logo
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Bea (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2024-05-06 23:38

Pytanie o kwestię powtarzaną, powszechną, że chyba aż przyjmowaną bezrefleksyjnie.
Jezus jako ofiara przebłagalna za nasze grzechy (1 J 2,2) - kogo ma na celu przebłagać, skoro przecież sam jest Bogiem?

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: J 4,10 (---.nwrknj.fios.verizon.net)
Data:   2024-05-06 23:49

Ze względu na sprawiedliwy i święty charakter Boga, wszelki grzech, popełniony w przeszłości, przyszłości czy teraźniejszości, musi zostać osądzony. Jednak Bóg w swojej nieskończonej miłości przygotował zadośćuczynienie za nasz grzech i drogę pojednania, tak by grzesznik mógł skryć się przed Bożym gniewem. Tę wspaniałą prawdę możemy podziwiać w wersetach takich jak cytat z 1 Listu św. Jana 4:10: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy”. W Starym Testamencie Bóg zapewnił człowiekowi system ofiar, przez który grzech mógł być zmazany, lecz ten system był jedynie tymczasowy, i trwał do czasu przyjścia na świat Jezusa Chrystusa i Jego śmierci na krzyżu, przez którą zapłacił za nasze grzechy w sposób doskonały.

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Maria Miduch (---.nwrknj.fios.verizon.net)
Data:   2024-05-07 15:21

Wśród nomenklatury eucharystycznej pojawia się „ofiara”. Nie szokuje nas to. Przyzwyczailiśmy się, że tak się mówi o celebracji, w której uczestniczą katolicy. Bliżsi jesteśmy powiązaniu owej nazwy z ofiarą składaną na tacę niż ze składaniem ofiary ze zwierząt bądź z pokarmu. Mimo że obie formy ofiary mają wspólny korzeń, to jednak to, co dzieje się w Eucharystii, bliższe jest tej drugiej.

Łaska ofiary

Kiedy weźmiemy do rąk Biblię, już od pierwszych jej stron spotkamy się z ofiarą rozumianą jako złożenie Bogu w darze czegoś najcenniejszego ze swojego dobytku. Najczęściej chodziło o zwierzę. Ważnym elementem owego daru był stosunek składającego do tego, co ofiaruje. To musiało kosztować. Mówiąc współczesnym językiem, musiało być z najwyższej półki. Takie ofiary można było składać Najwyższemu. Nic pośledniej jakości, nie to, co zbywa, ale to, co jest cenne. Nie dopiero wtedy, kiedy się dorobię, ale to, co jest pierwocinami mojego stada, mojego pola, mojej pracy. Najpierw Bóg – potem ja.

To może budzić zdziwienie człowieka XXI wieku. Przywykliśmy do tego, że najpierw zaspokajamy swoje potrzeby, wszystko inne – nawet kontakt z Bogiem – stawiamy w drugiej kolejności. Jak ja będę zabezpieczony, mogę pomyśleć o innych. Takie spojrzenie zupełnie obce było ludziom Biblii. Doskonale wiedzieli, że ich życie nie zależy od pełnego spichlerza i wielkich stad, ale od Boga. Surowość warunków życia sprawiała, że swoją ufność całkowicie pokładali w Bogu. Można mieć urodzajną ziemię, obfity plon, zdrowe stada, a jednak nie przeżyć, nie doświadczyć błogosławieństwa Boga, który jest ponad tym wszystkim. Relacja przymierza z Najwyższym musiała więc być na pierwszym miejscu. Akt złożenia Bogu w ofierze pierwszych zbiorów, młodego zdrowego bydła był znakiem zaufania: wierzę, że jeśli nie poskąpię Ci, Panie, tego, co najlepsze, to i sam będę mógł cieszyć się owocem mojej pracy i starań.

Składaniu ofiary towarzyszyło mocne przekonanie, że nie czynię Bogu łaski, dając Mu to, co najlepsze. Jemu się to należało, bo wszystko, co mam, należy do Niego, to ja korzystam z tych dóbr z Jego łaski.
Ofiara była też formą wyrażenia ciągłości więzi z Bogiem. To nie tylko moi ojcowie byli w przymierzu z Najwyższym, ale także ja sam widzę, że jest ono ciągle aktualne i chcę w nim aktywnie uczestniczyć. Dobra relacja wymaga trudu. Nie przychodzi łatwo. A relacja z Bogiem jest właśnie tą, o którą szczególnie warto dbać, którą warto pielęgnować mimo trudu. To nie my wyświadczamy Stwórcy łaskę, podejmując trud pielęgnacji więzi z Nim. To z Jego strony jest łaska, że chce być w relacji ze stworzeniem.

Przy stole Boga

Izraelici wiedzieli, że gdy przychodzą do Jerozolimy – bo tylko tam można było złożyć ofiarę – przychodzą do Domu Bożego. Tu gospodarzem jest sam Najwyższy. On gości ich przybywających do Jego stołu. Żydowskie prawo wyszczególniało wiele sytuacji życiowych, w których należało złożyć w świątyni ofiarę dla Boga, oraz określało, jak należy to zrobić (por. Kpł 1–7). Nie można jednak rozumieć tego jako przymusu, ale jako otworzenie możliwości na spotkanie z Bogiem w różnych okolicznościach życia. W ten sposób konkretyzował się stosunek Izraelitów do Najwyższego.

Dary składane Panu mogły być różne. Najczęściej były to zwierzęta i pokarm. Oczywiście to, co składano w ofierze, musiało być rytualnie czyste. Dużą rolę w składaniu ofiary odgrywała głowa rodziny. Przed ustaleniem kultu w świątyni ofiarę składali sami ojcowie. I choć w czasach świątyni to kapłani zabijali i składali na ołtarzu zwierzęta i inne pokarmy, to jednak zawsze przyjmowali ów dar od tych, którzy reprezentowali daną rodzinę czy społeczność. Kapłan był tu tylko pośrednikiem, który orzekał, czy dar jest godny Boga, a następnie w rytualny sposób zabijał zwierzę i spalał na ołtarzu całe lub wskazaną jego część.

Wśród wielu ofiar przepisanych przez Torę szczególna wydaje się ofiara biesiadna. To niezwykle radosne świętowanie. Część zabitych ofiar spalano dla Boga na ołtarzu, część przyrządzano, by móc wspólnie ucztować. Całe świętowanie odbywało się w obecności Boga. To On był tym, który zastawiał stół i zasiadał ze swoimi przyjaciółmi do ucztowania. To, że ludzie przynieśli pokarm, w żadnym wypadku nie oznaczało, że to oni goszczą Boga. Świętujący mieli świadomość, że wszystko, co mają, jest tak naprawdę Najwyższego. Łaską było Jego zaproszenie na ucztę.

Szczególnym przypadkiem ofiary biesiadnej była ofiara przebłagalna, która miała przywrócić naruszoną przez grzech relację ludzi z Bogiem. Ofiara taka miała na celu ponowne zacieśnienie więzi ludzi z Najwyższym. Poprzez wspólne ucztowanie Bóg znów stawał się bliski człowiekowi. Przyznanie się do winy i chęć jej naprawienia pozwalały na wspólnotę stołu z Bogiem.

Ofiara w bardzo wielu wypadkach oznaczała przelanie krwi. Nie tego, kto ją składał, ale zwierzęcia, które ofiarowywano. Dlaczego ta krew? Dlaczego trzeba krwawego rytuału? Kiedy zawierano przymierze, konieczne było przelanie krwi – w przypadku biblijnych Żydów – krwi zwierząt, która miała symbolizować krew składającego ofiarę. Poprzez krew ofiar ściśle łączyło się życie zawierających przymierze. Wierzono, że w krwi jest dusza ożywiająca ciało, oddech Boga dany przy stworzeniu. Wraz z ofiarą wracał on do Boga, który go użyczył. Składający w ten sposób symbolicznie pokazywał, że jest świadom, że jego życie należy do Boga i jest łaską, ale również to, że pamięta o przymierzu, przez które stał się krewnym Boga. Tak ścisła wieź go łączyła ze Stwórcą. Trudna do wyrażenia, ale uobecniana w rytuale składania ofiary.

Oprócz ofiar krwawych składano również ofiary z pokarmów mącznych, wino, oliwę, płody rolne oraz ofiary kadzielne. Znaną praktyką było dodawanie kadzidła do innych ofiar. Dym unoszący się ze spalanego pokarmu mieszanego z kadzidłem miał z jednej strony pełnić rolę „zasłony dymnej” dla Boga, który przyjmuje ofiarę, a z drugiej – angażować zmysły człowieka w kontakcie z Bogiem. W tym wypadku zmysł powonienia. Palenie kadzidła w świątyni było aktem oddawania chwały Bogu. Stawało się widzialnym znakiem modlitw, które unoszą się do Boga.

Należy podkreślić, że składając ofiarę Bogu, człowiek powinien zadbać również o swoje wnętrze. Zewnętrzny znak ofiary nie wystarczał. Niejednokrotnie prorocy Starego Testamentu przypominali o tym ludowi. Sam rytuał bez zmiany postępowania, pielęgnacji relacji z Bogiem stawał się niepotrzebny. Ofiara miała wyrażać to, co jest w sercu człowieka, to, co jest jego codziennością.

Eucharystia znaczy ofiara dziękczynna

Wśród ofiar składanych przez Izraelitów szczególnie wyróżnia się ofiara paschalna. Paschalny Baranek był podstawą owego świętowania – rytualnie zabity w świątyni, spożywany w domu podczas uczty paschalnej. Baranek musiał być na stole ucztujących – mogło zabraknąć innych potraw, ale on był znakiem krwi, która ocaliła Izraelitów przed Aniołem Śmierci przechodzącym przez Egipt. Nam jagnię może kojarzyć się z sympatycznym zwierzątkiem o puchatym futerku. Kiedy słyszymy określenie Baranek Boży dotyczące Jezusa, nie dociera do nas, co tak naprawdę słyszymy. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie jest proklamowane to, że sam Jezus jest ofiarą, będzie zabity jak baranek, a Jego krew ma moc wyrwania nas śmierci.

Spotykając się na Eucharystii, uczestniczymy w ofierze paschalnej, w której Jezus jest ofiarą i gospodarzem w jednym. Stajemy na uczcie, na którą zaprasza nas Bóg, musimy więc być świadomi, że tu będą się działy Boskie rzeczy. Nasze pojmowanie rzeczywistości zmysłami jest niewystarczające, w boskiej rzeczywistości ludzkie zmysły zawodzą. Czas i przestrzeń, w której fizycznie się znajdujemy, zostaną zawieszone. W cudowny sposób będziemy obecni przy tym, co stało się na Golgocie, przy tym, co stało się w poranek Zmartwychwstania. Będziemy uczestniczyć w składaniu Ofiary, która raz na zawsze pokonała moc zła. W historii świata wydarzyło się to raz, ale dzięki łasce Boga możemy w cudowny sposób uczestniczyć w tym na każdej Mszy świętej. Chrystus nie umiera na nowo. Ten jeden jedyny raz wystarczy. W trakcie celebracji Eucharystii stajemy w momencie Jego śmierci i Zmartwychwstania razem. Prawa czasu zostają zawieszone.

Wieczerza Paschalna sprawowana w domach wierzących Żydów łączyła się także z rytuałem ofiary todah
[Więcej na ten temat możemy przeczytać w: S. Hahn, Uczta Baranka, Częstochowa 2012, s. 51–52.]
Chodzi tutaj o dziękczynienie za dzieła Boże. Ofiarę todah składano, by oddawać dzięki Najwyższemu za otrzymane łaski (todah oznacza „dziękuję”). W tym przypadku za wykupienie ze śmierci krwią baranka, wyprowadzenie z Egiptu wśród zadziwiających znaków, przejście przez Morze Czerwone, opiekę podczas wędrówki po pustyni. Czasem ofiarę tę nazywano także ofiarą zbawczą. Jezus celebrując Ostatnią Wieczerzę z uczniami, również składa dzięki, celebruje todah. Pierwsi chrześcijanie doskonale zdawali sobie z tego sprawę, że „łamanie chleba”, w którym uczestniczą, to nie tylko ofiara paschalna, kiedy składa się i spożywa Baranka, ale także ofiara todah. Stąd wzięła się grecka nazwa owej celebracji: Eucharystia, czyli dziękczynienie. Żeby dziękować, trzeba docenić, co zostało dla nas zrobione, trzeba doświadczyć drogocenności Baranka, który został złożony w ofierze za nas. Trzeba chcieć dostrzec krew, która została wylana, ogrom cierpienia, jaki temu towarzyszył. Trzeba też zadać pytanie o cel owej ofiary. Kiedy już sobie to uświadomimy, odpowiemy na pytanie, można będzie zacząć składać dzięki Bogu za Jego miłość względem nas.

Ofiara Chrystusa nie była symboliczna – tam lała się krew, tam był ogrom bólu i cierpienia. On jest barankiem doskonałym, najdroższym, ukochanym przez Ojca. Warto o tym pamiętać, kiedy uczestniczymy w Eucharystii. Moc tej ofiary wprowadza nas do Domu Ojca. Sprawia, że nie jesteśmy już niewolnikami, ale Synami i Córkami Najwyższego. Naprawdę jest za co dziękować. To nie my czynimy łaskę Bogu, idąc w niedzielę do kościoła. To On wyświadczył nam ogromną łaskę, składając w ofierze za nas swojego Syna. To nasza krew powinna być przelana, to my powinniśmy umrzeć na wieki. Ale nie umieramy, bo Chrystus, będąc Bogiem i człowiekiem, umarł za nas i zmartwychwstał.

Artykuł Marii Miduch został pierwotnie opublikowany w numerze 106/2021 kwartalnika "Życie Duchowe"

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2024-05-07 16:37

Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi i literaturę. Oczywiście, rozumiem, podobnie jak poprzednio (wpis odpowiadającego i moja odpowiedź chyba zostały usunięte przez moderatora) genezę ofiary i jej rodzaje oraz znaczenie.
Pytanie moje wynika z refleksji nad Ewangelią z minionej niedzieli i kwestia, która mnie zastanowiła. Mianowicie, dlaczego Bóg musi przepraszać Boga (oczywiście za nas ludzi), ale dlaczego *przebłaguje* sam siebie? Skąd ta niejednomyślność?

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Piotr (---.centertel.pl)
Data:   2024-05-07 22:15

Bóg Ojciec to nie człowiek, więc nie mają sensu porównania jak do człowieka, że przeprasza sam siebie. Zesłał Syna dla naszego zbawienia, bo taką miał wolę i zrobił to z miłości do nas. W modlitwach typu Koronka do Bożego Miłosierdzia albo do Najświętszych Ran Pana Jezusa co człowiek najlepszego może ofiarować Ojcu Przedwiecznemu.

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Piotr (---.centertel.pl)
Data:   2024-05-09 16:30

Jako Stwórca dał możliwość ludziom przebłagania Go, a nie przeprasza sam siebie.

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Bea (---.centertel.pl)
Data:   2024-05-09 18:59

Piotr
Bogiem jest Ojciec i Bogiem jest Jezus (i Duch Święty oczywiście), ale jeśli chodzi o temat - Jezus "przebłaguje" Ojca. W tym sensie mówię, że sam siebie Bóg przeprasza.
I stąd moje pytanie o jednomyślność Osób Boskich. Dlaczego muszą siebie przekonywać nawzajem, by coś zrobić lub zaniechać działania. Czyli dlaczego Jezus musi ofiarować Ojcu swoje cierpienie i śmierć, by zbawić ludzi? Do czego Bogu jest potrzebna taka ofiara, przecież wystarczyłby akt woli boskiej do udzielenia łaski.

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: G_JP (---.nycmny.fios.verizon.net)
Data:   2024-05-09 21:42

Bea,
Odsyłam do tematu (klik)
i zachęcam do uważnego odsłuchania pierwszego filmu zaproponowanego przez Marka p.t. 4. Komu okup złożył Jezus na krzyżu? (klik).

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Bea (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2024-05-10 10:24

G_Jp
Dziękuję

 Re: 1 J 2,2 - kogo ma przebłagać ofiara przebłagalna?
Autor: Marek Piotrowski (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2024-05-22 19:28

Jest tu sporo nieporozumień (od czasów patrystycznych). Były hipotezy, iż ofiara jest składana Bogu Ojcu, były też, że szatanowi (!) w celu "wykupienia".
Tymczasem należy traktować to pojęcie jako pewną "cenę" za zbawienie.

Podam przykład ze świata świeckiego: jeżeli przeczytam w książce o II Wojnie Światowej:
"Zdobycie miasta zostało okupione wielką ilością krwi polskiego żołnierza"
...to oczywiście nikt rozsądny nie zrozumie tego tak, że ktoś wytoczył krew z polskich żołnierzy i zaniósł ją Niemcom, w zamian za co oni opuścili okupowane miasto.

Podobnie z Ofiarą Chrystusa: stała się ona "ceną", "okupem" ale właśnie w tym sensie: Bóg-Człowiek wycierpiał ją dla naszego zbawienia. Nikomu dosłownie nie "płacił".
Po więcej na ten temat zapraszam do filmu z konferencji "Komu Jezus złożył okup na Krzyżu?"
https://youtu.be/Dn7b8e4p9uE

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: