Autor: migia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 2025-02-23 10:22
Mam trochę problem z rodzicami. Moja mama ma pracę, która jest jej ogromną pasją i zarabia bardzo dobrze. Mój tata od lat pracuje jedynie dorywczo i ani myśli pracować na pełen etat. Mam brata który ma zdiagnozowaną depresję i niską samoocenę. Od lat bierze leki od psychiatry. Nie ma pieniędzy na psychologa, na NFZ czeka się lata. Brat ciągle zmienia pracę, ciągle nie ma pieniędzy i ciągle je pożycza od rodziców. Ja mam wysoką samoocenę, nie mam depresji, ale widzę, że łączy nas brak samodzielności finansowej, a mamy ok. 40 lat. Oboje pracujemy ciągle na początkowych najniższych stanowiskach, zmieniamy pracę na podobną, nie mamy ani żadnych znajomości, żeby zmienić pracę na łatwiejszą, ani nie potrafimy wchodzić w układy, ani nie wiemy z kim się trzymać, nie mamy sprytu. Kiedyś myślałam, że ciężką pracą osiągnę sukces, ale nikt tego nie zauważa, nie docenia, nie daje podwyżek. Pracujemy poniżej na co nas stać. Oboje uczyliśmy się w szkole bardzo dobrze. Jesteśmy zdolni, uważam, że ponadprzeciętnie inteligentni, ale mam poczucie, że nie radzimy sobie w życiu, że rodzice nas nie przystosowali dobrze do dorosłości. Nasi rodzice zaczęli denerwować się, że brat wydaje za dużo ich pieniędzy, bo faktycznie żyje ponad stan, nie stać go na życie, jakie prowadzi i chce prowadzić. Ma u nich dług na kilkadziesiąt tysięcy. Oni mu nie odmawiają pożyczania. Próbują gdzieś mnie w to wciągnąć, jako osobę pomiędzy, pośrednika, który ma przemówić bratu do rozsądku. Szczerze źle się czuję w tej roli, mówię im, że to nie moja sprawa, niech z nim porozmawiają, a nie dają pieniądze. Źle się czuję po kontakcie z nimi. Czuję się jakby winna i odpowiedzialna za ich samopoczucie. Oni uważają, że nasze miejsce jest przy nich, chociaż sami nas wypchali na studia do innych miast. Myśleli, że wrócimy, ale my nie chcemy mieszkać w małym mieście i naprawdę czuje się bardzo źle z tym jak słyszę, że rodzina powinna być razem. To nie moja wina, że moi rodzice wybrali do życia małe miasto. My mamy swoje życie. Nie udało nam się znaleźć partnerów, a pojawia się coraz większa presja na stabilizację i założenie rodziny. Niby nie, ale czujemy są między wierszami. Męczy mnie trochę ta sytuacja, nie wiem jak to ponazywać i jak rozmawiać z rodzicami. Bez pomocy rodziców sami nie utrzymamy się w dużym mieście, ale oni nie mają problemu z tym, że ciągle nas wspierają, bardziej z tym, że nie mieszkamy w ich mieście, że nie założymy biznesu za ich pieniądze (nie mamy pomysłu), że mój brat wydaje zbyt dużo i ciągle od nich pożycza. Zgadzam się, że mój brat dojrzały nie jest i nie tak powinno to wyglądać. Ma też im za złe, że go bili jak dorastał, bo nie potrafili sobie dać rady z jego nastoletnim buntem. Często zaczyna pracę, która wiąże się z wyprowadzką i początkowymi kosztami, bo wydaje mu się, że zmieni to jego życie. Praca okazuje się porażką, a on zostaje z długami. Będę wdzięczna za rady.
|
|