logo
Wtorek, 17 maja 2022
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.31.98.3.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2022-01-17 20:01

Mam pytanie. Pewien Protestant zarzucił mi, że małzeńśtwo wg Biblii to tak naprawdę nie sakrament małżeńśtwa, a sam stosunek płciowy, innymi słowy seks z dziewicą=ślub w oczach Boga. Wiem, że brzmi to może niedorzecznie, ale jako przykład podał mi sytuację z małżeńśtwem Jakuba i Lei, kiedy to Jakub został oszukany i mial stosunek płciowy z Lea, a nie Rachela (Lea była w przebraniu i udawała Rachele)i w mimo tego, że nie chciał Lei za zone po stosunku stała sie ona jego żoną:

Rdz 29
21 Wreszcie rzekł Jakub do Labana: «Ponieważ czas już upłynął, daj mi córkę twą za żonę, abym się z nią połączył». 22 Wtedy Laban, zaprosiwszy wszystkich mieszkańców tej miejscowości, wyprawił ucztę. 23 A gdy był wieczór, Laban wziął córkę swą Leę i wprowadził ją do Jakuba, i ten zbliżył się do niej. 24 Dał też Laban tej córce swej niewolnicę Zilpę.
25 Rano Jakub zobaczył, że ma przed sobą Leę. Rzekł więc do Labana: «Cóż mi uczyniłeś? Czyż nie za Rachelę ci służyłem? Czemu mnie oszukałeś?» 26 Laban odpowiedział: «Nie ma tu u nas zwyczaju wydawania za mąż [córki] młodszej przed starszą. 27 Bądź przez tydzień z tą, a potem damy ci drugą, za którą jednak będziesz u mnie służył jeszcze siedem następnych lat». 28 Jakub przystał na to i był przez tydzień z tą. Potem Laban dał mu córkę swą, Rachelę, za żonę.

Jak to rozumiec i co powiniem mu odpowiedziec na taki argument? Pozdrawiam.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-01-17 21:45

Akurat w tym przypadku słowa "Laban wziął córkę swą Leę i wprowadził ją do Jakuba" mówią właśnie o ślubie ("wprowadzenie" przez ojca).
Dalekim echem tego jest dzisiejszy zwyczaj przyprowadzania przez ojca córki do ślubu i "oddawania" przyszłemu małżonkowi u drzwi kościoła.
Co więcej, jest tu podkreślony społeczny wymiar małżeństwa, przez to, że Laban wyprawił ucztę.

Natomiast jest jeszcze jeden aspekt, również w Kościele: ślub uważa się za zawarty dopiero po jego "dopełnieniu" (a więc akcie małżeńskim). W przypadku, gdy takie dopełnienie nie nastąpi a małżonkowie się rozstają, nie ma procedury "uznania małżeństwa za nieważne od początku" tylko uznaje się je za jeszcze nie do końca zawarte.

Zatem, jakby powiedział logik: akt małżeński jest do pełnego związku konieczny, ale nie wystarczający.

I jeszcze argument przez reductio ad absurdum:
Gdyby Twój rozmówca miał rację, oznaczałoby to, że możliwe jest w chrześcijaństwie wielożeństwo: co bardziej rozrywkowi amanci, którzy współżyli z większą liczbą dziewcząt, mieliby nawet kilkanaście żon ;)

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2022-01-17 22:11

Na Opoce zostało to bardzo ładnie wytłumaczone: "Podsunięcie Lei Jakubowi (zakaz poślubienia dwóch sióstr w Kpł 18,18n pochodzi przypuszczalnie z późniejszego czasu!) było potwornym czynem Labana. Można sobie wyobrazić śmiech całej rodziny, parobków i służących oraz ich złośliwe wypowiedzi rankiem po weselu! Trudno też uwierzyć, że Jakub nie zauważył zamiany aż do następnego dnia! Ale opowiadanie chce wyrazić o wiele więcej niż to, co widoczne - przebiegły, bardzo przebiegły Jakub znalazł wreszcie swojego mistrza w postaci Labana. Jednak nawet tym oszustwem kieruje przeznaczenie pochodzące od Boga: bez Lei nie byłoby żadnego Rubena, Lewi, Judy, a bez nich żadnego Mojżesza i Dawida. Patrząc z punktu widzenia Nowego Testamentu, musimy też powiedzieć - żadnego Jezusa z Nazaretu". (źródło: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WB/laubi_op_04.html). To raz.

Dwa: po co wdajesz się w polemiki teologiczne z protestantami, nie mając teologicznego przygotowania? Coś tam rzucisz, coś rozpoczniesz, a potem pędzisz czym prędzej na FPK? Planujesz tak robić za każdym razem: zatrudniać innych do odpowiedzi na Twoje pytania zadane ot tak, bez wyraźnej przyczyny? Chyba nie tędy droga, należy być choć w jakimś stopniu samodzielnym.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-18 00:33

Marek
"Natomiast jest jeszcze jeden aspekt, również w Kościele: ślub uważa się za zawarty dopiero po jego "dopełnieniu" (a więc akcie małżeńskim)"
"Zatem, jakby powiedział logik: akt małżeński jest do pełnego związku konieczny, ale nie wystarczający"

Powrócę do starego wątku - jak powyższe ma się do małżeństwa Maryi i Józefa- bo wedle tej teorii nie byli małżeństwem.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2022-01-18 01:14

Trzeba byłoby się zastanowić, czy nie ma w tym ryzyka anachronizmu. Ów protestant mówi o sakramencie i o Starym Testamencie (wybaczcie rym), warto mu zadać pytanie: jak przykład ze ST ma się do sakramentów i czy istniały w ST? Oraz na jakich warunkach się opierały? Nie mówię, że tak czy nie, tylko rzucam wyzwanie.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.31.98.3.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2022-01-18 02:02

Mateusz, dziekuje za odpowiedź, ale Twoja uwaga w pkt. 2 jest w moim odczuciu mocno niesmaczna i arogancka. Jak sama nazwa wskazuje FPK to forum POMOCY Katolika, a wiec miejsce gdzie wlasnie powinno sie zadawac pytania na które nie umie sie odpowiedziec i szuka sie pomocy. Jestem osoba samodzielna i na wiele pytan znajduje odpowiedzi sam w internecie, ale akurat w tym przypadku takowej nie znalazłem. Jestem na rozdrożu religijnym, a chce pozostac i wierzyc w KRK. Pozdrawiam

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-01-18 09:06

Bea, to samo co tam: musisz przyjąć do wiadomości, że związek Matki Boga i Jego opiekuna nie był i nie mógł być zwykłym małżeństwem z samej definicji.
I rzeczywiście: w tym aspekcie oczywiście nie był.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-18 16:21

Marek
Czy Kościół to gdzieś podkreśla, że nie ich małżeństwo nie mogło być normalne?
Przecież Świętą Rodzinę stawia się za wzór

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-01-18 16:49

I słusznie. We wszystkim, co do czego można się wzorować od innego małżeństwa.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2022-01-18 16:53

"Mateusz, dziekuje za odpowiedź, ale Twoja uwaga w pkt. 2 jest w moim odczuciu mocno niesmaczna i arogancka. Jak sama nazwa wskazuje FPK to forum POMOCY Katolika, a wiec miejsce gdzie wlasnie powinno sie zadawac pytania na które nie umie sie odpowiedziec i szuka sie pomocy".

No i taką pomoc otrzymałeś. Nie było moim celem urażenie Cię, chciałem jedynie zwrócić uwagę na fakt, że rozmowy na tematy teologiczne lepiej prowadzić w ramach własnego wyznania. Protestanci to protestanci, sama ich nazwa pochodzi stąd, że kiedyś nie zgodzili się z prawdami i zasadami, które my katolicy wyznajemy. Jeśli dalej będziesz próbował ich do czegoś przekonywać skończy się to w ten sposób, że przestaną z Tobą rozmawiać. A z wątpliwościami dotyczącymi wiary bardziej radzę udawać się do kapłana w swojej parafii, bo od tego (między innymi) on tam jest.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Jan Paweł II (---.nwrknj.fios.verizon.net)
Data:   2022-01-18 17:08

Całe życie Chrystusa od samego początku było dyskretnym, niemniej bardzo wyraźnym odejściem od tego, co tak głęboko zdecydowało o poczuciu sensu ciała w Starym Przymierzu. Chrystus — jakby wbrew oczekiwaniom całej starotestamentalnej tradycji — narodził się z Maryi, która w chwili zwiastowania wyraźnie mówi o sobie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża” (Łk 1,34) — a więc wyznaje swoje dziewictwo. A chociaż rodzi się z Niej, tak jak każdy człowiek, jako dziecko ze swojej matki, chociaż temu Jego przyjściu na świat towarzyszy również mężczyzna, który jest oblubieńcem Maryi i wobec prawa i ludzi Jej małżonkiem, to przecież macierzyństwo Maryi jest dziewicze — a temu dziewiczemu macierzyństwu Maryi odpowiada dziewicza również tajemnica Józefa, który idąc za głosem z wysokości, nie zawahał się „wziąć do siebie Maryi […], albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1,20). Chociaż więc to dziewicze poczęcie i narodzenie na świat Jezusa Chrystusa było wobec ludzi zakryte, chociaż w oczach swoich ziomków w Nazarecie uchodził On za „syna cieśli” (Mt 13,55); ut putabatur filius Joseph (Łk 3,23) — to przecież sama rzeczywistość oraz istotna prawda Jego poczęcia i narodzin odbiega sama w sobie od tego, co w tradycji Starego Przymierza przesądzało wyłącznie za małżeństwem, co bezżenność czyniło niezrozumiałą i społecznie upośledzoną. Czyż mogła być zrozumiała „bezżenność dla królestwa Bożego”, skoro oczekiwany od Boga Mesjasz miał być „potomkiem Dawida” — jak mniemano: miał być synem pokolenia królewskiego „wedle ciała”? Dopiero Maryja i Józef, którzy doznali tajemnicy Jego poczęcia i narodzin, stali się pierwszymi świadkami innej niż cielesna płodności — płodności z Ducha: „z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1,20).

3 Historia narodzenia Jezusa leży z pewnością na linii objawienia owej „bezżenności dla królestwa niebieskiego”, o której kiedyś Chrystus powie swoim uczniom. Jest to jednakże wydarzenie ukryte wobec ludzi ówczesnych, również wobec uczniów. Stopniowo dopiero wydarzenie to, na podstawie świadectw i zapisów ewangelii Mateusza i Łukasza, odsłoni się przed oczyma Kościoła. Małżeństwo Maryi z Józefem (w którym Kościół czci Józefa jako oblubieńca Maryi, a Maryję jako jego oblubienicę) kryje w sobie równocześnie tajemnicę doskonałej komunii osób, mężczyzny i niewiasty w przymierzu małżeńskim, a zarazem tajemnicę owej szczególnej „bezżenności dla królestwa Bożego” — bezżenności, która służyła najdoskonalszej w dziejach zbawienia „płodności w Duchu Świętym”, owszem, była poniekąd absolutną pełnią tej duchowej płodności, skoro właśnie w nazaretańskich warunkach owego przymierza Maryi i Józefa w małżeństwie – bezżenności urzeczywistniał się dar wcielenia Słowa Przedwiecznego: Syn Boży, współistotny Ojcu, począł się i narodził jako Człowiek z łona Dziewicy. Łaska unii hipostatycznej łączy się z tą właśnie poniekąd absolutną pełnią nadprzyrodzonej płodności, płodności w Duchu Świętym, jaka stała się udziałem człowieka — Maryi — w porządku „bezżenności dla królestwa Bożego”. Boskie macierzyństwo Dziewicy jest też niejako ponadobfitym objawieniem owej płodności w Duchu Świętym, której człowiek poddaje swojego ducha wówczas, gdy dobrowolnie wybiera bezżenność „co do ciała”: właśnie dla królestwa niebieskiego.

4 Ten obraz musiał stopniowo odsłaniać się wobec świadomości Kościoła w coraz to nowych pokoleniach wyznawców Chrystusa wówczas, gdy gruntowała się w nich — wraz z ewangelią dziecięctwa — pewność Boskiego macierzyństwa Dziewicy, która „poczęła z Ducha Świętego”. Jeśli nawet w sposób tylko pośredni — to tym niemniej w sposób bardzo istotny i zasadniczy — pewność ta musiała dopomagać z jednej strony w zrozumieniu świętości małżeństwa, równocześnie zaś w zrozumieniu owej „bezżenności dla królestwa niebieskiego”, o jakiej Chrystus powiedział swoim uczniom. Wówczas jednak, kiedy Chrystus powiedział im to po raz pierwszy (jak świadczy ewangelista Mateusz w rozdziale 19,10-12), ta wielka tajemnica Jego poczęcia i narodzin była im całkowicie nieznana, pozostawała ukryta przed nimi tak, jak była ukryta przed wszystkimi słuchaczami i rozmówcami Jezusa z Nazaretu. Kiedy Chrystus mówił o bezżennych, „którzy się sami na to skazali dla królestwa niebieskiego” (Mt 19,12), uczniowie mogli to rozumieć tylko na Jego własnym przykładzie. Bezżenność taka musiała się utrwalić w ich świadomości jako szczególny rys podobieństwa do Chrystusa, który najwyraźniej sam pozostawał „bezżenny dla królestwa niebieskiego”. Oderwanie się od tradycji Starego Przymierza, w którym wyłącznie małżeństwo i prokreacyjna płodność „co do ciała” były stanem religijnie uprzywilejowanym, musiało dokonywać się przede wszystkim w oparciu o wzór samego Chrystusa. Stopniowo też tylko mogło dochodzić do świadomości to, że „dla królestwa niebieskiego” posiada szczególne znaczenie owa duchowa i nadprzyrodzona płodność człowieka, która pochodzi od Ducha Świętego (Bożego), a której w szczególnym znaczeniu i określonych wypadkach służy właśnie bezżenność — i że to jest właśnie owa bezżenność „dla królestwa niebieskiego”.

Katecheza środowa wygłoszona 24 marca 1982 r.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Gośka (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-19 08:52

Jego interpretacja zajeżdża mi pytaniami w stylu "skoro siedmiu miało ją za żonę, to z kim będzie w niebie", które zadawali Jezusowi. Wygląda na takie właśnie pomieszanie z poplątaniem.
Ciekawe, co sądzi np. o czynie córek Lota (ich kazirodczy czyn z ojcem), czy to też uważa za wykładnię zachowania? One też użyły podstępu, upiły go i miały z nim dzieci. Są przez to żonami ojca?
Lepiej go zapytaj: po czym poznajesz, że twoja interpretacja jest na pewno prawdziwa i zgodna z Bożym zamierzeniem? Bo obecnie, jeśli jest zdany na własne zdanie, to NIC go nie chroni od pomyłki. I nawet jej nie rozpozna, bo nie ma jak sprawdzić - ma Pismo i ma swoje sumienie. Musi więc odkrywać na nowo koło - sam zgadywać, gdy wcześniej tyle innych osób to robiło przed nim i już doszli do jakichś jednolitych wniosków.

Protestanci, mimo dużych plusów swej wiary, mają też duże minusy - np. nie mają wykładni Pisma*, więc są zdani na samodzielną interpretację i to rodzi jakiś milion problemów. Bo wtedy zdany jesteś na własne sumienie, które może być przecież wykrzywione, twój osąd skażony światowymi ideami. Sama np. kiedyś, tuż po nawróceniu, myślałam, że kiedy Jezus powiedział, że musi się udać do innych owczarni, to może miał na myśli inne cywilizacje z obcych planet. Przez "sola scriptura" protestanci są z natury rzeczy narażeni na takie durne interpretacje jednostek, a nawet całych kościołów (jest 30.000 odłamów protestantyzmu)
Z "proście, a bedzie wam dane" na zachodzie stworzyli całe kościoły nauczające, że jeśli z wiarą coś ogłosisz, to to się stanie. A jeśli się nie stało, to zabrakło ci wiary. Omijają fakt, że może coś się nie stało, bo może to niezgodne z wolą Bożą... Kładzie się wielki nacisk na bezgraniczną wiarę, bo Jezus powiedział, że ona może górę przenieść. Skoro może - to "wierz, a na pewno będzie ci dane to, czego chcesz!" Tego typu nauki są superpopularne w USA.

*Mają jednak swoje komentarze do Pisma, z którymi warto, by ten facet się zapoznał, bo to uczeni w Piśmie, mądrzy i uznani wśród protestantów za autorytet ludzie pisali. Może się z nimi zapoznać na stronie bible hub, nie znam polskiego odpowiednika. Tam ma komentarz do dosłownie każdego wersetu Biblii.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: nowy (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-01-20 01:42

@ Marek
1) W Starym Testamencie są opisane losy wielu małżeństw. Moim zdaniem aby rozmawiać o małżeństwie trzeba przeanalizować co najmniej kilka. Jedną z najciekawszych historii jest historia Tobiasza i Sary:

Tobiasz i Sara – akt małżeński w obliczu Boga
https://www.szansaspotkania.pl/tobiasz-i-sara-akt-malzenski-w-obliczu-boga/
"Związek pomiędzy współżyciem seksualnym a oddziaływaniem świata duchowego pokazuje fragment Księgi Tobiasza. Młoda kobieta, Sara, już siedmiokrotnie wydawana za mąż, nie była w stanie cieszyć się miłością małżeńską. Regularnie, w każdą noc poślubną w momencie współżycia seksualnego kolejni mężowie nagle umierali."

Biblijne matki. Sara, żona Tobiasza – ta, która ufała
https://pl.aleteia.org/2021/04/18/biblijne-matki-sara-zona-tobiasza-ta-ktora-ufala/

2) Ostatnio trafiłem na ciekawą historię nawrócenia pastora, który porzucił prezbiterianizm i przeszedł na katolicyzm. Kilka lat po jego przejściu do Kościoła katolickiego to samo zrobiła jego żona. Więcej informacji:
Scott Hahn www.scotthahn.com
Na youtubie jest wiele jego wystąpień.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Gośka (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-20 04:08

Protestanci nie mają w swojej Biblii księgi Tobiasza, więc powoływanie się na nią może zdać się na nic, bo jej (i poniższych) nie biorą pod uwagę w sprawach doktrynalnych, nie traktują ich jako natchnione przez Ducha Świętego (widzą je tak, jak my apokryfy). Nie mają tych ksiąg:
- Tobiasza
- Judyty
- obu Machabejskich
- Mądrości
- Mądrości Syracha
- Barucha
- części ksiąg Estery i Daniela

Można próbować nawracać protestanta na katolicyzm (ten protestant zapewne pragnie autora z kolei nawrócić), ale nie wiem, czy to ma jakiś sens. Grozi to niekończącymi się dysputami nt. szczegółów, które odradza sama Biblia:
"Unikaj natomiast niedorzecznych dociekań i rodowodów, sporów i kłótni wokół Prawa. Nic one nie dają i są jałowe." List do Tytusa 3,9

Faryzeusze i saduceusze byli znawcami Pisma, byli mędrcami, zajmowali się takimi dociekaniami różnorakimi na okrągło - i dokąd ich to zaprowadziło? Do zabicia Boga. Bóg im przeparadował przed nosem i Go nie poznali, uznali za heretyka i syna diabła. Dlatego z wszelkimi drobiazgowymi dociekaniami trzeba ostrożnie, nie ciągnąć ich, bo najtęższy umysł mogą na manowce poprowadzić. Ludzka logika jest ułomna, wystarczy nie mieć wszystkich danych, a nawet źle zrozumieć tylko jeden element, by się w katastrofalny sposób pomylić z wnioskami.

Jako protestant powinien dobrze wiedzieć, że nie wolno na podstawie jednego fragmentu wyciągać całych wielkich wniosków - wnioski muszą się zgadzać z resztą przesłania Biblii. Muszą też uwzględniać to, co jest przed tym fragmentem i po nim - jakie jest przesłanie tego ustępu, rozdziału. A gdzie on ma poparcie w innych miejscach Biblii na swoje wnioski? Reszta Biblii mu przeczy. Wtedy każdy gwałt byłby zawarciem małżeństwa. Podoba ci się Agata? To ją gwałcisz - i już w świątyni uznają ją za żonę. Pedofil zgwałci dziecko - i bach, jest jego żoną w oczach Bożych. Co to byłby za Bóg, który by na to przyzwalał? Ten człowiek pogubił zupełnie przesłanie Biblii ☝️

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-01-20 09:10

Scott Hahn wydał po polsku szereg książek, które serdecznie polecam.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: nowy (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-01-20 13:28

Miałem trochę kontaktów z protestantami. Generalnie wspominam je miło. Jeśli celem spotkania katolików z protestantami było to co łączy to ktoś z boku, kto się przysłuchiwał mógł się nie zorientować, że w spotkanie biorą udział niekatolicy.
Jeśli podczas spotkania/rozmowy jedna strona próbowała przekonać drugą do swoich racji to atmosfera była gorsza.

Nawrócenie Scott'a Hahn'a wynikało z jego własnych poszukiwań prawdy. Proces trwał wiele lat. Zaczęło się od książki kardynała Ratzingera (czytając ją nie wiedział kim jest autor), którą jego żona przyniosła do domu (w książce było odmienna opinia na temat antykoncepcji niż ta w protestantyzmie). Potem było studiowanie Biblii i pism ojców Kościoła. Jedną z rzeczy, która przykuła jego uwagę było to że ojcowie Kościoła dyskutowali na wiele teologicznych tematów, ale nikt nie kwestionował wyjątkowej roli Matki Bożej.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: B. (---.184.238.5.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2022-01-21 03:10

Powiedziano Ci już wiele. Dodam, że Jakub zgadzając się służyć za Rachelę aż 7 lat, a potem następne 7 lat, miał zapewne „w tyle głowy” to, że emigrował do Labana, ponieważ w domu rodzinnym groziła mu śmierć:

41 Ezaw znienawidził Jakuba z powodu błogosławieństwa, które otrzymał od ojca, i taki powziął zamiar: «Gdy nadejdą dni żałoby po moim ojcu, zabiję mojego brata Jakuba». 42 Kiedy Rebeka dowiedziała się o tym, co mówił Ezaw, jej starszy syn, kazała zawołać Jakuba i rzekła mu: «Ezaw, twój brat, zamierza cię zabić. 43 Posłuchaj więc mnie, synu mój: przygotuj się i uchodź do brata mego, Labana, do Charanu. 44 Pozostań tam przez jakiś czas, dopóki nie uśmierzy się gniew twego brata. 45 A gdy już przestanie on gniewać się na ciebie i zapomni, co mu uczyniłeś, wtedy dam ci znać i sprowadzę cię stamtąd. (…)” Rdz 27

Może obawa przed powrotem do domu przyczyniła się do tego, że Jakub zaakceptował szybko swoje niespodziewane małżeństwo z Leą i chętnie, bez protestów, zgodził się na następne 7 lat emigracyjnej służby u Labana.
Ta Lea, dana Jakubowi „na siłę” za żonę, stała się matką aż połowy z dwunastu starotestamentalnych patriarchów, matką sześciu z dwunastu pokoleń Izraela.

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Marek (---.play-internet.pl)
Data:   2022-01-21 05:55

Dziękuję za wszystkie komentarze, w szczególności Goski.
Jest mi lepiej na duchu, poważnie. Jednak cały czas krąży mi głowie to co napisała B, że jednak Jakub musiał wziąć Lee za żonę "ns siłę". Znalazłem jeszcze fragment z Księgi Wyjścia 22:

"15 Jeśli ktoś uwiódł dziewicę jeszcze nie zaręczoną i obcował z nią, uiści [rodzinie] opłatę [składaną przy zaślubinach] i weźmie ją za żonę. 16 Jeśliby się ojciec nie zgodził mu jej oddać, wówczas winien zapłacić tyle, ile wynosi opłata składana przy zaślubinach dziewic."

Wynika z tego że w ST jeśli ktoś miał seks z dziewicą był zmuszany przez Boga (bo to w końcu Jego Prawo) do ślubu, chyba że ojciec dziewicy odmówił. Tłumacze sobie jednak jak ktoś wcześniej zauważył, że gdyby tak było to każdy facet który spał z np 3 dziewicami miałby 3 żony a to absurd faktycznie. (chyba że każda kolejna to byłoby już cudzołóstwo :D. Chyba macie rację, ale jednak zasial on mi ziarno niepewności i musze sobie z tym poradzić.

Przychodzi mi jeszcze do głowy że przecież król Salomon miał żony i konkubiny więc jednak jest różnica :)

 Re: Rdz 29, 21-28. Jak rozumieć małżeństwo Jakuba i Lei?
Autor: Gośka (---.centertel.pl)
Data:   2022-01-21 17:57

Ojej, dziękuję, miło mi.
Mnie się wydaje, że ty w historii Jakuba nie patrzysz na jej właściwe przesłanie. Historia o Jakubie jest jeszcze sprzed czasów Mojżesza, czyli sprzed czasów 10 przykazań, sprzed Prawa. Ja bym z niej nie wyciągała wniosków nt. małżeństwa. To były czasy dawne, a zasady w tych ludach były jeszcze pogańskie. Jak pokazujesz z Salomonem - czyli już po objawieniu przykazań - to te pogańskie wpływy nadal trwały i za niego. Zresztą w księgach Królewskich jest opis pogańskich wpływów za każdego króla, raz były małe, raz duże a bywały i skandaliczne, gdzie któryś król przemienił Świątynię Jerozolimską w świątynię Baala. Niedługo później nastąpił najazd babiloński, a Świątynia została rozkradziona i zburzona. Wtedy to na zawsze zaginęła Arka Przymierza.

Stary Testament może doprowadzić do konfuzji. Ja zdecydowanie bardziej go rozumiałam, kiedy jeszcze nie wierzyłam. Bóg "ze Starego Testamentu" był dla mnie zrozumiały: jak ktoś narobił bigosu to dostawał w nos. Oko za oko. Ludy z Ziemi Obiecanej były zepsute i złe, to trzeba je było eliminować. Krótko i na temat - jestem z tzw. zimnego chowu to to rozumiałam. [Dopiero te informacje o Miłości mi utrudniają życie 😅]
Zazwyczaj chrześcijanie mają problem z ST, bo nie wiadomo, jak go pogodzić z Bogiem znanym z NT.
Teraz to próbuję sobie wytłumaczyć tak:
Bóg przemawia do człowieka jego językiem, żeby być zrozumianym. Do św. Faustyny był inny, bliższy, niż np. do Katarzyny ze Sieny, do ktorej był bardziej oficjalny, jak poczytasz jej pisma.
Inaczej Bóg będzie rozmawiał z architektem, inaczej z robotnikiem, inaczej z dzieckiem.

No i do dawnych ludów też przemawiał tak, żeby oni to zrozumieli. Rozwój cywilizacji czlowieka odbywa się obok tego, jak Bóg się nam objawia. Jak spojrzeć na Biblię, to celem Boga wcale nie było udoskonalanie cywilizacji, wprowadzanie sprawiedliwości społecznej, czyli polityka, tylko raczej przemiana serca jednostek - i to też robił stopniowo, nie wszystko naraz. I dopiero przez to następowały przemiany społeczne.
Z Abrahamem ustanowił przymierze, że z niego powstanie Jego lud. Ale to tyle - Abraham nie poznał przykazań, nie wiedział o Bożej miłości tak jak my teraz.
Jakub też jest jeszcze z czasów pogańskich.

Dopiero potem Bóg objawił przykazania Mojżeszowi. Oraz był przy tym szereg przepisów, są one opisane chyba w Księdze Powtórzonego Prawa, zaraz po przykazaniach (jest w nich wiele szczegółów, co robić przy okreslonych przestępstwach, w tym kary śmierci za określone przewinienia) Jezus się wypowiedział o nich, że były ustanowione przez Mojżesza, bo ten lud był o twardym karku. I my się obecnie nie stosujemy do tych przepisów! Stosujemy się do przykazań, ale nie do nich.

Dopiero Jezus pokazał, że chce z nami zażyłej znajomości. Wczesniej kontakt Boga z ludźmi był bardziej oficjalny, przez kapłanów, proroków.

Nawet i obecnie jest tak, że jak nastepuje nawrócenie człowieka, to zazwyczaj nie staje się on inną osobą z dnia na dzień, tylko stopniowo uczy się nowego działania - czyli przemiany serca, metanoi.
I tak widzę działanie Boga: to nie tak, że On kazał ludziom mordować w ST, tylko objawiał się ludziom z pogańskimi zwyczajami i stopniowo, bardzo powoli ich uczył zmiany, przez co następowała i zmiana w społeczeństwie. My patrzymy na ST z naszej perspektywy i dlatego jest konfuzja: czemu wielożeństwo, czemu poświęcenie dziecka, czemu tyle morderstw bylo w ST i tyle rzezi. A tymczasem Bóg najpierw mial do czynienia z poganami, do których byś nie przemówił językiem Jezusa "miłuj swych nieprzyjaciół". Koncepcja im zupełnie obca, to tak, jakby na liberalnym zachodzie wprowadzić z nagła islam.
Gdyby ludziom (o pogańskiej jeszcze mentalności) z czasów Abrahama, Jakuba a nawet Mojżesza powiedzieć , by się stosowali do "miłuj nieprzyjaciół swoich", to by szybko byli wybici przez okoliczne ludy.
Trzeba było ich zmienić, stopniowo i nie od razu. Trwało to prawie tysiąc lat, zanim w końcu przyszedł Pan Jezus.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: