musimy sprowadzać do fizyczności? Czy nie da się być niewierną mężowi przez telefon?
Da się znakomicie zdradzić człowieka bez dotyku.

"Wszelkie rozmowy inicjowane jego wolą". Ale podjęte przecież wolą Twoją, Bea. Spychologia, to jest to. Inicjowanie przez kogokolwiek Cię tu nie tłumaczy. Można telefonu nie odebrać (gdy wyświetla Ci się numer) lub odłożyć słuchawkę (przy tradycyjnym stacjonarnym, gdy rozpoznasz rozmówcę nie po numerze).

"Kwestię rodzących się uczuć moich wielokrotnie omadlałam. I walczyłam z nimi i sama ze sobą." Świetnie.
Więc po co te rozmowy?

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2021-10-24 17:30

Łatwo oceniać, będąc niezależnym emocjonalnie. Spróbuj powiedzieć swoim myślom stop, gdy one wciąż w głowie, spróbuj zatrzymać czucie, gdy za kimś tęsknisz, zająć się kim innym i zapomnieć, gdy jesteś bez innycj możliwości ludzkiego kontaktu, wkoło w tych samych czynnościach, otoczeniu i kieracie obowiązków, bez znajomych, przyjaciół, bez odskoczni.
Spróbuj być wolnym w więzieniu, nie wybiegać umysłem poza nie, widząc tylko ściany celi.
Spróbuj nie odebrać, gdy dzwoni ktoś drogi Twemu sercu.
Spróbuj tej walki ze sobą, piekła własnych pragnień i niemocy, będąc z nimi twarzą w twarz w swej samotni przez lat 10, a później powiedz mi, jak jest łatwo.
Jestem tylko człowiekiem.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ona (---.30.16.246.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2021-10-24 19:47

Bea, sorry, ale zdecyduj się. Albo użalaj się nad sobą, płacz, jaka jesteś biedna, ale daj ludziom spokój. Albo zerwij tę znajomość od już i zacznij żyć. Ty, i tylko Ty, decydujesz.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2021-10-24 22:50

Właśnie.
Niezależności emocjonalnej (i mówenia "nie") trzeba się uczyć. Może całe życie. Nie wiem, czy są osoby, które ją mają zawsze, na zawsze, od zawsze. Nie znam.
I nikt tu (przynajmniej ja) nie pisze, że jest łatwo się uporać ze sobą i z kontaktem z innymi.
Tak, jedną z naszych chrześcijańskich dróg jest wolność. Nie jesteśmy stworzeni do uwikłania. Pan Jezus nas do tej wolności prowadzi.
Świadomość spętania, uwięzienia nie jest zła. Jest punktem wyjścia do walki o uwolnienie. To dotyczy tak relacji międzyludzkich, jak i np. nałogów czy grzechu.

Ładnie piszesz, Bea, sugestywnie. Niemniej w życiu nie chodzi jednak wyłącznie o to, by ulec sugestii, perswazji i poezji.
W lepszej sytuacji bywają być może ci, których nauczono odczytywania mechanizmów perswazyjnych i odróżniania realiów od poezji. Mają większe szanse na bronienie, najpierw siebie.
Bardzo ładny obraz: być wolnym w więzieniu. Dziękuję. Myślę, że w jakiejś mierze życie na tym właśnie polega, by tę wolność co dnia zdobywać. Mądrą wolność serca.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2021-10-25 00:51

Bea, a zastanawiałaś się, dlaczego nie masz znajomych? Bo, ja, im dłużej czytam Twoje odpowiedzi, tym mniej się temu dziwię.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Ζ (---.austin.res.rr.com)
Data:   2021-10-25 03:32

Falstart. Ta relacja damsko-męska to falstart. Takich relacji nie należy w ogóle zaczynać, nie mając sądowego orzeczenia o nieważności małżeństwa. Na samotność są inne sposoby - relacje koleżeńskie, przyjacielskie. Tego trzeba próbować, tego się uczyć. Owszem, nie każda próba zakończy się sukcesem. Takie jest życie. Ale sukces na tym polu jest niemożliwy bez prób.

Napisałaś o swoich złych doświadczeniach w kontaktach w realu. Mnie się jednak wydaje, że zanadto kierujesz się uprzedzeniami. Twierdzisz, że umiesz odczytywać myśli swoich rozmówców? Ich negatywne oceny? No, nie przesadzaj. Nie wierzę, że jesteś otoczona wyłącznie takimi osobami, które krzywo na Ciebie patrzą, i to na dzień dobry.

Doskonale rozumiem, że mając chore dziecko, możesz mieć duże trudności z nawiązywaniem i podtrzymywaniem znajomości. Nie tylko z powodu zwiększonych obowiązków, braku czasu itp. Po prostu część ludzi będzie wolała się do Ciebie (Was) nie zbliżać. Ale braku kontaktów z nimi akurat nie masz co żałować.

Twoje życie do łatwych na pewno nie należy. Ale uciekanie w nałóg, żaden nałóg, na pewno Ci nie pomoże. Tobie jest potrzebne dążenie do normalności. Do zwyczajnych, prozaicznych ludzkich relacji. A nie do jakichś wyjątkowych, ekscytujących, które pochłaniają i dla których zarywa się noce.

 Re: Czy da się nawrócić zdeklarowanego ateistę?
Autor: Kalina (---.home.aster.pl)
Data:   2021-10-25 07:19

Bea, przypominam że jesteśmy na FP KATOLIKA.
Jak mocnych argumentów odnośnie samotności byś nie używała, to nie uzyskasz akceptacji dla cudzołożnego związku, choćby tylko emocjonalnego.

"21 Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! 22 Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1Tes5)

" 43 Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. 45 I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. 47 Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, 48 gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie" (Mk9) (Mt18, 7-9)

"37 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie15. A co nadto jest, od Złego pochodzi." (Mt5)

Jak w świetle tego Słowa, chciałaś dawać świadectwo wiary? Dziwisz się, że pan nieskory do nawracania wobec takiej hipokryzji?

"Dziękuję za cenne uwagi, coraz bardziej trafiają do mnie." Nic do Ciebie nie trafia. W każdej kolejnej wypowiedzi pragniesz potwierdzenia swojej pogubionej duchowo i emocjonalnie postawy.
Bea, z całą życzliwością radzę Ci zamknąć ten wątek, bo podryfował z dala od tematu założycielskiego. A Ty wdając się w coraz głębsze wynurzenia o uzależnieniu od tego mężczyzny zadajesz sobie kolejne rany i okopujesz się w swojej "racji". Powtórzę, ostre cięcie włącznie z pisaniem na ten temat jest wyjściem z tej matni.

Załóż kolejny np. jak wyjść z samotności, gdzie szukać zdrowych relacji międzyludzkich. A do tego nie wracaj, nie rozdrapuj, pozwól zagoić się ranie. Opatrunków na tę ranę dostałaś w obfitości.
I szanuj się kobieto, ten mężczyzna Cię nie szanuje. To taka rada ogólna, abstrahując od niestosowności tego związku. Gdybyś kiedykolwiek uzyskała orzeczenie o nieważności zawartego małżeństwa, to pamiętaj, że ćma w zderzeniu z ogniem ginie.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: